Brak tematów do rozmów

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Brak tematów do rozmów

przez Holybreath 12 lis 2009, 17:27
Witam

Od roku regularnie uczeszczam na psychoterapie. Mniej wiecej moj problem jest rozpoznany jako fobia spoleczna-zaburzenie osobowosci. Pisze mniej wiecej gdyz ani z jednym ani z drugim problemem nie utozsamiam sie w pelni. To znaczy nie rozpoznaje tego jako faktyczne zrodlo mojego problemu.

Tutaj chcialbym zapytac Was - czy tez podobnie jak ja macie problem z takim zwyklym porozumiewaniem sie z ludzmi? Chodzi mi o to, ze ja najczesciej nie potrafie na dluzsza mete podtrzymac kontaktu. Po chwili rozmowy, po wymianie jakichs podstawowych stwierdzen na jakis temat w glowie pojawia mi sie pustka. Nie mam kompletnie o czym rozmawiac. I to niewazne czy jest to ktos bliski z mojej rodziny czy osoba ktorej nie znam zbyt dobrze. Moze to byc nawet ktos kogo lubie i z kim mam szczera ochote tak zwyczajnie porozmawiac.
Czasem usilnie szukam w glowie czegos o czym moglbym powiedziec albo zapytac ale nic sie nie pojawia. Jest to jeden z glownych powodow dla ktorych jestem sam, to znaczy nie w zwiazku. Kilka razy w przeszlosci kiedy bylem dluzej z dziewczyna zawsze wczesniej czy pozniej pojawial sie ten problem. Po kilku tygodniach wszystko o czym moglem powiedziec sie konczylo i znow pojawiala sie ta znana pustka. Klopotliwe milczenie i.. W konsekwencji rozpad zwiazku.

Tez problem wiaze sie z moim glownym problemem. Gdyz zeby miec o czym porozmawiac trzeba miec jakis przeplyw bodzcow z zewnatrz przez swiadomosc. Zazwyczaj jest tak, ze przezywamy rzeczywistosc zewnetrzna - tak ogolnie rzecz biorac. Jestesmy otwarci i niczego nie filtrujac pozwalamy temu co dzieje sie na zewnatrz nas a takze tego co dzieje sie w nas poprostu przeplywac przez nasza swiadomosc. Te tresci ktore jakos bardziej nas poruszaja gdzes zapamietujemy i mamy spontaniczna ochote zeby sie nimi podzielic. Taki jest jak mysle naturalny proces ktory umozliwia wlasnie takie ludzkie rozmowy.

W moim przypadku, jak mysle jest tak, ze nie pozwalam na swobodny przeplyw tych bodzcow z zewnatrz przez moja swiadomosc. Wydaje mi sie, ze gdzies bronie sie przed tym zeby cos co przychodzi z zewnatrz dotarlo do mnie na tyle gleboko zeby mnie poruszylo.

Czy ktos z Was ma podobnie?

Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 paź 2008, 20:57

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 lis 2009, 18:08
Moze po prostu jestes z natury wygodny i chcesz by za Ciebie prowadzic rozmowe, albo moze byc i tak ze moze to byc zwiazane z zaburzeniem osobowosci lub schizofrenia. Nie chce Cie straszyc ale moze tak byc. Bo nieumiejtnosc rozmow, odsuwanie sie od ludzi, itd to takze wystepuje w schizo. Moze nie chcesz lub nie umiesz nawiazywac kontaku blizszego z osoba, to takze wskazuje na to ze z rodzina nie masz o czym pogadac. Ja radzilabym wybrac sie do innego psychiatry i jeszcze raz opowiedziec o swoim problemie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Brak tematów do rozmów

przez Holybreath 12 lis 2009, 19:25
Psycholog wykluczył u mnie schizofrenie. Tak jak pisalem moja terapia trwa juz od roku a opisany przeze mnie problem trwa od kiedy pamiatam czyli pewnie kilkanascie lat albo i dluzej. Wiec jesli mialby to byc powod do rozpoczecia u mnie jakiejs powazniejszej choroby umyslowej to chyba juz by sie to stalo.
Oczywiscie to nie dlatego ze to ja jestem wygodny i ze chce zeby ktos za mnie rozpoczynal rozmowe i ja prowadzil. Jesli by tak bylo to po co bym o tym pisal. Jest to dla mnie ogromny problem i jesli bylbym w stanie to z przyjemnoscia zaczynalbym i prowadzil rozmowe. Zreszta mam w doswiadczeniu pewne przeswity normalnosci kiedy czuje pewne otwarcie na rzeczywistosc i wtedy sam chetnie wiele mowie i nie jestem bynajmniej leniwy.

