Pozytywne strony nerwicy:)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez roccola 08 maja 2006, 13:42
Ja takze moge powiedziec z czystym sumienie "dziekuje nerwico" Wiele jej zawdzieczam. Tak jak Bibi abstynencję od narkotyków i wolność!!od toksycznego męża...Zmieniłam swoje wnetrze i czuje sie WOLNA :D :D Gdyby nie nerwiaca chyba bym zle skonczyła.
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Mada 10 maja 2006, 04:51
Jestem wdzieczna nerwicy ze zmusila mnie do spojrzenia na siebie bez otoczajacego mnie muru. Musialam wykopac wszystkie zakopane bole i niedomowienia, ciagle kopie i duzo kopania przede mna :( Ale bardzo duzo dowiaduje sie o samej sobie.

Osobiscie nie sadze ze jestem "wybrana" lub bardzo wrazliwa, wrecz odwrotnie.Po prostu zapedzilam siebie sama w kozi rog i teraz staram sie z niego wybrnac. Znowu miec marzenia, chec do dazenia do marzen.

Mrowka, nie widze nic zlego w braniu z zycia co sie chce, nie koniecznie kosztem innych (owszem czasami sa ofiary) ale w koncu po to jest zycie, ktore jest krotkie, wiec na co czekac?
Na pocztku nerwicy myslalam podobnie jak ty, obwinialam swiat, kraj w ktorym mieszkam, rodzicow, nauczycieli, doszlam do wniosku ze zle patrzylam na swiat, ludzi a przede wszystkim SAMA siebie. Uczucie paralizu umyslowego przeniknelo w paraliz fizyczny. Wysoka cena za wyjsice ze skorupy ale sadze ze bylo i jest warto :)

Uwierz w siebie Mrowka:)

pozdrawiam,
M
There are some defeats more triumphant than victories.
If you don't risk anything you risk even more.
"[Spring is] a true reconstructionist."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
25 sty 2006, 02:11
Lokalizacja
NY

przez anoolka 10 maja 2006, 13:05
bibi, jestem pod wrażeniem!
dzielna z ciebie dziewuszka, naprawdę zrobiłaś wielki krok i możesz być z siebie absolutnie dumna :D
Nerwica, która przynosi poczucie spełnienia -no sama popatrz, co za cudo ;) :D

Pozdrawiam serdecznie, więcej takich budujących postów!
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:21
Lokalizacja
Małopolskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wyleczona 13 maja 2006, 19:10
cieszyc sie z nerwicy???????????????????? przeciez to kolejny objaw...szukanie pozytywow w chorobie ...pilelgnowanie jej...to klasyczne....powiedzenie sobie nie to nie ja nie pasuje do swiata...to swiat nie
pasuje do mnie....to swiat jest zly...ja tylko wrazliwa...to najgorsza z mozliwych postaw jezeli chce sie tego pozbyc z takim nastawieniem nigdy to sie nie uda...izolacja bedzie coraz wieksza...i bardzo wspolczuje ludziom ktorzy tak mysla...trzeba sie opamietac i spojrzec prawdzie w oczy...nerwica nie chroni...nie pomaga...ona ogranicza i powoli malymi kawalkami zabiera zycie...ale to trzeba zrozumiec a ktos kto mowi ze sie cieszy z nerwicy..mowi bzdury...bo napewno niejedna noc...niejeden dzien spedzil placzac w kacie..z pytaniem na ustach...DLACZEGO...JAK ZYC? I MAM JUZ DOSYC!!!...a teraz sobie glosno mowi...ciesze sie ze mam nerwice...to ucieczka od zycia i problemow z samym soba....omijanie przeszkod zamiast pokonywania ich...Jeszcze raz...wspolczuje... :cry:

Pozdrawiam!


Mada napisał(a):Osobiscie nie sadze ze jestem "wybrana" lub bardzo wrazliwa, wrecz odwrotnie.Po prostu zapedzilam siebie sama w kozi rog i teraz staram sie z niego wybrnac. Znowu miec marzenia, chec do dazenia do marzen.

