AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez ad2008 12 sie 2009, 15:43
magdalenabmw napisał(a):Spróbujcie jechać na wieś na kilka dni (agroturystyka) lub nad morze/jezioro, przeżyjecie histerię i panikę jadąc tam-jak ja, ale tam będzie Wam lepiej. Serio.


Dla mnie to nie jest takie proste bo do morza mam 7-8 godzin jazdy samochodem a najpewniejszym moim bezpiecznym punktem jest dom - także podróż powyżej kilkunastu km może być dla mnie niesamowicie trudna i podejrzewam że więcej osób z agorafobią może mieć podobne kłopoty w pokonywaniu odległości.

carlos napisał(a):Mam do was wszystkich pytanie. Czego się dokładnie boicie, gdy staracie się wyjść z domu? Czy sama myśl, że musicie wyjść budzi strach? Czy gdy już jesteście poza domem, strach narasta mimo tego, że wiecie iż nic złego wam się nie stanie?


Ja jak wcześniej pisałem boję się paniki połączonej z arytmią serca. Podczas takiej paniki z arytmią nie jestem w stanie uspokoić się gdzieś indziej niż w pobliżu domu. To przekonanie o tym, że tylko w domu mogę się uspokoić jeszcze bardziej potęguje strach. Jeśli mam spokojne dni to wychodzę z domu całkiem wyluzowany i w pracy też nie odczuwam żadnych lęków - pełen luz. Ale jeśli jest kiepska pogoda, na drogach spory ruch a zewsząd docierają do mnie informacje o korkach (czyli przeszkoda w szybkim powrocie do domu gdybym wpadł w panikę) to na długo przed wyjściem jestem już zestresowany. Najgorsze jest to, że przejście od stanu pełnego spokoju do ogromnej paniki może trwać zaledwie kilka minut.

Pomagają mi czasem myśli typu "co to za różnica gdzie jesteś czy w domu czy tutaj" ale do pewnego momentu - jeśli strach przeistoczy się w panikę to myślę tylko o jednym - szybko wrócić do domu bo to jedyny ratunek dla mnie.
Lisi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lut 2008, 23:17
Lokalizacja
Wrocław

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez magdalenabmw 12 sie 2009, 16:25
Ja sie bałam tego, że nagle dostane ataku paniki poza domem (mimo tego, ze w domu tez juz nie raz mialam atak i to bylo straszne!). Poprostu zaczyna mi sie robic gorąco i zle sie czuje.. wszystko narasta momentalnie. W sumie niewiem przed czym dokladnie jest ten strach.. Ogolnie strach przed atakiem paniki, a ja zrobie wszystko zeby sie atakow ustrzec i tak kolo sie zamyka. p.s. Ja do morza mam 100km, jednak tutaj czuej sie bosko i podroz nie jest problemem, wrecz przeciwnie np w zimie ciesze sie na tydzien przed wyjazdem nad morze, do rodziny mojego chlopaka. Tu jest tak spokojnie zimą...
magdalenabmw
Offline

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez koszatniczka 12 sie 2009, 17:54
ja raczej nie mam agorafobii, bo z domu wychodzę i nie mam z tym problemów, boję sie raczej dalekich podróży- już ponad 200 km to dla mnie duuuży problem, ale od początku opowiem jak to sie wszystko zaczęło: już od dobrych paru lat walczę z nerwicą , raz jest baaaardzo dobrze , nie mam w ogóle zadnych objawów chorobowych a raz jest fatalnie, boję sie żyć... mam wizję życia z tą nerwicą jeszcze przez długie lata i napawa mnie to lękiem wszystko zaczęło sie od tego że pewnego dnia a właściwie wieczoru dostałam panicznego ataku duszności.... od teg omomentu zaczęłam kontrolować swój oddech tak jakbym bała sie zę przestanę zaraz oddychać, więc musze to kontrolować. od tego jednego motywu się zaczęło- później doszła fobia społeczna, lęk przed czytaniem na forum klasy, lęk przed wypowiedziami ustnymi, lęk przed oglądaniem własnego ciała- miałam wrażenie że mam raka na szczęście z tym się już uporałam ale doszło coś jeszcze co trzyma mnie do teraz ... a mianowicie boje sie wyjeżdżać z domu w daleki podrózę- maximum 200- 300 km a tak bardzo lubiłam podrózować.... najgorsze jest to że kiedy jestem daleko od domu wracam do punktu wyjścia- zaczynam sie dusć , mam niespokojny oddech, cała drżę i jestem jakby poza rzeczywistoscią...

