AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez iwka73 09 mar 2007, 16:34
Kornest.
Ja mam podobne objawy jak ty.Leczę się już 7 lat.Czasem jest lepiej, nerwica zasypia ale po jakimś czasie znów się budzi.Powiedz czy leczono cię tylko lekami? Czy przeszedłeś jakąś psychoterapię?Pozdrawiam.
iwka73
Offline

przez kornest 09 mar 2007, 20:19
Tak
Leczono mnie również psychoterapią, tzn w szpitalu w salce siadaliśmy w kółku i każdy opowiadał o sobie i wyrzucał z siebie tą nie moc. Później była muzykoterapia czyli leżenie na materacu i głębokie wdechy. Następnie było rysowanie, grupa rysowała swó lęk jaki ma w sobie. Następną psychoterapią były ćwiczenia i pokonywanie swojego lęku, ja np miałem za zadanie jeździć komunikacją miejską bo miałem lęk przed autobusami, natomiast inni do marketu itp czyli każdy musiał sam sobie cele i zadania wymyśleć by przełamać lęk.,
Do chwili obecnej sam sobie wymyslam cele i zadania no i biorę leki.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 mar 2007, 10:46
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 12 mar 2007, 23:07
iwka73 doskonale Cię rozumiem też właśnie przechodze następny powrót choroby.ale jakoś już mi z tym lżej
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Agorafobia

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 13 mar 2007, 09:36
... NATALIA ... napisał(a):co gorsza on nie wiem co to za choroba nigdy nie miał czegoś takiego i z bólem stwierdzam a raczej mam takie odczucie ,że jego to wogule nie interesuje ,nie pyta jak ja sie w danym momęcie czuje ,śmieje sie jak mówie że boli mnie brzuch ,głowa i jest mi słabo bo słyszy to co dziennie przed moim wyjściem do szkoły. Nie pyta też jak to sie objawia co czuje gdy mam "atak" itd. Dlatego jestem sama z moim problemem


pewnie nie rozumiesz męskiej psychiki, jeśli on dba o Ciebie - na pewno stara się pomóc, ale inaczej niż tego oczekujesz... ale może też być tak, że ma to gdzieś, trudno powiedzieć, naprawdę...
w każdym razie jako mężczyzna mogę Ci powiedzieć, że jeśli go obchodzisz (a to trudno stwierdzić z opisu), to takie zachowanie byłoby również typowe - "olej to, przestań sie tym zadreczać" itp... co to daje? otóż on nie będzie wnikał w to jak się czujesz, on będzie szukał rozwiązań typu właśnie 'olej to', zamiast skupiać się na Twoim samopoczuciu będzie szukał wyjścia z sytuacji i to może być dobre na dwa sposoby:
1. posłuchasz go i zaczniesz to olewać
2. zaczniesz sie wkurzać na niego, że nic nie rozumie... i przestaniesz skupiać się na sobie ;)

mężczyźni mają inny sposób myślenia po prostu, nie wiń go za to, to długi temat
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Atkaa 13 mar 2007, 15:30
Nawroty - sroty i co z tego?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:33 pm ]
BlueOrange kurcze, czy nie zbrzmi zdradziecko kiedy opowiem się po Twojej stronie? :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 13 mar 2007, 21:09
nie wiem, a co zdradzasz? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Atkaa 14 mar 2007, 12:58
BlueOrange napisał(a):nie wiem, a co zdradzasz?

no jak to, kobiece poglądy (patrz. upór) ma sie rozumieć 8)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 14 mar 2007, 22:10
BlueOrangeHej. Niestety trudno mówić tu o tym ,że ktoś się w jakiś sposób stara przypominając sobie sytłacje ,że nawet jak płacze to nie wie jak się zachować i ciągle wypytuje czemu i czy przestane. Ja wiem ,że faceci inaczej myślą ale skoro ja mówie ,że rozmowa jest dlamnie ważna to i tak nic z tego sobie nie robi raz rozmawialiśmy na taki temat tzn.po moim upominaniu on wypytywał jak się czuje itd. ale to nawet nie utrzymało się przez dzień a potem słowa nie było tylko w stylu żartobliwym znów Cie coś boli (gdy mówiłam że się już przed szkołom zaczyna to wszystko )
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 06:14
wybacz, ale nadal sądzę, że jesteś jeszcze po prostu bardzo młoda i nie rozumiesz różnic w myśleniu kobiet i mężczyzn, mężczyzna to nie kobieta z członkiem i zarostem :) dla niego "rozmowa" znaczy zupełnie coś innego niż dla Ciebie

