TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez Ryuuka 15 gru 2009, 00:16
Witajcie

Nie mam pojęcia czy trafiłem do dobrego działu i czy jesteście mi w stanie pomóc, aczkolwiek jednak moja sytuacja zmusiła mnie do tego, że coś muszę zrobić. Muszę stawiać kroki aby wyjść z problemu w którym zaczynam tonąć po uszy.

Problem który mnie gnębi od jakiegoś tam X czasu to Tanatofoboia, czyli lek przed śmiercią.
Tak naprawdę lęki przed śmiercią występowały już u mnie w dzieciństwie, wtedy nikomu o tym nie mówiłem, bardzo sie denerwowałem i przeżywałem to. Było mi bardzo ciężko. Jednak to były krótkie okresy i udało mi się jakoś uciec od problemu, co sprawia że dzisiaj TEN właśnie problem mnie przytłacza.

Zacznę może jednak od tego, iż sam problem mnie bezpośrednio nie dotyczyłby gdyby nie to, że od ponad pół roku czy tez może troszkę więcej mam dziwne i specyficzne sny. Dziwne to znaczy, przezywam w nich emocje które wyparłem z życia codziennego. Mam tu na myśli uczucie osamotnienia, które parę lat temu nie pozwalało mi normalnie funkcjonować. Jednakże to może nie było by aż tak wielkim problemem gdyby nie to, ze podczas snów zacząłem przezywać Lęki przed śmiercią i od tego właśnie znowu problem się zaczął.
Wyjaśnię może najpierw co miałem na myśli przez osamotnienie, otóż kilka lat temu bardzo często nawet przeżywałem ogromne katusze z powodu samotności. Pomimo tego że mam rodzinę (która się rozpadła) i znajomych nadal źle się czułem wieczorami. To znaczy przeszkadzało mi to że jestem zdany tylko sam na siebie. Uczucia które wchodziły w rachubę były nie do zniesienia, bardzo psychodeliczne wręcz taka gehenna. Co ja wtedy robiłem ? Próbowałem się kontaktować z znajomymi, lecz nie w upierdliwy sposób, nigdy nie użyłem swoich emocji jako argumentu, i że potrzebuję pomocy. Zawsze to ukrywałem. Jednak gdy nic nie pozostawało, spacerowałem a nawet upijałem się sam. No ale de facto ten problem już mnie nie dotycyz gdyż radze sobie sam od bardzo dawna i już nie polegam tyle na znajomych.
Było by dobrze gdyby nie to, ze podczas snów rozpoczęły pojawiać się bardzo nietypowe i niepokojące myśli.
Na przykład śniąc myślałem o tym jak to jest przezywać swój ostatni oddech... Przezywać ostatnie 10 sekund swojego życia, oraz jakie to okropne jest, że kiedyś umrę, że wszyscy ludzie których znam i który teraz żyją też umrą.
Są to myśli, które mi przychodziły do głowy podczas snu, bardzo głęboko odznaczając swoje istnienie. Sny tego typu miałem bardzo mało kiedy, ale de facto zauważyłem ze na jawie zaczyna mi "odbijać" z powodu tych snów. Mam tu na myśli to że na Jawie pojawiają się te same myśli i to w częstych dawkach.
Zdawałem sobie wtedy sprawę, że to jest problem ale nic nie zrobiłem, gdyż dużo pracuję i nie mam za wiele czasu na chodzenie po lekarzach. Wiem, że to jest wymówka i że mam to do czego doprowadziłem, ale naprawdę czasem ciężko mi jest cokolwiek zrobić gdyż pomimo, że odczuwam ból nie mam motywacji do poprawienia różnych spraw.
No i teraz mam klops, myśli o śmierci, myśli o tym że przestanę istnieć stały się takie przerażające i częste, iż trudno jest mi już radzić sobie z tym. Jedynie odczuwam ukojenie w pracy, ale gdy wracam do domu, wszystko zaczyna się na nowo.
Dziś na przykład byłem na zakupach, udało mi się kupić kilka ciekawych ciuchów, dawno nie maiłem czasu aby to zrobić i się przymierzałem. Byłem zadowolony, z zakupów, ale nie wiadomo skąd pojawiła znowu się ta myśl o śmierci i poczułem ze to co zrobiłem jest bezsensowne. Że wszystko co robię jest bezsensowne.
Idę ulica patrze na ludzi i widzę trupy, w domu patrze w lustro i widzę człowieka który kiedyś skończy swój żywot. I tak w kółko i w kółko.
To już mnie przerasta, i nie mam sił sobie z tym dawać rady. Myśli i lęk stał się strasznie uporczywy. I pomimo tego, że rozumiem ta anomalię nie umiem sobie z tym poradzić.
Jednakże co jest najważniejsze i czego jeszcze nie napisałem, najgorsze co może mi się przydarzyć w ciągu całego dnia to zasypianie. Podczas gdy próbuję zasnąć dzieją się ze mną różne dziwne rzeczy. Co tu mam na myśli ? Otóż podczas samego zasypiania, w chwili gdy zaczynam zasypiać pojawia się ta uporczywa myśl o tym że przestanę istnieć, jest to tak przerażające że muszę wstać z łózka i się otrząsnąć. Do tego dochodzi szereg psycho-somatycznych dolegliwości takich jak duszenie się, kłucie i ucisk w klatce piersiowej, uczucie nudności, bardzo nieprzyjemne skoki adrenaliny itp...
Wszystko to sumując kreuje mieszankę wybuchową...

