I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez magdalenabmw 31 paź 2009, 22:41
Kochani, niech ktoś mi doradzi bo sie pogubiłam.. od wczoraj ciągle płaczę, już nerwów nie mam...

Z góry dzięki tym, ktorzy to przeczytają!


Przyjechałam wczoraj wieczorem z moim chłopakiem do jego rodzicow (znam ich 2,5 roku, mieszkalismy troche razem, zawsze mnie uwielbiali) ale spoznilismy sie troche (a mielismy klucze do domu) i sie wkurzyli ze musieli czekac.

Wyszla z tego awantura-tzn oni krzyczeli, my sluchalismy. Zaczelam plakac przez to wszystko i powiedzialam ze zle sie tu czuje i ze chce wracac do domu. I wtedy uslyszalam, ze wbijam szpile miedzy mojego faceta a ich, ze to NIE jest moj dom i to NIE sa moi rodzice i ja NIE musze tu sie dobrze czuc. A pozatym to niewiem co to jest milosc bo nie mam dzieci, i tylko oni moga mojego chlopaka kochac bo to ich synek- ja nie moge, bo nie jestem jego matką(halo, psychiatra?!)

Powiedzieli, ze jesli teraz wroce do domu tzn ze buntuje mojego faceta przeciwko nim.

Wiec weszlam do nich do domu zeby moc dzis juz wrocic do domu, zeby na mojego chlopaka sie nie obrazlili na amen .
Wtedy oni powiedzieli ze jak on ze mna pojedzie spowrotem do Szczecina to oni umrą z żalu!
Ja sie wscieklam(juz dzis, bo cala akcja miala miejsce wczoraj o 1 w nocy) i kazalam siebie odwiesc na pociąg. Pojechalismy - ja już strzępy nerwow, zaplakana. Pociąg uciekl. (a moj facet pokazal ze dla mamusi jest w stanie puscic mnie sama o 21 pociągiem 120kilometrow !)

Jutro jest przyjecie urodzinowe. Jego ojca i mojego faceta.
A ja nadal tu siedze. Nienawidze ich za to co mi powiedzieli, jacy sie okazali byc- a ja im nigdy nic zlego nie powiedzialam, nie zrobilam !!!

Co ja mam robic, zejsc jutro na dol na przyjecie? Czekac na glupie -przepraszam (a i tak nie wybacze) czy co robic?

Pomocy bo juz ledwo zyje z żalu i smutku !

:-| :(
magdalenabmw
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez wovacuum 31 paź 2009, 22:46
madzia jeszcze raz na spokojnie przemysl calà sytacjè,jestes rozdrazniona,niespokojna,tyle siè dzialo w ostatnim tygodniu prawda?lekarze twoje obawy co do wynikow,opryszczka :D plecy ciè bolà.kochasz swojego faceta prawda?byl u ciebie na gorze,czy siedzisz tam sama?
wovacuum
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez tet 31 paź 2009, 22:47
Magdaleno, myślę że to jakieś mega nieporozumienie: jedna strona mocno się wkurzyła a z Twojej wyszła nerwicowa wrazliwość. Piszesz, że zawsze Cię lubili.. nerwy puściły i przykre słowa same poleciały. Poczekaj trochę jeszcze, pewnie dojdzie do nich że przesadzili :-|
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez iryss 31 paź 2009, 22:53
kurcze takie mam wrazenie ze moze ci jego rodzice są o niego zazdrośni i boją się ze go stracą..Pojawia się w jago zyciu piękna kobieta a oni zchodzą na drógi plan..Zgadzam się z poprzedniczką przemyś sobie na spokojnie wszystko a znajdzieszz jakieś proste rozwiązanie. Trzymaj się
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez magdalenabmw 31 paź 2009, 22:56
Mój chłopak jest ze mną w pokoju, mówi że na ten pociąg i tak by mnie nie puscił, ze czuł sie jak szmata wioząc mnie tam i jechał ze świadomością że przed samym pkp skręci i zawiezie mnie do Szczecina autem. Ale dla mnie to bez różnicy czym- ważne, ze jego mama dostałaby to co chciała.

Nie mogę im spojrzeć w oczy. Jak wogóle mogą tak mówić takie rzeczy.
Jego poprzedniej- i jedynej poza mną-dziewczynie też zarzucali że go rozdziela z nimi.
To chore. Tylko oni mogą go kochać. Boże.... nadopiekuńczość szkodzi.

Tylko co ja mam zrobić- zejść jutro na te przyjęcie? ja jestem szczera, nie umiem udawac że nic sie nie stało i jest dobrze już (bo oni tak robią)......... dla mnie już nic nie bedzie takie samo, nic. Dwa i pół roku 'udawali' ze mnie kochają a teraz sie okazalo ze przyjmowali mnie miło tylko po to, aby synek do nich przyjeżdzał- a ja, taki gratis do syna, bo beze mnie by nie chcaił przyjeżdzac.

