AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez MEJ 07 mar 2007, 23:29
hej! nie martw się nie jestes sama z tymi problemami. jesteśmy z Tobą i pisz kiedy tylko będzie brał atak. to pomaga!! Trzymaj się Ps. my Cię rozumiemy
MEJ
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 16:30
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Róża 08 mar 2007, 08:44
...aha chciałam zapytać czy Wy mieliście uczucie że każdy na was patrzy ,że nie wiecie gdzie jesteście albo co w danym czasie robicie nie wiem jak to wytłumaczyć mam nadzieje że znajdą się takie osoby. Napiszcie jakie mieliście odczucia :)[b][i]...

Natalio-ja tak miałam,ale już od roku nie mam :D Trzymaj się,będzie dobrze.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Tragedia!!!

przez Renata1967 08 mar 2007, 10:16
Już nie mam sily walczyć!Mam dosyć udawania,że wszystko jest ok!Wymyślania 1000 powodów dlaczego nie wychodzę z domu i usprawiedliwiania ich przed soba i bliskimi.Jestem największym tchórzem swiata!!!Jak to straszne choróbsko ujarzmic?Bardzo się boję!
Ruda
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:47
Lokalizacja
MALOPOLSKA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 08 mar 2007, 10:28
Renatko,nie bój się,da się to ujarzmić.Ja zaczęłam od tego,że wychodziłam,na siłę,z zawrotami głowy,sina,roztrzęsiona,ale wychodziłam.Najpierw na korytarz,potem 3 kroki od domu,potem do śmietnika,potem juz do sklepu i cały czas powtarzałam sobie-nic ci nie jest,to TYLKO nerwica,dasz radę.Jak już czułam,że nie dam jednak rady-wracałam,by za chwilę znów próbować.W końcu doszło do tego,że zaczęłam chodzić do sklepu.Nieraz w kolejce czułam,że zaraz fiknę.I co robiłam?Opieprzałam się w duchu-skup się na zakupach,nie na sobie,masz kupić to i to itd.Nie fikniesz,MUSISZ zrobić te zakupy!!Tak samo w autobusach-musisz dojechać do następnego przystanku,już tyle przejechałaś,na następnym wysiądziesz.I znowu był następny-skupiałam się na celu podróży i na tym jak to odpocznę sobie już po powrocie.I...znowu nie wysiadałam J jeszcze jeden i już wysiądziesz-dalej tak sobie mówiłam.Rok temu byłam w tym stanie co ty jesteś,teraz pozostały już tylko niemiłe wspomnienia.Dasz radę.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Renata1967 08 mar 2007, 10:55
Dziękuje Ci Różyczko! Obiecuję że spróbójęmam troje wspanialych dzieci i nie tylko dla siebie chcialabym to zrobić.Bardzo sie boje.

[ Dodano: Dzisiaj ]
Dziękuje Ci Różyczko! Obiecuję że spróbóję mam troje wspanialych dzieci i nie tylko dla siebie chcialabym to zrobić.Bardzo sie boje.
Ruda
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 gru 2006, 12:47
Lokalizacja
MALOPOLSKA

Avatar użytkownika
przez Róża 08 mar 2007, 11:01
To świetnie Renatko,dzieciaki potrafia zmobilizować jak mało kto :D Ja też zawdzieczam duzo swoim dzieciom.Powiedziałam sobie,że nie mogę sobie pozwolić na chorowanie właśnie ze względu na nich.A nawet obiadu nie byłam w stanie ugotować.Będzie dobrze,zobaczysz.Pozdrawiam cię serdecznie :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez GRACJA 08 mar 2007, 11:52
różyczko - przyłaczam sie do Twojego zdania. To prawda że dzieci nas mibilizują. Gdyby nie moje dzieci to zapewne juz by mnie nie było. Trzeba myslec że bedzie lepiej.Przeczekać chwilowe załamki. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 mar 2007, 12:20
... NATALIA ... napisał(a):aha chciałam zapytać czy Wy mieliście uczucie że każdy na was patrzy ,że nie wiecie gdzie jesteście albo co w danym czasie robicie nie wiem jak to wytłumaczyć mam nadzieje że znajdą się takie osoby. Napiszcie jakie mieliście odczucia

Ja tak miałam i mam nadal ale całkiem przestałam się tym przejmować :D
Nie martw się, mamy takie same objawy i obie żyjemy ;) To chyba znaczy, że nie ma sie o co martwić :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez biala2 09 mar 2007, 00:27
Witaj Renatko :smile: ja teżprzyłączam się do moich koleżanek gdyby nie moja córka to nie wiem jak by ze mną było ale leczę się dla niej (sama ją wychowuję ) i walczę każdego dnia ze swoimi słabościami Zyczę ci powrotu do zdrowia i dużo uśmiechu pozdrawiam
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
06 lut 2007, 23:37
Lokalizacja
WARSZAWA

