Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez angsthasse 26 gru 2009, 23:47
Hallo,

chorowalam na nerwice lekowa 5 lat. Dzis jej nie mam. Droga do wyzdrowienia jest zwiazana z ciezka praca nad soba, poznanie siebie do konca i zaakceptowania ze nie jest sie prfekt.

Przepraszam za bledy które robie piszac, ale po pierwsze nie mam systemu na polski ustawiony, a po drugie pisze po 22 latach po raz pierwszy po polsku.

Bardzo bym chciala wam pomóc i dac nadzieje na wyzdrowienie, bo mozna wyzdrowiec.

Na poczatku jest to bardzo skomplikowane tak sie wydaje ale jesli sie to zrozumie zyje sie znowu calkowicie normalnie.

Ja dzis z perspektywy czasu jestem wdzieczna za moja chorobe bo dzieki niej zmienilam moje zycie na lepsze i szczesliwsze.

Najwazniejsze nie poddawac sie i nad soba pracowac.

Jesli macie jakies pytania napewno odpowiem.

Pozdrawiam
angsthasse
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 26 gru 2009, 23:59
Witaj
Możesz konkretniej, praca nad sobą? w jaki sposób? Chodziłaś na terapię , brałaś leki?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez Joaśka 27 gru 2009, 07:59
angsthasse napisał(a):Hallo,

chorowalam na nerwice lekowa 5 lat. Dzis jej nie mam. Droga do wyzdrowienia jest zwiazana z ciezka praca nad soba, poznanie siebie do konca i zaakceptowania ze nie jest sie prfekt.

Przepraszam za bledy kture robie piszac, ale po pierwsze nie mam systemu na polski ustawiony, a po drugie pisze po 22 latach poraz pierwszy po polsku.

Bardzo bym chciala wam pomudz i dac nadzieje na wyzdrowienie, bo mozna wyzdrowiec.

Na poczatku jest to bardzo skomplikowane tak sie wydaje ale jesli sie to zrozumie zyje sie znowu calkowicie normalnie.

Ja dzis z perspektywy czasu jestem wdzieczna za moja chorobe bo dzieki niej zmienilam moje zycie na lepsze i szczesliwsze.

Najwazniejsze nie poddawac sie i nad soba pracowac.

Jesli macie jakies pytania napewno odpowiem.

Pozdrawiam



Hej ;) ,
gratuluję!!! Jesteś szczęściarą... Podobnie jak wiola173 jestem ciekawa, jak Ci się to udało - chodziłaś na psychoterapię, zażywałaś leki, sama walczyłaś ze swoją chorobą? Jak długo jeśli mogę zapytać?

Herzliche Grüβe :mrgreen:
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

Avatar użytkownika
przez scrat 27 gru 2009, 09:00
Właśnie, konkrety prosimy...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

Avatar użytkownika
przez Donkey 27 gru 2009, 10:42
Takie posty aż miło czytać!
Zdradz nam swoje sekrety!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez angsthasse 27 gru 2009, 15:38
Hallo,

zawsze bylam bardzo aktywna, zawsze bylam silna, wydawalo mi sie ze nic nie moze mnie zaskoczyc.
Wydawalo mi sie ze jestem szczesliwa.


5 Lat temu siedzoc w domu przed telewizorem, calkiem normalna sytuacja, a ja dostalam pierwszy atak. Myslalam ze umieram, zaczelam sie zegnac z dziecmi, myslamam ze to koniec.

A to byl dopiero poczatek.

Jak przyjechala karetka zabrali mnie do szpitala przebadali mnie kompletnie, nic nie znalezli. Diagnosa "Nerwica Lekowa". Nie wiedzialam co to znaczy i nie bardzo rozumialam nawet jak mi tlumaczyli. Ja nerwice??? Ja nie jestem wogule nerwowa ja sie nie kluce i nie cierpie klutni.

