Skocz do zawartości
Nerwica.com

I co teraz? Mam wrażenie, że doszedłem do ściany....


Gość pete_27

Rekomendowane odpowiedzi

Hej wszystkim

 

Chcę wyrzucić coś z siebie, bo jest mi źle... Ale od początku. W sierpniu 2007 dostałem nerwicy. Wizyta u psychiatry, szybka diagnoza oraz recepta na seroxat. "Nie ma potrzeby się męczyć"-tak podpowiadał mi psychiatra. Zacząłem go brać we wrześniu na dwa tygodnie przed podjęciem pracy w Wawie. Zadziałał bardzo dobrze i praktycznie od razu, świetnie się po nim czułem. Zaznaczę, że gdy patrzę teraz w przeszłość to zawsze czułem się średnio psychicznie. Obniżony nastrój, jakieś małe, ale jednak lęki. Zawsze mi powtarzali - taki ładny chłopak a tak się mało uśmiecha heh. No teraz już się domyślam czemu... Idąc dalej-łykałem tabletki, pracowałem etc. , całkiem ostro imprezowałem-żyłem pełnią życia. Recepty dostawałem od internisty i tak jakoś szło. Po niecałym roku postanowiłem lek zmienić na inny(chyba z powodu obniżonego libido i słabej pamięci krótkotrwałej) i tak zrobiłem. Wszedłem na 100 mg sertraliny, praktycznie od razu. Działała o wiele słabiej niż paro, ale że miałem wszystko po niej w d... to i to miałem w d... i tak ją brałem:) W styczniu b.r. zaczęły się problemy z brzuchem-najpierw jakieś takie dziwne uczucie jakby ktoś mnie kuł igłą pod lewe żebro. Bóle przy ruszaniu się, wyginaniu tułowia, takie jakieś bliżej niesprecyzowane, w obrębie lewego żebra. No i przede wszystkim ta ciągła chrypka i odkaszliwanie, które było już obecne na seroxacie. Dostałem od internisty w lutym receptę na controloc - pomagał, nie powiem. Niestety bóle nie ustępowały, mimo że controloc brałem chyba z półtora miesiąca. Było coraz gorzej, zwłaszcza zaraz po posiłku, kilka razy dopadł mnie bardzo duży ból brzucha. Jednocześnie zauważyłem, że te leki wywołują u mnie depresję-tak,tak, jest to w ulotce. :/ W czerwcu odstawiłem sertralinę i zaczął się powrót nerwicy, ale uspakajało się z żołądkiem. W międzyczasie testowałem gasec,lanzul,nolpaza, controloc, ortanol - wszystkie wywołują u mnie kiepski nastrój. W międzyczasie mnóstwo badań (od maja)- usg brzucha,RM jamy brzusznej,ekg,usg serca i mnóstwo innych, przez kolonoskopię (jelito drażliwe) aż do gastroskopopii na początku października. Wynik-zapalenie błony śluzowej żołądka z jedną nadżerką i przepuklina rozworu przełykowego. Niby nic strasznego, tiaaaa:) Jako, że mój stan się pogarszał poszedłem do psycha po agomelatynę. Zadziałała zupełnie nieźle i byłem zadowolony. Niestety po 10 dniach brania, zacząłem dostawać bóli, dyskomfortu etc. zaraz po wzięciu leku.Skonsultowałem to z gastrologiem, który zarekomendował zmianę. Testowałem ago jeszcze przez miesiąc w zmniejszonej dawce. Ból był mniejszy, ale był. Dostałem też od psycha amitryptylinę w dawce 20mg na noc. Wyrzuciłem zatem ago a wstawiłem amitryptylinę. No i tu jest pies pogrzebany bo chociaż żołądek boli mniej po połknięciu tabsy to boli nadal://// Zastanawiam się co robić dalej? Co mi zostało do brania? Czuję się jak w matni. Prazole praktycznie odpadają. Ranigast działa trochę słabo. Nie ukrywam, że tabsy na główkę mi jednak pomagają i chcę je brać. Nie chcę iść jednak w kierunku wrzodów i czegoś gorszego. Miał ktoś taki problem? Jakieś porady? Testowałem też siemię lniane i zioła,ale za wiele nie pomogły. Jestem pewien, że za moje problemy odpowiadają SSRI. Dzięki.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm życzę Ci powodzenia. Nerwicy czy depresji nie wyleczysz lekami. Dziwię się, że jeszcze sam na to nie wpadłeś. Więc jeśli chcesz się nadal faszerować (i oszukiwać - w gruncie rzeczy leki tylko zmiatają problem pod dywan czego jesteś świetnym przykładem i do tego nabawiają następnych problemów) to pogódź się z wyrokiem wrzodów (to tak na początek bo mogą inne bebechy nawalać po kolei)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wpadłem, wpadłem:) Zacząłem od półtora miesiąca dreptać do psychologa na terapię. Wrażenia mam umiarkowanie dobre, ale to dopiero początek więc nie zapeszajmy. W sumie po wyjściu od niej czuję się lepiej. Wiesz, ja w gruncie rzeczy jestem tego świadomy, ze leki to w pewnym sensie ściema. Tylko, że czasem sobie myślę, ze skoro od małego czułem się psychicznie średnio to może ja już tak mam? Podejrzewam u siebie pewną dawkę neurotyzmu, takie podniesione pogotowie lękowe. Zastanawiam się co dalej...

