AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 24 cze 2011, 12:57
marcja, ja muszę chodzić w kółko, bo inaczje odwrócić uwagi nie daję rady przy takim ataku wielkim...teraz jeszcze jest ok bo to lęk wolnopłynący chyba..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez mlody1488 24 cze 2011, 14:13
Dzien dobry :D zastanawia mnie jedno czy jak sie gdzies zapuszczacie np w miasto gdzies dalej niz ta strefa bezpieczenstwa to po jakims czasie atak ustaje czy macie coraz czestrze i mocniejsze ataki dopuki nie wrocicie do domu ?? szamam teraz Doxepin Pliva 10 mg kaps. Bral to ktos kiedys z was?? przedwczoraj w sklepie po tym mialem dziwne uczucie niby byl lekki atak a pozniej mnie wszystko laskotalo jak bym byl nacpany i czulem sie troche nieswojo :D biore to topiero 3 dzien a z tego co sie orientuje takie leki potrzebuja troche czasu zeby dac kopa niewiem sam co robic bo niedlugo musze isc do psychiatry musze zaczac trenowac wychodzenie z domu dzis znow ide do sklepu :D cholera najgorsze jest to ze ten lek czlowieka paralizuje.... 3majcie sie cieplutko i pamietajcie :D ze to my panujemy nad NL nie ona nad nami
To ty jedziesz, Perunie?
Ty to śmigasz na chmurze?
Błyski pociskasz przodem,
Drogi na przełaj wiadome,
Cztery wiatry, cztery źrebce młode,
Smagasz czerwonym gromem.
A popędzaj! A goń! A dogoń!
Kogo w chmurach deszczami gnasz!...
Z garści wydrę ci włócznię-ogień.
Noc ci z karku zedrę - twój płaszcz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 cze 2011, 15:45
Lokalizacja
Koszalin

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez Miro 24 cze 2011, 16:44
Też to mam. Zawsze zabieram z sobą wszystkie leki, wsiadam w auto i w drogę. na początek rundka w koło osiedla (Cały czas mam świadomość że mogę być w domu w ciągu 1 minuty) Następnie dalsze trasy, heh stacja benzynowa oddalona o 1.5km, z koleji jeszcze dalsze trasy robię wieczorami, kiedy nie ma korków. I tak z tygodnia na tydzień coraz dalej i dalej... i teraz wałek, znów mnie dopadły lęki, jak przejdą cały proces od nowa :why:
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przeklęta agorafobia

przez Kashino 25 cze 2011, 23:33
Witam, pragnę się przywitać, ponieważ jest to mój pierwszy post na forum. W sumie nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Jeszcze ok. 2 lat temu byłem normalny, wychodzenie z domu nie stanowiło dla mnie problemu, podróże no i praca. Pamiętam to jak dziś, dokładnie dwa lata temu w lato jeździłem do pracy kawałek drogi odemnie i przeważnie w drogę powrotną dopadał mnie lęk o różnym stopniu nasilenia. Zbytnio się tym nie przejmowałem, myślałem, że to zmęczenie. Popracowałem jakiś czas i pojechałem na wakacje, wszystko było w porządku grill / łowienie rybek / trochę alko . Po jakiś 2 tyg wróciłem do domu, poszedłem spać - wstałem rano wyszykowałem się i wyszedłem na dwór, a tu taka niespodzianka... wszystko zdawało się mało realne, bardzo silny lęk i prawie w ogóle nie kontaktowałem, jeśli ktoś do mnie mówił. Wystraszyłem się wróciłem do domu potem przeleżałem sporo czasu w domu odizolowałem się od świata zewnętrznego, nie odbierałem telefonów.

Po jakimś czasie postanowiłem znów coś zrobić, jeszcze nie wiedziałem co mi jest. Poszedłem do pracy, ta praca nie była zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania, było trudno ale jakoś dawałem rade ale zaczęły się problemy z alkoholem piłem więcej i częściej by czuć się "normalnie". Po jakiś 2 miesiącach pracy już nie dawałem rady, często wychodziłem z autobusu już po jednym przystanku i szedłem na piechotę, zacząłem się spóźniać do pracy i brać często wolne dni.