Dostalam Tabletki "Tavor" brac tylko jak mam atak. Te tabletki powodowaly ze bylam 2 dni nie do zycia. Nie moglam pujsc na leczenie do szpitala poniewaz walczylam w tym czasie o mojego syna przed sadem, bo muj ex maz mi go zabral.

Nie mialam czasu na terapie a po drugie uwazalam ze jej nie potrzebuje.

Aby ten czas jakos przetrwac dostalam Diazepam (Valium) na wypadek ataku. Ataki mialam codziennie.

2 Lata temu wygralam sprawe w sadzie i syn wrucil do mnie. Przeklinalam los i wszystkich. Syn wrucil mial wtedy 12 lat i mial tez niestety ta nerwice i te ataki.
Znowu nie moglam sie zajac choroba moja. Zajelam sie leczeniem syna. Po 3 miesiacach wyzdrowial.

Kompletnie wyzdrowial!!!!!!!! Od tego czasu juz nigdy nie mial ataku!!!!

Teraz czas na mnie!
Niestety u nas sa bardzo dlugie czasy oczekiwania na miejsce na leczenie.

A po drugie musialam najpier zrobic odwyk od Diazepamu(Valium) bo po 5 latach bylam uzalezniona i terapie jest wtedy niemozliwa bo sie jest jak zapakowanym w wate, zero uczuc zero emocji.

Mialam stracha odwyk musial sie na psychiatrie odbyc...ja i psychiatria... no cuz w czerwcu tego roku poszlam do szpitala na odwyk. Horror!!!!!

Bylam tam 3 Tygodnie, przezylam poprostu horror, im mniej leku w moim organizmie tym wiekszy byl muj strach. Ataki kture dostawalam byly nie poruwnalne z niczym. Okropne!!!!

2 razy w tygodniu odbywaly sie posiedzenia grupy, ja za kazdym razem mialam akurat albo dlatego atak i nie chodzilam na grupe, za to codziennie na rozmowe z terpojta.

Tydzien przed wyjsciem mialam znowu atak i nie chcialam wejsc na grupe.

Muj Terapeuta powiedzial: no i co z tego. Niech pani ze mna wejdzie jak nie bedzie pani mogla wytrzymac to pani wyjdzie.
Poniewaz nie potrafie odmuwic czegos, weszlam.

Bylo nas 20 osub...no i oczywiscie zadano mi tez jakies pytanie na kture musialam odpowiedziec. Fakt ze musialam w tym stanie rozmawiac, spowodowal ze dostalam atak kturego cale zycie nie zapomne.

Ale to nic , w trakcie ataku nadal muwilam i patrzylam na moje stopy bo nie chcialam aby ktos mi w twarz w czasie ataku patrzyl, moje stopy zrobily sie granatowe, myslalam ze mi zaraz serce peknie, ze moje czolo pulsuje i zaraz tez peknie....

Nic z tego sie nie stalo. Atak puscila i bylam bardzo zmeczona, ale rozmawialam dalej.

Teraz wiem ze po kazdym Ataku musi zawsze przyjsc drugi bo organizm ma extremalna dawke Adrenaliny wyrzucona, i dlatego musi ta energia zostac odbudowana. A wiec dostalam drugi atak.

Bardzo sie zdziwilam!!!!!!!

Moje mysli w trakcie ataku sie zmienily. Juz nie myslalam o boze zaraz umre zaraz jest koniec.
Nagle myslalam: ten atak jest okropny ale przy porzednim tez nie umarlam czyli to co mi8 wszyscy do tej pory muwili jest prawda, od tego sie nie umiera. To tylko jest bardzo nie przyjemne. Trawal ten atak nie jak wszystkie inne 30 min, ten trwal kolo 5 min.

Wychodzac z grupy bylam najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie.

Myslalam ok jestem zdrowa.

Blad!!!!

