MOja przypadlosc.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

MOja przypadlosc.

przez kass18 10 lip 2009, 13:35
Witam.

Mam 20 lat, od ponad miesiąca atakuja mnie rózne dolegliwosci.

Zaczelo sie od stanow oslabienia tak jakbym mial tracic przytomnosc, do tego doszly dusznosci niepokoj wewnetrzny, niepewnosc czasami lekkie kłocie w sercu.Krytycznym momentem jest uczucie tracenia przytomnosci, ale to juz mi sie nie zdarza czesto.

Przeszedlem duzo badan: krew, ekg serca, holter serca, badania na astme, badania na tarczyce, dokladba analize nurologa. Podobno jestem zdrowy, a jednak objawy zostaly. Nie zawsze sa nasilone, w domu da sie zyc normalnie, problemy zaczynaja sie po wyjsciu z domu.

Zauwazylem ze po duzym wysilku fizycznym(gramy w pilke nozna) objawy ustepuja. Moze jest to subiektywne, ale kilka razy sie sprawdzila.

Czy uwazacie ze moje problemy moga miec zrodlo w nerwach??

Prosze o pomoc.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 lip 2009, 14:59
Moga, tym bardziej ze ojawy ustepuja po wysilku fizycznym kiedy o tym nie myslisz.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: MOja przypadlosc.

przez Venus 10 lip 2009, 19:29
U mnie właśnie od takich objawów zaczął się nawrót nerwicy.
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: MOja przypadlosc.

przez polakita 11 lip 2009, 09:34
Kass, ja mam bardzo podobne objawy i też mi się wydaje czasem że stracę przytomność (ale jej nigdy nie straciłam!) mam też zawroty głowy. Dziwię się że jeszcze nie dostałeś diagnozy, albo może dostałeś że to nerwica (u mnie się nazywa lęk napadowy) może temu nie wierzysz?? MUSISZ PÓJŚĆ DO PSYCHIATRY niech ci wytłumaczy co to jest i jak się leczy. Dobrze że zrobili ci tyle badań, przynajmniej wiesz że jesteś zdrowy i przebadany ;)) Na tym forum znajdziesz dużo ludzi którzy mają podobne dolegliwości...
polakita
Offline

Re: MOja przypadlosc.

przez kass18 11 lip 2009, 15:13
Zamierzam udac sie do psychologa, podobno bdb, czy uwazacie ze bedzie on wstanie zdiagnozowac nerwice??
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

przez polakita 15 lip 2009, 11:08
Kass, no i co z diagnozą? Moim zdaniem do diagnozy lepszy jest psychiatra, bo psycholog będzie uważał że wystarczy że zmienisz swój tok myślenia i ci przejdzie.
polakita
Offline

Re: MOja przypadlosc.

przez kass18 15 lip 2009, 21:06
Byłem dzisiaj u psychologa, ona od razu przyjeła ze to sa problemy emocjonalne.Wygadalem sie, dala mi sól litu i mam wpasc do niej w przyszlym tygodniu.

Nie wiem co o tym wszystkim myslec:(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

Avatar użytkownika
przez beatrice 16 lip 2009, 08:00
To jest właśnie to - psycholog "zawsze" ma racje i zawsze jest to wina człowieka który do niej przychodzi...
Psychiatra - choć kojarzy się to źle - pomoże Ci...
Przepisze odpowiednie leki i będzie coraz lepiej...

Powodzenia :)
Gdybym miał haftowane srebrem szaty nieboskłonu[...]Wówczas rozłożyłbym szaty wszystkie u stóp twoich|Lecz ja, biednym będąc, mam tylko marzenia|Więc rozłożyłem sny swe wszystkie u stóp twoich|Krocz ostrożnie, bo stąpasz po moich marzeniach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lip 2009, 09:54
Lokalizacja
Rybnik

Re: MOja przypadlosc.

