Pozytywne strony nerwicy:)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez gusia 24 wrz 2006, 00:07
Eva.właśnie,wrażliwośc...ja KOCHAM ludzi,choc(tak twierdzi mój ślubny),że jestem naiwna,ale to nie jest tak...ja umiem rozmawiac i uwielbiam słuchac...

Nie mam zbyt wielu przyjaciól,ponieważ mój ...hmm,niepowinnam może ...ale muszę..zamknął mnie w "złotej klatce",a ja niestety pozwoliłam sobie na to. :?
Jest mi czasami BARDZO cięzko...bo najbliższa osoba nie dokońca mnie rozumie ,choc zachowuje sie normalnie,tyle tyko że właśnie powoli wracam do totalnej"normalności",i on(mąż)jest chyba lekko zdezorientowany.

Kocham go.ale nie mogę scierpiec że nie okazuje radości z mojego lepszego samopoczucia,a wręcz przeciwnie-jest to dla niego dziwne...to boli :( :(

Tak strasznie chcę życ "normalnie",dla dziecka,dla siebie,ale ON nawet to "moje"forum uważa za "dno"Niepowinnam tak pisac....ale to prtmitywne :!:
Pozdro.gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Eva 24 wrz 2006, 11:31
Gusiu wiesz mój mąż coś ma podobnego do Twojego ;) może oni sa takie "typki" które uwielbiają się nami opiekować i przeraża ich to że może przyjść taki dzień że poczujemy sie takie silne ...że staniemy się niezależne i samodzielne . Ja wiem o tym na pewno że mój woli chyba mnie taką słabą ;) i taką marude ... bo jak kiedyś go nie było to chciałam zrobić mu niespodziankę i po jego powrocie zaprosić go gdzieś na kolację. Żeby mój plan się udał to poprosiłam kolegę żeby potrenował ze mną wyjścia ,bo to mi pomaga jak systematycznie i codziennie trenuje to nie mam ataków paniki. Nie wytrzymałam i predzej niż wrócił do domu powiedziałam mu o tym ... On był w szoku i na dodatek przestraszyłam się że z tego powodu rozpadnie się moje małżeństwo... Wiesz on sie przeraził że ja go już nie potrzebuje bo mam w sobie tyle siły i samozaparcia że wychodzę z domu z obcym człowiekiem .Dodam że wychodziłam zawsze tam gdzie było dużo ludzi bo tak chciałam ... a przez ;) panikę męża musiałam przestać ...trenować :smile: Ja bardzo często mam taką chęć wyjść z domu i sobie gdzieś iść ,jak on jest w domku to nie ma problemu ,ale często jest tak że jestem sama ze względu na jego pracę i wtedy zostaje mi tylko śmietnik ,albo okolica mojego bloku ;) Tak więc Gusiu nasze ;) chłopy chyba panikują gorzej niż My ! Pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez atrucha 24 wrz 2006, 12:04
Co zyskałam..? Wiedzę,którą zapewne w innych okolicznościach nie zainteresowałabym się. Łatwiej zrozumieć mi ludzi z podobnymi problemami. Jestem bardziej wyrozumiała w stosunku do innych. Poza tym, potrafię (a przynajmniej wydaje mi się,że wiem jak ukierunkować mysli mojego dziecka),by jego lęki były mniejsze.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez peace-b 24 wrz 2006, 12:15
gusia, Eva - tak to jest z tymi naszymi "silnymi" mężczyznami. Trzeba już im chyba pozwolić być naszymi rycerzami którzy będą nas bronić ode zła :) Z drugiej jednak strony faceci są wrażliwi i potrzebują naszej opieki i czułości - z nimi jest jak z dziećmi ;)

Moje kochanie jest raczej typem nieśmiałym który chciałby kobiety dominującej (większość mężczyzn takie kobiety odstraszają). Odkąd jednak powiedziałam mu że nie chcę faceta pantoflarza lecz chciałabym aby to on był liderem w naszym związku - stara się jak może aby nim być :smile:
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Deunia 24 wrz 2006, 13:10
Ja nie dzięki nerwicy ale mimo tego że ją mam zdałam maturę, prawo jazdy, poszłam na studia i zdałam licencjat teraz jestem na 5 roku, znów się zakochałam i kocham ponad wszystko, jestem zaręczona i planuje swoje życie. Z mniejszych rzeczy - co roku byłam na wakacjach, tylko w tym roku wyjątkowo źle się czułam i mi się nie udało, ale przez to wkońcu wziełam się za siebie i postanowiłam dalej żyć nie mimo że mam nerwice, ale w końcu się jej pozbyć. Leków nie biorę i przez 6 lat nerwicy brałam je może z 1,5 roku, ale wcale nie działały cudów.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
08 lip 2006, 22:29
Lokalizacja
Warszawa

