AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Agorafobia

Avatar użytkownika
przez pink_hope 07 cze 2014, 19:30
Vitalia, myślisz ze to agora czy tylko fobia spoleczna...jak ogolnie funkcjonujesz...większość czasu w domu,czy starasz się walczyc....u mnie na dworze wywala somatyke,krecioly w glowie,odloty,mysli o zwariowaniu,upadku na pysk choć jeszcze nigdy nie zemdlałam,,,dosłownie czary=mary...w domu niestety mam tapniecia nastroju i to mocne i leki niestety tez...
Raz tylko w zyciu człowiek może być szczęśliwym.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 paź 2012, 13:27
Lokalizacja
Częstochowa

Agorafobia

przez nerwa 09 cze 2014, 08:59
Vitalia napisał(a):
jasaw napisał(a):pink_hope, doskonale Cię rozumiem. Ja byłam w poniedziałek u neurologa z zacięciem psychologicznym :D i zdecydowanie poparł stosowanie relaksacji / :yeah: /z wizualizacjami, ponieważ uważa to za najbardziej skuteczną metodę w pokonywaniiu leków.


najskuteczniejsza droga walki z agorafobią to konfrontacja z lękami, sama wizualizacja to raczej nie wystarczy.

A wiecie co, mi najbardziej w agorafobii pomoglo "rozkminienie" wewnetrznych problemow, tych innych - zyciowych. Kiedys jak z tym walczylam, to probowalam np. na sile wychodzic, i czasem bywalo lepiej ale i tak za pare dni znowu to samo. A dopiero jak nie skupialam si ena tym w ogole, tylko na terapii zaczelam pracowac nad innymi rzeczami, to wszystko przeszlo samo.
Potem po 10 latach znow mialam silna agorafobie, ale tez zaczelam zmieniac pewne rzeczy w zyciu itd. i dopiero wtedy zaczelo byc lepiej.

Wiec (przynajmmniej u mnie) agorka bierze sie z jakichs innych lekow i moze nie uswiadomionych emocji, i takie rzeczy jak przelamywanie tego na sile - troche pomagaja, ale jednak nie do konca. Dopiero rozwiazanie jakichs rzeczy ktore są u podloza tego - pomaga naprawde.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3828
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Agorafobia

Avatar użytkownika
przez Vitalia 09 cze 2014, 11:57
pink_hope napisał(a):Vitalia, myślisz ze to agora czy tylko fobia spoleczna.

To wszystko zależy jak zdefiniujemy agorafobię, bo jeśli rozumiemy agorafobie jako tylko lęk przed przestrzeniuą, hipermarketem, kościołem to chyba mam umiarkowaną, ale jeśli za agorafobię uznamy lęk przed wystąpieniem ataku paniki zwłaszcza w miejscach z których trudno uciec to mam mega agorafobię
.
pink_hope napisał(a):jak ogolnie funkcjonujesz...większość czasu w domu,czy starasz się walczyc....u mnie na dworze wywala somatyke,krecioly w glowie,odloty,mysli o zwariowaniu,upadku na pysk choć jeszcze nigdy nie zemdlałam,,,dosłownie czary=mary...w domu niestety mam tapniecia nastroju i to mocne i leki niestety tez...

Ja też walczę i nawet udało mi się jakość w miarę ogarniać "zwykłe"ataki paniki, czyli takie, ze człowiek, gdzieś idzie, zaczyna myśleć o tym, że może dostać ataku, wtedy odpowiada ciało( szybkie bicie serca, miękkie nogi itp) i przychodzi atak, wtedy wiem co trzeba zrobić tzn. zaakceptować myśli lękowe, zdystanować się do nich i takie tam. Niestety u mnie pojawiły się też "niezwykłe"ataki paniki, wyglądają one np. tak: wchodzę do sklepu zaczynam myśleć o ataku, ale olewam te myśli, lęk opada, jestem w miarę spokojna, koncentruję sie na zakupach, czytam np. etykietkę na soku, odwracam głowę i .....mam nagle wrażenie, że jestem w innej rzeczywistości, głowa mi opada, nogi miękkie, dziwnie słyszę, widzę tunelowo i to jeszcze obraz jest zamazany, uciekam ze sklepu i mi przechodizi w samochodzie. Te ataki są o tyle dziwne, że nie ma schematu bodziec- myśl-somatyka tylko bodziec-somatyka-myśl i nie mogę nad tym atakiem zapanować.