Zacząłem szukać w internecie informacji na temat tego zaburzenia na początku myślałem, że to zaburzenie osobowości, ponieważ często zmieniał mi się humor ale myliłem się. W końcu zapłaciłem za wizytę psychiatry u mnie w domu, przyszedł pogadał jakieś głupot wypisał jakieś leki, oczywiście wziął należne i poszedł. Po lekach byłem bardzo senny, często wstawałem za późno lub w ogóle do roboty. Piłem praktycznie co weekend i w tyg też się zdarzało.

Pewnego dnia nie wytrzymałem wziąłem wszystkie tabletki które mi zostały, dzień potem przyjechała karetka wynieśli mnie z domu, ledwo co pamiętam. Leki się już rozpuściły więc nie mogli mi tego wypłukać. Leżałem ponad tydzień w stanie śpiączki, po wybudzeniu poszedłem dobrowolnie do szpitala psychiatrycznego, gdzie spędziłem coś koło miesiąca. Ten miesiąc nie należał do najlepszych ale w końcu mnie zwolnili wyszedłem do domu, jeździłem samochodem do psychiatry, brałem leki było coraz lepiej. Do czasu gdy się nie uzależniłem od bezo, brałem je 3 tyg a powinienem 2, efekt był taki, że przez okrągły tydzień spałem w sumie ok. 12 godzin, ledwo żyłem. Pojechałem znowu do lekarza dostałem inne leki i trochę się poprawiło ale...

Co najdziwniejsze zaczęło się robić cieplej i ja czułem się coraz gorzej leki się skończyły, a ja nie mam siły wyjść z domu siedzę w nim już ponad 2 miesiące. Nie mam pieniędzy na leki, nie mogę wyjść do pracy i koło się zamyka.

W domu się czuje tako jako ale bez rewelacji, często się dołuje, że jest ciepło a ja nie mogę wyjśc - pojechać gdziekolwiek. Z dnia na dzień się "zepsułem". Dostałem kartkę z psychiatryka, gdzie byłem badany przez psychologów i psychiatrów. Mam agorafobie z fobią społeczną i jeszcze od życia dostałem gratis - zaburzenie adaptacyjne.

Prosił bym o rady, ludzi którzy sobie już poradzili w jakimś stopniu z tym, a najlepiej wyleczyli się. Jak sobie radzicie, czy pracujecie normalnie czy może macie prace w domu? Próbowałem znaleźć coś w domu ale ciężko z tym, bardzo dużo ogłoszeń jest takich, że po prostu więcej stracisz niż zyskasz, teraz pieniądze są najbardziej mi potrzebne a u nas ciężko z pracą w domu. Teraz lęk jest tak duży, że nie mogę wystawić nosa za drzwi.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 cze 2011, 23:00

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 26 cze 2011, 01:28
Cóż mogę Ci poradzić: psychiatra, leki, i psychoterapia. Nie wiem czy jestem dobrym przykładem, bo nie jestem całkiem zdrowa i podejrzewam ,że już nigdy nie będę, ale powiem Ci ,że zamknięta w domu spędziłam 5 długich lat. W końcu trafiłam na leki , które pomogły, w międzyczasie odbyłam terapię i jakoś zaczęłam funkcjonować. Niestety po jakimś czasie ataki paniki wróciły. Teraz jakoś sobie radzę, niestety nadal zażywam leki.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez ketjow 26 cze 2011, 14:01
Czesc ja mam d 2003 roku nerwicę lękową chodziłem po psychiatrach nikt mi nie powiedział co mi jest !!!
Moja diagnoza powstała dzięki internetu i tego forum. Cały czas brałem leki ale ten najlepszy okazał się seroxat wtedy byłem sobą ale tak nie do końca bo emocje brak sex słaby brałem różne dawki od jednej tabletki a jak było gorzej dojechałem do 2 tabletek 40mg dziennie.

Lek bardzo dobrze działa ale żeby z niego wyjść już nie jest fajnie podchodziłem chyba 5 razy i teraz jakoś się udało jestem czysty od 4 dni ale agorafobia niestety pozostała muszę ją jakoś zabić :)

Teraz ide do jakiegoś psychologa pogadać.