 

[Dodane po edycji:]

 

Tak się zastanawiam czasami, na ile leki mogą pogarszać sytuację psychiczną. U mnie nerwica wybuchła ponownie bo doszedłem do wniosku, że seroxat porąbał mi pamięć krótkotrwałą i koncentrację(główny powód). Nie jest to bynajmniej wkręt, ale pewnego rodzaju przekonanie, bo czuję się czasem taki jakiś "wyłączony", mało skupiony na "tu i teraz". Może to jednak mieć związek z moją chorobą. Oczywiście wyczytałem w necie, że to "SSRI brain damage", co niesłychanie wprost, polepszyło moją sytuację:) To na marginesie. Dochodzę do wniosku, że samopoczucie na tych lekach to trochę fikcja-po seroxacie czułem się świetnie cały czas. Choćby nie wiadomo co. Teraz czując się bardziej "normalnie" niż świetnie mogę mieć fałszywe wrażenie, że jest źle bo się z tamtym okresem porównuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pete_27, nl to nie grypa:) nl dotyka ciała niefizycznego... choć daje w d... fizycznie. Na szczęście da się nl-a wyleczyć ale efekt jest zależny tylko i wyłącznie od Ciebie samego. I wierzę, że nawet osoby które uważają że się z tym urodziły mogą odmienić swoje życie. Wierzę bo mi się udało:) Więcej uwagi poświęć sobie a nie lekom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wrzodow mogles dostac od nerwicy po prostu za bardzo sie wszystkim przejmujesz. Powinines byc pod opieka gastrologa i brac jakies leki na to, Teraz jezeli chodzi o nerwice, to nie gadajcie ze to siema, biorac leki uzupelnia sie chemie w mozgu i niekoniecznie bywa tak ze one tylko zamiataja pod dywan, takim pleceniem robicie skode dla chorych. Moja psychiatra mowi ze leki po to sie bierze zeby byl efekt terapeutyczny i ja tak samo sadze :) Owszem biore leki pol roku ale przez 9 lat nie bralam zadnych lekow, bo tez mialam przekonanie ze leki to samo zlo, a jednak to jest nieprawda. SProbuj dostac od lekarza cos na zoladek, jakies ochraniacze i lykac pozniej ssri, dziwne ze po diagnozie wrzodow nie dostales zadnych zalecen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pstryk, dzięki za rady. Mam nadzieję, że psychoterapia mi pomoże.Lubię chodzić do tej babki:) Agusia ja wrzodów nie mam. Narazie 1 nadżerka, co jest jednak niepokojąco dobrym kursem w ich stronę. Możliwe, że jest i tak, że trochę na sytuację z żołądkiem wpłynęła nerwica,pamiętam, że jak miałem lat 18 i startowałem na studia to miałem jakieś ssania w żołądku. Zawsze też byłem "rzygający" po alko:D Pewnie taka już to uroda tego mojego organu. Ale,ale.... Psychiatra mi powiedział, że za opcją "sertralinową" jest na tak-wynika to z jego doświadczeń. Ponoć najczęściej ryje żołądek z eseserajów. Dalej-odkąd zacząłem brać paroksetynę ,nerwicy nie było w ogóle. Więc nie było mowy o zamartwianiu się. Zacząłem brać sertralinę i pojawiły się problemy. Więc obstawiam bardziej to.A co do brania leków-napisałem, że jest to w pewnym sensie ściema bo np.biorąc paroksetynę doszedłem do przekonania, że nerwicy już nie ma, jestem zdrowy etc. Problem jednak wrócił szybciej niż myślałem.Nikt tu nie namawia nikogo do zastopowania terapii.

 

Zalecenia mam - brać Controloc. Chyba po to, żebym z nudów wyskoczył przez okno... Ratuję się ranigastem, no i amitryptylina też działa mimo wszystko ochronnie(jakkolwiek śmieszne to by nie było:)), bo jest silnie przeciwhistaminowa, jak ranigast.