Sprawa prosta, muszę iść do specjalisty, jednak w moim mieście do lekarza typu psycholog, psychiatra nie dostanę sie szybciej niż za 2-3 miesiące. Zapisy, zapisy, te cholerne zapisy, ciągle to słyszę... Dlatego postanowiłem napisać na forum gdzie pozostanę anonimowy, może to w jakiś sposób pomoże mi podczas oczekiwania na wizytę.
Już teraz obecnie wiem, ze jeżeli to wszystko będzie tak trwać, to albo się wykończę i umrę na zawał, wylew albo faktycznie zwariuje i coś sobie zrobię.

Dlatego też, jeżeli możecie i macie chwilkę doradźcie. Każda pomoc będzie mile widziana.

P.S. Bardzo przepraszam za niezrozumiałości i błędy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 gru 2009, 23:47
Lokalizacja
Świętochłowice

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez polakita 15 gru 2009, 11:48
Ryuuka, witaj na forum. Najwyraźniej stres i problemy życiowe cię przygniatają i pojawiają się po prostu lęki. Śmierci boi się każdy ale nie każdy o tym obsesyjnie myśli. Ja myślałam o śmierci jak miałam lat naście, myślę że miałam coś w rodzaju depresji... to jest takie dobijanie się samemu. Ale na szczęście mi przeszło. Teraz o śmierci nie myślę, ale nerwicę owszem mam... lekarstwa na ból duszy nie znalazłam, na tym to chyba polega że musimy szukać sami...

Jeśli chodzi o nasze istnienie / nieistnienie, jak wygląda twoje spojrzenie na sprawy duchowe? Bo od kiedy stałam się wierząca, śmierć przestała mnie tak przerażać, po prostu inaczej to widzę...
polakita
Offline

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez magdalenabmw 15 gru 2009, 13:05
A dla mnie śmierć to temat który wpędza mnie w taką histerię że mała głowa. Mimo tego że powinnam być z tematem obyta- całe życie miałam nagrobki w ogródku bo moi rodzice są w fachu związanym z nagrobkami. Więc nie boję się cmentarzy itd bo to dla mnie naturalne- praca rodziny, ale myśl o tym że ja kiedyś umrę czy ktoś mi bliski, i co jest PO, albo że NIC nie ma, że zniknę jak pył..... dobra nie piszę o tym bo juz wpadam w panikę. Też nie umiem sobie z tym poradzic.
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez Ryuuka 15 gru 2009, 16:49
Hmmm sfera duchowa u mnie mocno kuleje, bo pomimo tego iż jestem osoba wierzącą, jestem Chrześcijaninem i wierze w Boga gdyż często używam ten symbol w życiu codziennym i zdarza mi się myśleć o Bogu, to jednak nie wierze w życie wieczne. Po prostu uważam, że jest koniec i basta, i to jest pewnie największym źródłem leku.

Ale de facto żyłem z ta myślą już ponad 10 lat, dlatego tez uważam, ze sny i też lęki który się pojawiają przed zaśnięciem najbardziej mi mieszają w głowie. Wyolbrzymiają strach i wszystko staje się przez to przerażająco jasne.

Uważam że źródłem mojego problemy są te sny i to ze nie mam na to wpływu. Śni mi się to co mi się śni,a że sa to horrory to już nie mogę na to poradzić :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 gru 2009, 23:47
Lokalizacja
Świętochłowice

