Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez agaska 04 paź 2009, 15:30
Mam do was ludki moje kochane pytanie. Powinnam brac leki, nie biore. Mam ssri i przeciwlękowy, jako wspomagacz do niego. No i pojawia sie taka sprawa... Ze ja praktycznie rzecz biorac nie miewam juz lękow. Od konca maja nie mam atakow paniki. Jestem w stanie sama na miasto jechac, co kiedys bylo nierealne. Wyszlam z tego bez lekow. Ale wszyscy wkolo, z lekarzem wlacznie, mysla, ze ja te leki biore. I tu pojawia sie problem... Jak to odkrecic. Jak powiedziec lekarzowi, ze balam sie panicznie tych lekow, zawizielam sie w sobie i udalo mi sie jakos podzwignac na nogi. Teraz jedynie jestem sklonna brac ten wspomagacz zeby mi to wszystko nie wrocilo albo w ogole wejsc na te leki... Paromerck i Spamilan (na oba dobrze reagowalam, paromerck bralam 3 dni po pol tabletki, spamilan przy atakach paniki cala tabletke). Ale boje sie, ze moge sobie bardziej zaszkodzic niz pomoc. Choc po spamilan wciaz siegam od wielkiego swieta jak czuje sie naprawde pakudnie (czyt, siegnelam moze ze 2 razy od czerwca do teraz). Co wy o tym sadzicie?
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez polakita 04 paź 2009, 17:54
Agaska. Ja sie tez nie zdecydowalam brac pastylek. Jest raz lepiej raz gorzej, ale lepiej niz na poczatku. ALE trafilam na fajna pania psychiatre, ktora powiedziala ze moge sprobowac bez lekow tylko isc na psychoterapie.

W ogole to jest super ze ci sie polepszyloo bez lekow, pogratulowac!! Wg mnie najlepiej powiedz psychiatrze prawde, dlaczego nie? Powinna sie ucieszyc ze czujesz sie lepiej, w koncu o to chodzi.
polakita
Offline

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

Avatar użytkownika
przez linka 04 paź 2009, 18:01
Powiedzieć otwarcie lekarzowi - pewnie się ucieszy :)
No i oczywiście nie ma po co chyba zaczynać teraz brać leków...z resztą o tym powinien zadecydować lekarz.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez agaska 04 paź 2009, 18:05
No ale ja splukiwalam tabletki w kiblu... I troche sie boje, ze mi cos powie nieteges... Wiecie, ja odczuwam powazny respekt przed lekarzami. Matka grozila mi, ze jak nie bede brac tych lekow to mnei odesle do szpitala, wiec mialam silna motywacje - nie wyladowac tam, gdzie nie chcialam. Pamietam jak moja babcia tam byla... Nie podobalo mi sie to obskorne miejsce. Teraz w ciezkich chwilach mam validol przy sobie i jazda :P A jak bylam u psychiatry ostatnio to tez nie powiedzialam jej, ze tych lekow nie biore. Nie wykupilam ostatnich 2 recept juz. No i nie wiem JAK mam wytlumaczyc to, ze nie bralam... :roll:
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez polakita 04 paź 2009, 19:27
Moim zdaniem psychiatrze powinnas powiedziec prawde, albo nawet prawde jej mowic od poczatku, albo znalezc psychiatre ktory by zaakceptowal ze nie bierzesz proszkow. Mysle ze z tym nie bedzie problemu i jezeli jestes pelnoletnia to twoja rodzina nie bedzie wiedziala o tym co jest w twojej karcie.

No a mama to faktycznie juz inny problem. Nie bede doradzac bo ja nie lubie klamac, klamstwo to najlatwiejsze wyjscie. Moze powiedz mamie ze czujesz sie znacznie lepiej bez lekow i bedzie ok? Generalnie to ty jestes odpowiedzialna za siebie wiec ty powinnas decydowac co robisz, ja nienawidze jak ktos mi daje jakies proszki na sile, w ogole nie lubie brac proszkow (oczywiscie czasem sa niezbedne). Tylko jak ona sie dowie ze ja oszukiwalas to potem nie bedzie ci ufala, ale z kolei ty ja oszukiwalas bo ona cie zastraszyla, niefajnie... :(
polakita
Offline

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez agaska 04 paź 2009, 19:51
No wlasnie i w tym jest problem. Nie ufam jej do konca. Nie umiem, przez dziecinstwo. Nie mamy zbyt dobrego kontaktu. Ona mnie straszyla i straszy dalej. Ze nie bedzie mnie do konca zycia utrzymywac, ze mam studia skonczyc, isc na swoje... Ze nie bede jej na glowie siedziec. Brata by trzymala przy kiecce, mnie nie. To takie faworyzowanie cholerne jest i to boli. Wiec nie mialam wyjscia. Szpital, ktorego nie chcialam albo tabletki. Nie wybralam ani jednego ani drugiego. Po roznych lekach mialam rozne jazdy i po prostu panicznie balam sie je potem juz brac. Tylko, ze nie lubie klamac... I mam wyrzuty sumienia w te strone.
Moze psychiatra zrozumie... Nie wiem sama. Moze miala juz takie przypadki i zrozumie, ale i tak jakas obawa jest, ze sie wydrze, ze skarci, ze powie, ze zle albo nie wiem... A ja nie czuje sie zebym zrobila cos zle, bo stanelam w miare na nogi o wlasnych silach i to motywuje mnie do dalszej walki. Bo mam swiadomosc, ze mozna.
Nie ganie oczywiscie ludzi, ktorzy potrzebuja lekow. Sama bym teraz mogla brac, bo teraz czuje, ze podolalabym psychicznemu trudowi zwiazanemu z przelamaniem sie do nich. A to tylko po to by po prostu znow sie nie pograzyc. Lęk oczywiscie towarzyszy mi od czasu do czasu, raz czy dwa dziennie, ale mija szybko. Czasem ogarnia mnie panika, machina ma sie ochote rozkrecic i atak zlapac, ale go zduszam.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez polakita 05 paź 2009, 01:04
Mysle ze jestes podwojnie silna, bo raz ze walczylas z nerwica, a dwa robilas to w ukryciu przed najblizszymi. Ale chyba kazdy z nas ma jakies problemy domowe, bo to czesto wlasnie dom, sposob wychowania, w nas wywoluje nerwice... ja jestem za opcja niebrania pastylek jesli nie jest to juz ostatecznosc. Jak powiedziala moja pani psychiatra, mozna najpierw wyprobowac terapie. Wiec jesli jeszcze czasem masz napady to moze sprobuj terapii - podobno najlepsza jest poznawczo-behawioralna, ja jestem jeszcze przed, ale duzo ludzi mowi ze to pomaga. Zycze ci powodzenia w walce z choroba albo nawet w walczeniu o siebie !!
polakita
Offline

Re: Dosc powazny problem zwiazany z lekami i otoczeniem

przez agaska 05 paź 2009, 12:52
Jestem w trakcie terapii :) Bardzo mi ona pomaga, nie moge powiedziec, ze nie.
Dzieki z slowa otuchy, ale to oszukiwanie i krycie sie jest tez meczace i ma czlek wyrzuty sumienia, ze nikt, nawet lekarz prowadzacy nie wie o tym, ze czlowiek tych lekow nie bierze. Cos musze wymyslec.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do