....w koncu ktos siebie zrozumial i zrozumial co sie z nim stalo... :D
bibi napisał(a):wielokrotnie powtarzałam na forum że nerwica uratowała mi zycie...gdyby nie ona to ja bym nie żyła.
Zanim się zaczeła byłam uzalezniona pijaczką narkomanką , paliłam 2 paczki fajek dziennie, wypijałam litry kawy i coli, na to wszystko wykradałam pieniądze z mojego rodzinnego interesu doprowadzajac go do zadłużenia takiego ze mineło 6 lat a on nadal jest w długach i chcieli przez to moim rodzicom mieszkanie zabrac.


a nie moglas tak sama zrozumiec co robisz? potrzebowalas do tego nerwicy?
nieodpowiedzialnosc...nic dodac nic ujac... :|


...trzeba byc odpowiedzialnym za swoje czyny...i ponosic ich konsekwencje...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 maja 2006, 21:43

przez Tantrum 13 maja 2006, 19:46
a ja mam jeszcze inaczej. Oczywiscie nieciesze sie, ze choruje bo niestety niszczy mi to paskudzstwo i tak ju moje marne zycie, ale czegos nauczylam sie dzieki chorobie-chorobom psychicznym: po prostu zaczelam bardziej rozumiec ludzi, tych ludzi z problemami, narkomanow, alkoholikow, depresantow, schizofrenikow, nerwicowcow, po prostu wszystkich ktorych nasze spoleczenstwo uwaza za totalnych PSYCHOLI. ja w nich widze cudownych ludzi. :roll: . o wiele bardziej wartosciowych od tych wszystkich skurwysynow. No a poza tym dzieki problemom psychicznym zorientowalam sie kto w moim otoczeniu jest prawdziwy a kto tam naprawde ma mnie gdzies ;), aha- i poznalam wielu wspanialalych ludzi wlasnie przez takie fora :)
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 23:03
Lokalizacja
z fotela

Avatar użytkownika
przez anita27 13 maja 2006, 21:02
Jezu Bibi,dolaczam sie to wszystkich tych gratulacji.Twarda sztuka z ciebie:)

[ Dodano: Sob Maj 13, 2006 8:17 pm ]
Wsumie to ja tez sie ciesze jaka jestem ale nie z tego powodu ze choruje bo to rujnuje caly moj swiat.Ulozylam sobie zycie od nowa i niby ze powinnam sie czuc szczesliwa bo w sumie moje zycie jest bez porownania do poprzedniego.Wyszlam z klopotow finansowych jestem niezalezna,wreszcie posiadam swoj maly wymarzony interesik.Spelnia sie tez marzenie o moim wlasnym domku,dzieciaczki sa zdrowe ale to czasem wydaje sie malo wazne i niewystarczajace.Brakuje mi tego dobrego samopoczucia i w pelni poczucia wartosci.Zloszcze sie ze nie moge sie czuc tak normalnie jak kazdy tylko wiecznie sie mecze i nie pamietam zebym sie kiedykolwiek dobrze czula.Mam jednak nadzieje ze kiedys bede bardziej wdzieczna losowi bo ludzie bardziej cierpia odemnie i to co sie dzieje ze mna to pestka w porownaniu z nimi.Wiec moze jednak powinnam byc wdzieczna??Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez no_fear 13 maja 2006, 21:46
Nerwica to choroba. Każda choroba daje nam sygnał że dzieje się z nami coś co jest niezgodne z naszym naturalnym rytmem, fizycznością psychiką. Jak z każdej choroby można z niej wyjść lub nie. To jest więc dosyć przewrotne i ryzykowne stwierdzenie że nerwica jest nam potrzebna do lepszego życia...(choć gdy się już ją ma niewątpliwie tak jest:))