Dzięki Bogu ze nerwica mnie nie atakuje.
magdalenabmw
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez linka 31 paź 2009, 22:57
No podziwiam, ja po pierwszych słowach wyszłabym i trzepneła drzwiami tak głośno że usłyszeliby mnie wszyscy sąsiedzi i tak naprawdę - miałabym w dupie co sądzą o mnie jego rodzice.
Skoro nie potrafią mnie szanować ja także szanować ich nie będę. Koniec kropka.

Co do chłopaka....to radzę mocno się zastanowić.......skoro dla mamusi i tatusia , 26 letni chłopak, w poważnym związku jest w stanie puścić dziewczynę samą pociągiem, że w ogóle nie zareagował, że pozwolił cię obrażać..... :roll:

Co ja bym zrobiła? Dała chłopakowi prezent, złożyła życzenia, spakowała się i wsiadła w pociąg, PKS, Busa, cokolwiek co by mnie dowiozło do domu, a jeśłi chłopak nie pojechałby ze mną...to mocno bym się zastanowiła co jest dla niego ważniejsze........bo jak wiadomo kobiety można zmieniać, ale mamusia jest tylko jedna :roll:
Ostatnio edytowano 31 paź 2009, 23:00 przez linka, łącznie edytowano 2 razy
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez magdalenabmw 31 paź 2009, 22:58
I dziękuję Wam za odpowiedzi :*

Ja jestem pewna że nigdy nic zlego im nie zrobilam, kocham ich jak swoich rodzicow, spedzamy u nich kazde święta, wakacje..... masakra jakas. A wczoraj tylko milczalam i plakalam jak do mnie mowili te okropne slowa.
Jego mata wie co robi- poplakala sie i mowi ze umrze z żalu jak on pojedzie, ze ona go kocha najmocniej na swiecie.... To wiadomo ze mu sie zal zrobilo. Chorobliwa milosc, są zazdrosni o dziewczyne!
magdalenabmw
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez linka 31 paź 2009, 22:59
magdalenabmw, czy on jest jedynakiem?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez magdalenabmw 31 paź 2009, 23:00
Linko- 24letni ;) Jechal na te pkp ale skręcił i zrobił tak, abym nie zdążyla na pociąg. Im dzisiaj zrobil rozmowę na temat tego jak mnie zranili- ale oni twierdza ze nic sie nie stalo i przesadzam i probuje go z nimi rozdzielic.

p.s. Najwazniejszego nie napisalam- tez bym wyszla w pizdu odrazu, ale siedzialam w aucie i nie mialam jak odjechac bo tesciu nas swoim autem zastawil i nie chcial odjechac. Bylam w pulapce.

[Dodane po edycji:]

Linka- ma siostrę i brata, ale starszych od niego 10lat. Tak, jest ich oczkiem w glowie.
magdalenabmw
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez iryss 31 paź 2009, 23:01
Oni ewidentnie czują ze jestes zagrozeniem dla nich napisałaś ze poprzednia dziewczyna tez miała nieprzyjemności zapwne właśnie wtedy gdy ich związe robił sie powazniejszy. Bardzo dobrze ze jesteś szczera i chyba powinnaś sobie to z nimi wyjaśnić bo niema sensu udawać ze nic się niestało bo stało się skoro cierpisz. Powiec ze cie to zabolało ale przeciez niejesteś dla nich zadnym zagrozeniem bo kochasz ich syna moze nie tak dłogo jak oni co nieznaczy ze równie mocno
powodzenia
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez tet 31 paź 2009, 23:04
:shock: i takie halo o klucze. Wylało się co siedziało na wątrobie.. a moja mama mówi: "lepsza chuda zgoda niż niezgoda"
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

Avatar użytkownika
przez linka 31 paź 2009, 23:04
magdalenabmw, ja jestem nerwus i w gorącej wodzie kąpana, jest jeszcze jedna opcja, ochłonęłaś, idź do nich i porozmawiaj.
Powiedz, że oczekujesz przeprosin.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez magdalenabmw 31 paź 2009, 23:06
Do poprzedniej jego laski mogli miec pretensje bo ich okradała pracując u nich.

Ale miala troche racji ta jego byla- oni powinni sie leczyc........ :?

Rozmowa z nimi jest bez sensu, bo to oni czują sie urazeni tym, ze my sie na nich obrazamy. <chore, przeciez nie obrazam sie za darmo> i twierdza ze to my jestesmy winni. Jak zwykle.

I jak jego mama twierdzi-ja nie wiem co to milosc bo dzieci nie mam! Ja go nie kocham bo nie umiem, to nie moj syn :? :lol:

Dzięki Kobietki :*
magdalenabmw
Offline

Re: I co ja mam zrobić? Niech ktoś mi pomoże :'(

przez wovacuum 31 paź 2009, 23:07
Madzia posluchaj siebie,i swojego serca trzymaj siè cieplo i jeszcze raz przemysl , :D wielkie emocje nie sà dobrym doradcà
wovacuum
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do