Wasze relacje z otoczeniem...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez AnnaR 12 wrz 2006, 14:18
Marmarc, jesteś mądrym człowiekiem! :lol: zgadzam sie w całosci z twoją teorią a przynajmniej z tymi aspektami o których tu mogę przeczytać. :lol: pozdr.Ania
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
15 sie 2006, 21:00
Lokalizacja
Gdańsk

przez marmarc 13 wrz 2006, 10:32
Przede wszystkim - nie namawiam nikogo, aby wiązał się z kobietą w celu udowodnienia komukolwiek czegokolwiek. To byłoby strasznie głupie, pomijając ocenę etyczną takiego postępowania.
Moje rozważania dotyczyły kontaktów międzyludzkich w ogóle.
Po drugie - to co piszę wynika po części z tego co usłyszłałem od innych, przeczytałem, ale w dużej mierze dotyczy to bezpośrednio mojego własnego życia.

To ja mam świadomość, że czynię sobie krzywdę swoim postępowaniem. Że nie walczę tak jak mógłbym, że próbuję zwalić winę na geny, nerwy, depresje, nerwice, otoczenie itp.
Życie w samotności, nawet izolacji, celibat to są na pewno wartościowe formy życia, ale ich wybór nie może wynikać z tego, że ktoś nie potrafi podejmować średniozaawansowanych relacji społecznych czy też nie wyobraża siebie w związku erotycznym, i w ogóle chce uciec od ludzi. Bo takie zachowanie przypomina ucznia, który z powodu słabych ocen przestaje chodzić do szkoły.
Naturalnie - sprawą osobną jest możliwość wyleczenia z naszych przypadłości. Jeśli takie wyleczenie nie jest możliwe, to mamy ...przechlapane.
Ale z drugiej strony - popatrzcie na niepełnosprawnych sportowców, tancerzy na wózkach itp. Pewnie - to się może wydawać przykre, ale ci ludzie jednak walczą, starają się być aktywni mimo swych ułomności. To znich trzeba brać przykład.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 paź 2006, 01:12
Doskonale rozumiem cię Mocarz...oj tak...
Też jestem nieśmiały w stosunku do kobiet,w ogóle nie umiem się do nich odezwać,zresztą teraz to ja już nawet do chłopaków odezwać się nie umiem,mniej więcej wygląda to tak,że zacząłem studia zaoczne na dawnym WSP w Cz-chowie :smile: ,mam swoją grupę składającą się z obu płci,no i ci ludzie gadają sobie między sobą a ja stoję sobie z boku bo nie wiem jak mam z nimi rozmawiać-może się czegoś boje...może tego,że mnie wyśmieją tak jak to było kiedyś...nie wiem ale będe trzymał za Ciebie kciuki żebyś się przełamał i zagadał do dziewczyn Wielki Mocarzu!!!,bo ja raczej się nie przełamie...chyba jest to moje przeznaczenie-wiecznie być nieśmiałym :( :( :(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez feniks 01 paź 2006, 18:55
A do mnie faceci się po prostu nie odzywają. Jak byłam zdrowa, to wszyscy mnie lubili i z nimi się świetnie dogadywałam. Wszędzie chodziłam z kumplami. A odkąd jestem chora faceci dzielą się na 2 typy: Ci którzy się we mnie zakochują,po to żeby zaraz się odkochać jak zobaczą jaka jestem wymagająca, dojrzała i poważna, i na tych, których w ogóle nie obchodze. W tym momencie moge podać kilka przykładów do obydwóch tych grup.
A ja tak bardzo potrzebuję faceta! Ale czuje, że nigdy go nie znajde. Przez to, że mój Ojciec jest alkoholikiem, wszyscy mężczyźni wydają mi się źli, niebezpieczni, mający jakieś ukryte intencje..