Wyszlam ze szpitala. W domu powyrzucalam wszystko co do tej pory mi pomagalo, bylo moim bezpieczenstwem, woreczki wrazie hyperventylacji do kturych moglam oddychac, nie nosilam juz komurki ze soba. Ale czulam sie nie za pewna, jakos ten strach byl przymnie.

I stalo sie to co musialo sie stac. Po tygodniu w domu dostalam atak, zadzwonialam tym razem nie po karetke tylko po kolezanke ktura w miedzy czasie juz wiedziala na co choruje i jak to funktionuje , wszystko jej opowiedzialam.

Przezylam ten atak ...sama... ona tylko siedziala obok mnie.

Jak poszla bylam wsciekla na siebie samo, jak moglam zapomniec ze tylko ja sama jestem w stanie przezwyciezyc muj strach.

Na drugi dzien, postanowilam zaczac cos robic, aby byc zdrowa. Po przejsciu pierwszego ataku w szpitalu i po przekonaniu sie ze sie od tego nie umiera wiedzialam ze mozna sie wyleczyc. I to uczucie wolnosci po tym ataku w grupie ...chcialam je znowu miec!!!

Kupilam mase ksiazek o tej chorobie, ksiazek w kturej sa tez cwiczenia... poszlam do psychologa , chodzilam raz w tygodniu.

Zrozumialm ze nie musze sie spieszyc wrecz przeciwnie musze moje zycie zwolnic. Jesli go nie zwolnie zostane ukarana przez moje cialo atakiem.

Zaczelam robic cwiczenia:



- Zrozumialam ze musze siebie polubic, pokochac, zaakceptowac

-musze pozwolic se na beledy, bo jestem tylko czlowiekiem. I robienie bleduw jest nam potrzebne aby sie rozwijac. Kazdy blod popelniamy aby kiedys ich wiecej nie robic. Zaczelam sobie bledy wybaczac

- najciezej bylo mi pozbyc sie wyrzutuw sumienia. Przejelam odpowiedzialnosc za mnie. Poprzepraszalam ludzi wobec kturych mialam wyrzuty sumienia. I przejelam odpowiedzialnosc. Powiedzialam im ze bardzo mi za wszystko przykro ale w tych czasach kiedy tak a nie inaczej postapialam. Bylo moje postempowanie zwiazane z okolicznosciami i ze innaczej nie bylam w stanie postepowac. Ale ze moje Bledy zrozumialam i ich nie popelnie juz.

- napisalam liste czego sie boje, najmniejszy strach na pierwszym miejscu, a najwiekszy na ostatnim. Zaczelam stawiac swiadomie sie moim stracha.
Najpierw tym malym. Udawalam sie w sytuacjie kturych sie balam i opuszczalam je dopiero jak poczulam ze muj strach jest bzdura.

- zaczelam siebie sama poznawac i patrzec co musze zmienic.
- po kazdym juz wtedy malym atakiem, siadalam i muwilam sobie ok co twoje cialo chce ci powiedziec. co zrobilas ze znowu dostalas atak...bylas za szybka, za niecierpliwa, czemu czulas sie zagrozona. Po zrozumieniu siebie jaks funktionuje. Czulam sie coraz lepiej.


Zrozumialam ze strach jest czyms naturalnym on nalezy do nas on nas chroni przed niebezpieczenstwem i musimy go miec i cale szczescie ze go mamy.

Zaakceptowalam nie tylko siebie ale tez muj strach. Zrozumialam ze w moim zayci coraz wiecej i wiecej w przeszlosci przesadzalam ze skalo mojego strachu, ale ze go tez potrzebuje ale w normalnej skali.

Zrozumialam ze tylko ja sie najlepiej znam i tylko ja moge se pomudz, sie zmienic.

Byla to bardzo ciezka droga, ciezka praca. I przedewszystkim ze terapeuter nie wyleczy mnie bo nie ma takiej mocy..on mnie wyslucha ale prace musze wykonac sama.

