Wasze relacje z otoczeniem...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ashley 07 kwi 2007, 15:48
feniks napisał(a):Czy wy też macie coś takiego,że ludzie z zewnątrz lub wy sami czujecie,że musicie do pewnego okresu wyzdrowieć? Że po prostu musicie na siłe iść,jeszcze kilka kroków itd.? Że musicie coś zrobić? Że nie możecie się bać? Że nie możecie być już dłużej chorzy?

Ja tak czuję, że muszę iść często na silę, pod prąd, mierząc się z moimi lękami i strachem, z bezsilnością iść do przodu bo to jedyna droga, żeby z tego wyjść. Stąd moj podpis pod postem ;)

Hollow napisał(a):Tak. Już dłużej nie mogę. Bo spierdolę sobie życie
no dokladnie Hollow ;) gorzej jak ktoś już to zrobil, ale dobra nie narzekam, trza się wsiąć w garść ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Koszmar rozmowy kwalifikacyjnej....

przez Moniczka 08 maja 2007, 14:37
Ciekawa jestem jak co niektorzy z Was radza sobie w momencie szukania pracy?Dla mnie chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne to KOSZMAR!Nie mam sie czego wstydzic bo mam wyzsze wyksztalcenie,perfekt jezyk a jednak gdy tylko ktos zadzwoni z propozycja o prace....wpadam w panike.Wiem,ze musze isc,pokonac swoje slabosci a jednak im blizej spotkania tym pewnosc siebie opada...Od rana przed wyjsciem moje jelita pracuja na wysokim obrotach,serce wali, z szyi splywa pot,jestem blada i rozdrazniona,na rozmowie wydaje mi sie ze jestem nieatrakcyjna,mimo ze staram sie trzymac mocno i pokazac swoje dobre strony, a nie daj Boze aby ktos mnie pytal w obcym jezyku!Na co dzien pracuje jako tlumacz,posluguje sie jezykiem bez zajakniecia,pisze w nim zdania z zamknietymi oczami a na rozmowie o prace.....nerwy,platanie,slowa uciekaja.Szkoda gadac.Na razie mam dobrze platna prace w domu,ale wiem ze tak nie mozna cale zycie.
Na razie zadna firma sie mna nie zainteresowala chociaz wiem ze nie ja jedna szukam stale pracy,ostatnio nawet ucieklam z rozmowy w hotelu gdy od wejscia zobaczylam ze pytaja w obcym jezyku.Stchorzylam jak ostatnia idiotka, ale dopiero wtedy napiecie opadlo.
Czy ja jestem jakas dzika.....?Jakie Wy macie z tym doswiadczenia?
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez VTEC 08 maja 2007, 19:24
Hello !

Myślę , że 'podwyższony' poziom stresu spotkał każdego z nas w podobnych sytuacjach , jednak dzięki kochanej nerwicy mamy szanse na szczególne :evil: doznania w czasie rozmów kwalifikacyjnych ... ja ostatnią przechodziłem 6 miesięcy temu , zacisnąłem zęby i jakoś przeszło ... do dziś pracuje w tej firmie .

Paweł
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 08 maja 2007, 20:08
...ja też mam taki problem, dlatego tez cieżko mi znaleźć pracę, a ostatnio szukam bo koncze studia lada dzień i chciałbym pracować.... Qrde to jest okropne. Po rozmowie zastanawiam się co się działo bo nie pamietam, dopiero po kilku giodzinach przypomina mi się co mówilem i dręczy mnie to później całymi dniami że źle zrobilem to czy tamto, że mogłem inaczej. Przed rozmową zawsze mam wszystko poukładane, biorę kilka głębokich wdechów i wchiodzę na rozmowę i co.. ? i biała plama dopiero po jakimś czasie dochodzę do siebie i analizuję co było na rozmowie bo nic nie pamietam. Tak też mam z egzaminami na studiach i jak dotąd to wszystko zdawałem, ale ze znalezieniem pracy idzie mi ciężko...właściwie to stoję w miejscu :cry: jak widać nie tylko ty masz takie problemy z rozmową kwalifikacyjną :roll: ...
....
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

przez justys 09 maja 2007, 09:58
Ja po prostu nie cierpie rozmow kwalifikacyjnych.Zawsze jak przyjdzie ten moment ja mam pustke w glowie,normalnie czarna dziura.A przez ostatnie pare miesiecy tez to przezywalam bo szukalam pracy, pare razy stres tak mna zawladnal ze po prostu nie poszlam odpuscilam sobie i dopiero wtedy moglam sie lepiej poczuc.Teraz od niedawna pracuje bo mi kolezanka zalatwila prace takm gdzie ona pracuje.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

przez Moniczka 09 maja 2007, 10:09
Ja tez wprost nie znosze tych chwil,nie ma jak wejsc do instytucji a zaraz potem stchorzyc. Lecz nawet tam, gdzie nie stchorzylam to i tak jakos mnie nie wybrali i znow sie we mnie pojawiaja niepewnosci,czy dobrze wygladam,czy cos nie palnelam,co o mnie mysleli itd.Czasem tez marze,by ktos zadzwonil,zaprosil na rozmowe i zaraz powiedzial,ze takiej osoby jak ja szukali.Mam studia,jezyk,brzydka chyba nie jestem a jednak cos musi byc nie tak.Na co dzien mam kontakt z ludzmi,pracuje jako tlumacz,robie teksty,wiele osob przewija sie przez moj dom-ale moze prawdziwa praca wyglada inaczej, a ja jestem zwykly dzikus bez krzty szczescia....:(
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Tygryska 09 maja 2007, 11:34
Ostatnio też szukam pracy.