Dodam że przez ten czas wziąłem ślub, mam córkę i drugą w drodze pozdr.

p.s. ktoś mi kiedyś powiedział że nerwicę trzeba pokochać i zaakceptować
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Przeklęta agorafobia

przez Kashino 26 cze 2011, 23:02
Dzięki wszystkim za odpowiedzi, a jak dajecie sobie radę w pracy i czy ktoś z Was pracuję w domu? a co myślicie o wyjeździe czyli już taki ekstremalny sposób, po prostu załatwiam sobie jak na razie pracę w Niemczech i tam wyjeżdżam. Inni ludzie, inny kraj, inne miejsce - myślę, że to też może być sposób, ponieważ byłbym zmuszony do pracy, bo inaczej bym nie miał co jeść. To przykład takiego już desperackiego / ekstremalnego sposobu.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 cze 2011, 23:00

AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez kobieta28 26 cze 2011, 23:12
Marcju masz rację, że gdybyśmy potrafili nie zwracać uwagi na lęk to nerwica by się w nas nie rozwinęła:) ale źle mnie zrozumiałaś, człowiek z zaburzeniami lękowymi cały czas skupia się na lęku w kółko mysli tylko o nim, a jeśli zrobisz wszystko by odsunąć te myśli, by zająć się czymś innym to zobaczysz różnicę. ja po raz pierwszy jakieś kilka miesięcy temu weszłam do sklepu kompletnie nie myśląc o żadnych lękach, starałam się cały czas zachować kontakt z rzeczywistością, czułam się rewelacyjnie... teraz jak najczęściej staram się olewać lęk!!!! jest i koniec!!! i tak samo z atakami ja wiem, że cięzko jest je zaakceptować i pogodzić się z tym co stało się z naszym życiem, ale pozwolenie sobie na ataki, danie sobie prawa do odczuwania dyskomfortu w niektórych sytuacjach, a także pozwolenie sobie na irracjonalne zachowania ułatwia życie, bardzo ułatwia...ja panicznie bałam się ataku, to było straszna:((( w sekunde miałam wrażenie, że jestem cała mokra od potu, chciałam uciekać, drżało mi całe ciało, waliło serce....teraz jest lepiej jak jest atak to myślę sobie:'to jest atak, wiem jak wygląda, nie muszę się go bać, przeżyłam go setki razy i nic mi nie grozi, a jak coś to najwyżej wyjde stąd i nie będę się za to krytykować, potępiać itd', pomaga bardzo. odnosząc się jeszcze do kwestii tego, że ludzie nie widzą po nas, że mamy atak, to powiem wam, że kiedyś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej i przeżyłam 'horror' atak trwał i trwał, nie potrafiłam się uspokoić....i najlepsze jest to, że przez jakiś czas współpracowałam z tą firmą, bo ten człowiek co ze mną rozmawiał stwierdził, że byłam jedną z nielicznych osób, które się nie denerwowały!!! ludzie ja myślałam, że dostanę wtedy zawału, a tu takie jaja!!! z własnego doświadczenia wiem, że tych ataków nie widać.....
dodając nie brałam i nie biorę żadnych leków, chodzę na psychoterapię od roku i przeszłam dużą metamorfozę, zrozumiałam co jest i było moim problemem. nie było lekko, załamania, zniechęcenie, brak wiary w to, że to się zmieni...dziś nadal czasem wątpię we wszystko, ale zauważam, że staram się już patrzeć realnie na świat, jak zaczynam świrować to mówię do siebie 'kochana zejdź na ziemię, to tylko jakieś schizy'. ponadto dużo czytałam i czytam na temat NL i pomagają mi różne techniki oswajania lęku, pisałam o nich w innych postach: akceptacji, wyboru, podejmowania własnych decyzji, możliwości postąpienia tak jak uzna się za stosowne!!! i co najważniejsze staram się nie wchodzić już w umysły innych ludzi i myśleć co oni pomyślą o mnie! to jest najtrudniejsze.....
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez ketjow 26 cze 2011, 23:40
wyjazd do innego kraju jak na razie jest dla mnie nierealne
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Przeklęta agorafobia