Dzis od 5 miesiecy jestem szczesliwa jestem wolna jestem zdrowa...co nie oznacza ze juz sie nie boje...wrecz przeciwnie, teraz jak sie boje patrze na muj strach i muwie do niego. Ach to ty znowu, odwiedzasz mnie , w czym chcesz mi pomudz, gdzie popelnilam blad.
Na poczatku mojej drogi dostawalam jeszcze ataki (kturych dzis juz nie mam) i w atakach rozmawialam tez z moim strachem...odwiedzasz mnie dzis znowu, nie bede sie przed toba bronic poniewaz wiem ze mi nic nie zrobisz, tak jak przyszedles tak odejdziesz, poczekaj usiade aby miec dla ciebie czas. Smieszne ale odwiedzal mnie muj strach z atakami coraz rzadziej. Od momentu jak przestalam ataki zwalczac tylko sie im poddawalam za karzdym razem muwiac wiem ze jestes ale mi nic nie zrobisz , bo ja jestem silniejsza od ciebie i nie jestes w stanie mnie zabic,


Nie wiem czy wam to pomoze ale uwierzcie mi ze to jest jedyna droga do wyzdrowienia...zaakceptowac siebie, zaakceptowac swuj strach..jest to ciezkie ale do uzyskanie.

Jesli macie jakies konkretne pytania odpowiem na kazde.

Zycze wam wolnego szczesliwego i zdrowego zycia. Klucz mamy wszyscy w naszych rekach

[Dodane po edycji:]

Najbardziej przykrym cwiczeniem i doswiadczeniem bylo polubic,pokochac siebie. Ale konieczne aby nie bac sie krytiki, nie bac sie ze ktos nas odrzuci bo nie jestesmy idealni.


Tego dnia nie zapomne. Cale zycie robialam wszystko aby moi rodziece, mnie kochali zebym spelniala ich oczekiwania.

Od momentu jak mi terpeuter powiedzial ze mam sie polubic i pokochac, ze tylko ja moge sie sama przytulic. A wtedy nie bede zmuszona spelniac oczekiwania innych aby byc kochana.

Cwiczenie polegalo na tym aby kilkadziesiat razy dziennie stanac przed lustrem spojrzec se gleboko w oczy i powiedziec sobie....(nasze immie) ja ciebie kocham taka jaka jestes.

Pierwsze dni byly wstretne. Jak to ciwiczenie robilam mialam w brzuchu uczucie jak by mi bylo nie dobrze i myslam to jest bzdura ale bede to dalej robic. Ostatecznie cale zycie w moich myslach bylam bardzo krytyczna do siebie, i bardzo twarda wymagalam od innych perfekcji i od siebie tez.

Po jakich 2 tygodniach bylam sama w domu i jak codziennie stalam przed lustrem patrzac se gleboko w oczy i muwilam ...ja ciebie kocham taka jaka jestes....to co sie tego dnia stalo nie zapomne, to bylo bardzo bolesne i smuten.

Poczulam ze rozmawiam ze soba i jaka obca i biedna jestem. Bylo mi niesamowicie szkoda siebie tej osoby ktura jest w moim ciele. Jedyne o czym myslalam ja musze ta mala dziewczynke w moim ciele przytulic, pokazac jej ze nie jest sama i ze ja kocham. Niesamowite uczucie.

Od tego dnia odwiedzalam stojac przed lustrem ta mala dziewczynke z warkoczami i kokardami muwiac jej jak bardzo ja kocham i jaka jest cudowna i warta aby ja kochac. Jakis czas jeszcze odpowiadala mi ona tym dziwnym uczuciem w brzuchu..jak ja moge byc kochana ja mam tyle bleduw i slabosci.