No cóż.. Może jak wyzdrowieję, o ile tak się stanie, to kogoś poznam...
"When I need the guns, I'll get the guns."


pasiutniczek,sakamotko,ziskopatko.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

przez JanRO 01 paź 2006, 21:36
Oj ludzie ja tez w wieku 20 lat nie wiedzialem jak wyglada kobieta bez ubrania,nie mialem powodzenia,mialem kompleksy,ale poznej to sie zmienilo i to nadrobilem,mialem kilka kobiet,nawet lecialy na mnie ,ale jakos te zwiazki nie wytrzymały próby czasu,brak dojrzałosci został do dzisiaj a mam 38 lat i apogeum swojej nerwicy ,nigdy nie czułem sie gorzej,mam kobiete ktora mnie wspiera,a ja mam ciągłe watpliwosci co do zwiazku stalego z nią,no zobaczymy,zreszta ona nie chce sie wiazac z niestabilnym facetem.Wszystko sie w zyciu zmienia,nie popadajcie w marazm.Samotnemu facetowi odbije palma predzej czy pozniej,lepiej sie z kim związac.Zadna kobieta nie jest idealna,trzeba troche odpuscic.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez kanika_ 01 paź 2006, 21:45
Masz racje, tak zapewne zareaguja.
Ja przez moje dolegliwosci nie moge znalezc ani kolezanek ani kolegow. To juz ich problem. Coz moge wiecej? ... juz chyba przestalo mi zalezec na znajomych - do tego to doprowadzilo.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2006, 14:15
Lokalizacja
lodzkie

W jakim wieku...

przez Stworzonek 24 mar 2007, 16:28
Wybaczcie ten dziwny post, zastanawiałem się jakiś czas nad jego stworzeniem. Sprawa nie daje mi jednak spokoju, jest dość kłopotliwa, więc...
Mam problem Numer jeden to oczywiście nerwica ;) Istnieje od roku, bardzo powolutku wychodze na prostą, teraz przechodzę całkiem spory i nieprzyjemny nawrót. Przchodząc jednak do rzeczy. Od kilku lat odkad zacząłem studiować nie mam właściwie znajomych i przyjaciół. Z racji profilu tych studiów zajęcia których od początku wiele nie było, teraz ograniczone są do minimum. Środowisko bardzo niewielkie, w dodatku zupełnie mi nie odpowiadające.
Nigdy nie byłem szczególnie "towarzyski" znajomości ograniczały się do kilku kontaktów, jednak teraz nie ma nawet tego. Zapewne naraze się tym na "śmieszność"...
To co mnie obecnie bardzo niepokoji to fakt ze mam 23 lata i nigdy nie miałem dziewczyny, nie całowałem się, nie byłem z nikim blisko. Teraz jestem całkiem sam i dokucza mi to naprawdę mocno Zupełenie nie wiem co o sobie myslec. Marzę o tym bardziej niż kiedykolwiek, ale jestem zupełenie odcięty od świata, nie wiem gdzie moglbym isc, kogo spotkac...Wydaje mi się, że taka sytuacja w moim wieku jest dosc mocnym odchyleniem od normy i zastanawiam się czy poza chorobą wszystko jest ze mną ok, czy nie jestem "cofnięty"...Jak uważacie ? Czy jest jakiś wiek okreslajacy "zdrowa norme" w tej materii ?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 lut 2007, 21:03

Avatar użytkownika
przez Justynka 24 mar 2007, 20:44
To myślę nie zależy od wieku, tylko od pewnej psychicznej gotowości i od zmieniających suę potrzeb. Jedni ludzie potrzebują więcej znajomości i bardziej intensywnych kontaktów z innnymi, inni nie. Niewątpliwie każdy potrzebuje do życia kontaktów, tych bliskich. Nadchodzi taki moment w życiu,że przyjaźnie i zanajomości z kolegami przestają wystarczać, dzieje sie to w rożnym wieku u różnych ludzi.
Stworzonek napisał(a):Wydaje mi się, że taka sytuacja w moim wieku jest dosc mocnym odchyleniem od normy i zastanawiam się czy poza chorobą wszystko jest ze mną ok