[Dodane po edycji:]

ad2008 napisał(a):
magdalenabmw napisał(a):Spróbujcie jechać na wieś na kilka dni (agroturystyka) lub nad morze/jezioro, przeżyjecie histerię i panikę jadąc tam-jak ja, ale tam będzie Wam lepiej. Serio.


Dla mnie to nie jest takie proste bo do morza mam 7-8 godzin jazdy samochodem a najpewniejszym moim bezpiecznym punktem jest dom - także podróż powyżej kilkunastu km może być dla mnie niesamowicie trudna i podejrzewam że więcej osób z agorafobią może mieć podobne kłopoty w pokonywaniu odległości.

carlos napisał(a):Mam do was wszystkich pytanie. Czego się dokładnie boicie, gdy staracie się wyjść z domu? Czy sama myśl, że musicie wyjść budzi strach? Czy gdy już jesteście poza domem, strach narasta mimo tego, że wiecie iż nic złego wam się nie stanie?


Ja jak wcześniej pisałem boję się paniki połączonej z arytmią serca. Podczas takiej paniki z arytmią nie jestem w stanie uspokoić się gdzieś indziej niż w pobliżu domu. To przekonanie o tym, że tylko w domu mogę się uspokoić jeszcze bardziej potęguje strach. Jeśli mam spokojne dni to wychodzę z domu całkiem wyluzowany i w pracy też nie odczuwam żadnych lęków - pełen luz. Ale jeśli jest kiepska pogoda, na drogach spory ruch a zewsząd docierają do mnie informacje o korkach (czyli przeszkoda w szybkim powrocie do domu gdybym wpadł w panikę) to na długo przed wyjściem jestem już zestresowany. Najgorsze jest to, że przejście od stanu pełnego spokoju do ogromnej paniki może trwać zaledwie kilka minut.

Pomagają mi czasem myśli typu "co to za różnica gdzie jesteś czy w domu czy tutaj" ale do pewnego momentu - jeśli strach przeistoczy się w panikę to myślę tylko o jednym - szybko wrócić do domu bo to jedyny ratunek dla mnie.

skąd ja to znam- mam zupełnie to samo . własnie dom- jest czymś w rodzaju azylu- swój strach przed dalekimi podrózami mogę porównać do panicznego strachu przed wrzuceniem do morza osoby która nie potrafi pływać- będąc po kostki w wodzie, metr od brzegu nic się nie dzieje ( blisko domu, , dom porównuję do lądu, brzegu) lecz w miarę wchodzenia wgłab morza czuję panikę- oddalanie sie od lądu , niepewny grunt. tak mogę opisać swój strach i choć świetnie pływam i wody się nie boję myślę że tak może czuć sie osba która oddala się od bezpiecznego ladu...

[Dodane po edycji:]

Teraz boje się, żę jak pójdę na prawo jazdy, to w samochodzie czy na kursach po prostu nie pokonam natrętnych myśli typu 'nie wytrzymasz, uciekniesz, to wszystko jest dziwne, jesteś chory!", że również na samą myśl o tym czuję strach i robi mi się niedobrze;/[/quote]

Ja też mam podobne objawy jak Ty. 2 lata temu zdałam prawko i udało mi sie beż żadnych komplikacji, pomimo tego ze potrafie sie tak nakręcić, że szok. ja mam coś takiego że u mnie zawwsze wyobrażenia o lęku i sytuacji lękowej są gorsze niż ta sytuacja. np. bałam sie tańczyć poloneza który trwał 10 minut, że po prostu dostanę ataku paniki gdzieś w środku tańca i nie będę mogła go dokończyć, a tym bardziej wszystko będzie nagrywane na kamerę i popsuję układ, wszystcy dowiedzą sie ze mam kłopoty z nerwicą- paskudna sytuacja nie? na samym początku poloneza serce zabiło mocniej- po czym wszystko ustąpiło- dokończyłam poloneza i udało się. prawko też zdałam ( za 3 razem) ale za żadnym nie miałam ataku. czy u Ciebie też tak jest że wyobrażenia są gorsze do samej sytuacji??
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
12 sie 2009, 13:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Jadis 13 sie 2009, 09:52
u mnie największym problemem w momencie ataku paniki jest: ból brzucha, nudności, duszność. no i najgorzej jeśli nie ma w tym momencie łazienki w pobliżu, a tak z reguły jest w czasie podróży ;) jeśli jedziesz samochodem, to czasem po prostu nie można się zatrzymać (autostrada), i ewentualnie możesz wymiotować do siatki (ale co jeśli musisz za inną potrzebą? ;) ). w pociągu toalety są tak odrażające, że samo wejście do nich powoduje traumę. z kolei w autobusie dalekobieżnym mało osób korzysta z toalety, i jak już musisz iść, to cały autobus na ciebie patrzy, bo dlaczego ten ludek idzie do toalety? no i najgorzej jak obleje Cię w międzyczasie zimny pot. tylko wziąć i umrzeć na miejscu ;) to są moje największe schizy związane z podróżowaniem. dom jest blisko i jest bezpieczny, i jest tam kochana własna łazieneczka, i możesz jeśli chcesz rozebrać się do naga i położyć na płytkach w łazience, jeśli akurat to ci pomoże przezwyciężyć atak paniki ;)
Jadis
Offline