Dzis jak patrze w lustro jest moja dziewczynka szczesliwa usmiechnieta. I obojetnie co kto odemnie oczekuje i obojetnie czy jestem w stanie spelnic oczekiwania, ja wiem ze daje z siebie wszystko i ze to nie musi byc idealne. Dzis nie mysle o tym ze ktos mnie krytykuje, a jesli to robi to nie jest muj problem bo te oczekiwania nie maja nic ze mna wspulnego tylko z ta osoba ktura czegos odemnie oczekuje. Ja daje z siebie wszystko co moge i potrafie dac. I to wystraczy ...ja ta dziewczynke kocham i jak ja ktos zkrytykuje, to ja ja pociesze i ona bedzie znowu szczesliwa i bedzie czula sie kochana.
angsthasse
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 17:24
Zajebiste rady..... od dzisiaj wierzę w siebie, akceptuję siebie, nie boję sie mojego strachu...
A co jak już to zrobiłam i nadal mam nerwicę?
angsthasse od kiedy NIE masz ataków? Bo ja ich nie miałam ponad pół roku, dwa razy- ŻADNYCH objawów nerwicy, tez byłam pewna że wyzdrowiałam a nagle łup- atak i wszystko od nowa !

Sorry, ale wg mnie to takie puste gadanie o niczym.
magdalenabmw
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez angsthasse 27 gru 2009, 17:51
Puste jest twoje gadanie!!!!

Nie wiem jaki blad w swojej terapi popelnilas ...muj syn zyje od 3 lat wolny od choroby ja sama moze i tylko 5 miesiecy.

A ty gdybys ta energie ktura w ciagu paru minut poswiecilas aby w 3 ruznych forach mnie skrytykowac i nadzieje innym zabrac, gdybys ja poswiecila aby wyzdrowiec...to bys byla zdrowa.

Nie oceniaj niczego ,, czego same jak wygloda jeszcze nie zrozumialas.

Zycze ci powodzenia i wyzdrowienia.

Twoja agresja i pesymist jest typowy dla tej choroby. Postaraj sie nawet w negatywnych sytuacjach cos dobrego zobaczyc a bedzie ci o wiele lzej.
angsthasse
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

Avatar użytkownika
przez agusiaww 27 gru 2009, 17:58
Ja choruje na nerwice lekowa juz 10 lat, oprocz leku mialam objawy psychosmatyczne i okresy kiedy wcale nie mialam atakow. Po tym co przezylam /przezywam i po rozmowach z psychiatra wiem ze nerwica dzieli sie na wiele roznorodnych zaburzen w tym takie, ktore sa latwo wyleczalne, takie, ktore sa wyleczalne i takie, ktore moga trwac latami, ustepowac i wracac. Z tego co piszesz to mialas glownie ataki lękowe w roznych miejscach - ja tez to przezylam i pokonalam, jednak objawy psychosomatyczne zostaly. I niestety nic mi na to nie pomogalo, oprocz lekow ktore teraz biore. Sie ciesze ze jestes szczesliwa i byc moze wyleczona, ale zrozum ze nie kazdy ma taka sama nerwice, owszem sa podobienstwa np lęk ale kazdego nerwica jest troche inna, polega na roznych objawach ktore moga byc i leczone przez cale zycie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 18:06
angsthasse napisał(a):..muj syn zyje od 3 lat wolny od choroby ja sama moze i tylko 5 miesiecy.