Napisalem ze ten problem dotyczy tez bliskich po to zeby ktos nie odpisal ze jestem poprostu niesmialy i ze mam problemy z nawiazywaniem kontaktow.

Mysle ze ten problem o ktorym pisze jest bardzo mocno powiazany z moim glownym problemem i jest tak naprawde tylko objawem tego co stanowi wlasnie zrodlo i zasade tego z czym sie borykam.

Dlatego tez licze na to ze moze znajdzie sie ktos kto odczuwa podobnie, dla kogo znalezienie tematu do rozmowy i podtrzymanie kontaktu tez jest problemem. Bo byc moze okaze sie ze mamy wiecej podobnych objawow co mogloby pomoc w ostatecznym zrozumieniu i ustaleniu tego co tak naprawde mi dolega.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 paź 2008, 20:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Brak tematów do rozmów

przez Shia 12 lis 2009, 19:51
Może jesteś samotnikiem?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
20 paź 2009, 20:47

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 lis 2009, 20:35
Psycholog nie jest lekarzem, jak masz tylko diagnoze od psychologa to sorry ale to zadna diagnoza. Psycholog tylko wstepnie diagnozuje, opinie wystawia psychiatra.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Brak tematów do rozmów

przez Holybreath 12 lis 2009, 20:46
:) Czyli psycholog dlatego ze nie jest lekarzem psychiatra nie potrafi zdiagnozowac choroby umyslowej po roku terapii? A kilka zdan z postu tak?

Bardziej prosilbym o konstruktywny przyklad z wlasnego zycia niz o proby diagnozy.

W kazdym razie dziekuje.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 paź 2008, 20:57

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 lis 2009, 12:21
Holly ja tez jestem psychologiem i nigdy bym nie postawila diagnozy od tak sobie bez konsultacji z lekarzem psychiatra. Psycholog wstepnie diagnozuje, poza tym nie po roku terapii, ponadto zawsze jest wskazana konsultacja z lekarzem psychiatra, kiedy podejrzewa sie zaburzenia lub nieprawdilowsci psychiczne u danej osoby. Lekarz czyli psychiatra posluguje sie innymi testami niz psycholog, ma szersze pole do diagnozowania, takze dla mnie opinia psychologa nie jest do konca taka, zeby sie na niej wylacznie oprzec. Dodatkowo ja sie tez lecze i bylam badana zarowno przez psychologa jak i lekarza psychiatre, obydwaj sie porozumiewali, a u Ciebie mozna stwierdzic ze skoro terapia Ci nie pomaga to gdzies tutaj jest blad byc moze w terapii byc moze w diagnozie, lub wszystkim na raz, Taka jest moja opinia :) i zreszta mojego lekarza psychiatry z ktorym rozmawialam. Zreszta profesjonalny psycholog konsultuje sie z lekarzem psychiatra by wykluczyc czy potwierdzic inne mozliwosci. Pozdrawiam
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 13 lis 2009, 14:01
Hej, nie stasz chlopaka. A ciekawe czy jak walniesz trzy piwa na imprezie to ci mija ta pustka?

Wieslaw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7735
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 lis 2009, 14:09
Nie mam takiego zamiaru aby straszyc, ale lepiej wykluczyc rozne mozliwosci :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Brak tematów do rozmów

Avatar użytkownika
przez Victorek 14 lis 2009, 00:31
To co opisujesz rzeczywiście występuje w fobii społecznej, sam takie cos przerabiałem kiedyś, i w sumie do tej pory to mam, ale już nie tak kompletnie pustoszejące, z tym, że u mnie było tak, iż miałem kłopoty z nawiązywaniem kontaktów i to bardzo duże, ale przy bliskich znajomych bez żadnych obcych osób, mogłem być dusza towarzystwa :)
A jak u ciebie z pewnością siebie??
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Brak tematów do rozmów

przez Holybreath 14 lis 2009, 17:57
W odpowiedzi do Agusi:
Widzisz, ja za wszelka cenę chce uniknąć psychiatry. Nie dlatego ze boje się diagnozy. Kilka lat temu bylem z wizyta właśnie u psychiatry i niestety po kilku spotkaniach skończyło się tym, ze zraziłem się całkowicie do środowiska (wtedy) i psychologów i psychiatrów.
Niestety ale ich metody leczenia najczęściej ograniczają się do zaaplikowania leku. Jest za dużo myśli - wiec trzeba podać lek żeby ograniczyć wydzielanie płynu który te myśli powodują. Występuje lęk - ok, ograniczmy go lekiem na uspokojenie. Niestety, przejrzyj czasem fora gdzie ludzie piszą, że idą bo psychiatry tylko po receptę.
Bardzo łatwo jest zobaczyć szybki efekt podając lek. Niestety, najczęściej w ten sposób można wyleczyć tylko objawy, nie przyczyny choroby.

