moja NERWICA(???)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moja NERWICA(???)

przez sknbell 11 paź 2009, 03:21
przeczytalam wiele postow, wiele tematow.
tak. na pewno mam nerwice. ale nachodzi mnie mysl... ze moze to jednak co innego?

nie umiem okreslic w jakiej sytuacji moje leki sa wieksze. boje sie od kilku lat wychodzic na miasto. nie chodzi o otwarta przestrzen. o oddalenie od domu. boje sie, ze bede daleko i cos mi sie stanie. boje sie zamknietych pomieszczen. kiedy ide do centrum handlowego (mam cos takiego ze nieraz ze spokojem sobie tam dojde, to korzystam i ide), nie moge zjechac schodami na poziom -1 bo czuje sie okropnie, ze nie bede mogla wyjsc, w przymierzalni to samo, jakas paranoja.
boje sie tez czasem w domu, co jest najgorsze, bo kiedy jestem w miescie- moge wrocic, wiecie co mam na mysli, jak np. poczuje sie zle z dala od domu, to jest odwrotna strona . a jak jestem w domu? mam wyjsc? mam takie cos, ze boje sie, ze nie bede mogla nic zrobic, ze nie ma niczego, co by mnie uspokoilo.
jakis czas temu, moj chlopak (teraz juz byly), pracowal niedaleko mojego domu. wtedy sobie mowilam, ze w razie czego pojde z nim porozmawiac czy sie przytulic.
odkad tu nie pracuje (czerwiec tego roku), moje leki to juz jakas masakra byla. dzien po tym jak sie dowiedzialam , ze przestal pracowac, myslalam ze zwariuje, lezalam na ziemi w domu i plakalam mojej mamie ze sie dusze, ze oszaleje. aaaaa, bralam afobam, ale on nic nie pomagal, budzilam sie np. rano i cala sie trzeslam, bylam otepiala, ale leki chyba jeszcze silniejsze, co jest dziwe, bo nigdy po afobamie takich nie mialam.
i nie wiem, czy te moje leki, sie wzmogly przez to ze on przestal tu wtedy pracowac (nie bylismy razem juz wczesniej, ale jednak, byl dla mnie wazny, i wiecie, czulam sie mimo wszystko jakos tam bezpeicznie wiedzac ze jest obok).
czy przez te tabletki.
mialam takie uczucie, ze skoro go tu nie ma ulice dalej, to co ja zrobie, gdzie uciekne?
i chodzilam tak cale wakacje, wychodzilam z domu, bez celu po ulicach, jak jakis wariat.

boje sie w czasem tak absurdalnych sytuacjach, ze jest to dla mnie az wstyd, nawet nikomu nie mowie, bo ehhh..
co do tych wyjsc do miasta moich, czy w ogole wyjsc. mam tez cos takiego, ze wole chodzic sama. jakos lepiej sie wtedy czuje. jak bym szla np. z kolezanka to nie pojde rownie daleko jak sama. nie umiem tego okreslic.

czemu moje pytanie czy to nerwica?
bo dla mnie momentami to jak jakas psychoza, kiedy czuje sie wlasnie tak jak wyzej napisalam.
kiedys, jeszcze nawet jesli mialam atak paniki czy nawet jakies tam mysli , czy leki, to sobie w miare, powtarzam w miare potrafilam powiedziec "poloze sie do lozka i odlicze od 100 do 0" (wyczytalam ten sposob kiedys w jakims poradniku). mialam jakis tam punkt "zaczepienia". bede miala leki- zaczne tanczyc. cokolwiek.

i wlasnie od momentu gdy on przestal tu obok pracowac, to uczucie,ze NIC NIE POMOZE. jak ja sie okropnie z tym czuje....

teraz, mam jakies nowe leki, clonazepam i paromerck. ale jeszcze ich nie bralam. kolejna moja piekna wkreta. ze po nich bede czula sie jeszcze gorzej.

kiedys wlasnie, jak bylam z tym chlopakiem, to on mnie pilnowal, tez balam sie brac lekow, on pisal mi sms, wiedzialam ze w razie czego przyjedzie itp.
a teraz nie wiem. nie umiem tego okreslic. nawet nie chodzi o to, czy cos tam do niego czuje, boto nie na temat by bylo i nie na to forum.

teraz mam takie uczucie pustki, cholerne. jakbym nie miala swojego bezpiecznego miejsca.
aaaaaaaaaaaaa.

boje sie bac,boje sie brac lekow, boje sie ze po lekach bedzie gorzej.
jakis czas temu rozmawialam z psychologiem. i kobieta powiedziala ze LECZENIE ZAMKNIETE. wiecie jak sie poczulam??
mysle ze nie powinna tego mowic, bo przez to pozniej jakis czas myslalam o sobie jak juz naprawde totalnej wariatce.
wlasnie to jest najgorsze- ciagle ysle o sobie jak o nie do konca sprawnej.
no i tak. chcialabym brac te leki bardzo. ale czytam ulotki, posty i juz nie wiem nic.
bylam u psychiatry, i kobieta nawet nie spytala o moje objawy dokladnie, zadala kilka pytan, przejrzala moja karte .
i chciala znow przepisac to co kiedys bralam.
jak zaprotestowalam, ze po afobamie mi zle bylo (nie wiem naprawde nie wiem czemu, bo dzialal na mnie naprawde dobrze zawsze, zreszta moze to faktycznie nie po tym afobamie, bo bralam polowke tabletki, a tego mega ataku paniki dostalam dwa dni pozniej, nastp dnia jak sie dowiedzialam ze ten chlopak juz tu nie pracuje)

to ten clonazepam.

eh.
to nerwica? czy naprawde jestem juz jakims przypadkiem na oddzial (jak bym tam w ogoel dojechala jak po drodze bym miala 1000 atakow paniki?)

nie wiem, czy komus w ogole zechce sie to przeczytac. ale musialam z siebie to wszystko wyrzucic...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 sie 2009, 13:12

Re: moja NERWICA(???)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 paź 2009, 21:08
Nerwica a razczej fobia spoleczna. Bierz leki i zobacz co z tego wyjdzie :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: moja NERWICA(???)

przez gucinka 11 paź 2009, 22:00
przeczytałam post i wydaje mi się że to fobia albo nerwica. Powinnaś brać leki które zalecił psychiatra, chodzić na psychoterapię i znaleźć sobie zajęcie. Będzie dobrze. Uwierz w siebie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 paź 2009, 14:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: blitz i 34 gości

Przeskocz do