Wasze relacje z otoczeniem...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez User 11 cze 2006, 14:56
kochajacy. jeżeli mówisz o ludziach których nie znamy to zapewne żadne, ale jeżeli chodzi ci o przyjaciół to ogromne!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 cze 2006, 00:42

Avatar użytkownika
przez kochajacy 11 cze 2006, 15:04
User napisał(a):ale jeżeli chodzi ci o przyjaciół to ogromne!


ale co to znaczy ogromne :?:
czy mamy zatem spelniac ich oczekiwania swoim zachowaniem kosztem siebie :?:
gdzie wg. ciebie leza granice wagi zdania przyjaciela :?:
Ostatnio edytowano 13 cze 2006, 19:14 przez kochajacy, łącznie edytowano 1 raz
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Presja otoczenia.I wewnętrzna też.

przez feniks 11 cze 2006, 21:58
Hey,

Pisze to ,bo czytając te wszystkie posty widze,że jestem taka sama jak wy,i mam nadzieje,że mnie zrozumiecie.Dziękuje,że jesteście.Nie będe się czuć taka winna i gorsza.I dziwna.I głupia.


Już kiedyś przedstawiłam swoją sytuacje,wiec jeśli ktoś chciałby wiedzieć dokładniej jak wygląda(jeśli się ktoś taki w ogóle znajdzie) to może znaleźć w moich postach(nie jest ich na razie dużo).

Kończę teraz I klase LO , cały rok nauczanie indywidualne-w domu,w szkole.Wszędzie jeżdze z kimś samochodem,nie wychodze dalej jak na 100m od domu sama,z kimś to moge dalej,nie wytrzymuje w miescie,w sklepach,u lekarzy.Biore leki(teraz mam zniżone tylko do 1tabl.),psychoterpia tez jest.I lęk tez.Powstał ze względu na wciąż obecnego w moim życiu Ojca-alkoholika(śpi ze mną pod tym samym dachem).
I teraz konkretnie,o co mi w tym temacie chodzi:

Na 1 września PASOWAŁOBY żebym poszła całkiem normalnie do szkoły,wyszła z domu. Pojechała autobusem sama itd.itp. Była zdrowa. A ja sie tak strasznie tym martwie. Wszystko robie co sie tylko da. I cholera nic. Zmuszam sie do różnych rzeczy. Kombinuje co tu jeszcze zrobic,zeby wyzdrowiec. Tak bardzo sie boje!!!!
Czy wy też macie coś takiego,że ludzie z zewnątrz lub wy sami czujecie,że musicie do pewnego okresu wyzdrowieć? Że po prostu musicie na siłe iść,jeszcze kilka kroków itd.? Że musicie coś zrobić? Że nie możecie się bać? Że nie możecie być już dłużej chorzy?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez feniks 11 cze 2006, 22:02
Ja też jestem odbierana jako dziwna.Kiedy chodząc jeszcze do szkoły,nagle wychodziłam z lekcji,mówiąc że sie źle czuje,wszyscy krzyczeli,żeby mi nauczycielka nie pozwoliła wychodzic. Ludzie sie na mnie dziwnie patrzą w sklepie jak próbuje wytrzymać, na spacerze,kiedy zaczynam biec(lęk mnie opanowywuje), jak przytulam sie do Mamy jak zaczyna mi się "coś dziać".
Wielu znajomych opuscilmo mnie także, gdy dowiedziało się, jaka to mnie choroba wzięła,i jakie to jest dziwne.
Odkąd sie to wszystko rozpoczęło i zobaczyłam zdziwione twarze ludzi na usłyszenie moich dziwnych opisów dolegliwości, zmaknęłam sie w sobie.
Ludzie mnie nie rozumieja. Teraz wszyscy strasznie oceniają po takich niezrozumiałych kwestiach. Nie wiedzą kompletnie jak można się czegoś bać,więc myślą sobie:"wariatka".
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

przez azok 11 cze 2006, 22:41
Ja mam tak non stop. Bylam chora rok, zaczelo sie na poczatku roku akademickiego i ja zamiast wziac od razu dziekanke, przez caly rok oszukiwalam siebie i sama sobie wmawialam, ze juz czas wyzdrowiec i zaczac zdawac egzaminy, oczywiscie nie udalo sie i wzielam wsteczna dziekanke, ale dopiero w maju i dopiero wtedy odetchnelam z ulga.
Teraz znowu zle sie czuje, choc zdawalo mi sie, ze bedzie juz dobrze, wiec po raz kolejny miast odpoczac i zadbac o siebie to poganiam wlasny oranizm, ze nie moge sie zle czuc, ze mam tyle rzeczy do roboty, ze musze byc zdrowa.
Wiesz Feniks, ja mysle, ze taka postawa jaka prezentujemy robi nam wielka krzywde. Moje otoczenie nie wywiera na mne presji, ale ja cierpie na permanentne poczucie winy. Przeciez powinnysmy dac sobie odpoczac i pozwolic sobie na chorowanie spokojnie. Takie pospieszanie to niepotrzebny stres wiecej (latwo sie pisze, ale sama sie jeszcze tego nie nauczylam). A co takiego sie wlasciwie stanie, jakbys nie byla w przyszlym roku zdrowa? Swiat sie nie zawali, bedziesz miala znowu nauczanie indywidualne i nic poza tym. Nie wolno Ci samej sie pograzac przez to poganianie siebie. pozdrawiam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 cze 2006, 15:01