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez przeszłość 13 sie 2009, 13:23
Czego konkretnie się boicie, gdy pojawia się lęk przed wyjściem z domu?
Może ktoś ma to co ja...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 cze 2009, 21:03

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez koszatniczka 13 sie 2009, 14:20
przeszłość napisał(a):Czego konkretnie się boicie, gdy pojawia się lęk przed wyjściem z domu?
Może ktoś ma to co ja...


hmmm u mnie to wygląda następująco- wyjście z domu nie stanowi większego problemu, gorzej z wyjazdami na dalsze odległosci (ponad 200 km to już jest problem, nie wiem dlaczego akurat taka odległość sprawia mi kłopot...) a czego konkretnie? może tego że jestem daleko domu i jest jakoś tak obco... nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, pewnie jest jeszcze jakieś drugie dno, którego nie znam... chyba kazdy nerwicowiec najpewniej czuje sie w domu bo atak paniki poza domem jest dość kłootliwy ( inni to zobaczą, nie ma bezpiecznego pokoiku, łazienki itp.) a Ty czego się boisz konkretnie??
Pozdrawiam :)
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
12 sie 2009, 13:17

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Stokrotka70 13 sie 2009, 18:10
Ja się boję, że dostanę napadu paniki poza domem, wśród obcych, nieżyczliwych ludzi...
A przed wyjściem z domu to się boję, że się będę bać.... Matko! Mamy wszyscy to samo :mrgreen:

Dzisiaj byłam z małą poskakac po kałużach przed blokiem i szczególnie zastanawiałam się czego sie boję. Otóż dokładnie to boję się tego, że NAGLE złapie mnie ATAK PANIKI, ja będę wtedy słaba i NIE ZDĄZĘ uciec do domu... Nawet te kilkanaście metrów jest problemem bo zaczynają mi drętwieć nogi, mam zawroty głowy, ciemno przed oczami i tylko narastająca panika i niemożność opanowania tego.
Tak to wygląda u mnie i łapie mnie nawet czasem na schodach - metr od mieszkania.
Nie chcę, żeby mojej panice przyglądali się ludzie! Nie chcę, żeby o niej wiedzieli i ją u mnie widzieli. Nie chcę pokazywać swojej psychicznej słabości w ten sposób.
Tak myślę i myślę nad tym jakie "drugie dno" jest "pod tym lękiem".

przeszłość, i jak? Też TO masz??
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez przeszłość 13 sie 2009, 21:41
Ja boję się tego, że zrobię coś czego bardzo nie chcę... To mnie powoli zabija.
Najgorsze jest to, że gdy już wyjdę i później wrócę do domu to analizuję wszystko co działo się poza domem. Wtedy pojawia się lęk i wmawiam sobie, że jednak coś zrobiłam. Wyobrażam sobie gdzie i kiedy to się stało. Mam nadzieję, że tylko wmawiam sobie :]
Macie na to wytłumaczenie?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
06 cze 2009, 21:03

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez 19_latek 13 sie 2009, 22:16
Stokrotka70 napisał(a):Ja się boję, że dostanę napadu paniki poza domem, wśród obcych, nieżyczliwych ludzi...
A przed wyjściem z domu to się boję, że się będę bać.... Matko! Mamy wszyscy to samo :mrgreen:

