AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Nevada 10 lut 2013, 01:35
Pozwólcie, że tym postem zaznaczę temat do późniejszego przeczytania :)
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 10 lut 2013, 13:30
Moje leki, czyli sympramol i rispolept też leżą w szufladzie i czekają...nie wiem na co. Codziennie po walce z drzwiami i wyjściem na zewnątrz obiecuje sobie, że je wezmę i codziennie nie biore, ot taki paradoks. Mam psa żeby wyciągał mnie z domu, bez niego chyba bym siedziała w szafie.U mnie chyba najgorzej jest wtedy, gdy już wyjdę i mam wracać, jak się odwrócę i widze jak ''długą'' mam drogę do domu...no najdłużej chyba był to kilometr. Oczywiście są lepsze i gorsze dni, w tych gorszych nie chce mi się żyć, bo i po co.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez małpka bubu 10 lut 2013, 13:40
O, jak nas dużo...

U mnie agorafobia zaczęła się w miejscowości rodzinnej, tam się bałam że zobaczę swojego oprawcę (przemoc seksualna), potem dostałam psychozy że wszyscy widzą jaka to ze mnie dziwka bo po tym złym okresie byłam kochanką (w Zielonej Górze)...

W Zielonej Górze, gdzie teraz mieszkam narósł lęk przed kolejną traumą, panicznie boję się że to się powtórzy, gaz noszę ze sobą wszędzie.

Zaczęłam się też panicznie bac że ktoś podbiegnie i mnie okradnie... Moja łepetyna właśnie wyrzuciła to, jak byłam świadkiem takiego napadu w wieku 14 lat (pociągnęłam koleżankę i schowałyśmy się za samochód, policja przyjechała po półgodzinie chociaż mieli 5 minut :evil: , świadkiem w sądzie nie byłam), w tym samym roku zostałam poobijana gdy stanęłam po stronie koleżanki (a nikt qrka nie krzyknął, nie wezwał pomocy, sama się wyrwałam); gdy miałam 11lat dopadli ludzie ze szkoły (jeden który "kiblował" u nas w klasie i kilku kilka lat starszych ode mnie) i straszyli mnie nożykiem do papieru... Niedawno jakieś małolaty w ubikacji w galerii chciały mnie okraśc, widziałam jak któraś z drugiej kabiny ciągnie mi torebkę ale głośno wrzasnęłam i kopnęła z powrotem...

Nawet krótka, ok.kilometrowa trasa do biblioteki wydaje mi się długą bez końca.

Nie daję też rady szybkiemu tempu chodu narzeczonego, lubię iśc wolno i bujac w obłokach...

Potrafię dni kilka przesiedziec nie wychodząc w ogóle.

Myślę że leki mi guzik dają a nie chcę zwiększania dawek, czuję się i tak z lekami jak narkomanka... zmieniam psychiatrę, ten prowadzi też terapię i psychiatrą jest w jednym, prywatnie ale niedrogo, i w bardziej dogodnym miejscu (trzy przystanki mzk).

tritace 5 mg 1-0-0, hydrochlorothiazidum Polpharma 12,5mg 1-0-0 (na nadciśnienie)
antykoncepcyjna evra
setaloft 50mg - 1-0-0
lamitrin 100 mg 1-0-1
doraźnie hydroksyzynka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
544
Dołączył(a)
30 lis 2012, 12:39
Lokalizacja
Zielona Góra