przez feniks 11 cze 2006, 22:45
Dzięki AZOK! Naprawde mega ważne jest dla mnie takie zrozumienie:*
Życzę Ci dużo siły i wytrwałości. I żebyśmy już nie wymuszały na sobie za wiele. Ale my- nerwicowcy po prostu tacy jesteśmy...Ambitni albo zdołowani. Chyba wszyscy mamy takie skoki od jednej z tych cech do drugiej.Grunt to się opanować.
Jeszcze raz dzięki za wszystko!!!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez Hollow 12 cze 2006, 00:09
feniks napisał(a):Że nie możecie się bać? Że nie możecie być już dłużej chorzy?

Tak. Już dłużej nie mogę. Bo spierdolę sobie życie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez agapla 12 cze 2006, 00:48
Nie chodzi tu o presje otoczenia ale o samego siebie ! trzeba chcieć wyzdrowieć a nie odkładać to na później ja chciałam byc jak najpredzej zdrowa , nie mam czasu na chorobę bo życie mi ucieka.Dzieki takiemu podejściu mogę już teraz np poleciec samolotem na wakacje a jeszcze niedawno nie mogłam wyjść z domu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez feniks 12 cze 2006, 13:38
Ja rozumiem was wszystkich. Trzeba robić cały czas i w ogóle, ale sama wiem po sobie, że gdy za bardzo pchałam się naprzód, robiłam krok do przodu, ale potem dwa do tyłu. trzeba znaleźć rozwiązanie gdzieś pośrodku.
Aha, i ja też STRASZLIWIE pragne wyzdrowiec. I robie wszystko co sie da.Ale trzeba to robić spokojnie. Przeciez zdaje sobie sprawe z tego że życie ucieka.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez Sorrow 12 cze 2006, 14:17
feniks napisał(a):Czy wy też macie coś takiego,że ludzie z zewnątrz lub wy sami czujecie,że musicie do pewnego okresu wyzdrowieć? Że po prostu musicie na siłe iść,jeszcze kilka kroków itd.? Że musicie coś zrobić? Że nie możecie się bać? Że nie możecie być już dłużej chorzy?

Przede wszystkim otoczenie wywiera presję za pomocą groźby bycia nikim, odcięcia gazu, prądu, wody, komorników, bandytów podatkowych itd.

Kij z nimi i tak po śmierci będą budować piramidy ku mojej chwale :) .

Co do wewnętrznej presji...
Hmm...
Trochę. Chcę wyzdrowieć i móc na równych prawach walczyć z tym przeklętym światem... Bez lęku... Bez litości...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Aga1 12 cze 2006, 15:37
Trzeba sie leczyc i jeszcze raz leczyć , bo czas ucieka , lata uciekaja i juz nie powrócą. Ja lecze sie od polowy lutego leki od marca .Wracam do zycia , robie sie samodzielna .Jest tylko jeden problem straciłam kawał zycia bo wstydziłam sie isc do psychiatry i leczyc się u niego. A straconych kilkunastu lat nikt mi juz nie odda. :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Smutna... 12 cze 2006, 18:23
Droga feniks..niestety tak to już jest że ludzie nie potrafią nas zrozumieć...mnie wkurza ciągłe ich gadanie że chyba coś mi się dzieje...przecież wiedzą o co chodzi wuięc po co mnie pytają..nie chcę za każdym razem komuś odpowiadać mam nerwicę i dlatego się trzęsę...rozumiem Cię doskonale jako inna neurotyczka...a co do szkoły to nie przejmuj się...wiem że jest ciężko...ale uwierz mi można wytrzymać...
;) pozdrawiam i życzę powodzenia
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Avatar użytkownika
przez Hollow 12 cze 2006, 19:39
Sorrow napisał(a):walczyć z tym przeklętym światem...

Interesujące. Jak zamierzasz to robić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez limba 12 cze 2006, 22:12
:D Tak Boluś masz rację,my musimy trzymać się razem,bo my jesteśmy wyłam z tego świata :( Fajnie ,że trafiłam na forum,w sumie szkoda pisać ,my tu rozumiemy się bez słów!!!!!! :D :D
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do