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez stenn 01 sty 2010, 21:51
Witam,
bardzo dobrze rozumiem o czym piszesz, bo jestem w takim samym stanie jak Ty. Mogłbym się podpisać pod tym co napisałeś, oprócz jednej sprawy. Nie mam takich snów jak Ty, wieczór i noc to w zasadzie jedyne momenty , kiedy jestem w miarę spokojny. Cały dzień marzę tylko o tej chwili, w której będę mógł położyć się do swojego łóżka. Od wielu lat męczę się z tym , z przerwami trwającymi czasem 2 lata, czasem kilka miesięcy. Przeraża mnie myśl o własnej śmierci i nie potrafię znaleźć żadnego pocieszenia, czy uzasadnienia dla faktu, że będę musiał umrzeć. Wcześniej po okresie takiego przerażającego lęku, dochodziłem do siebie biorąc leki antydepresyjne i przeciwlękowe. Na jakiś czas odsuwałem te myśli i tłumacząc sobie , że jestem jeszcze młody. Teraz niestety już nie umiem tak się uspokoić. Mam 43 lata i właściwie dopiero teraz ten lęk ma rzeczywisty obraz. Już nie potrafię wmówić sobie, że to się stanie kiedyś w bardzo dalekiej przyszłości. Dotarło do mnie, że to może się stać już naprawdę niedługo. Też jestem samotny, co prawda nie mieszkam sam, ale nie założyłem rodziny. W najgorszych momentach rozpaczliwie modlę się cały czas, prosząc o jakiś znak od Boga albo od mojego nieżyjącego już brata, że coś tam jest po "drugiej stronie". Niestety moja wiara nie jest na tyle głęboka, żebym czuł jakąś ulgę. Są chwile, kiedy wydaje mi się,że jestem z tym pogodzony i że już mogę umrzeć, bo to będzie koniec strachu, który męczy mnie tak długo.Ale ten spokój trwa tylko chwilę i potem znów zaczyna się koszmar. Nie rozmawiam już z nikim na ten temat, bo to nie przynosi ulgi, a tylko innym psuję dobre samopoczucie. Kiedyś rozmawiałem o tym z rodzicami , przyjaciólmi,z psychologiem i księdzem, ale to co usłyszałem nie pomogło mi w pozbyciu się strachu. Nie dociera do mnie tłumaczenie, że to naturalne, że trzeba się z tym pogodzić, albo żeby o tym nie myśleć, jakby tego wogóle nie było. Nie wiem jak inni ludzie dają sobie z tym radę.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 sty 2010, 20:56

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez panna truskawka 25 maja 2010, 16:51
Ja też mam lęki przed śmiercią plus kryzys wiary. Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu. najpierw miałam depresję, a potem przyszły te obsesyjne myśli, które trwają do dziś. Biorę leki, chodzę na terapię ale czasami wyć mi sie chce z tego wszystkiego.
Boję się starości i przemijania. Wydaje mi się, ze czas pędzi jak oszalały, a ja za chwilę będę starą babcią, którą meczą choroby i zaraz będzie umierać. Zaprzątam sobie głowę tym co jest w ogóle po śmierci. Kiedyś myślałam, że idzie się albo do nieba albo piekła, dziś doszła do wniosku, że nie ma nic- po prostu głęboki wieczny sen. Z drugiej strony życie wydaje mi się monotonne i nudne i zadaję sobie wtedy pytanie jaki jest tego wszystkiego sens? I tak kręcę się w kółeczko. Nie wiem jak mam pokonać to cholerstwo... Pociesza mnie tylko trochę ta myśl, że inni ludzie (tak jak na tym forum) też tak mają.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez roberto120 10 cze 2010, 00:00
Też ujadałem się z tym lękiem przez jakieś 6 lat codziennie wieczorem i często w dzień dopadał mnie taki atak aż wyskakiwałem ze spodni nie mogłem wysiedzieć na miejscu, zawsze musiałem coś robić mieć włączony TV albo radio nie mogłem być samemu w domu zawsze tak jak autor tematu szukałem kogoś z kim można pogadać podświadomie po to by odwleczeć ten lęk. Potfornie piłem w tamtym okresie i dopiero gdy upiłem się tak że wstać nie mogłem w ten czas udało mi się nie kiedy o tym nie myśleć. Strasznie mnie ten lęk ograniczał i przeszkadzał mi w życiu. Też tak jak wy nie mogłem pogodzić się z tym że kiedyś umrę że moi bliscy i w ogóle i koniec....... Mega straszne to było. Lecz pewnego dnia postanowiłem wziąść się za siebie nie miałem pojęcia że dzięki temu ten lęk minie. Co zrobiłem? Zaczołem chodzić na siłownie sporo porawiłem sylwetke, poprawiłem odżywianie zdecydowanie mniej piłem alko. zaczołem żyć życiem cieszyć się z tego że w pokoju świeci słońce że schodzę do kuchni i zrobię sobie śniadanie, postanowiłem zmienić myślenie z mega przerażenia i lęku na takie że życie jest jedno i nie można się zamartwiać tym co będzie po po prostu żyjemy na tej ziemi i jeśli będziemy wyciskać tyle ile się da z życia nie będziemy mieć ani chwili na to żeby się zastanawiać co będzie po? wcześniej w kiepskim stanie takie myślenie nie miało szans przebicia, lecz z czasem gdy stan się poprawiał stawały się one coraz to bardziej realne. Całkowicie lęki znikneły po jakichś 8 miesiącach a do tego czasu niekiedy się przejawiały.
Ale niestety, z jednego gówna wpadłem w drugie i chyba jest jeszcze gorsze od poprzedniego w tej chwili użeram się z nerwicą lękową i depresją ale to jest spowodowane pewną sytuacją i moją głęboką irytacją przez wiele miesięcy więc to raczej moja indywidualna przypadłość.
Wieszcie mi że po wyleczeniu tego będziecie mogli swobodnie o tym rozmawiać i normalnie żyć. Ja wyszedłem z tego to i Wy wyjdziecie.
Pozdrawiam i głowy do góry!
roberto120
Offline

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez narthex 10 cze 2010, 22:15
Dawno tu nie pisalem.