 

[Dodane po edycji:]

 

pete_27, nl to nie grypa:) nl dotyka ciała niefizycznego... choć daje w d... fizycznie. Na szczęście da się nl-a wyleczyć ale efekt jest zależny tylko i wyłącznie od Ciebie samego. I wierzę, że nawet osoby które uważają że się z tym urodziły mogą odmienić swoje życie. Wierzę bo mi się udało:) Więcej uwagi poświęć sobie a nie lekom.

 

 

Pstryk , to co piszesz jest krzepiące:) Udało Ci się wyjść z NL? Samą psychoterapią? Jak to u Ciebie wyglądało? Mam nadzieję, że i mnie się uda nakierować siebie na odpowiednie tory:) Zastanawiam się ile powinna trwać psychoterapia u mnie... Nie mam nic przeciwko, by trwała i trzy lata jeśli będą efekty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Temat żołądka i nerwicy jest mi nieobcy.

Borykam się z nim od czerwca. Dopiero we wrzesniu jednak został nazwany po imieniu jako 'zaburzenia somatyzacyjne' (pewnie z elementami hipochondrii)

 

- w ktore chyba po części sama się wpędziłam, pielgrzymując od lekarza do lekarza i wertując inernet.

 

Zawsze jakoś sobie radziłam ze stresem, mam taką pracę, że muszę sobie radzić.

Aż w koncu miarka się chyba przebrała. W maju tego roku poroniłam i strasznie to przeżyłam (długo oczekiwana ciąża) :( Kilka tygodni pozniej obudziłam się w środku nocy z cięzarem w nadbrzuszu. Internista, do ktorego się udałam, stwierdził dyspepsję, pokiwał glową przepisał inhibitor pompy protonowej (Anesteloc). Ponieważ lek nie pomagał, ciężar w nadbrzuszu pozostawal, pięć dni pozniej wylądowałam u kolejnego lekarza, ktory wypisal skierowanie na gastroskopię i usg. W międzyczasie, na swe nieszczęście, zdążyłam skorzystać z mądrości, jakie oferuje Doktor Internet, i doszukałam się u siebie wszelkich możliwych raków żołądka. :shock:

Gastroskopia wykazała drobne nadżerki i infekcję Helicobacter Pylori. USG w normie.

Ulga, że nie mam raka trwała krotko, bowiem terapia antybiotykowa nie zwalczyla objawow, a nawet je nasiliła :( . Brzuch nadal bolał, zaczęłam chudnąć, pojawiła się zgaga, odbijania, kwasy. Kolejny lekarz i kolejny inhibitor pp: tym razem Controloc. Tez nie pomogło, cierpiałam nadal. Lekarz wypisał skierowanie na badania enzymow trzustki, watroby. Moj kolejny pomysł: 'rak trzustki' - i znow Doktor Internet służył informacjami. Wszystko pasuje. No i dalej nakręcałam...

 

Wtedy zaczęły się kłopoty ze snem i pierwsze wizyty na pogotowiu. Kwasy zalewały mnie zwlaszcza w nocy, wyłam z bolu. Byłam pewna, że mam rzadki nowotwor, guz wytwarzający gastrynę o nazwie gastrinoma. Chyba wiem więcej niż niejeden lekarz o zespołach MEN1 i ZES.

 

Po ktorejs nieprzespanej nocy pojechalam na pogotowie.

Przyjęto mnie na gastrologię, po tygodniu wypisano z werdyktem 'zapalenie blony śluzowej zolądka'. Moje podejrzenia wyśmiano. "Mieliśmy tu takich, co twierdzili, że mają guza mozgu". No i wtedy,w szpitalu, dostałam pierwszy psychotrop - lerivon, ale w bardzo małej dawce.

 

Na pogotowiu lądowałam jeszcze dwa razy, ale odsyłano mnie do domu. A moja frustracja poglębiała się. Pierwszego typowo nerwicowego ataku dostałam podczas kroplowki, był to bol całego ciała, sztywniejące ręce i nogi, drżenia.

 

Przyczyny psychologicznej zaczęłam szukać dość późno. I dość dlugo nie mogłam uwierzyć w to, że moje bole żołądkowe mają podłoże w mojej glowie. Ale przy zaburzeniach somatyzacyjnych tak bywa. Do psychiatry trafilam dopiero, gdy zaczęłam zwijać się z bolu...

 

Mam tak zwaną chorobę wrzodową bez wrzodów. Do tej pory nie wiem, na ile moj problem jest 'żołądkowy' a na ile 'nerwicowy' i w zalezności od nastroju, wymyslam sobie rożne rozwiązania i teoryjki.

