Rezygnacja....ze wszytskiego?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Rezygnacja....ze wszytskiego?

przez magdalenabmw 19 lis 2009, 13:33
Dokładnie tak, małe sukcesy cieszą w życiu nerwicowca najbardziej :smile:
Bo niewiem czy zauważyliście, ale my musimy prawie że uczyć sie od nowa ŻYĆ.

Już to pisałam gdzieś, ale sie powtórzę: Ostanio jechałam do moich rodziców w odwiedziny i bałam sie że mnie sieknie nerwica. Ale przełamałam sie i było bardzo dobrze i przyjemnie :smile: Chodziłam potem po domu dumna jak paw! A moj chłopak stwierdził, że jak by mnie nie znał to by pomyślał ze jestem je*ięta, skoro cieszę sie jak głupia z tego, że odjechałam od domu 30km :mrgreen:

Czyli powoli, bez katowania sie atakami na siłę....
magdalenabmw
Offline

Re: Rezygnacja....ze wszytskiego?

przez Joaśka 19 lis 2009, 13:53
Skąd ja to znam Magda :D Mnie też cieszą najdrobniejsze sukcesy :D Na przykład co tydzień jeżdżę sama na psychoterpię 60 km, wcześniej to było nie do pomyślenia, sama tak "daleko" autobusem, a teraz... Jeżdżę tam z radością, czekam zawsze na spotkanie z moją psychoterapeutką jak na zbawienie, może stąd ta motywacja w czasie samotnej podróży :)
Joaśka
Offline

Re: Rezygnacja....ze wszytskiego?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 19 lis 2009, 15:59
Wiem wiem :) poruszyłeś, choć nie w pełni się z nim zgadzasz :) No u mnie natomiast zazwyczaj działa doskonale, a w najgorszym razie wcale. Chyba, że przegnę - tak jak Magda napisała. To wtedy działa na minus. Ale to zazwyczaj z własnej woli nie przegnę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 21 gości

Przeskocz do