Wasze relacje z otoczeniem...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez IceMan 22 maja 2007, 15:37
No to liczę na panią psycholog ;) Zobaczymy co powie, a nuż do czegoś obie dojdziecie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Mona75 22 maja 2007, 22:58
Jasne. Do tego, że świat jest piękny, tylko ludzie są do d....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez IceMan 22 maja 2007, 23:24
Mona75 napisał(a):tylko ludzie są do d....

Nie wszyscy... a jakby nie było tych do d.... to i byś nie doceniła tych dobrych ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mona75 23 maja 2007, 08:53
Tu masz rację i za to Cię lubię ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez faiter 02 cze 2007, 22:43
Witam,

Moje kontakty z nowopoznanymi ludźmi, sprowadzają się do tego, że za wszelką cenę staram się zrobić na nich dobre wrażenie. Chcę, żeby mnie polubili, zaakceptowali - stało się to moją neurotyczną potrzebą. Źle się czuję, jeśli wiem, że ktoś z jakiegoś powodu mnie nie lubi; te natrętne myśli absorbują całą moją uwagę...
Z drugiej strony jestem strasznym egocentrykiem; chcę żeby cały świat kręcił się wokół mnie. Chcę, żeby wszyscy interesowali się mną, podziwiali mnie i za każdym razem potwierdzali moją wartość. Jestem uzależniony od akceptacji innych ludzi. Oczywiście powodem takiego stanu rzeczy jest niska samoocena oraz lata izolacji od społeczeństwa.
Często rezultatem mojej nadmiernego "oddania" innym jest kac moralny, złe samopoczucie, które jeszcze bardziej obniża moje poczucie własnej wartości...
W pracy trafiłem na ludzi, którzy "pokazali" mi jaką naprawdę mam samoocenę, ile tak naprawdę jestem wart. Nikt nie chołubił mnie, nikt nie mówił jaki jestem "wielki", nikt nie tańczył tak jak ja zagrałem. Bolesne zderzenie z rzeczywistością... "Lekcja" pokory.
Poza tym jak mawiają: "Każdy ma takiego szefa na jakiego zasłużył".
Przez te lata wiele krzywd wyrządziłem innym ludziom, wiele raniących słów wyszło ode mnie, wiele osób cierpiało przeze mnie; zawsze pokazywałem wszystkim jaki jestem ważny; nie liczyłem się z innymi - liczyłem sie tylko z samym sobą...

Teraz za to wszystko przyszło mi zapłacić.

Znów siedzę samotnie w domu w sobotni wieczór, znów nie wiem co ze sobą zrobić, znów przepełnia mnie tęsknota za ludźmi, tęsknota za niewyrażonymi emocjami, tęsknota za akceptacją grupy.
Nie wiem czy nie jest za późno, aby wszystko naprawić; nie wiem co robić aby być szanowanym i kochanym przez innych - a właśnie tego najbardziej pragnę.
Nie chcę już dalej być sam.
Chcę razem z innymi cieszyć się życiem; cieszyć się drugim człowiekiem.

Czy "Los" da mi szansę tego doświadczyć...?

Dobranoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

przez dominika75 05 cze 2007, 13:39
Ja ostatnio zawężylam grono znajomych. Ludzie po prostu mnie męczą, nie chce mi się gadać. Zamykam sie w sobie.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
21 maja 2007, 13:39
Lokalizacja
RZESZÓW

Re: Wasze relacje z otoczeniem...?

Avatar użytkownika
przez milky5 06 lut 2010, 12:15
Ludzie po prostu mnie męczą, nie chce mi się gadać. Zamykam sie w sobie

no wlasnie ja tak samo zrobilam a raczej choroba za mnie to zrobila bo normalnie juz od dziecka uwielbialam towarzystwo... smiech itd...a jak bylam sama to nie mialam humoru a teraz...choroba zmusila mnie do bycia wbrew sobie....bo meczy mnie halas, meczy mnie dluzsze gadanie i glosny smiech :-|
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Wasze relacje z otoczeniem...?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 06 lut 2010, 12:22
pierwsze co zrobiłam to odciełam się od ludzi :( nie chciało mi sie nigdzie wychodzić, wręcz nie chciałam sie spotykać z dawnymi znajomymi, sądząc że uknuli oni "spisek" przeciwko mnie, więc dlaczego mam się z nimi spotykać?

Do tej pory nie odnowiłam tych kontaktów i do tej pory uważam, że mnie nie lubili i wszystko było sztuczne, ale zaczynam powoli wychodzić, chodzę na basen, wczoraj byłam na spacerze z koleżanką.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Wasze relacje z otoczeniem...?

przez wovacuum 06 lut 2010, 12:57
ja rowniez nie odnowilam starych kontaktow,nawet nie myslè o tym..ale otwieram siè na nowe i bardzo mi siè to podoba
wovacuum
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do