Jeśli przychodzi się do dobrego psychologa to on próbuje się dowiedzieć - skąd ten lęk? Jak postrzegamy siebie w świecie, jak myślimy, że ludzie nas widza. Psycholog wierzy, że to w nas jest odpowiedź. Nie w diagnozie która jest w głowie psychiatry. Trzeba nam tylko dodać motywacji i bodźców aby ja odnaleźć. Nie próbuje za wszelka cenę zaszufladkować problemu od razu do konkretnej choroby umysłowej. Tak jak to robi najczęściej psychiatra, który potrzebuje nas tylko po to żeby usłyszeć kilka objawów które przypisze do czegoś co już zna pod nazwa - schizofrenia, autyzm itp.
Oczywiste jest, że jeśli jest to dobry psycholog to on konsultuje się z psychiatra. Podobnie jest w moim przypadku. Nawet na początku naszych spotkań moja Pani psycholog miała dziwne podejrzenia w stosunku do obrazowego i symbolicznego sposobu opisywania niektórych problemów przeze mnie. I właśnie konsultowała się z psychiatra w tym celu aby sprawdzić czy nie jest to właśnie początek schizofrenii. Zostaliśmy z ta teza przez jakiś czas. Aż po jakimś okresie, poznając mnie bliżej Pani psycholog dowiedziała się, że jest to właśnie specyficzny i mój sposób opisu problemu. W myśl zasady ze jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc slow. I teraz pomyśl, ze jeśli poszedłbym za radą aby odwiedzić wtedy psychiatrę to najpewniej dostałbym leki i znów odwróciłbym się od świata psychologów-psychiatrów bo potwierdziłoby się znowu to samo. Że nie słuchają.
Uważam ze leki są niezbędne w niektórych przypadkach. Ale jest o wiele więcej przypadków gdzie wręcz są niedozwolone. Niestety, czysto materialne ujecie człowieka przez większość psychiatrów jest zbyt często powielanym błędem.

Nie wiem dlaczego tak mocno obstajesz przy tym, że za wszelka cenę powinienem odwiedzić psychiatrę. Czy to, że ktoś ma problemy w kontakcie z ludźmi, że często brakuje mu tematu do rozmów, gdzie jest to powiązane z rozpoznaniem fobii społecznej jest aż takim wskaźnikiem poważnej choroby umysłowej? Czy swoich pacjentów też tak szybko kierujesz po diagnozę do psychiatry?

W odpowiedzi do Wieslawpas:
:) od kilku lat nie używam alkoholu. Penie dlatego że w przeszłości go nad-używałem. Głownie właśnie z takich powodów ze faktycznie, po wypiciu przysłowiowych trzech piw stawałem się aż zanadto rozmowny :)

W odpowiedzi do Victorek:
Z pewnością siebie jest u mnie dwojako. Z jednej strony mam bardzo niska samoocenę w bezpośredniej konfrontacji z ludźmi. Wydaje mi się ze jestem gorszy od wszystkich.
Z drugiej strony od jakiegoś czasu zauważyłem we mnie wielki egoizm. Zawsze wiem lepiej, naj-lepiej. Praktycznie każdy dłuższy kontakt z ludźmi kończy się konfliktem, który ja nauczyłem się obracać tak, że zawsze wychodzi, że to ta druga osoba jest winna. Nie ja. Ja jestem najlepszy i to tylko kwestia czasu żeby wszyscy się o tym przekonali.. :)
Niestety, albo na szczęście, zacząłem sobie uświadamiać ten problem. Wraz z tym powróciła moja nadzieja ze wreszcie uda mi się otworzyć na ludzi. Zniszczyć ten egoizm który jest moim kamieniem grobowym. Zobaczyć ze ludzie są TAM, w świecie a nie w mojej głowie, która ich przepoczwarza w karykatury i wywołuje niechęć i nienawiść do nich.
Myślę ze wewnętrznie jestem dobrym człowiekiem. Potrzebuje tylko umrzeć dla siebie. Zniszczyć swoje ja, które zawsze jest z przodu a w to miejsce wpuścić ludzi za którymi tak tęsknie.