Ja mam lek przed smiercia innych - po prostu boje sie o bliskich lub kogos ktorego cenie ze nagle zejdzie gdyz zycie jest takie kruche a czas biegnie tak szybko. Przed swoja takze chociaz mniej. Chociaz ten strach nie wywoluje zadnej paniki to raczej taki zwykly "zdrowy strach" ze tak to okresle gdyz:

Ataki paniki i nieodpornosc na stres calkiem juz pokonalem bez psychologow i lekow, to da sie zrobic samemu ale nie starczy po prostu znalezc sobie zajecie czy tam nie zwracac uwagi na leki jak to czesto mowia osoby nieobeznane z nerwica. Ataki paniki to jakies dziwne rozchwianie hormonow, da sie je uspokoic, nie odrazu ale da.

Zostaly mi objawy wegetatywne, ktore wzkazuja raczej na zaburzenia elektrolitowe czyli mrowienie skory, strzelanie w stawie kolo ucha, ciezko sobie z nimi poradzic dosyc.
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez roberto120 22 cze 2010, 01:36
A tak mimo że sporo się udzielałem w tym temacie i dosyć dużo przeżyłem sam. To sam nie wiem do końca czy ta tanatofioba jest nerwicą lękową czy tylko jakąś jej odmianą?
roberto120
Offline

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez aarven 29 cze 2010, 22:23
Wszystkim, którzy wątpią w życie po śmierci i lękają się jej gorąco polecam książkę "Świadkowie Bożego Miłosierdzia", którą można przeczytać tutaj: http://www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
31 maja 2010, 19:11

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez roberto120 03 lip 2010, 22:01
Byłem ostatnio u psychologa, nie odnośnie tej sprawy, ale zahaczyłem również o ten temat. Stwierdził on że ten lęk przed śmiercią wywodził się z mojej toksycznej matki. To, że boicie się śmierci wcale nie musi oznaczać, że jest to wasz główny problem. Lęk przed przemijaniem może brać się z tego, że żyję się w konfliktach nie związanych z temat śmierci, czy starzenia. Może brać się z tego że jest się strofowanym np. przez rodziców. Nie moc wyrażania się i bycie w roli nie akceptowanej przez siebie może dawać takie efekty. W ten czas nie moc wyrażania się może dawać myśli do głowy jak ten czas przemija a ja nie jestem tym kim chce być.
Na dobrą sprawę powiem wam, że lęk u mnie ten skończył się jak zacząłem wszystko układać w swoim życiu tak jak chciałem i stałem się osobą tą co chciałem.
roberto120
Offline

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 lip 2010, 00:11
roberto120, Czyli już ozdrowiałeś? Cieszę się.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

przez panna truskawka 05 lip 2010, 21:30
roberto, oczywiście tak jest. Mi psycholog powiedziała, że myśli o śmierci są takimi zastępczymi myślami a ogólnie człowiek np. ma problemy w domu i nie może sobie z nimi poradzić albo niskie poczucie własnej wartości itd. To jest właśnie cała terapia psychodynamiczna.
Tylko, że ja już chodzę na tą terapię ponad pół roku i myśli o śmierci, przemijaniu mam dalej. I czasami kompletnie nie wiem co mam zrobić, żeby ich nie było! Ryczeć mi się chce z bezradności, bo wcześniej w ogóle nie myślałam o takich rzeczach a teraz nawiedza mnie to dzień w dzień i nie pozwala cieszyć się, życiem... No bo po co robić cokolwiek, cieszyć się z czegoś jak i tak sie kiedyś umrze... To jest właśnie natrętne, męczące myślenie depresyjno- nerwicowe.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
31 gru 2009, 14:55

Re: TANATOFOBIA - Lęk przed śmiercią jak sobie z tym radzić

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 lip 2010, 21:58
panna truskawka, ja chodzę na terapię w nurcie psychodynamicznym dopiero 9-ty miesiąc.Taka terapia zakłada minimum 2 lata,żeby w ogole były jakieś efekty.
Może teraz u Ciebie zaczął się kryzys? Czyli zaostrzenie objawów? To normalne w terapii. Nie załamuj się nawet jak czujesz opór przed nią. To dobry znak. Myśli przeminą.
Pisz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do