Korzyść z nerwicy czyli coś pozytywnego na Święta.

przez awo 25 gru 2006, 15:08
"Nerwica to rzecz jasna próba samouleczenia, zresztą każda choroba to częściowo taka próba. (...) To próba samoregulującego się systemu psychicznego zmierzająca do przeywrócenia równowagi" C.G. Jung Podstawy psychologii analitycznej, s. 211.
Staram się ostatnio tak właśnie na to spoglądać - nerwica to coś, co nam może pomóc pełniej, lepiej, szczęśliwiej życ, kiedy juz odrzucimy te zachowania kompulsywne, które nie dają nam nic, oprócz bólu. Kiedy już zaczniemy robić to, co jest ważne.
Bo bez takiego bólu i strachu, co by nas zmusiło do zmiany siebie??
A więc nerwica jest naszą szansą, to ciało nam mówi, że nie chcemy tak żyć, mimo, że my sami się już dawno okłamaliśmy i zgodziliśmy się na takie kompromisy, które zadają nam rany,
Najwyższa pora przebudzić się.
Mamy jedyną i niepowtarzalną okazję!!
Potraktujmy ją jako sprzymierzeńca, a nie wroga!
I tego właśnie wszystkim życzę.
PS. Wczoraj umierałam od zjedzenia 3 uszek z grzybami - bo przecież na pewno były tam jakieś trujące:)
Staram się jak mogę. Jak nie mogę, to się nie staram:)
awo
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 gru 2006, 11:54
Lokalizacja
Wrocław

przez Freak 25 gru 2006, 19:12
Ja też to olewałem do pewnego czasu ale to wraca i daje znać o sobie. Ja nie wiem jak moge traktowac nerwice jako sprzymierzeńca jak całkowicie znisczyło mi to połowe życia. Czasami już nawet zastanawiam się czy nerwica to nie wirus typu AIDS który w tym przypadku niszczył by odporność psychiczną. ;) Po prostu czuje że to coś chce całkowicie zawładnąć moim umysłem i jak potraktuje nerwice jako sprzymierzeńca to od razu przegram.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:44

Avatar użytkownika
przez problemik 25 gru 2006, 20:56
Ja cierpie na nerwice natrectw bez neuroleptyku nie moge zasnac, meczy mnie gonitwa mysli, a mam 16 lat nie wiem jak to olac ataki nerwicy mialem glownie na poczatku choroby i nigdy nie dokuczaly mi tak mocno zebym nie mogl funkcjonowac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
24 lip 2006, 22:28

Avatar użytkownika
przez czarnykot 28 gru 2006, 17:21
Już w innym miejscu pisałem że te lęki doprowadziły do rzucenia fajek z dnia na dzień!!!! oraz ograniczenia łykania piwka do 1 na wieczór!!! Coś jednak pozytywnego jednak w tej nerwicy można znaleźć no zapomniałem coraz częściej zauważam przewartościowywanie swojego życia.To co było ważne rok temu dzisiaj zastąpione jest czymś innym - ważniejsze stają się rodzina, znajomo przyjaciele uczciwość w pracy, ......może to dziwne ale obecność z Wami na tym forum to też fajna rzecz! Pozdrawiam :oops:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:38
Lokalizacja
Wrocław

przez Kriss 28 gru 2006, 21:56
Przez Nerwice stracilem 22kg w ciagu 2 miesiecy....z 88 na 66 :P
Jedyny plus...wiecej nie ma
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:19