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Nevada 10 lut 2013, 13:52
Czy agorafobia może być dziedziczna? W sensie - jeśli bliski członek rodziny ją miał i delikwent się naoglądał agorafobicznych zachowań, to ich też nabrał jako swojego mechanizmu zachowań? A może to genetyczne w jakiś sposób?
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 10 lut 2013, 13:59
Nevada polecam:
http://portal.abczdrowie.pl/agorafobia
I mały urywek: Krewni osób cierpiących na agorafobię są w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na zaburzenia związane z lękiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez ewulazdaleka 10 lut 2013, 14:18
Witam wszystkich :D
Widzisz Aleczka - piszesz,ze jestem silna kobieta...
Jestem bo musze, ale wcale nie chce.Na pewnym etapie zycia musialam wziac pelna odpowiedzialnosc za siebie i za syna, bo moj byly partner zakochal sie w pewnej mlodej dziewczynie.I ja faktycznie to zrobilam: mamy nowy dom, mam prace zarabiam, moj syn w zasadzie ma to co chce.Ale to nie jest wcale tak, jak widza to ludzie z zewnatrz: wewnatrz, psychicznie jestem zmeczona zyciem, ciaglym zyciem w napieciu, tym ,,ze wszystko musze robic sama, ze nie ma tak,ze wroce do domu a tam moze czeka na mnie moj ukochany z kubkiem herbaty, zebym mogla sie wtulic i powiedziec: " dzisiaj zle sie czulam - pomoz mi...".
Wiem ,ze to moze dziwacznie brzmi, ale samotnosc potrafi wyniszczyc czlowieka do cna.
Owszem, jestem na portalu randkowym, pisza do mnie faceci, ale ja im nie ufam, z gory zakladam,ze bedzie kolejna wtopa...
Najgorsze jest to,ze dobrze mi sie pisze z facetem, rozmawiamy przez tel. itd, ale gdy on zaproponuje spotkanie - ja koncze znajomosc, lub udaje,ze mnie nie ma....glupie, co?
Chyba naprawde mam "zryty berecik" haha :mhm:
Wniosek nasuwa sie sam: to cholerstwo z ktorym wszystkie (wszyscy) walczymu tutaj ma swoje podloze, ktore dla kazdego moze byc inne.Badzmy silne (ale nie do przesady...)

pozdrawiam serdecznie :papa:
"Jestem tak podekscytowany, że chyba umyję dzisiaj wszystkie zęby". Woody Allen
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 lut 2013, 19:07
Lokalizacja
Szwecja

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Nevada 11 lut 2013, 16:39
Hello everybody :)

Problem bycia agorafobikiem z dobrym wynikiem - a także społecznym fobikiem i w ogóle fobikiem :)

Jest taki hipotetyczny delikwent, który boi się wychodzić z domu. Delikwent wie, że musi iść do psychologa i psychiatry po pomoc, ale tu na drodze delikwentowi staje magiczne słowo IŚĆ. Delikwent siedzi w domu dalej, nogi przyrastają mu do podłogi i dostaje duszności na samą myśl o wyjściu do urzędu...
Dodać trzeba, że delikwent boi się również zostać w domu, w którym również ma sporą porcję lęków paranoi i fobii.

Delikwent boi się zostać w domu i boi się wyjść. Sytuacja trwa od tak dawna, że wstyd przyznać. Co byście doradzili delikwentowi?
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 11 lut 2013, 17:48
Niech rzeczony/a poszpera w necie i wyszuka lekarza który dojeżdża do pacjenta, są tacy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez mgielka86 12 lut 2013, 13:07
Nevada zadzwoń, umów się przez telefon a potem poproś kogoś, by Ci w trakcie wizyty towarzyszył. Nie ma na co czekać, bo lęki mogą się pogłębić. Jak sam zauważyłeś już nawet boisz się pozostawania w domu, który powinien być Twoim azylem jak u każdego agorafobika.

Ja dzisiaj wyszłam na miasto do urzędu jedynie na chwilę. Mały postęp zrobiłam, bo ruszyłam się z domu, ale jakoś nie potrafię się z tego cieszyć :cry:

A propos - też jestem ciekawa, czy agora jest dziedziczna.
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez karola12 15 lut 2013, 00:47
U mnie w rodzinie jestem 3 osobą która cierpi na agorafobię.

mgielka86 świetnie że wyszłaś z domu! Następnego dnia idz znowu w to miejsce i jeszcze kawałek dalej.
Ja zauważyłam że jak do jakiegoś miejsca chodzę bardzo często to w końcu staje się dla mnie bezpieczne. Na razie dużo takich nie ma miejsc ale zaczynam od jakiegoś czasu codziennie jezdzic w jedno i lęki mi minęły. (Mam np miejsca które znam,mogę w razie czego się tam schować,przeczekać)
A prayer for the wild at heart, kept in cages
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 cze 2012, 22:36
Lokalizacja
wawa