Moja historia (agorafobia z napadami paniki)

przez kornest 09 mar 2007, 11:09
Witam Wszystkich.
Mam 23 lata, moja choroba zaczęła się dokładnie jakieś 3lata temu. Spędzałem swoje wakacje z rodzicami nad morzem. Pewnego wieczoru zaczęło mnie strasznie kłóć w klatce piersiowej, ale zbytnio się tym nie przejmowałem. Ból ustąpił. Po jakimś czasie już po powrocie do domu do Bydgoszczy ból powrócił i trzymał mnie przez pewien czas. Brałem leki uspokajające bo po namowie mamy zacząłem zażywać. W telegraficznym skrócie powiem tak, że z bólem męczyłem się przez jakiś rok bo żaden lekarz nie stwierdził nic poważnego a jak mnie bolało tak bolało. Byłem na izbie przyjęć, na pogotowiu, przyjeżdżała karetka do domu i nic nie pomagało. Żołądek z czasem zaczął fiksować. Straciłem przyjaciół, znajomych i kolegów bo nie potrafiłem sie spotykać, nie umiałem wyjśc do ludzi. Zawaliłem szkołe, siedziałem w domu, nie mogłem siedziec sam tylko zawsze ktoś musiał być ze mną. Bałem się że coś mi się stanie. Po wielkiej i ciężkiej tłułaczce po wielu lekarzach skierowałem sie do psychiatry. Pani doktor stwierdziła, że mój stan jest cięki. w 2006 roku w styczniu wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zaburzeń lękowych. Stweirdzono mi agorafobie z napadami paniki. Brałem fuul leków, po wyjściu ze szpitala do dzisiaj w 100% nie ustąpiła mi choroba. Bardzo ciężko mi było odzwyczaić się od leków, organizm walczył, chciał leków a ja chodziłem jak po ścianach. Bałem się jeździć komunikacją , wyjeżdżać po za miasto, spotykać się z ludźmi iść gdzieś samemu, bałem się że cos mi się stanie, że zasłabnę, że zemdleje.Po 2 miesięcznej kuracji odwykowej do dnia dzisiejszego jestem na 2x na dobe 150mg Effectin ER i doraźnie pramolan lub hydroxizyne. A bralem około 12 leków na dzień. Leki bardzo mnie osłabiają i jestem chudy jak na swój wzrost.
Dzień dzisiejszy jest taki, nie mam przyjaciół nie mam znajomych, nie mam odwagi iśc do pracy, iść do ludzi, choć powinienem. Sam walcze ze sobą wychodzę by nie zostawać w domu, by choroba znowu nie dopadła, walcze ale nie mam czasami siły, myśle że moje życie juz nie jest takie jak kiedyś sam nie wiem..
Może znajdzie się osoba z Bydgoszczy, która jest tego samego problemu i ma taką samą przypadłośc co ja zawsze byłoby lepiej razem działać.
Pozdrawiam
Myśle, że jak to czytasz mniej więcej w telegraficznym skrócie zrozumiałeś/aś o czym pisze...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 mar 2007, 10:46
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez Atkaa 09 mar 2007, 11:52
... NATALIA ... napisał(a):)tylko chłopak a raczej jego koleżanki mnie wkurzyły ,jestem strasznie zazdrosna a one są takie milutkie dla niego Sad

no wiadomo... milutkie koleżanki chłopaka zawsze wzbudzają w nas takie niemiłe wrażenie :?
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Róża 09 mar 2007, 12:01
Kornest-oczywiście,że zrozumiałam,tak jak wszyscy,którzy tu są.Mamy to samo.ale z tego da się wyjść,choć w tej chwili trudno ci w to uwierzyć.Poczytaj forum,a przede wszystkim:"Kroki do wolności".Na pewno dasz radę.Leki i psychoterapia są ważne,ale najważniejsze nauczyć się walczyć samemu o zdrowie i wolnośc.Życzę ci powodzenia.Na pewno ci się uda.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez gusia 09 mar 2007, 12:16
Wszystko zrozumiane ,nawet nie wiesz jak bardzo.
Qrcze ,no niestety wielu z Nas tutaj zmaga się z tym cholerstwem:/
Ja walczę juz trzy lata,a właściwie dzieki forum i świadomości że niejestem sama niecały rok .Arturze ,najważniejszą rzeczą jest niepoddawac się ,naprawdę myslę że gdy poczytasz ludzi ,zobaczysz ,uwierzysz że można,tak bo to prawda....taka nierówna walka ,bardzo trudna ,ale można..
Życzę Ci dużo optymizmu i obyś nigdy się niepoddał.
Pozdrawiam
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Atkaa 09 mar 2007, 12:36
kornest od sześciu lat cierpię na to zaburzenie i jak sam wiesz, jest koszmarnie ciężko. Teraz może Ci się wydawać, że Twój świat się zawalił, jesteś bezradny i bezsilny wobec tego stanu ale musisz mi uwierzyć, że to tylko takie złudzenie. Walczyłam z tym bardzo długo. Bywało, że poddawałam się i na niczym mi nie zależało. Z czasem zrozumiałam, że to tylko pogarsza sytuację. Zmuszałam się do wychodzenia z domu, chociaż strach paraliżował mnie jeszcze w domu. Tak trzeba i niczym to nie grozi. Tak jak ty straciłam wszystkich znajomych a raczej oni odsunęli się ode mnie. Jedyną osobą która mi pomaga do dziś jest mój chłopak. Dzieki niemu doszłam do siebie na tyle, na ile miałam siłę siiłę dojść. Każdego dnia budzę się a wraz ze mną budzi się to uczucie niepokoju ale już od przebudzenia skupiam myśli na wszystkich innych sprawach tylko nie na chorobie. To pomaga. Staram się robić rzeczy, które wywołują u mnie strach. Jesli nie potrafię sama wyjść z domu, czekam na mojego chłopaka, który "wyprowadza mnie" ;) na spacer. Robię cokolwiek, byle tylko nie siedzieć w jednym miejscu. Zastanów sie co robiłbyś, gdybyś był zdrowy i staraj się zrobić chociaż malutką cząsteczkę tego a po kilku takich samodzielnych próbach nabierzesz pewności siebie. Gwarantuję :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do