Avatar użytkownika
przez Arcio 16 lip 2009, 11:21
beatrice - możesz rozwinąć co miałaś na mysli prównując pomoc psychologa z pomocą psychiatry?
bo z twojego posta mozna wywnioskować że psycholog doszukuje się winy/przyczyny choroby, a psychitara poprostu przepisze prochy..

Pytam bo nie miałem do czynienia z psychiatrą, natomiast terapia u psychologa idzie moim zdaniem niezwykle sprawnie, i dodatkowo podbudowuje mnie fakt ze radzę sobię bez jakichkolwiek psychotropów i innych chemikaliów
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tonął już nie jeden raz i rekinom patrzył w twarz ale strachu w nim nie zauważył nikt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
07 mar 2009, 21:35
Lokalizacja
Tychy

Re: MOja przypadlosc.

przez kass18 16 lip 2009, 11:59
Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ciagle mysle ze mam jakas chorobe, ktorej jeszcze nie zdiagnozowali. Najgorzej sie czuje sie jak sie obudze, nie mam sily w rekach i nogach, mrowieja mi jak gdyby.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

przez kass18 16 lip 2009, 22:56
Ano wlasnie nie dlugo zamierzam udac sie jeszcze do psychiatry, zobaczymy co ten misiek powie:P
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

Avatar użytkownika
przez beatrice 17 lip 2009, 11:49
A więc wyjaśniam o co mi chodziło:
Psycholog:
Zaczyna od miłych, podbudowujących rozmów, które po pewnym czasie zaczynają się zmieniać w obwinianie osoby "chorej" o jej dolegliwości. Może na świecie jest choć jeden psycholog, który nie traktuje pacjentów książkowo. Ja nigdy w życiu takowego nie spotkałam, a byłam już u wielu...
Psychiatra:
Wysłucha tego co Ci dolega, wysłucha Twojej opinii na ten temat (co pomaga w zrozumieniu samego siebie), jeśli będzie trzeba, przepisze leki, które pomogą w ustabilizowaniu nerwów i złego samopoczucia... Mimo, iż na początku psychiatra może wydawać nam się oschły, to jednak jego postawa wobec pacjenta jest idealna... Pobudza mózg do mobilizacji w walce z chorobą.

Ja osobiście po spotkaniu z psychologami, miałam o wiele gorsze samopoczucie, gdyż nikt nie starał się mi pomóc, natomiast każdy starał się wywołać u mnie wyrzuty sumienia za moją nerwicę... Idiotyzm!
Do psychiatry bałam się iść z wiadomych powodów, jednak gdy już nie widziałam innego wyjścia, poszłam...
Mimo iż czasem mnie lekarka denerwuje, bardzo mi pomaga... Wyzwala we mnie złość na sytuację, a nie do siebie, dzięki czemu mobilizuję się do powiedzenia nerwom DOŚĆ!!!

Pozdrawiam i życzę dużo uśmiechu :)
Gdybym miał haftowane srebrem szaty nieboskłonu[...]Wówczas rozłożyłbym szaty wszystkie u stóp twoich|Lecz ja, biednym będąc, mam tylko marzenia|Więc rozłożyłem sny swe wszystkie u stóp twoich|Krocz ostrożnie, bo stąpasz po moich marzeniach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lip 2009, 09:54
Lokalizacja
Rybnik

Re: MOja przypadlosc.

przez kass18 17 lip 2009, 17:17
Tez tak zdarza Wam sie miec, ze macie slabe rece i nogi??Teraz doszedl do moich dolegliwosci taki wlasnie objaw.....:(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 lip 2009, 13:07

Re: MOja przypadlosc.

Avatar użytkownika
przez Arcio 17 lip 2009, 18:18
Oczywiście. Jest jeszcze "wyzszy stan" w ktorym kończyny są "z waty" i nawet uniesienie jabłka w ręce jest wtedy bardzo trudne. Jak to pokonać? nie wiem, mi po niedługim czasie przeszło samoistnie i juz nigdy nie wrociło
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tonął już nie jeden raz i rekinom patrzył w twarz ale strachu w nim nie zauważył nikt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
07 mar 2009, 21:35
Lokalizacja
Tychy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do