Wasze relacje z otoczeniem...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Funkcjonowanie w swiecie

Avatar użytkownika
przez Mada 06 lut 2006, 17:28
Jestem ciekawa jak radzicie sobie w "normlanym" swiecie. Jak bardzo nerwica przeszkadza Wam w wykonywaniu obowiazkow... praca, szkola itd...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez atrucha 06 lut 2006, 17:56
Kiedy byłam na etapie silnych ataków lękowych,nie radziłam sobie zupełnie.. Nawet głupi spacer był dla mnie tragedią. Nie wyobrażam sobie,bym mogła wtedy np.pracować..Fizyczne dolegliwości były tak mocne,ze uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Dziś jest zupełnie inaczej,ponieważ jem tabletki. Teraz mogę żyć (prawie) jak zdrowi ludzie. Mogę pracować,spotykać się z innymi,podejmować jakieś drobne wyzwania i realizować plany (np.na Efectinie zrobiłam prawo jazdy;) ). Nie czuję by nerwica jakoś specjalnie mnie w chwilii obecnej ograniczała. Może tylko zimą (czyli obecny okres) czuję się gorzej i nie mam ochoty na kontakty z innymi. Brakuje mi tej pozytywnej energii. Walczę ze sobą i swoim organizmem,by nie spać zbyt długo. Sen teraz jest jak narkotyk..
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Mada 06 lut 2006, 18:17
Wlasnie, jak to jest z tym funkcjonowaniem normalnie.... mimo ze czuje ze nie moge oddychac, jest mi niedobrze, kreci mi sie w glowie i moj wzrok jest zamglony, ide do szkoly i do pracy ( a raczej tocze sie) bojac sie ze w kazdym momencie moge gdzies pasc.... przejscie przez caly dzien od momentu obudzenia do momentu kiedy ide spac jest dla mnie mordega. Stawianie czola temu swinstwu nie wyzwala we mnie zadnej satysfakcji, a naprawde BARDZO duzo mnie to kosztuje.
Moje starania i zero wynikow doprowadzaja mnie do frustracji i czuje ze sily juz mnie opadaja....
Ta choroba pochlania mi tyle energii ze nie jestem w stanie skupic sie na rzeczach takich jak praca, szkola i kontakty z ludzmi mimo ze naprawde staram sie prowadzic "normalne" zycie...
Jestem osoba ktora zyje wedlug planu, przez to ze mam to swinstwo moje zycie stanelo do gory nogami, inaczej po prostu "stanelo"
Dostalam nerwice stosunkowo niedawno (od konca wrzesnia 2005) i mialam swoje wzloty i upadki, tydzien po ciaglych atakach paniki i uczucia zagrozenia, nagle mi przeszlo i bylam "wolna" przez tydzien i nagle ni stad ni z owad wrocilo!

Niektorzy na tym forum borykaja sie z ta choroba od dawna, pytanie :
W jaki sposob znajdujecie sile na walke?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez innge 06 lut 2006, 18:28
Mada napisał(a):Niektorzy na tym forum borykaja sie z ta choroba od dawna, pytanie :
W jaki sposob znajdujecie sile na walke?


...wiara :roll:

nic innego... choroba sprowadzila mnie do parteru... i teraz nie widze, gdzie koncze sie ja, a gdzie zaczyna ona... wydaje mi sie, ze jest czescia mnie, jakby jedna z moich negatywnych cech, nad ktora nie moge zapanowac... :cry:

i ktora zawsze tam byla...
...a ty... badz... ze mna..., ktory jestes...,
zanim splosze cie mych powiek... zlym... szelestem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
20 sty 2006, 00:45

Avatar użytkownika
przez Mada 06 lut 2006, 18:43
Wlasnie Innge, mimo ze mam jazdy dopiero od kilku miesiecy, nie pamietam kiedy ostatnio bylam "normalna" wydaje mi sie ze bylo to taaaakkkk dawnoooo temuuuu....
Nie chce zeby nerwica byla czescia mnie ale czuje ze moja wiara w pozbycie sie tego maleje z dnia na dzien....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

Avatar użytkownika
przez Tygryska 06 lut 2006, 18:53
Czasem mam wrazenie ze nie mam juz sił walczyć :( ale potem jakoś sie zbieram.
Trudno podac jakas recepte. Duza podpora sa dla mnie bliskie mi osoby. Poza tym patrze w stecz: byłam kiedyś w gorszym stanie a skończyłam liceum, przebrnełam przez prawie 4 lata studiów wiec dalej tez dam sobie rade.
Przez nerwice nie osiagam tyle ile bym chciała ale staram sie patrzeć na moje małe sukcesy :D i działac, działać, działać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez cicha woda 06 lut 2006, 19:39
Mam lepsze i gorsze dni. W te gorsze mam wrażenie że nigdy się nie wyleczę i już zawsze będę się zastanawiała czy wsiąść do zatłoczonego autobusu. Jest dużo lepiej kiedy wyjeżdżam, zawsze kiedy znajduję sie daleko od miejsca zamieszkania.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez snaefridur 06 lut 2006, 19:40
:arrow:
Ostatnio edytowano 11 sty 2008, 02:16 przez snaefridur, łącznie edytowano 1 raz
snaefridur
Offline

przez atrucha 06 lut 2006, 19:58
cicha woda napisał(a): Jest dużo lepiej kiedy wyjeżdżam, zawsze kiedy znajduję sie daleko od miejsca zamieszkania.