Ja wychodzę z założenia że rozmowa to stres dla kazdego czy ma nerwice czy nie ale osoba z która się spotykamy to nie jakiś cyborg, wielki egzaminator tylko poprostu taki sam człowiek jak my który ma okreslone zadanie- wybrać kogoś kto najlepiej pasuje do danego stanowiska lub do tego co szef sobie wymyslił.Nie ma co tego odbierać jakoś personalnie.Mi takie patrzenie na sytuację pomaga.

Oczywiście stresik jest, ostatnio na rozmowę pojechałam taksówką bo tak się kiepsko czułam.Nie jestem do końca zadowolona z tego jak mi poszło, zwłaszca rozmowa po angielsku- jednak stresik robi swoje.Staram się tym jednak nie przejmować.

Szukam dalej. Szczerze mówiąc bardzo bym chciałą pójść na jakąś rozmowę bo ostatnio cisza, nikt do mnie nie dzwoni :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez Moniczka 09 maja 2007, 11:53
A widzisz, a do mnie dzwonia niemal codziennie, chodze,zaliczam te rozmowy zawsze przygotowana i ladnie ubrana i....cisza. Wciaz praca na wlasny rachunek...Moze lepiej byloby isc raz, ale prace dostac. Na pewno kwestie utrudnia fakt, ze nigdy w zadnej firmie nie pracowalam, zawsze na swoim...
Napiszcie prosze, jak wlasnie ida wam te angielskie rozmowy z ewentualnymi pracodawcami? Ja jako znajaca perfect English, na takich spotkaniach normalnie placze sie jak wariatka:(
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 09 maja 2007, 13:48
...ja też zam dobrze angielski, ale jak przychodzi co do czego to mam wszystko na koncu języka, zatyka mnie i nie moge z siebie wydobyć czegoś sensownego poza bełkotem...może nie doceniam swojej znajomości języka, bo zawsze mam wrażenie że ta osoba z którą mam rozmowe zna lepiej i wogóle...ale tak nie jest, wiem to, mimo to mam jakąś blokade w głowie której nie jestemw stanie rozwikłać....może mam jakieś kompleksy które mnie stresują...nie wiem....coś jest nie tak ze mną :roll:
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

Kontakty międzyludzkie

Avatar użytkownika
przez lady*k 19 maja 2007, 20:18
Jak zapewne wielu z was przebywanie z ludźmi przestało sprawiać przyjemność.. Myślę, że kontakty międzyludzkie są bardzo ważne, więc pytam: Co zrobić, by nie uciekać od ludzi, rozmawiać z nimi, nie bać się ich, a przede wszystkim mieć z tego przyjemność?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:19 pm ]
Do napisania tego postu zainspirowała mnie dziewczyna, która napisała tutaj o swojej radości z powodu odzyskanej chęci kontaktu z ludźmi :smile:
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez marmarc 19 maja 2007, 21:47
jak
nie bać się ich

cóż, to proste, trzeba wyleczyć się z tego lęku.... :lol:
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez GRACJA 20 maja 2007, 01:33
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego boję się ludzi. W ten sposób poznajemy swoje emocje. Boimy się bo nie umiemy sobie poradzić w trudnych sytuacjach? Trzeba pouczyć się asertywności i wtedy kontakty z ludźmi będą prostrze i wtedy będzie przyjemność z każdego spotkania. Musimy na nowo bez lęku nauczyć się nawiązywać kontakty z ludźmi. Nauczyć się mieć i wyrażać swoje zdanie nie raniąc drugiej osoby. Wtedy nie budujemy przepaści pomiędzy sobą. Sytuacja jest wtedy prosta i nie ma lęku. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez AronFtv 20 maja 2007, 01:36
GRACJA ma rację trzeba zacząć od asertywności. Wiadomo ze ludzie z nerwicą są '' agresywni ''. Asertywność wobec innych i stopniowe budowanie swojej pozycji pomoże ci odbudować chęć do kontaktów miedzy ludzmi
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

Avatar użytkownika
przez Mona75 20 maja 2007, 10:31
Ja nie boję się ludzi , ja ich po prostu czasem nienawidzę. To jeszcze trudniejsze, wyzwala we mnie totalną agresję
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do