Pozytywne strony nerwicy:)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 03 sty 2007, 15:00
awo masz racje!! ja tez tak do tego teraz podchodze. po prostu zeby sie doprowadzic do nerwicy trzeba naprawde zyc nie w zgodzie z soba, byc moze chcielismy czegos pragnelismy, ale balismy sie zrealizowac bo np. ktos by tego nie zaakceptowal. nerwica mowi nam STOP nie pozwole ci tak dalej zyc bo mozesz cos zmienic. dlatego dotyka czesto nas mlodych ludzi ktorzy moga jeszcze cieszyc sie zyciem i chca bardzo sie nim cieszyc ale cos im w tym przeszkadza. no i "niestety " nie mamy wyjscia musimy rozwiazac nasze konflikty, ale potem, gdy juz zdamy sobie sprawe z problemow i je rozwiazemy nerwica przejdzie a my bedziemy 100 razy szczesliwsi i 100 razy silniejsi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez medusse 03 sty 2007, 16:03
ja wiem, że wyjście z nerwicy pomoże nam cieszyc się życiem w pełni! nikt przecież nie będzie cieszyl się wyjściem na imprezę tak, jak któs, kto już może to zrobic (a nie mógł z powodu nerwicy)
Jej pozytywne strony dają się odczuc wówczas, gdy odczuwamy efekty leczenia. Czyli nie sama choroba nas cieszy, lecz fakt, że była a nie ma!
Ciężko cieszyc się życiem, gdy nie może przebiagac ono "na luzie"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
03 sty 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez alepysiak5 11 sty 2007, 20:54
HEjka. Ja rzucilem palenie dzieki nerwicy bo balem sie o swoje zdrowie:D czy to nie piekne?? Pozatym wieksza wage zwracam na szczegoly. czasami to uciazliwe ale pomaga. Czlowiek z nerwica potrafi mocniej kochac. Tak mi sie wydaje ;) ja podczas tej choroby uswiadomilem sobie jak wazna jest dla mnie jedna osoba!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
16 gru 2006, 10:28
Lokalizacja
Kalisz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kwiecienk 08 mar 2007, 12:22
peace-b napisał(a):Nerwica zmieniła wiele w moim życiu i obróciła mój mały świat do góry nogami. Na poczatku życie z nią to był koszmar ale po czasie okazało się że dała mi również coś dobrego. Dzięki niej poznałam wspaniałych ludzi - w tym mojego chłopaka i to właśnie on stał się moim bodźcem do robienia czegokolwiek.

Nasz zwiazek i nasze uczucia zmieniły moje życie na lepsze. Mamy wspólne plany - za 2 lata gdy on skończy naukę chce kupić mieszkanie i "zaimportować" mnie do siebie do Niemiec :)

Co dzięki niemu osiagnęłam:
1. zaczęłam dbać o siebie bo wiem że mam dla kogo żyć, być zdrowa i zadbana
2. musiałam zacząć wychodzić z domu - gdy rok temu po raz pierwszy przyjechał do mnie aby się ze mną spotkać i gdy zaczął odwiedzac mnie później
3. nasze wspólne plany dały mi motywacje do działania jak np. aby kontynuować naukę i karierę
4. podjęłam pracę aby było nam łatwiej finansowo i abyśmy wspólnymi siłami mogli spełnić nasze marzenia
5. dostałam nowe wyzwania jak np. konieczność nauki niemieckiego itd.
6. poznałam nowych ludzi i zdobyłam nowych serdecznych przyjaciół - jego przyjaciele stali sie moimi przyjaciółmi

To chyba na razie tyle z moich osiagnięć ale i tak jestem z siebie dumna bo zanim go poznałam nie wychodziłam z domu tylko użalałam się nad sobą, nie dbałam o siebie i wmawiałam sobie ciągle że umieram. Całe dnie mijały mi na niczym, bez siły i motywacji a teraz mam dla kogo żyć... 8)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 lut 2007, 09:16