-- Pn cze 09, 2014 11:02 am --

nerwa napisał(a):
Wiec (przynajmmniej u mnie) agorka bierze sie z jakichs innych lekow i moze nie uswiadomionych emocji, i takie rzeczy jak przelamywanie tego na sile - troche pomagaja, ale jednak nie do konca. Dopiero rozwiazanie jakichs rzeczy ktore są u podloza tego - pomaga naprawde.

Raczej u większości tak jest, u mnie agorka pojawiła się na podłożu lęku społecznego, a ten pojawił się na skutek błędów w wychowaniu (osobowość unikająco-zależna). Ja byłam ciągle spięta wśród ludzi bałam się, że się jakoś skompromituję i spinałam się do tego stopnia aż zaczęły występować ataki panki i potem to już klasyka czyli lęk przed lękiem.
Myślę, że jeśli to wszystko trwa długo, to dobrze by było pracować nad tym dwutorowo, czyli:
- psychoterapia pomagająca odnaleźć prawdziwe i pierwotne przyczyny wystąpienia ataku paniki
- odwrażliwianie, czyli wychodzenie z domu pomimo lęku, po to, aby przekonać się, że ataki nie są grozne.

ale łatwo się pisze, trudniej robi :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez MCH 09 lip 2014, 22:57
Witajcie, mam 16 lat niedługo 17. I mam (duży) problem, boje się wyjść z domu ale nie dlatego,że źle się czuje w towarzystwie ludzi itp. wręcz przeciwnie, czuje się dobrze. Boje się wychodząc z domu,że zostane napadnięty i pobity, nie jest to żadna trauma gdyż nic takiego mi się nie przytrafiło ani nikt mi nie groził. Na przykład gdy idę do sklepu boje się ,że podejdzie kilku "dresów" (chyba wiadomo o co chodzi) i mi po prostu nastukają. Gdy jade rowerem również boje się,że ktoś zatrzyma się samochodem blokując mi drogę i dostane. Wstyd mi się przyznawać bo sam nie wiem co z tym zrobić, złości się na mnie moja dziewczyna bo nawet nie może wyjść ze mną na spacer gdyż ciągle szukam jakiejś wymówki że mam coś do zrobienie a po prostu się boje i wstydzę przyznać. Chciałbym żyć normalnie jak każdy i spokojnie sobie wychodzić o nic sie nie obawiając. Rodzice mi tłumaczą,że nie ma co się bać bo nikt Ci nic nie zrobi ale co z tego gdyż ja wiem swoje i nikt mi nie przetłumaczy, to straszne. Chodzę na siłownię już rok bo pomyślałem ,że to pomoże podnieść mi pewność siebie, owszem-pomogło ale nie na tyle bym sobie spokojnie wychodził o nic się nie martwiąc. Pomóżcie proszę bo nie chce zawieść swojej dziewczyny i ciągle żyć w lęku. Uprzedzając pytania:

-Mam kolegów i to dużo
-Mam dziewczyne j.w
-Nikt mi nie groził, nie mam traumy
-Jestem przeciętnym szesnastolatkiem bez jakichś większych problemów itp.
MCH
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lip 2014, 22:46

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez abrakadabra xx 10 lip 2014, 01:18
Musi być jakiś powód tego że czujesz ten lęk. Być może kiedyś zostałeś skrzywdzony ale już nie pamiętasz tego, może jakaś bójka z kolegą? Idź z tym do psychologa. Ja bym też na twoim miejscu trochę poczytał dlaczego psychika działa tak a nie inaczej. Czytałeś "potęgę podświadomości"? To chyba podstawa dla każdego.
abrakadabra xx
Offline

