moja nerwica....chyba?!?!?!?!...nie jestem normalna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moja nerwica....chyba?!?!?!?!...nie jestem normalna

przez malinka00 19 gru 2009, 05:59
Juz sama nie wiem co mam z tym zrobic. Ale z tego co mi wiadomo to prawdopodobnie mam nerwice. I chyba faktycznie jest cos ze mna nie tak bo w przeciagu paru lat zmienilam sie w zupelnie inna osobe...

Nie wiem dokładnie kiedy sie to zaczelo ale odkad pamietam jako dziecko bylam bardzo wrazliwa i emocjonalna. Zawsze bylam zywiolowa, imprezowalam jak szalona, zdarzalo sie brac używki, naduzywac alkoholu. Kiedy skonczylam 18 lat wszytsko sie jakos uspokoilo. Mysle ze to wszystko moglo miec podloze w jednym zdarzeniu ktore mialo miejsce kiedy konczylam 17 lat. Przepalilam sie marichuana,cala sie trzesłam i chyba wtedy pierwszy raz martwilam sie o swoje zycie. Od tamtej pory zaczelam miec lęki. Nie wiem gdzie wtedy mialam mózg ale napewno nie na miejscu bo okres mojej szalonej mlodosci byl jak balansowanie na krawędzi. Potrafilam przed wyjsciem do szkoly wcierac sobie w dziasła ectasy i nacpana chodzic do szkoly. TO CHORE i dziwne bo wtedy nie martwilam sie ze umre a teraz? nie biore zadnych narkotyków od ponad 5 lat skonczylam liceum dopiero w tym roku bo 3 lata nie zdalam przez cpanie i imprezowanie. Przestalam miec kontakt z rowiesnikam juz dawno temu, bo liceum konczylam w szkole zaocznej dla doroslych. Kiedy skonczylo sie wychodzenie z kolezankami na imprezy i codziennosc szkolna, niewiele mialam do roboty. Popadlam chyba w jakas depresje ( nie wiem nawet z jakiego powodu) i zaczelam przesiadywac ciagle w domu, bo...tylko tu sie czuje bezpiecznie.

Moje chore lęki i objawy:
- bałam sie jezdzic autobusem
- dalej boje sie wychodzic sama z domu
- boje sie lezec na solarium bo mam wrrazenie ze zemdleje
- boje sie spac w nocy
- odwracam w nocy lustra zeby nie widziec w nich duchow
- czesto w nocy dretwieje mi lewa reka i odrazu mam wrazenie ze zaraz dostane zawalu serca
- kiedy ide po ulicy sa momenty w ktorych mysle ze zaraz upadne i umre
- mam zawroty glowy w miejscach publicznych
- nie moge spac w normalnych porach... kłade sie codziennie ok 5 rano
- przezylam zawód milośny, bardzo cierpialam, do tej pory płacze ( to bylo 1.5 roku temu)
- czesto zdarza mi sie plakac bez powodu
- nienawidze swojego ciala
- jestem cholernie leniwa i nie mam ochoty nic robic
- nie pracuje, szukalam pracy ale na tym sie skonczylo bo nie wytrzymam tam dlugo...dla mnie max. to 2 tyg
- najwiekszym problemem jest wychodzenie z domu po zmroku albo mysl ze musze wracac w nocy np. z pracy ( to powod dla ktorego nie pracuje)
- doszukuje sie chorób i ciagle mam wrazenie ze umre
- trzesą mi sie rece ale w sumie nie za czesto
- najgorsze jest uczucie braku swiadomosci , nazywam to "matrixem" hehe to takie uczucie ze twoje cialo jest w danym miejscu i czasie ale ty duchem jestes obok jakby patrze na wszytsko z boku jakby mnie tam nie bylo... to mnie doprowadza do szalu!
- boli mnie serce czesto... mam stwierdzone wypadanie zastawki przez co jeszcze bardziej sie schizuje ze umre


No i tak sobie zyje z ta moja pokrecona glowa... szlag mnie juz trafia a siedzenie w domu dobija...Bylam u psychologa, psychiatry, dostalam seroxat ale nie bralam go wogole. Psycholog wiele mi nie pomógl...sama sobie pomoglam troche...rok temu postanowilam sama poleciec do USA i o dziwo nie umarlam po drodze i nie wpadlam w panike, mysle ze to mi pomoglo troche przezwyciezyc te lęki miedzy ludzmi. W tym roku tez planuje tam wyjechac bo tu czuje sie przybita, wszytsko mnie denerwuje, to ze nie mam pracy, to ze boje sie isc na studia bo ci ludzie mnie denerwuja... chce ulozyc sobie zycie tam i tam sie tego nie boje bo nikt mnie nie zna mam nadzieje ze ustapia mi te glupie lęki bo mam 22 lata a czuje sie jakbym miala 50... zycie mi ucieka miedzy palcami przez to siedzenie w domu.Chce zalozyc wlasna rodzine ale boje sie ze z moimi lękami nie bede mogla zaopiekowac sie dzieckiem, bo bede miala te glupie mysli ze zaraz umre albo zemdleje...to mnie bardzo ogranicza. mam wspanialego narzeczonego kotry obiecal mnie wspierac, ale puki co gnije tu sama bo one jest 7000km stad. Jesli sie stad nie wyrwe to tu zwiędne i strace chęć do zycia jux calkowicie.. Nie chodzi tu o Polske, ale o miejsce w którym mieszkam... cholerne przedmiescia...czuje sie odcieta od swiata... o boze jak ja to wszystko chaotycznie napisalam ale musialam sobie ulzyc bo nie moge przeciez dusic w sobie tych wszystkich myśli, strachu i lęków...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2009, 05:16

Re: moja nerwica....chyba?!?!?!?!...nie jestem normalna

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 gru 2009, 12:44
z tego co piszesz to faktycznie nerwica i nie jesteś nienormalna tu prawie wszystko mają podobne objawy co ty :) i myślę że powinnaś brać te leki od psychiatry one zredukują twoje lęki, ale jedynym wyjściem jakie jest w przypadku nerwicy to psychoterapia i każdy ci to powie, mysle że nie powinnaś sie zrażać ze jeden czy drugi psycholog ci nie pomógł poszukaj dobrego psychoterapeuty a on napewno ci pomoże pokonać twoje lęki jednak musisz być cierpliwa, przykro mi to mówić ale samemu nie da rady wyjść z tego na zawsze, wiem to z własnego doświadczenia trzymaj sie jakbyś chciała pogadać to pisz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do