Nie nazwałabym tej sytulacji odchyleniem od mormy tylko brakiem zaspokojenia potrzeby bliskości. Na etapie, w którym ty się znajdujesz to botrzba bliskości z partnerem życiowym Ale to właśnie nerwica nie pozwala ci się otworzyć na drugiego człowieka.
Podobnie jak tobie, trudno mi znależć partnera z powodu nerwicy, czasami w ogóle nie podejmuję próby jego znalezienia, bo nie wiem co i jak......... :roll: Jednak do tego trzeba trochę cierpliwości i pracy nad sobą. Miejmy nadzieję,że kiedyś się uda :!: :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez samotniczka 24 mar 2007, 22:10
Stworzonek doskonale Cię rozumiem, ponieważ jestem w bardzo podobnej sytuacji. Dodam że nie mam ani jednej koleżanki, a tym bardziej kolegi, a tym bardziej faceta :oops: a jedyne sms-y jakie do mnie przychodzą to promocje i konkursy (nie licząc sporadycznych od siostry)!!!

A może warto spróbować poszukać kogoś na tym forum...?
Mam nadzieję nasz kofany admin nie pogniewa się za wykorzystanie forum do celów...poniekąd matrymonialnych :oops: :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez Stworzonek 25 mar 2007, 01:24
Justynko, piszesz o partnerze zyciowym... Ale jak można o takim mówić skoro ani razu tak naprawdę nie miało się w ramionach dziewczyny, nie całowało się z nią, nie było się z nią związanym emocjonalnie ani tym bardziej fizycznie. Nigdy. To dramat i raczej nie jest normalne . W tej chwili chciałbym po prostu wszystko to poczuć będąc bardzo blisko przy kimś naprawdę nieobojętnym i zaufanym Często na ulicy albo w autobusie widzę kogoś, "ją"...zdarza się ze często. I czuje wtedy że jestem od tego wszystkiego odgraniczony, od tych wszystkich wspaniałych osób.Nie mogę zapomnieć o dziewczynie spotkanej dwa lata temu w pociągu, dwukrotnie.Choc zwrocilismy na siebie a ona wpatrywała się niemal całą drogę nie odwazylem sie na słowo, bylem z rodzicami A wystarczyl mail A teraz jest tylko w mojej głowie-nie udało sie jej odszukac, choc ciagle probuje I ciągle pozostaje tylko z takimi marzeniami, sam. Jakiegokolwiek dotyku, słowa, tylko taka pustka.Nie jestem specjalnie niesmialy, nie zamykam się na wszystko, uwielbiam spoykac świetne osoby,dodaje mi to skrzydeł. Dzieje się tak niestety przewaznie głownie podczas wyjazdów, potem znow pusto Teraz doprawdy nie wiem co zrobic, ani dokad pojsc ani nic. Bardzo hermetyczne towarzystwo szkolne odpada
Samotniczko :) , nie ciesze się z powodu Twojej sytuacji, ale to rodzaj ulgi przeczytac, ze istnieja osoby podobne, w dodatku w "obozie opozycyjnym" Twoj pomysł wydaje się dośc interesujący :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:56 pm ]
Wiem, to byla glupia wypowiedz

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:14 pm ]
No moze przesadzilem piszac o tej dziewczynie z pociagu, mam nerwice ale nie jestem maniakiem ;)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 lut 2007, 21:03

Avatar użytkownika
przez Justynka 26 mar 2007, 11:14
Stworzonek napisał(a):No moze przesadzilem piszac o tej dziewczynie z pociagu, mam nerwice ale nie jestem maniakiem Wink

Nie szkodzi, ja też czasem przesadzam, np. dziś dostałam biegunki, bo wczoraj rozmawiałam przez chwilę z byłym facetem :!: :shock: trzeba być nienormalnym, żeby tak cyrkować :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez kacha18PK 07 kwi 2007, 01:00
Czesc widze ze moj rocznik mianowicie 89:) milo mi kasia jestem ja 1 LO jakos w klasie przezylam w drugiej w listopadzie juz nie chodzilam bo sie ludzi balam i ciagel myslalam ze cos na mnie mowia i tez skoncze na indywidualnym mi sie wydaje:) Ale trzymam kciuki za Ciebie wrazie co pisz do mnie jak bedziesz miala ochote
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
28 mar 2007, 19:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do