Krepujacy temat-tylko dla kobiet

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Misiunia 12 lut 2008, 23:37
Misiunia napisał(a):gyno-femidazol

Jest na recepte ?[/quote]


Tak,jest na receptę.Chociaż raz jak nie miałam to w jednej aptece pani sprzedała mi bez recepty ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
29 lip 2007, 12:19
Lokalizacja
UK

przez nana x 13 lut 2008, 01:24
aniek czytając Twój post przypomniał mi się list, który czytałam w ostatnim zwierciadle, może znajdziesz w nim wskazówkę :

"(...) Moje problemy z samoakceptacją zaczęły się wcześnie. Pamiętam, że w dzieciństwie ciało traktowałam jak przykrą konieczność, powłokę, która pozwalała mi żyć i funkcjonować. Gdy stało się oczywiste, że dojrzewam, pojawił się wstyd i niechęć do własnego ciała. Pamiętam, że przed każdą kąpielą, ściągając podkoszulkę, zamykałam oczy, żeby w lustrze nie widzieć swojego odbicia, rosnących piersi, nieproporcjonalnie długich rąk, intymnych miejsc. Niższe partie ciała były mi obojętne. Nigdy nie starałam się dotknąć, zbadać nie dotykałam intymnych miejsc nawet podczas mycia. Okresy miesiączkowania spędzałam pod kołdrą, walcząc z bólem i wstydem.
Z czasem pojawiły się pierwsze wizyty u ginekologa, pierwszy chłopiec, pierwsze erotyczne doznania, a wraz z nimi rozczarowania. Poczucie że przecież miało być inaczej. Pierwsze kroki w świecie doznań miłosnych przyniosły też niepokój i jeszcze większą niechęć do własnego ciała . Młodzieńczy związek nie przetrwał próby. Dla każdego z nas zakończył się głębokim urazem. Czas pokazał, że do zrozumienia pewnych problemów dorasta się stopniowo. Moja praca nad sobą , nad akceptacją ciała i zdrowym poczuciem własnej wartości trwała długo i, co tu dużo mówić trwa nadal.
Po rozstaniu się z pierwszym partnerem trzy lata borykałam się z kandydozą dróg rodnych i nawracającymi zapaleniami pęcherza, odwiedzając kolejne laboratoria mikrobiologii i gabinety lekarskie. Bezskutecznie. Końskie dawki leków nie przynosiły pożądanych efektów, osłabiały jedynie system odpornościowy całego organizmu.
Rok temu poznałam mężczyznę , który zaprosił mnie do swojego życia. Wszystko zaczęłam od nowa. Początkiem mojej podróży w głąb siebie było przewartościowanie pojęcia seksualności i co za tym idzie , mojej kobiecości. Z kandydozą mój organizm poradził sobie bez farmakoterapii. Dla mnie jest to dowód na to że nareszcie zaakceptowałam swoją seksualność, swoją fizyczność, jako integralną część mojego Ja . Dzisiaj nie zamykam już oczu ściągając podkoszulek, a z czułością nacieram ciało pachnącą oliwką. Zaakceptowałam nie tylko swoje ciało , ale również moje ułomności, słabości, naturalne ograniczenia, potrzeby. Dałam sobie prawo, by być kobietą , która czuje ze sobą głęboką więź. "
{Justyna}


pozdr.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
17 wrz 2007, 18:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do