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

Avatar użytkownika
przez Łapa 10 lip 2014, 01:25
Zacznij ćwiczyć sztuki walki. Polecam krav maga.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 10 lip 2014, 20:54
MCH, przejawiasz irracjonalny lęk i obawiasz się tego, że zostaniesz przez kogoś skrzywdzony, mimo iż nie ma realnie takiego zagrożenia. Nie sądzę, by była to fobia społeczna, ale coś z zaburzeń lękowych (nerwicy) jest prawdopodobne. Podejrzewam, że nie masz wglądu, by odnaleźć przyczyny swoich problemów, ale ten lęk nie pojawił się bez powodu. Na pewno są jakieś źródła, tylko nie zdajesz sobie z nich sprawy. Nie myślałeś, by skorzystać z pomocy psychologa?
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez MCH 10 lip 2014, 21:25
ekspert_abcZdrowie napisał(a):MCH, przejawiasz irracjonalny lęk i obawiasz się tego, że zostaniesz przez kogoś skrzywdzony, mimo iż nie ma realnie takiego zagrożenia. Nie sądzę, by była to fobia społeczna, ale coś z zaburzeń lękowych (nerwicy) jest prawdopodobne. Podejrzewam, że nie masz wglądu, by odnaleźć przyczyny swoich problemów, ale ten lęk nie pojawił się bez powodu. Na pewno są jakieś źródła, tylko nie zdajesz sobie z nich sprawy. Nie myślałeś, by skorzystać z pomocy psychologa?


Myślałem i chyba się wybiorę ale póki co poszukuje porad tutaj...

advanced napisał(a):Musi być jakiś powód tego że czujesz ten lęk. Być może kiedyś zostałeś skrzywdzony ale już nie pamiętasz tego, może jakaś bójka z kolegą? Idź z tym do psychologa. Ja bym też na twoim miejscu trochę poczytał dlaczego psychika działa tak a nie inaczej. Czytałeś "potęgę podświadomości"? To chyba podstawa dla każdego.


Biłem się z kolegami (to chyba normalne w podstawówce i gimnazjum :D) ale nic specjalnego się nie stało. Kilka siniaków i zgoda. Nie czytałem, nie miałem podstaw ani powodów.
MCH
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lip 2014, 22:46

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez luc123 11 lip 2014, 12:53
Mch chyba wiem o co ci chodzi nie wiem co to jest ale ja mam podobnie boje sie wychodzić nawet w dzień. Powiedz mi mieszkasz w dużym mieście czy w mniejszym to ma znaczenie w duży mieście więcej ludzi więcej że tak powiem świrów. staraj sie unikać miejsc gdzie zbierają sie takie ekipy ale tak czy tak prędzej czy później bedziesz musiał sie zmierzyć z tym pewnie to czujesz.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2014, 17:48

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez MCH 11 lip 2014, 13:53
No na szczęście mieszkam w małym mieście ok. 20tyś mieszkańców w sumie to nawet na obrzeżach bliżej wsi. No właśnie takich świrów się obawiam. No unikam unikam, jakoś do dziewczyny muszę dojechać :P. Ale wiecznie się nie da...
MCH
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lip 2014, 22:46

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

Avatar użytkownika
przez Misska 11 lip 2014, 14:33
Hej!

Pomyślałam, że i ja dorzucę swoje dwa grosze, bo też mam poważny problem z wychodzeniem z domu.

Po pierwsze powtórzę, co zasugerowała mi moja terapeutka: należy spróbować zmienić środowisko. Bałam się tak bardzo, że w pewnym momencie przestałam chodzić na terapię i zaczęłam prosić terapeutkę, żebyśmy się spotkały u mnie w domu. Przekonała mnie do pójścia do jej gabinetu. Było ciężko, ale poszłam.

Jak tak piszecie o tym 'strachu przed świrami' to przyznam, że to rozumiem. Wczoraj, idąc do terapeutki, chociaż był ze mną mój TŻ, gdy gdzieś z oddali usłyszałam głośny śmiech i pokrzykiwania, a potem zobaczyłam, że idzie w naszym kierunku grupka takich 'dresików' to dostałam takiego ataku paniki, że przez chwilę zaczęłam uciekać w przeciwnym kierunku. A był dzień, na ulicy było mnóstwo innych ludzi, byłam z osobą mi bliską, która by mnie obroniła. A i tak się bałam. Czy wyjście wczoraj do terapeutki mi pomogło? Nie wiem, upłynęło dopiero kilkanaście godzin.

Ale mam dla Ciebie takie propozycje, ja to stosuje i czuję się z nimi dobrze:
1. Spróbuj wyjść codziennie chociaż na chwilę. Nawet na rundkę w okół bloku/domu.
2. Może zaproponuj komuś bliskiemu, żeby wychodził z Tobą. Nawet na tę małą rundkę. Albo może codziennie rano wychodź z mamą/tatą, jak idą do pracy. Odprowadź ich na przystanek, czy po prostu przejdź się z nimi kawałek. Drogę powrotną będziesz musiał pokonać sam.
3. Staraj się przed wyjściem myśleć o czymś innym. Ja na przykład bardzo lubię programy kulinarne i jak wychodzę z domu to bawię się w 'mam swoją restaurację, układam menu'. Czasem to mnie tak mocno wciągnie, że nawet zapomnę, że mam się bać tego, że jestem poza domem :)

Co do powyższych, to są rzeczy, które ja stosuje. U Ciebie może być zupełnie inaczej. Nie są one rozwiązaniem problemu, mi po prostu pomagają łagodzić strach.