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 mar 2007, 15:36
A mnie się udało skończyć studia, wyjechać za granicę na rok i zarobić tam na nowy samochód i parę innych rzeczy, poznać faceta swoich marzeń, poznać swoją wartość i możliwości, zamieszkać z facetem swoich marzeń, uświadomić się w wyborze zawodu, zacząć drugie studia, zdobyć wiedzę na temat chorób nerwicowych, stać się bardziej empatyczną, zdobyć zdolność rozumienia ludzi, poznawaniu się na ludziach, rozróżniania ludzi ;)
i wiele innych 8)
... a zresztą... to samo zrobiłabym, będąc zdrową, więc nerwica nie ma tu żadnego znaczenia...
Ostatnio edytowano 09 mar 2007, 11:01 przez Atkaa, łącznie edytowano 1 raz
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez telimenka 08 mar 2007, 17:34
Przepraszam, ale jestem przeciwniczką szukania "szczęścia w nieszczęściu".... Z nerwicą dokonałam wszystkiego tego, co robię codziennie przez ostatnich parę lat: czyli NIC
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Nasza siła Zawsze ponad . . .

przez murti 10 mar 2007, 14:29
Ta ciagła walka rozwija nas i wzmacnia w taki sposób, że zwykli śmiertelnicy nie są w stanie tego ogarnąć ;-) Pozdrawiam wszystki !! Życzę dużo zdrowia, optymizmu, bo tylko dzięki niemu możemy zrobić krok do wolności, która jest na wyciągniecie ręki i naprawde cieszcie się każdą chwilą. W każdym z Was jest wewnętrzna siła do pokonania tej choroby a moim zdaniem siła ta pochodzi z samego faktu "posiadania" tej choroby Pozdrawiam :-) !!!
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2007, 13:00

przez INDYGO 14 mar 2007, 12:04
Zyjac z bardzo silna nerwica i agorafobia i depresja udalo mi sie:
zdac mature calkiem dobrze, podejsc do trzech egzaminow na studia (trzeci byl udany ;P), popracowac zaraz po maturze w bardzo niefajnym miejscu, wyjechac na kilka miesiecy za granice, skonczyc studia, popracowac w kilku innych miejscach ( w tym w takim gdzie musialam jezdzic na delegacje - kazdy agorafobik wie jaka to udreka), poznac wielu przyjaciol, przynajmniej czesciowo realizowac swoje hobby.
Ale przede wsyztskim dzieki nerwicy i agorafobii zaczelam poznawac siebie - w srodku mam tyle ran i bolu, ale nie ma chyba innej drogi niz praca z tymi lekami. Gdyby nie nerwica bylabym nadal naiwna glupia infantylna dziewczynka. Czasem jestem tej nerwicy wdzieczna (gdy mam lepszy dzien a jak mam gorszy przeklinam ja). Im lepiej znam i rozumiem siebie tym lepiej rozumiem tez innych, bardzo duzo doswiadczenia zyciowego, zrouzmienia, wspolczucia dla innych i dla siebie daly mi te choroby. Po prostu zmusily mnei one zebym dojrzala.
Ale za najwieksze osiganiecie uwazam to ze jeszcze sie nie poddalam, ze jeszcze zyje, choc chwilami bylo tak ciezko ze bylam o krok od samobojstwa, ze jeszcze mam nadzieje i ze choc wiele mnie to kosztuje to zyje w miare normalnie na tyle na ile to mozliwe. A wszystko to praktycznie bez zadnych leków, antydepresnatow itd.
pozdrawiam
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 mar 2007, 10:54

Avatar użytkownika
przez lercm 19 mar 2007, 12:33
Ciekawy temat :)
Moja walka zaczęła się już prawie 2 lata temu, nawet nie wiem kiedy to minęło. W tym czasie moje życie zmieniło się diametralnie. Myślę tutaj zarówno o objawach, które mi dokuczają, o ciągłej walce, o wzlotach i upadkach w tej walce, o nerwowym wyczekiwaniu co przyniesie nadchodzący dzień, o bezsennych nocach, o chwilach, w których odechciewało mi się wszystkiego, o tym, że rzeczą, o której myślę najczęściej przestały być pasje , zainteresowania czy przyjemności a zaczęła być nerwica. To wszystko dołuje, dokucza, czyni życie ciągłym biciem się z samym sobą i z własnymi myślami ale także mobilizuje. Powoduje, że człowiek zaczyna myśleć o sobie, pytać co w jego życiu jest nie tak, co mógłby zmienić na lepsze, jakie zachowania i okoliczności powodują gorsze samopoczucie, co jeszcze zrobić aby nazajutrz rano wstać uśmiechniętym i co najważniejsze... wreszcie w pełni szczęśliwym. W moim wypadku wyniki tych rozważań to w większości pozytywne rzeczy:

- spotkałem dziewczynę, z którą związaliśmy się (co za określenie :) i jesteśmy razem, moje życie przepełniło poczucie bliskości, poczucie partnerstwa, radość wykonywania wspólnie nawet najbanalniejszych czynności, uśmiechy o poranku, pocałunki na dobranoc, wszystkie duże i małe wspólne sprawy ... sami wiecie o co chodzi :)

- udało mi się uwolnić od ojca a konkretnie zrezygnować z pracy u niego, pracy która miała być warunkiem przejęcia jego firmy w przyszłości, gwarancją wygodnego życia w dobrych warunkach ale też pracy, która powodowała u mnie ciągłe uczucie zależności od niego, poddaństwa, nieporadności, braku spontaniczności w życiu i możliwości samodzielnego decydowania o własnym losie - dziękuje Ci nerwico :)

- stałem się bardziej aktywny, zacząłem chodzić regularnie na basen, wyjeżdżać na snowboard, chodzić na ściankę wspinaczkową, sporty pomagają oderwać mi się od rozmyślania, od szarej codzienności, ale też dostarczają kupę radości i satysfakcji - również dziękuje Ci nerwico :)

- zacząłem więcej podróżować, zwiedziłem wiele nowych miejsc, zarówno bliższych jak i dalszych i to również po części skutek rozważań nad własnym życiem - po raz kolejny dziękuje nerwico :)

Wiele rzeczy pozostało jeszcze do odkrycia, wiele trzeba zmienić lub ulepszyć. Nie mam jednak wątpliwości co do faktu, że mimo przeciwności, mimo złego samopoczucia, mimo strachu i lęku wiele rzeczy można a niekiedy nawet trzeba zmienić.
Życzę Wam i sobie powodzenia w dalszych zmianach i pokonywaniu choroby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

Avatar użytkownika
przez Justynka 19 mar 2007, 20:53
lercm twój post napawa nadzieją! :D Czyli można powiedzieć,że nerwica może być szansą, jeśli się ją nalezycie wykorzysta. W moim życiu również zaczęły się pozytwne zmiany odkąd zrozumiałam na co choruję i zaczęłam walczyć o wyzdrowienie. Nie będę na razie jeszcze o tym pisać, by nie zapeszać :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez Ewika 12 kwi 2007, 21:35
żyjąc z nerwicą udało mi się ...

- wyjść z choroby nowotworowej. można powiedzieć że "pomimo nerwicy". walczyłam 1,5 roku ale udało się :D

- poznaję lepiej siebie, te części mnie o których nie miałam pojęcia, które zostały gdzieś pogrzebane. To właściwie "dzięki nerwicy"

- wzrasta moje poczucie własnej wartości :D

- zobaczyłam że mimo, że czasem bardzo się boję mogę zrobić coś mimo lęku, stawić mu czoła.

- udało mi się poprawić moją otwartość na ludzi - kiedyś bardzo się wewnętrznie kryłam.

- czuję się coraz bardziej wolna i wierzę że któregoś dnia będę zupełnie wolna od "chorego" lęku

życzę optymizmu !!! :D
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 19:51
Lokalizacja
Lublin

Pozytywne strony nerwicy:)

Avatar użytkownika
przez ktosia1976 29 lip 2014, 14:48
Pozytywne strony nerwicy hmmm przez tą chorobę doceniam bardziej mojego męża że wytrzymuje ze mną i jest przy mnie.Nauczyłam się bardziej odpuszczać nie trwam zawzięcie przy mojej racji ,złagodniałam.I nie jestem już pedantką już nie muszę miec wszystko na tip top nauczyłam się olewac pewne rzeczy.
sympramol 50mg 2-0-2
lokren 20mg 1-0-0

+ dużo fajek
6 lat walki z nerwicą(zaburzenia somatopodobne)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
21 lip 2014, 13:19
Lokalizacja
śląsk

Pozytywne strony nerwicy:)

Avatar użytkownika
przez monk.2000 29 lip 2014, 16:19
U mnie to było spoważnienie i stawianie sobie jakiś celów. Nie bycie roztrzepanym i planowanie. Do tego pewna doza refleksji nad swoim życiem.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do