jeśli chcesz żeby z Tobą rozmawiał w określony sposób, to musisz mu to wyraźnie zakomunikować np "nie chcę Twoich rad, ale chcę porozmawiać o tym, co teraz czuję"
mężczyźni rzadko rozmawiają ze sobą na zasadzie 'wyżalić się' i często stają wobec sytuacji złości ze strony kobiet, bo "nie wpdali na to, o co im chodzi" ;) nie wpadną, musisz to zakomunikować wyraźnie, albo wasz związek może się rozlecieć, bo Ty będziesz sfrustrowana tym, że on nic nie rozumie, a on będzie sfrustrowany tym, że mimo (przypuśćmy) dobrych chęci jesteś ciągle niezadowolona z jego zachowania

Ty musisz coś z tym fantem zrobić, bo problem z nerwicą jest Twój i oczekiwania są Twoje, on prawdopodobnie może z czasem tego nie wytrzymać
sam mam swoje problemy, więc nie chcę się tu wymądrzać, po prostu przeżyłem kilka ładnych lat małżeństwa, więc sugeruję szczerą i spokojną rozmowę na temat tego czego Ty oczekujesz i czego on oczekuje, taka rozmowa musi być bez wyrzutów i w odpowiedniej atmosferze, najlepiej po seksie :) serio, przykro mi, ale tacy są mężczyźni, że jemu ciężko będzie prowadzić taką rozmowę 'przed'

podkreślam - bez ataków i wyciągania jakichś głupot, tolerancja i szacunek - powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Róża 15 mar 2007, 10:00
BlueOrange ma całkowitą rację(dla nas kobiet-chyba niestety).Mnie dojście do tych wniosków zajęło sporo lat małżeństwa :( Potem nauczyłam się" rozmawiać" właśnie bez wyrzutów i bez rozczulania nad sobą,czy wołania o wsparcie.To ich jedynie wkurza.Nie mówię nic na te tematy.A efekt-mój facet sobie przemyślał,poobserwował i...teraz bez przerwy mnie przeprasza za te wszystkie lata i żałuje,że był taki okrutny dla mnie.Teraz ja go próbuję przekonać,że nie ma sensu rozpatrywanie tego co było.Trzeba bazować na tym co jest i cieszyć się,że jest lepiej.Chyba schłopiałam ;) Myślę jednak,że najlepszym wyjściem w takich sytuacjach jest kompromis.Bo co się dzieje,gdy facet jest chory(fizycznie)?Robimy za niańki i oni się tego domagają!!Nie wystarczy podanie lekarstewek,ale trzeba jeszcze przytulić,pocieszyć,zainteresować się,co boli,wymasować,wycałować.A on jeszcze będzie stroił humorki.I jak to się ma do naszych cierpień,panowie?
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 11:52
dzięki Róża, choć nie zgodzę się z tym, że był taki okrutny :) każdy facet postępuje w zgodzie ze swoją naturą, "ich" świat jest inny niż "wasz", jest bardziej surowo-logiczny ale też i bardziej 'wymagający' pod pewnymi względami, tak już to natura chciała, nie ma kogo winić

zgadzam się z Tobą co do opieki, dla każdego faceta to jest miłe i tak naprawdę to dodaje facetowi skrzydeł, co też w efekcie daje kobietom spełnienie, więc obie strony są zadowolone i o to chodzi przecież
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Róża 15 mar 2007, 18:43
Chciałam jeszcze dodać,że tak naprawdę jego obojętność na moje problemy nerwicowe mocno mnie zmobilizowała do walki.Właściwie to dobrze,że wasz świat jest inny niż nasz.Gdyby był taki sam byłoby nudno,a tak jest trudno,ale przynajmniej coś się dzieje :roll:
Ostatnio edytowano 16 mar 2007, 10:16 przez Róża, łącznie edytowano 2 razy
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Aga1 15 mar 2007, 20:00
Renatko , przeszlam dokladnie to samo.Jedyna rada lecz sie. Ja rok czasu sie leczylam i po 14 latach a mozxe i wiecej nareszcie zyje. Psychiatra i psycholog to jedyne wyjscie. Ja dostalam nowe zycie , dlaczego Ty nie mozesz. Nie zmarnuj zycia.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 15 mar 2007, 22:07
może i tak ,że jestem młoda ale tak moim zdaniem niepowinien się zachowywać dorosły facet. Czyli obojątnie jak by mu zależało sam by coś pierwszy robił. A on nawet po kłutniach nie chce rozmawiać dlaczego i td.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do