przez kobieta28 27 cze 2011, 17:29
Zgadzam się w pełni z Tanges nerwice trzeba pokochać i zaakceptować....walka z nią nie ma sensu:/ ja bym na twoim miejscu jechała zagranicę, bo czemu nie? pewnie przed wyjazdem będziesz się 'bał' ale jak bedziesz na miejscu i rzucisz się w wir pracy poznasz nowych ludzi to zobaczysz, że nie ma w tym nic strasznego:) próbuj, bo tak naprawdę nic nie tracisz:) trzymam kciuki:)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez Vitalia 28 cze 2011, 08:34
zaakceptować to rozumiem ,ale żeby pokochać :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez ketjow 28 cze 2011, 14:49
agorka agorka agorka !!!

to jest najgorszy objaw nerwicy moim zdaniem w domu jestm kozak nie z tego świata niemal zdrowy ale jak jestem poza domem i w dodatku w trasie to jestem malutki jak krasnal !!!!

Heheheh ale żyje jeszcze nie umarłem, nie zęmdlałem nic mi nie jest tylko jakoś to wytłumaczyć trzeba ale jak tego my nerwicowcy nie wiemy pozdr
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Przeklęta agorafobia

przez Kashino 28 cze 2011, 15:04
ketjow napisał(a):to jest najgorszy objaw nerwicy moim zdaniem w domu jestm kozak nie z tego świata niemal zdrowy ale jak jestem poza domem i w dodatku w trasie to jestem malutki jak krasnal !!!!


Dokładnie mam tak samo w domu jest prawie wszystko ok, a poza domem nie wiem co się dzieje i ze mną i wokół mnie.

Jeszcze jakiś czas temu myślałem nad terapią elektrowstrząsami, podobno nie jest to takie straszne i efekty są szybkie, chociaż nie u każdego. Czytałem, że stosuje się ją w przypadkach depresji, ciekawe czy też do agorafobii. Taki reset mózgu by się przydał. Leków brałem już sporo rodzai, po jednych czułem się lepiej po innych jeszcze gorzej jedynie benzo (od którego się uzależniłem) pomagało mi na tyle, że wychodziłem sam z domu, nie z przymusu, żeby sobie gdzieś pochodzić.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 cze 2011, 23:00

Przeklęta agorafobia

Avatar użytkownika
przez ketjow 28 cze 2011, 16:49
a ja siedze właśnie w pracy daję rade jest OK . Tylko zawsze jak chcę kompletnie odstawić leki mówie tutaj o Seroxacie powraca lęk. Jak go biore jest jak bym był zdrowy, ale przecież seroxat w jakiś sposób niszczy organizm. Tak czuję się kozakiem bo z 2 tab. czyli 40 mg zjechałem na 10mg pól tab.
a w zeszłym tyg. przez 5 dni wcale nie brałem. Jutro idę na psychoterapie behawioralno-poznawczą już się nie mogę doczekać. Kiedyś raz byłem i jakoś się masakrycznie podbudowałem na duchu.

Gdyby nie agorka bym był zdrów na maxa !!!!

-- 28 cze 2011, 17:04 --

a ja siedze właśnie w pracy daję rade jest OK . Tylko zawsze jak chcę kompletnie odstawić leki mówie tutaj o Seroxacie powraca lęk. Jak go biore jest jak bym był zdrowy, ale przecież seroxat w jakiś sposób niszczy organizm. Tak czuję się kozakiem bo z 2 tab. czyli 40 mg zjechałem na 10mg pól tab.
a w zeszłym tyg. przez 5 dni wcale nie brałem. Jutro idę na psychoterapie behawioralno-poznawczą już się nie mogę doczekać. Kiedyś raz byłem i jakoś się masakrycznie podbudowałem na duchu.

Gdyby nie agorka bym był zdrów na maxa !!!!


Jeszcze rzucić fajki, leki zacząć dietkę i sport a będzie super
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 26 gości

Przeskocz do