Hahhaa 5 miesięcy?! :lol: Kochana... ja już dwa razy miałam takie 5miesięcy że byłam zdrowa ! I co Ty mi tu wpierasz... Wiesz co to jest 5miesięcy? Nic. Pikuś. Jak nie będziesz mieć 10lat nawrotów choroby to wtedy pisz mi że jesteś w 100% zdrowa, a nie jak nie masz objawów przez 5miesięcy, bo ja już to przerabiałam.... Wiesz co, wydaje mi sie że jak byś miała prawdziwe ataki nerwicy to byś nie pisała takich bzdetów. Bo owszem, masz racje w tym co piszesz- że trzeba w siebie wierzyć bla bla itd Ale to nie jest klucz do wyleczenia- już próbowałam Twoją metodą, i fakt- przynosi ona ulgę, ale na kilka miesięcy nie na stałe. 5 miesięcy to nic, wierz mi.
magdalenabmw
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez angsthasse 27 gru 2009, 18:12
agusiaww napisał(a):Ja choruje na nerwice lekowa juz 10 lat, oprocz leku mialam objawy psychosmatyczne i okresy kiedy wcale nie mialam atakow. Po tym co przezylam /przezywam i po rozmowach z psychiatra wiem ze nerwica dzieli sie na wiele roznorodnych zaburzen w tym takie, ktore sa latwo wyleczalne, takie, ktore sa wyleczalne i takie, ktore moga trwac latami, ustepowac i wracac. Z tego co piszesz to mialas glownie ataki lękowe w roznych miejscach - ja tez to przezylam i pokonalam, jednak objawy psychosomatyczne zostaly. I niestety nic mi na to nie pomogalo, oprocz lekow ktore teraz biore. Sie ciesze ze jestes szczesliwa i byc moze wyleczona, ale zrozum ze nie kazdy ma taka sama nerwice, owszem sa podobienstwa np lęk ale kazdego nerwica jest troche inna, polega na roznych objawach ktore moga byc i leczone przez cale zycie.


Dziekuje ze cieszysz sie ze jestem zdrowa. Zaycze ci tego tez z calego serca. Nerwic jest mase to prawde leki sa rozne i pomagaj . wiem tylko od ludzi z mojej grupy i od terapeuty ze rozwiazanie jest tylko jedno. Zaakceptwowac to.
angsthasse
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 18:13
Poza tym każdy ma inne przyczyny nerwicy, Ty miałaś takie a ja mam siakie- nie uogólniaj i nie diagnozuj mnie bo nie jesteś moim lekarzem !
magdalenabmw
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez angsthasse 27 gru 2009, 18:15
magdalenabmw napisał(a):
angsthasse napisał(a):..muj syn zyje od 3 lat wolny od choroby ja sama moze i tylko 5 miesiecy.




Hahhaa 5 miesięcy?! :lol: Kochana... ja już dwa razy miałam takie 5miesięcy że byłam zdrowa ! I co Ty mi tu wpierasz... Wiesz co to jest 5miesięcy? Nic. Pikuś. Jak nie będziesz mieć 10lat nawrotów choroby to wtedy pisz mi że jesteś w 100% zdrowa, a nie jak nie masz objawów przez 5miesięcy, bo ja już to przerabiałam.... Wiesz co, wydaje mi sie że jak byś miała prawdziwe ataki nerwicy to byś nie pisała takich bzdetów. Bo owszem, masz racje w tym co piszesz- że trzeba w siebie wierzyć bla bla itd Ale to nie jest klucz do wyleczenia- już próbowałam Twoją metodą, i fakt- przynosi ona ulgę, ale na kilka miesięcy nie na stałe. 5 miesięcy to nic, wierz mi.


Poniewaz znam ludzi co nie tylko 10 ale ponad 20 lat nie maja juz tej choroby wiem ze mozna byc zdrowym.

A po drugie STOP szkoda mojej energi dla ciebie. Jestes uwieziona w swojej chorobie i chyba ci to pasuje. Zycze powodczenia
angsthasse
Offline

Re: Nerwica Lekowa jest 100% wyleczalna

przez magdalenabmw 27 gru 2009, 18:22
Dobra, skończ.. Robisz z nas idiotów a ja nie pozwolę żebyś robiła idiotów ze mnie i z moich forumowych przyjaciół.
Wierzę w wyleczenie. Ale innymi metodami niż tylko 'zaufaj sobie' bo to nie jest żaden konkret i musze Cie zmartwić-
Ameryki nie odkryłaś !
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do