No i najważniejsze, myślę, że skorzystanie z pomocy psychologa może być istotne. Psycholog pomoże Ci niektóre rzeczy zrozumieć, pomoże Ci dowiedzieć się o sobie czegoś nowego, odkryć źródło lęku. Już mi dziś tutaj jeden użytkownik na forum napisał: ważne jest, żeby znaleźć źródło lęku, zrozumieć je i przeżyć je ponownie. To trudna droga, ale myślę, że warto ją próbować :)
"Nawet najmarniejszy kot jest arcydziełem" Leonardo da Vinci
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 lip 2014, 19:56
Lokalizacja
Warszawa

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

Avatar użytkownika
przez lovely 11 lip 2014, 15:31
MCH, to o czym piszesz nie brzmi jak problemik z którym się idzie do pierwszego lepszego psychologa - brzmi to jak poważniejsza sprawa i na twoim miejscu przeszła bym się do psychiatry żeby cię zdiagnozował i z konkretną nazwą problemu do odpowiedniego psychoterapeuty (nie psychologa tylko psychoterapeuty właśnie - to duuuuża różnica).
Dawno dawno temu przesiedziałam w domu (ba... praktycznie w pokoju) dobrych parę miesięcy całkowicie bez wychodzenia więc piszę z doświadczenia :) - zajmij się sprawą jak najszybciej i na poważnie, bo im dłużej się czeka, tym więcej rzeczy się może nawkręcać i ciężej się ich "odbać" :D

Wcale nie musi być tak że masz jakąś traumę lub ukryte w podświadomości zapomniane problemy o których istnieniu nie masz pojęcia - jakby chcieli piszący powyższe komentarze. I jestem pewna, że na ten problem szukanie jakichś źródeł tajemnych średnio się zda. Czasem po prostu coś się dzieje takiego z człowiekiem - i nie trzeba być zamkniętym w sobie wrażliwym człowieczkiem z traumą z dzieciństwa - takie coś może się zrobić każdemu (wystarczy trochę nierównowagi chemicznej w głowie i jakaś straszna myśl może się zapętlać i nie dawać spokoju). Terapeuta powinien ci wytłumaczyć mechanizmy tego jak działają twoje obawy i jak reaguje twój organizm na myśl że coś ci się może stać - i nauczy cię jak sobie z tym radzić :)
gg 45603073
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
17 gru 2012, 18:07

Boje się wyjść z domu (nie fobia społeczna!!)

przez MCH 12 lip 2014, 01:07
Dzięki wam wszystkim za odpowiedzi a w szczególności Misska i lovely. Chyba najpierw zaliczę psychologa :P. Misska mam podobnie, może ja nie uciekam, ale jestem tak "obsrany" ,że przechodzę na drugą stronę ulicy jak coś takiego widzę. Mam 184cm wzrostu 75kg wagi, troszkę przypakowany (nie chwaląc się, no ale siłownia robi swoje) i wcale nie wyglądam na "leszcza"... a mimo wszystko i tak się boje. To straszne, czuje że z każdym dniem to się nasila, czasem mam takie dni "o ja pitole przeszło mi, ide do sklepu" pójdę do tego sklepu i jest ok nawet a za godz. myślę sobie,że źle zrobiłem bo mogłem dostać, jakaś masakra. Dlatego nie mogę się bardzo doczekać 18 żeby jeździć wszędzie autem i być spokojnym.
MCH
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 lip 2014, 22:46

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 01 sie 2014, 15:34
pink_hope, Witaj w klubie Kochana! U mnie każde wyjście <czego staram się unikać jak ognia> kończy się porażką emocjonalną. Chwieję się, zataczam, ściąga mnie do boku. Ludzie dziwnie na mnie patrzą. Istny koszmar. Ile ja bym dała żeby się tego wyzbyć. Szczerze tracę już nadzieję, że kiedykolwiek mi to przejdzie. Do końca życia będę skazana na cztery ściany. To jest jak opętanie. Brak słów.
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do