Najlepiej by było, żebyśmy zostali ułożeni w taki sposob we wczesnych latach, żeby umieć pływać samodzielnie w dorosłym życiu, świadomi tego kim jesteśmy, czego chcemy, świadomi swoich uczuć. Nerwica daje nam znać, że tak nie jest, że nie jesteśmy przystosowani, że mamy problem z uczuciami i szeregiem innych rzeczy z powodu których tak a nie inaczej odbieramy tę "brudną, często toksyczną" rzeczywistość... Czy aby na pewno taką toksyczną, brudną i zimną? Na pewno obecne czasy są bardzo ubogie w sensie "emocjonalnym", ale pewne mechanizmy funkcjonują podobnie jak przed wiekami (nie będę rozkręcał tego tematu bo wiem że może być kontrowersyjny). Mogę się założyć że większość z was jest idealistami, wierzącymi w dobre wartości przez co tak cierpimi widząc jak życie daje nam z tego powodu w kość i... dobrze, niech tak zostanie, zostańmy dobrymi wrażliwymi ludźmi. Ale nie bądźmy naiwni! Miejmy świadmość jaki syf maja w sobie inni ludzie przez których nieraz cierpieliśmy. Miejmy świadmość jak brudne może być życie, twórzmy swoje, dobre i czyste. Kierujmy świadomie swoim życiem pod wpływem naturalnych potrzeb a nie wypaczonych przez ten syf który nas otacza. Nie bądzmy zimnymi "sukami" czy "skoorwielami", ale miejmy świadmość że często staniemy przed dylematem czy danej sytuacji takim sie nie stac. Nie bądźmy naiwni! i niczego nie żałujmy!

Troche pojechałem może nie w temacie, ale jakoś tak mi wyszło :D
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Co pozytywnego udalo mi sie dokonac zyjac z nerwica

przez awers 18 wrz 2006, 23:39
Piszmy tutaj co pozytywnego udalo nam sie dokonac zyjac z nerwica np. wyjscie do ludzi lub marketu i co bylo bodzćem aby wykonac ten krok za wszystkie odpowiedzi dziekuje
AWERS
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 22:25
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez peace-b 19 wrz 2006, 00:29
Nerwica zmieniła wiele w moim życiu i obróciła mój mały świat do góry nogami. Na poczatku życie z nią to był koszmar ale po czasie okazało się że dała mi również coś dobrego. Dzięki niej poznałam wspaniałych ludzi - w tym mojego chłopaka i to właśnie on stał się moim bodźcem do robienia czegokolwiek.

Nasz zwiazek i nasze uczucia zmieniły moje życie na lepsze. Mamy wspólne plany - za 2 lata gdy on skończy naukę chce kupić mieszkanie i "zaimportować" mnie do siebie do Niemiec :)

Co dzięki niemu osiagnęłam:
1. zaczęłam dbać o siebie bo wiem że mam dla kogo żyć, być zdrowa i zadbana
2. musiałam zacząć wychodzić z domu - gdy rok temu po raz pierwszy przyjechał do mnie aby się ze mną spotkać i gdy zaczął odwiedzac mnie później
3. nasze wspólne plany dały mi motywacje do działania jak np. aby kontynuować naukę i karierę
4. podjęłam pracę aby było nam łatwiej finansowo i abyśmy wspólnymi siłami mogli spełnić nasze marzenia
5. dostałam nowe wyzwania jak np. konieczność nauki niemieckiego itd.
6. poznałam nowych ludzi i zdobyłam nowych serdecznych przyjaciół - jego przyjaciele stali sie moimi przyjaciółmi