 

 

Na nerwicowe problemy z żołądkiem czasem przepisywany jest sulpiryd (lek ten jest darmowy). Zaleca się go wrzodowcom.

Ja poczułam po nim wyrazną poprawę. Brałam go razem z seroxatem.

Sulpiryd ma jednak trochę ubocznych skutkow. U mnie były na tyle poważne, że kilka dni temu musiałam go odstawić, przez galopująca prolaktynę ... Teraz mam niezły zjazd. Boję się, że te święta będą ciężkie... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bieganie po lekarzach- skąd ja to znam:) Nałaziłem się po nich w tym roku,oj nałaziłem. Szczęśliwie miałem wszystko za darmo, prywatnie w ramach ubezpieczenia. U mnie łażenie zaczęło się właśnie od bliżej nieokreślonych bóli brzucha. I tak kolejno musiałem eliminować wszystko po kolei. Grzyby,pasożyty, trzustka, wątroba, jelita, żołądek. Jedynie z żołądkiem diagnostyka potwierdziła stan zapalny. Poza tym jelito drażliwe (norma) i w zasadzie nic poza tym. Robiłem jeszcze wieele innych badań od usg tarczycy na MR głowy skończywszy. Ciekawostka - mam guza na tarczycy. Możliwe, że to jakoś rzutuje na moje lęki od strony "fizycznej". Tym się jednak nie przejmuje,mój konik to żołądek:)

 

P.S. Tak się składa, że dostałem już kiedyś sulpiryd od lekarza i leży nieużywany w mojej apteczce. Jak się po nim czułaś, ile brałaś i jakie dawki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pete 27. Uff. Cieszę się, że nie jestem sama. O grzybach, pasożytach i innych takich też poczytałam sobie, i wszystko pasowało jak ulał.

Jeszcze bardziej przerażały mnie bakterie... Znalazłam w necie takie teorie, że włosy stają dęba. Ale nie będę nikogo straszyć.

 

Co do guzów. Tu też możemy sobie podać ręce. Dwa tygodnie temu w trakcie badan okazało się, że mam mikrogruczolaka przysadki (stąd wysoka prolaktyna - 190 przy normie do ok. 29 - a jednak, coś mi jest :shock: ). Dlatego nie mogę brać sulpirydu, bo on właśnie mocno prolaktynę winduje do góry - to jeden z jego skutkow ubocznych. U mnie zatrzymał się okres, dlatego wybrałam się na badania i prolaktyna wyszła przy okazji.

 

 

Musiałam odstawiać na cito lek przeciwpsychotyczny, już będąc w niefajnej formie (tuż po newsach o gruczolaku)

Inny minus. Strasznie trudno mi się go odstawiało. Wszystko wróciło jak bumerang. Musiałam też odstawić seroxat, bo on też nie wpływa dobrze na prolaktynę.

 

 

Mogę tylko dodać, że łagodzi objawy pochodzące z żołądka.

Ale nie będę bawić się w fachowca - mam nadzieję, że masz jakiegoś sprawdzonego i on zadecyduje, czy możesz brać sulpiryd. Na wszelki wyp. zrób badanie prolaktyny.

 

 

A co mi jest?

Nie wiem - specjaliści mają różne teorie: zaburzenia somatyzacyjne z elementami hipochondrii, nerwica, a ostatnia teoria to 'depresja pod maską somatyzacyjną'. Ech :(

 

Do czerwca br byłam zupełnie zdrowa.

Nic mnie nie bolało, spałam jak małe dziecko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

 

Grzyby przerabiałem i nawet mi coś tam wyszło - w badaniu krwi pod mikroskopem się znalazły, ale nie wiem czy jest sens w tym grzebać skoro w reszcie "materiałów" nic nie ma. Ale czasami mi to jeszcze chodzi po głowie, ale z innego powodu. Otóż w związku z tym zapaleniem często odczuwam zmęczenie, takie przytępienie wręcz, które przechodzi po np. ranigaście. Zmęczenie,problemy z koncentracją występują też po grzybach właśnie. W sumie jak patrzę na to moje "badanie się" to nie było aż tak źle. Owszem miało to coś z hipohondrii,ale podyktowane było to bólami brzucha. Poza tym w gruncie rzeczy leczenie nerwicy zacząłem od psychotropów, a może powinienem był pobadać najpierw wszystko? Tarczyca,grzyby etc.?Do tego byłem po prawie 2 latach na SSRI więc zwyczajnie rozważałem, że przez tak długi okres brania narządy dostały w dupę. I dostały...

Teraz abonament mi się skończył i skończyło się łażenie po lekarzach.

BTW-postanowiłem iść na gastroskopię i zobaczyć czy coś się pogorszyło. Cały czas biorę leki z drobnymi przerwami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×