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez Maja17 15 lut 2013, 09:34
Ja miałam identyczną sytuację jak Nevada. Mój chłopak rano wychodził do pracy, a ja już czułam, że za chwilę będę sama i zaczną mi się lęki. Nie mogłam znaleźć pracy, bo musiałabym wyjść z domu, a w domu też się bałam siedzieć. W pewnym momencie bałam już się iść na najbliższą pocztę czy do sklepu. Siedząc w domu z kolei miałam zawroty głowy i wrażenie, że osunę się na ziemię i nie będzie nikogo, kto mógłby mi pomóc. To rozwijało się 2 lata. Przeczytałam gdzieś, że to co robię, nazywa się "strategią ucieczki" i może tylko pogłębić lęki, to jest tak, że mój mózg koduje sobie, że na przykład sklep to miejsce niebezpieczne, a ja nie próbuję go tego oduczyć, tylko uciekam potwierdzając tym samym "jego wersję" ;) . Wyszłam z domu. Będąc w sklepie, miałam już taki lęk, że chciałam zwiać. Nie zwiałam i nic się nie stało. To były takie malutkie sukcesy, ale dały mi nadzieję. Później jak byłam odwiedzić rodziców, to strasznie się wkurzyłam, bo stwierdzili, że to nienormalne, że nie mogę sama jeździć autobusem i że wymyślam. To wkurzenie, dało mi takiego kopa, że wyszłam od nich i stwierdziłam, że najwyżej umrę w tym autobusie, ale dłużej z nimi nie będę siedzieć. Wróciłam do domu. Nie umarłam :) Pomyślałam sobie tak "ciągle boję się, że umrę i nie umieram.. skoro jeszcze żyję, to nie będę życia marnować". Po tej akcji z autobusem, zaczęłam chodzić wszędzie, korzystać z komunikacji itd. Cudowne uzdrowienie? Nie, gdyż lęki czasem były straszne. Radość też była. Jednak chodzi o to, że trzeba wychodzić. Teraz mogę stwierdzić, że moje lęki zmniejszyły się na tyle, że mogę prowadzić normalne życie. W gorsze dni biorę ziółka na wyciszenie i więcej walczę z lękiem. To prawda, że jak się jest kilka razy w danym miejscu i nic się nie stanie, to staje się ono bezpieczne. Znalazłam pracę i nie boję się do niej chodzić. Życie mnie cieszy. Mam mnóstwo myśli, które mi pomogły, chciałabym się wszystkimi podzielić, niestety się nie da. Może powiem tak: moje życie dzięki tym lękom stało się lepsze. Brzmi paradoksalnie, ale teraz jestem bardziej szczęśliwa i samodzielna niż kiedyś, gdy byłam zdrowa, więc warto walczyć :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 lis 2012, 22:35

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez mgielka86 15 lut 2013, 21:43
karola12 u mnie największy problem to motywacja, a raczej jej brak. Są miejsca, gdzie czuję się dobrze ale i tak ich nie odwiedzam, bo nie chce mi się szykować, wychodzić itp. Zastanawiam się kto ma jeszcze podobnie do mnie. Kurczę nie chce mi się szykować godzinę tylko po to, żeby pochodzić gdzieś przysłowiowe 5 minut. Leniwa się zrobiłam. Może to całe szykowanie czasami nie trwa aż tak długo, ale zanim umyję włosy, wysusze je, wyprostuję, umaluję się i jeszcze w cos ubiorę to już mi się odechciewa wszystkiego. A nie potrafię wyjść na miasto nieuszykowana bo zaraz czuje te spojrzenia na sobie i moje leki pogłębiają się automatycznie. Kiedy jestem "odstrzelona" to czuję się bardziej pewnie.