Dzisiaj byłam z małą poskakac po kałużach przed blokiem i szczególnie zastanawiałam się czego sie boję. Otóż dokładnie to boję się tego, że NAGLE złapie mnie ATAK PANIKI, ja będę wtedy słaba i NIE ZDĄZĘ uciec do domu... Nawet te kilkanaście metrów jest problemem bo zaczynają mi drętwieć nogi, mam zawroty głowy, ciemno przed oczami i tylko narastająca panika i niemożność opanowania tego.
Tak to wygląda u mnie i łapie mnie nawet czasem na schodach - metr od mieszkania.
Nie chcę, żeby mojej panice przyglądali się ludzie! Nie chcę, żeby o niej wiedzieli i ją u mnie widzieli. Nie chcę pokazywać swojej psychicznej słabości w ten sposób.
Tak myślę i myślę nad tym jakie "drugie dno" jest "pod tym lękiem".

przeszłość, i jak? Też TO masz??


Bierzesz jakies leki? Jesli nie to idz do psychiatry bo nie ma co sie meczyc.
19_latek
Offline

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Stokrotka70 14 sie 2009, 10:30
Jejku, pewno, że biorę leki. Chodzę dzielnie do psychiatry, który twierdzi, że to co mi przepisuje powinno pomóc i.. pomaga tylko nie do końca. Poza tym przez długie lata poddawałam sie psychoterapii grupowej, indywidualnej i podobno mam dobry "wgląd w siebie" i niewiele jest do omówienia.

Ja miałam traumatyczne przeżycia w bardzo wczesnym dzieciństwie, które teraz dają odzwierciedlenie w objawach lękowych. Staram sie wybaczyć, staram się zapomnieć... cóż...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Jadis 14 sie 2009, 13:09
jeżeli chodzisz do psychiatry, zapisuje Ci leki, bierzesz je i nadal się źle czujesz, to zmień psychiatrę i leki. teraz są tak dobre leki, że można leczyć ataki lęku. żyjemy w końcu w XXI wieku i lęk napadowy z agorafobią się leczy i można wyleczyć.
Jadis
Offline

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

przez Stokrotka70 14 sie 2009, 18:18
Jadis, gdyby to było takie proste to nie byłoby tego forum.
Sama leczysz się długie lata i pewno też szukałas pomocy u różnych lekarzy i wiesz jak jest.
Ja już nie umiem policzyć u ilu lekarzy się leczyłam i u ilu psychologów szukałam pomocy... :cry:
Przyjmowałam różne leki i teraz też kilka tygodni temu rozpoczęłam kurację. Ja czuję ulgę i to mnie cieszy. Prawda jest taka, że lepiej funkcjonuję w domu a na ulicy ciągle panika ale nie chcę się zniechęcać.
Może kiedy będę w lepszej sytuacji materialnej poszukam pomocy prywatnie i może będzie mnie stać na lekarstwa, które obecnie są dla mnie nieosiągalne bo zbyt drogie...

Ojej, naprawdę poczułam złośc, że piszesz cos takiego. Ja już od ponad dwudziestu lat szukam i szukam pomocy u różnych lekarzy, psychoterapeutów i metodami niekonwencjonalnymi też. Nie siedzę z założonymi rękami i nie czekam na cud tylko walczę o siebie.
Jest mi przykro, że nikt nie potrafi mi pomóc tak do końca. Bardzo, bardzo chcę być zdrowa i żyć jak "normalny człowiek" jak żyłam kiedyś... dawno temu. Ciągle pamiętam tamten "zdrowy" stan i tęsknie za nim.
Tak bardzo pragnę ulgi i trudno mi w życiu ale z tego co czytam na forach to inni zmagają się z podobnymi a nawet trudniejszymi stanami i także wiele lat...
Najwyraźniej leki nie załatwią wszystkiego.

Myślę, że trzeba znaleźć sposób na samą siebie. Ja wciąż szukam...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
03 sie 2009, 10:30