Pozdrawiam i dzięki
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 paź 2008, 20:57

Re: Brak tematów do rozmów

przez kibic_piłki_nożnej 15 lis 2009, 20:13
agusiaww, Cześć, jesteś psychologiem a pomożesz mi? To znaczy odpowiesz mi na kilka pytań.
Posty
39
Dołączył(a)
26 paź 2009, 18:46

Re: Brak tematów do rozmów

przez Gonix 07 gru 2009, 01:19
holy jak ci juz napisalem mam identyczny problem tak samo mam problem do nawiazania kontaktow tak samo trzuje sie niepotrzebny i tam samo mam problem z rozmowa z najblizszymi i przyjaciolmi tyle ze ja nie mam tego odkad pamietam jakies 2 lata temu bylem innym czlowiekiem otwartym buzia mi sie nie zamykala a teraz jestes wrakiem czlowieka w pierwszym poscie napisales ze chcialbys z taka osoba pogadac ja tez bym porozmawial z osoba ktora czuje to co ja bo przeciez takie osoby moga tylko tak naprawde zrozumiec czlowieka a propo lekarzy tez bym sie niepchal do psychiatry bylem pare razy dostalem leki i nic mi to niepomoglo w reczy odwrotnie , psycholog z reszta nie byl lepszy ale moze poprostu zle trafilem nie wiem w kazdym razie ciezko teraz o dobrego lekarza jestesmy za bardzo zachlannym narodem ktoremu sie nic niechce wiekszosc lekarzy moim przynajmniej zdaniem patrzy na kase a nie zeby pomoc oczywiscie nie urazacjac udciwych lekarzy ktorych niestety jest za malo , w najblizszym czasie mam w sumie wizyte u nowego profesjonalisty 3 misiace czekalem na jego pomoc ponoć jest dobry ludzie do niego wala dzwiami i oknami takze zobaczymy a jak chcesz pogadac to pisz gg albo na privatnej wiadomosci albo tu trzymaj sie i walcz ;]
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2009, 02:52

Re: Brak tematów do rozmów

przez Robert31-32 30 paź 2010, 23:11
Witam.Problem bardzo złożony-strzelam- główna przyczyna to.....poczucie winy.
.Mi się wydaje-stwierdzam obserwując siebie-że ta kwestia związana jest z niską oceną siebie,przygnębieniem dot.swojej osoby tzn.że jestem chory,a ktoś inny nie(ale powiedz o swoim problemie jakimś i jak ktoś się otworzy to rozmowa pociągnie),zamrożeniem emocji,myślami no bo co tu mówić wolę słuchać-zamknięcie się w sobie ,swoim świecie.,no bo co ktoś pomyśli o mnie jak to powiem-wybieranie lekkich tematów nie angażujących mocnych emocji(na spokojnie),i to że zawsze muszę powiedzieć coś ciekawego,czymś się wykazać(np.zloty absolwenckie,po latach, są organizowane przez osoby które" czegoś dokonały w świecie","są kimś"w ich mniemaniu-mają świetną pracę,karierę,pieniądze,poczucie humoru,stabilizacji,prestiż,piszą książki,są spełnieni na wielu polach tych bądź innych -no i łatwo im się chwalić...)
Ja osobiście mam myśli paniczno-ucieczkowe-lepiej nikogo tutaj znajomego nie spotkać-no bo co tu mówić,jak jest mi kiepsko,nie mam czym się pochwalić,bo często rozmowa idzie tak :co tam u ciebie?a jakoś leci i jest wyliczanka ..wiesz skończyłem studia tu i tu,albo wiesz mam niezłą pracę,albo wiesz byłem na super wakacjach-a ja nic z tych rzeczy..u mnie lipa w tych kwestiach-relaksacyjno-sukcesowo-przebojowych-szarzyzna...wstaję rano ledwo przymusem,wypijam kawę nie chce mi się odzywać,trzeba gdzieś jechać,coś załatwiać,nie mam wakacji od wielu lat,pracy też nie,a jak mam to nie biurową-o nie nie nie,potem coś przekąszę,coś popyram(tzn pokręcę się,posiedzę,ponudzę)nigdzie nie wychodzę(typu bary,kino itd),pełen marazm i osamotnienie-a nawet "posiadanie "żony i 2 ślicznych dzieci wydaje mi sięczymś nie na miejscu...

A co do braku tematów pomogło mi jedno zdanie gdzieś usłyszane:"skoro zalega krępująca cisza to też jest "wina" tej drugiej osoby "no bo ja milczę i ktoś milczy i też się krępuje-też nie wie co powiedzieć,tematy mu się skończyły i od tamtej pory jak zalega krępująca cisza to czuję spokój-poważnie!,a nawet się uśmiechnę,zadumię w środku.

czasem myślę że ta krępująca cisza to jest początek szczerej rozmowy-tzn.płytkie tematy się kończą(pogoda,dzieci,praca),każdy czuje wewnętrznie że to lipa no i jest cisza....i co teraz....no to mamy kłopot...
1.rozchodzimy się-no to część,wiesz muszę lecieć,bo się spóźnie albo inne kłamstewko
2.albo zaczynamy coś powolutku ale szczerze przebąkiwać o sobie,o tym co mnie dotyka i dotyczy no i rozmowa może się rozkręcić...
pozdrawiam
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
25 paź 2010, 14:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do