To chyba na razie tyle z moich osiagnięć ale i tak jestem z siebie dumna bo zanim go poznałam nie wychodziłam z domu tylko użalałam się nad sobą, nie dbałam o siebie i wmawiałam sobie ciągle że umieram. Całe dnie mijały mi na niczym, bez siły i motywacji a teraz mam dla kogo żyć... 8)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez kretka 19 wrz 2006, 16:00
Ja za swoje osiągnięcie uważam to, ze cały czas żyję, i to staram się żyć w miarę normalnie. To prawda, od miesięcy nie wychodzę nigdzie sama, żadne zakupy w centrum handlowym czy kawa w mieście nie wchodzą w grę, ale... Już chorując na nerwicę zdałam maturę i to bardzo dobrze;-) i dostałam się na studia. Poznałam mojego obecnego męża, do którego wielokrotnie jeździłam pociągiem do innego miasta, mimo lęku (dziś bym tego chyba nie dokonała, ale kiedyś znów będe podróżować, wierzę w to). W maju tego roku wzięliśmy ślub i, mimo lęku, był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Cały czas studiuję i, choć lęk siedzi mi cały czas na karku, zaczynam w październiku V rok, bez żadnych opóźnień. No i dzięki nerwicy poznałam kilka ważnych dla mnie osób, do których- gdybym nie była chora- prawdopodobnie nigdy bym się nie zbliżyła... No proszę, sama się zdziwiłam:-)... Na codzień myślę o nerwicy tylko źle, a tu się okazuje, że moje życie jest w gruncie rzeczy całkiem udane... Dobry topic:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez AnnaR 19 wrz 2006, 18:17
ja też dorzucę cegiełkę pozytywną :D dzięki nerwicy (a może raczej dzięki wychodzeniu z nerwicy) zrozumiałam lepiej siebie i swoje potrzeby oraz sytuację jaka panuje w mojej rodzinie.bez nerwicy byłabym ciągle niedojrzałą, zahukaną dziewczynką a teraz przynajmniej wiem co straciłam z życia (niestety bezpowrotnie) i co mogę stracić jeśli to zaniedbam ( nie dpouszczę do tego!).dzięki nerwicy mogę zrozumieć moją ciocię z depresją i ją wspierać bo rozumiem, że czasem pewne rzeczy są niemożliwe.dzięki nerwicy trafiłam na to forum i sie bardzo cieszę bo jesteście naprawdę wspaniali ludzie.pozdrawiam serdecznie wszystkich.Ania
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
15 sie 2006, 21:00
Lokalizacja
Gdańsk

przez MEJ 19 wrz 2006, 18:27
dla mnie ważne jest to że staram się mieć kontrole nad soba, nad moimi myslami, które czasem bywaja bardzo nieuporzątkowane. Ciągle walcze z nerwicą i myslę że jest coraz lepiej :) :D Ludzie z tego mozna wyjść :!:
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

przez iwka 19 wrz 2006, 18:27
A ja gdy zobaczyłam że nie zwojuje swiata i z ukochanych poróży będą nici...i aby nie zwariować kompletnie.. zaczełam budowę mieszkania na strychu.. w moim bloku... bo nie musiałam nigdzie jeżdzić i chodzić... Potem zbudowałam drugie bo bałam sie że moga przyjść złe czasy... i nie bedę miała pieniędzy. Każdy grosz wkładałam w budowę.. pózniej jakiś mały interes.. Dzieki nerwicy zabezpieczyłam sie finansowo i mam drugie dziecko bo stwierdziłam że skoro i tak siedze w domu to przez ten cvzas wychowam jeszcze dziecko... Zajmowała sie na siłe czym kolwiel by uciec od myślenia...Czasem myslę czy to nie ucieczka od problemu i od samej siebie.. ale tez skończyłam parę grup terapeutycznych poznałam fajnych ludzi.. mam inne spojrzenie na swiat i inne wartości Pozdrawiam :D
Człowiek tyle jest wart ,ile dobrego zdąrzy zrobić na tym świecie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 22:20
Lokalizacja
Olsztyn

Avatar użytkownika
przez gusia 19 wrz 2006, 21:26
Dużo nie napiszę,bo chyba więcej straciłam niż zyskałam :x
Tu jednak piszemy co zyskaliśmy....

Ja dzięki nerwicy(i za to jedynie mogę jej podziękowac),zyskałam pewną wiedzę,bardzo ważna wiedzę.

Dziś(po dwóch latach choroby),wiem naprawdę kto jest(i ...był zawsze)prawdziwym przyjacielem.

Niestety(a może stety),zostało ich niewielu,ale za to JAKICH :D


"Najlepszym przyjacielem jest ten,kto nie pytając o powód Twojego smutku,potrafi sprawic,że znowu wraca radośc"
J.Bosko
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do