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 18 sie 2009, 08:28
mam agorafobie i napisze o tym wiecej troche pozniej bo juz mi dwa razy zjadlo to co napisalam <wnerw>
smacznego
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Avatar użytkownika
przez carlos 18 sie 2009, 17:19
To może mi ktoś coś poradzi. Przed chwilą byłem w sklepie i idąc do niego starałem się sobie wmawiać, że jestem zdrowy i nic mi nie będzie. Gdy już wszedłem na sklep i zacząłem czytać gazetę, to dopadło mnie uczucie jakbym miał zaraz oszaleć. W dodatku nie mogłem skupić sie na gazecie i tłumaczenie "Nic mi nie będzie" nie pomagało, a czułem się z sekundy na sekundę coraz gorzej. To zrodziło lęk i chęć ucieczki z tego sklepu. To było w centrum handlowym, więc wyjście z tego sklepu wiele nie dawało, bo wychodziło się na rondo z innymi sklepami... Poszedłem do McDonalda kupić coś pracującej w tym centrum koleżance, i jak zacząłem myśleć o tych ludziach. Jak oni pracują, zapamiętują wszystko, odcięci od problemów są pochłonięci psychozą pracy i zacząłem porównywać ich do siebie. Że ja w obecnym stanie nie dałbym rady tak pracować, bo nie mógłbym skupić się na pracy, tylko na sobie i lęku... A chcę iść niedługo do pracy bo strasznie mi się nudzi i chcę zacząć zarabiać pieniądze. I jak tu się zmotywować do działania? Rodzina zaczyna na mnie patrzeć jak na lesera, zapominając o moich dolegliwościach. Moja matka sama przeżyła nerwicę i zaczyna bagatelizować mój problem twierdząc, że jak pójdę do pracy to będzie mi lepiej, bo nie będę miał czasu na myślenie. Byc może, ale ja wiem, że pierwszy dzień i początki pracy między ludźmi będą koszmarne, bo będę się natrętnie skupiał na swoim samopoczuciu tam, aż dojdzie do silnego lęku i nie daj Boże ataku paniki, i co ja wtedy zrobie? Powiem pracodawcy "Sorry, mam atak. Idę do domu." ? I tak z dnia na dzień?
Ehs.. Mam zacząć grupową terapię niedługo. Trwa ona 3 miesiące i liczę na szybkie rezultaty, bo same leki wiele nie dają.
Czy mój problem może podchodzić pod agorafobię? Dodam jeszcze, że gdy sam podróżuję po mieście czuje się źle i "dużo myślę", co wprawia mnie w lęki i zakłopotanie. Czasami jak z kimś podróżuję to też tak jest, ale o wiele rzadziej.

[Dodane po edycji:]

To może mi ktoś coś poradzi. Przed chwilą byłem w sklepie i idąc do niego starałem się sobie wmawiać, że jestem zdrowy i nic mi nie będzie. Gdy już wszedłem na sklep i zacząłem czytać gazetę, to dopadło mnie uczucie jakbym miał zaraz oszaleć. W dodatku nie mogłem skupić sie na gazecie i tłumaczenie "Nic mi nie będzie" nie pomagało, a czułem się z sekundy na sekundę coraz gorzej. To zrodziło lęk i chęć ucieczki z tego sklepu. To było w centrum handlowym, więc wyjście z tego sklepu wiele nie dawało, bo wychodziło się na rondo z innymi sklepami... Poszedłem do McDonalda kupić coś pracującej w tym centrum koleżance, i jak zacząłem myśleć o tych ludziach. Jak oni pracują, zapamiętują wszystko, odcięci od problemów są pochłonięci psychozą pracy i zacząłem porównywać ich do siebie. Że ja w obecnym stanie nie dałbym rady tak pracować, bo nie mógłbym skupić się na pracy, tylko na sobie i lęku... A chcę iść niedługo do pracy bo strasznie mi się nudzi i chcę zacząć zarabiać pieniądze. I jak tu się zmotywować do działania? Rodzina zaczyna na mnie patrzeć jak na lesera, zapominając o moich dolegliwościach. Moja matka sama przeżyła nerwicę i zaczyna bagatelizować mój problem twierdząc, że jak pójdę do pracy to będzie mi lepiej, bo nie będę miał czasu na myślenie. Byc może, ale ja wiem, że pierwszy dzień i początki pracy między ludźmi będą koszmarne, bo będę się natrętnie skupiał na swoim samopoczuciu tam, aż dojdzie do silnego lęku i nie daj Boże ataku paniki, i co ja wtedy zrobie? Powiem pracodawcy "Sorry, mam atak. Idę do domu." ? I tak z dnia na dzień?
Ehs.. Mam zacząć grupową terapię niedługo. Trwa ona 3 miesiące i liczę na szybkie rezultaty, bo same leki wiele nie dają.
Czy mój problem może podchodzić pod agorafobię? Dodam jeszcze, że gdy sam podróżuję po mieście czuje się źle i "dużo myślę", co wprawia mnie w lęki i zakłopotanie. Czasami jak z kimś podróżuję to też tak jest, ale o wiele rzadziej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do