Ciekawe.. Sama też tak miałam. To chyba chodzi o miejsca w których miało się wcześniej ataki lękowe. Potem samo miejsce paralizuje człowieka. Albo o ucieczkę przed problemami.. :?:
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez cicha woda 06 lut 2006, 20:04
atrucha napisał(a): To chyba chodzi o miejsca w których miało się wcześniej ataki lękowe. Potem samo miejsce paralizuje człowieka.

Zastanawiałam się nad tym i chyba właśnie o to chodzi.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez paula 06 lut 2006, 20:16
Tak, miejsca gdzie nastepowały ataki paraliżują. Ja np. raz czuje sie lepiej raz gorzej, taka ciagła huśtawka! Kiedy jest źle i wszystko jest szare i okropne to moją jedyną nadzieją jest to, że w końcu nadejdą lepsze dni, że ataki lęku nie będą tak silne lub w ogóle znikną! I chyba trzeba wierzyć, że z nerwicą da sie wygrać, że jest do pokonania, mimo, że czasem tak trudno odnaleźć w sobie cień nadziei!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

Avatar użytkownika
przez Mada 06 lut 2006, 22:26
Tez pierwszy raz atak i wszystkie inne mialam u siebie w domu... w zadnym innym miejscu ( mimo ze kilka razy czulam ze nadchodzi, ale nigdy nie nadszedl) nie mialam ataku. Tydzien przed moim pierwszym atakiem nagle postanowilam ze wyjade na jeden semestr studiowac we Francji, (jak wspominalam wczesniej jestem osoba ktora nie robi impulsywnych decyzji). Moj psycholog twierdzi ze moja podswiadomosc zareagowala na to gwaltownie, dlatego ze boje sie opuscic gniazdo rodzinne i zaczac cos co odbiega od mojej "normalnosci," Samotny wyjazd do obcego kraju z dala od rodizny i znajomych. Sama nie wiem byc moze. Zrezygnowalam z mojej przygody (chcialam studiowac we Francji juz od lat!) na rzecz nerwicy i nerwica ciagle jest!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez Justynia 06 lut 2006, 22:49
Ja z moją nerwicą skończyłam studia, dostałam pracę i ciągle pracuję i wyszłam niedawno za mąż i staram się być normalną żoną i mam nadzieję postarać się o bobasa. Czasem jest bardzo źle w pracy nie mogę się skupić i mam ochotę uciec stamtąd i zakopać się pod kołdrą. Czasem mój mąż doprowadza mnie do szału i udaję przy nim, że jest dobrze bo głupio mi że znowu mam schiza. Postanowiłam niedać się nerwicy i żyć normalnie. Najgorzej usiąść i nic nie robić. Kiedy mam dużo zajęć to nie mam czasu myśleć o tym czy znowu mnie złapie czy nie. No i czasem posiłkuję się lekami kiedy mój stan ewidentnie się pogarsza. Od pół roku nie biorę leków, czasem jak jest bardzo źle to już już mam ochotę wziąć ale czekam i w końcu przechodzi. A jak nie przechodzi to biorę piguły i tłumaczę sobię że przejdzie. Nie pozwolę na to, żeby nerwica zmarnowała mi życie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 sty 2006, 19:30
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez bibi 06 lut 2006, 22:52
Mada napisał(a):Niektorzy na tym forum borykaja sie z ta choroba od dawna, pytanie :
W jaki sposob znajdujecie sile na walke?


Brak wyjścia.

Kiedyś w latach 50 -70 takie rzeczy nie miały racji bytu. Nikt nie wiedział ze istnieje nerwica, depresja, człowiek to przechodził bez lakarstw i żył. Moja mama ma 6 dzieci i przeszła gehenne, do tego mąż alkoholik. Miała przynajmniej 3 razy depresje i nie mogła wiele rzeczy zrobic , ale nacisk otoczenia, przekonań, lęk przed sąsiadami , bo co powiedzą -- był większy.
Nigdy nie brała antydepresantów.
musiała to przejść , bo bała się zabrania od siebie dzieci, zamknięcia w jakimś zakładzie.
poza tym lekarze na wszystko przepisywali leki przeciwbólowe i krople uspokajające.

te kobiety nie maiały czasu na wczuwanie się w swój organizm, prace w domu, pranie ręczne, stanie w kolejkach, prace na polu, przy bydle....zajęc było od cholery!!!
Dlatego twierdze, że żeby o tym nie myślec , konieczna jest praca!!! zajęcie, hobby, ćwiczenia, zajęcie czasu. coś co nas od tego myślenia odciągnie.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do