Maja17 wygląda na to, ze mamy podobnie z tą strategią ucieczki. U mnie problemem jest jak juz wspomnialam motywacja ale i ciągłe wymówki. Bo po co iść tam, gdzie mam się czuć źle lub niepewnie. Lepiej takie miejsca omijac szerokim łukiem. Ale podziwiam Cię za Twój upór i chęć walki. Mnie na to nie stać już :roll:
Boże, daj mi siłę abym mogła zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego tylko chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
29 sty 2013, 00:16
Lokalizacja
Wielkopolska

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez karola12 16 lut 2013, 02:27
Ja czuję że jest coraz lepiej. Chcę znowu iść do pracy .Przez tą chorobę dużo straciłam praktycznie rok z mojego życia. :( Rozwinęła mi się również depresja.
Teraz jak myślę że przez rok czasu siedziałam w domu żadnych wyjść, znajomych pracy - jakbym nie istniała. Płakać mi się chce. Jestem za młoda na takie życie. ! Nie chcę stwierdzić kiedyś że "przespałam życie"
Już w pewnym momencie nie miałam motywacji "umaluje się wyjdę i po co? żeby wrócić za 5 min? To nie ma sensu wychodzić.".. Czekałam chyba na jakiś cud... Jedyne co mnie zmotywowało to , to że chcę wrócić do życie z przed choroby! Chcę cieszyć się życiem,poznawać nowe osoby,miejsca,podróżować,poznać kogoś-zakochać się. Chciałabym założyć rodzinę Siedząc w domu tego wszystkiego nie uda mi się zrealizować. Te wszystkie marzenia są silniejsze od nerwicy! Codziennie wychodzę. Muszę się pochwalić że dziś spędziłam calutki dzień poza domem-w miejscu gdzie byłam pierwszy raz ! :D Mam taką motywację że jutro też wychodzę :D Chyba najlepszym lekarstwem jest znalezienie priorytetów,celów, spełnienie marzeń... Nie wiem dlaczego dopiero teraz to wszystko sobie uświadomiłam. Może ten rok spędzony w domu i samotności był na coś potrzebny :roll:

-- 16 lut 2013, 02:41 --

mgielka86 mam tak samo wychodząc z domu nie wyszykowana (nie umalowana, brzydko ubrana) czuje się fatalnie. Wszystkie lęki się nasilają. Do tego myślę że wszyscy patrzą się na mnie i krytykują mnie.
Mam pewne swoje przyzwyczajenia,bezpieczne rzeczy bez których jak nie wyjdę to jestem pewna że dostanę napadu paniki lub zemdleje. Np nie wezmę napoju ze sobą. Odrazu panikuje wtedy "na pewno stracę przytomność" Czy jak właśnie założe cokolwiek np pomięte ubrania "wszyscy się na mnie patrzą" Tego nie oducze się i zabieram ze sobą zawsze rzeczy które uważam że mi pomogą. Jak jestem wyszykowana mam wszystko co potrzebne włączam muzykę i żadnych katastroficznych myśli nie mam :D Wiem że to może wydawać się śmieszne -dorosła osoba która np zapomni napoju czy tel- panikuje. :shock: ale tak to już jest z agorafobią niestety :(
A prayer for the wild at heart, kept in cages
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 cze 2012, 22:36
Lokalizacja
wawa

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Nevada 16 lut 2013, 03:56
No właśnie moja strategia ucieczki i agorafobia paranoja i fobia społeczna rozwijały się latami. Wolałam na początku z własnej woli zostać w domu, pracę sobie w domu załatwiłam, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego że zbudowałam sobie idealną klatkę, jaskinię z której już sama wyjść nie mogę. obecnie nie mam nfz, bo jednym z miejsc do których na stówę wyjść nie wyjdę jest jakikolwiek urząd. na początku to było wygodnictwo, z własnej woli bo tak mi lepiej i wygodniej - przegapiłam moment, w którym momencie stało się to przymusem, a teraz zastanawiam się co dalej.
Heh, piszę z pierwszej osoby. czy to już poddanie się?
te lęki, ten stan w którym jestem nie jest żadnym powodem do dumy, wstydzę się tego. ciężko to komukolwiek wytłumaczyć.

Teraz pojechałam do domu rodzinnego - o dziwo te trasy, które dobrze znam nie są aż tak dużym problemem - bo jestem w stanie je zrobić - jak ktoś by się uparł sprawdzić - piszę z innego IP xD żeby zmienić środowisko bo może mi to pomoże choć trochę.

Ostatnio z musu wyszłam do Biedronki i myślałam że zwariuję.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do