przez toya75 29 gru 2006, 06:09
awo napisał(a):"Nerwica to rzecz jasna próba samouleczenia, zresztą każda choroba to częściowo taka próba. (...) To próba samoregulującego się systemu psychicznego zmierzająca do przeywrócenia równowagi" C.G. Jung Podstawy psychologii analitycznej, s. 211.
Staram się ostatnio tak właśnie na to spoglądać - nerwica to coś, co nam może pomóc pełniej, lepiej, szczęśliwiej życ, kiedy juz odrzucimy te zachowania kompulsywne, które nie dają nam nic, oprócz bólu. Kiedy już zaczniemy robić to, co jest ważne.
Bo bez takiego bólu i strachu, co by nas zmusiło do zmiany siebie??
A więc nerwica jest naszą szansą, to ciało nam mówi, że nie chcemy tak żyć, mimo, że my sami się już dawno okłamaliśmy i zgodziliśmy się na takie kompromisy, które zadają nam rany,
Najwyższa pora przebudzić się.
Mamy jedyną i niepowtarzalną okazję!!
Potraktujmy ją jako sprzymierzeńca, a nie wroga!

Oczywiście masz rację,przeklinam ten dzień w którym dostałam pierwszego ataku paniki,ale jednocześnie mój organizm powiedział dość Zrób cos z tymi nerwami bo wykończysz siebie i rodzinę.No więc z pokorą staram się coś robić ale i tak nie wychodzi .Jest ciężko.Ale waalczę.Nie poddam się.
toya75
Offline

przez awo 29 gru 2006, 13:24
wiem, że każdemu z Was (nas?) jest baardzo ciężko, kiedy nie możemy normalnie żyć, normalnie wyjechać gdzieś i się bawić. Ale kochani - spróbujcie na to spojrzeć tak, jakby to sam Wasz organizm coś Wam mówił. Zastanówcie się, co on Wam mówi. Mnie powiedział, ze muszę coś zrobić ze swoim życiem, że dłużej tak nie można, że jak będę tak żyła, to to nie będzie życie, tylko UMIERANIE. Powolne UMIERANIE. Bo moje ciało umiera (wszyscy to uczucie znamy!)
A przecież jeszcze jestem, jeszcze mogę coś zmienić, mogę zacząć to, co chcę robić, mogę robić, to, co czuję, że chcę. Skoro nie umarłam, to mam szansę. Skoro i tak jest tak bardzo źle, to zacznę robić cokolwiek, to, co czuję, że chcę. Skoro przez nerwicę nie mogę skończyć studiów, to może nie powinnam ich kończyć? Może inne?
Jeżeli nerwica jest fizycznym objawem konfliktów wewnętrznych, to zastanówcie się, jakie to są konflikty? Czego tak bardzo się boicie? Co was przeraża?
Zadawajcie sobie to pytanie codziennie, rano i wieczorem, zadawajcie sobie przed snem, a gdy się budzicie zauważcie, co wam sen odpowiedział. Bo tak naprawdę gdzieś tam w środku wiecie już to wszystko. Tylko trzeba to sobie uświadomic i zacząć żyć zgodnie z tą wewnętrzną prawdą.
Może mi jest teraz trochę łatwiej, bo na razie odpuściła, zniknęła, ale czuję, ze moje życie jest już inne. Już czasami wiem, czego nie chcę i jak nie chcę żyć, a ona mi nie pozwala wrócić do starych przyzwyczajeń, bo te przyzwyczajenia, to śmierć. Więc jak tylko lekko zbaczam z drogi, znowu zaczynam umierać.
I to jest dobre:))
Życzę wszystkim, żeby zrozumieli swoją najprawdziwszą istotę, odkryli swoją prawdę i podziękowali nerwicy, że im otworzyła oczy. A to niestety zawsze boli.
Staram się jak mogę. Jak nie mogę, to się nie staram:)
awo
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 gru 2006, 11:54
Lokalizacja
Wrocław

przez grzela083 03 sty 2007, 01:35
Witaj AWO


bardzo podoba mi sie to co piszesz....
musle ze jest sporo prawdy w tym co piszesz.... duzo zaradnosci........
podoba mi sie takie podejscie choc wiem i nie raz slyszalem rozne zeczyi wiem ze mozna sobie mowic co chcemy to sami sobie nie damy rady ale
piszesz w 100% z sensem
a z tymi grzeybami bylo smieszne hehehe :lol:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 gru 2006, 12:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 8 gości

Przeskocz do