Moja glupawa nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moja glupawa nerwica

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 10 lis 2009, 19:10
Banan jesteś fajny gość ;)

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Moja glupawa nerwica

przez Banan 10 lis 2009, 21:43
Nabijacie sie ze mnie:)
Chcialem po prostu napisac cos, zebyscie nie tracili nadziei. Pamietam swoj stan gdy bylem pewien, ze juz nigdy z tego nie wyjde. Okazalo sie jednak, ze mozna. I ze wam pewnie sie tez uda.
I jeszcze cos mi sie przypomnialo. Gdy zaczniecie terapie wasz stan moze sie chwilowo pogorszyc - ja przynajmniej tak mialem ale wiedzialem o tym wczesniej (nie wszyscy terapeuci o tym mowia) Jest to zupelnie normalne, i nie ma co uciekac z gabinetu. Po prostu jesli dotyka sie bolacych miejsc w psychice to musi bolec. To tak jak u dentysty - wiercenie boli, ale potem jest spokoj na cale zycie.
PS.
Cenzura forumowa zrobila ze mnie jakiegos lubieznika:(
Napisalem: "Moja kochana pani psychiatra ( czy wy tez się nieco /cenzura/ w terapeutach?:)"
Wyciete slowo do druga osoba liczby mnogiej od "podkochiwac" a nie zadne perwersje.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 lip 2009, 20:36

Re: Moja glupawa nerwica

Avatar użytkownika
przez tet 10 lis 2009, 22:03
"dziewczyny chcą znać kogoś o skomplikowanej osobowości" no ba :lol:
swoją drogą, ja też się non stop nabijam - z siebie. to moja obrona. kiedy człowiek dochodzi do krawędzi i widzi, że za nią jest już tylko przepaść, to odwraca się i chwyta każdej możliwej deski ratunku. długo olewałam objawy nerwicy, aż się śmiertelnie przeraziłam. lekarz? nigdy. leki? nigdy. teraz.. przede wszystkim to!
jest jeszcze jedna rzecz: masz nerwicę raz, masz ją "zapamiętaną" na całe życie. chodzę normalnie po ulicy, śmieję się, żartuję, rozmawiam z ludźmi - z pozoru wszystko jest cacy. a tu nagle dup! jakaś zapadnia się w głowie otwiera i spadam, lecę.. nie wiem czemu. grunt spod nóg ucieka. znów czuję się jak kosmitka i mam ochotę obżerać paznokcie.
jedno jest pewne, szkoda życia na nerwicę..
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja glupawa nerwica

przez Cassandra 10 lis 2009, 22:17
Banan nikt się z ciebie nie nabija. :)
Cassandra
Offline

Re: Moja glupawa nerwica

Avatar użytkownika
przez kitty341 10 lis 2009, 23:30
panie bananie! mógłbyś książki pisać, tak mi się dobrze czytało Twoje wypowiedzi=) i uśmiałam się nawet nie raz!
gratuluję pokonania nerwicy! ja jestem na etapie: leki- nigdy! już 3 lekarzy mi przepisywało a za każdym razem jak czytam ze uzależnia, ze to, ze tamto to chowam receptę w jakimś głębokim zakamarku..;-) teraz znowu wszystko wróciło, złe myśli, więc w czwartek wybieram się do lekarza ponarzekać na nowe choroby, pewnie też dostanę nową receptę, może nawet ją zrealizuję?=P kto wie?=)

a Twoja uwaga a propo chłopców z ciekawą osobowością - zgadzam się z tym w 100%! Lubimy ich, oj lubimy!=D
ale jakby dwóch partnerów było znerwicowanych, to chyba zbyt dobrze by nie było. Mój chłopak zawsze mnie doprowadza do porządku z myślami, ochrzania wręcz, i dobrze robi! bo zawsze jak mi tak gada to robię się na niego zła i w rezultacie od razu zapominam o tym że bardzo źle się czuję;-)
Z kolei mam takiego przyjaciela, który jest po ratownictwie i zdrowiu publicznym, i tak mnie potrafi wysłuchać i uspokoić że nic mi nie jest(w końcu ufam mu bo jest prawie jak lekarz), że jak wychodze od niego to autentycznie czuję się o niebo lepiej!
Więc już sama nie wiem co lepsze, ale pewne jest ze jakbyśmy mieli partnerów lekarzy to długo by z nami nie wytrzymali :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Moja glupawa nerwica

przez Banan 11 lis 2009, 00:20
Naszym bliskim szacunek wielki - tak sobie teraz mysle. Przeciez to nie jest zrozumiale, ze ktos sie boi wyjsc na ulice, wejsc do sklepu lub na poczte. To nie jest zrozumiale dla kogos, kto przez to nie przeszedl. My to czujemy, oni nie maja szans.
Do tego ja cale dnie i noce gadalem o sobie, nawet teraz mi troche zostalo:( Wyobrazcie sobie zycie z kims takim:)
Nie jestem jakims wielkim znawca psychiatrii. Poczytalem troche gdy musialem, wiec nie chce sie wymadrzac na temat farmakoterapii. Z moich obserwacji wynika, ze Xanaxem lekarze nieco szafuja za bardzo. Jest dobry na krotka mete, ale przytepia i MOZNA GO BRAC TYLKO POD SCISLA KONTROLA! wiec jesli lekarz przepisuje go z marszu, i mowi, ze zobaczymy co bedzie dalej to lepiej zmienic lekarza.
Lexapro jest ok, na poczatku starsznie mnie wywracal, potem jednak zaczal dzialac i bylo ok. Nie powoduje uzalenienia, nie stwierdzono interakcji z innymi lekami itd. Niestety jest drogi - ponad 100 zl za 28 tabletek. ( Nie mam zadnych udzialow w firmie go produkujacej, jakby co:)
Czy da sie przejsc przez to calkiem bez lekow? Nie wiem, ja bym chyba nie dal rady. Po prostu jesli terapeuta ma z pacjentem zero kontaktu, to moze byc synem Freuda i a i tak nic nie pomoze. Wiec leki moze na poczatku, zeby stanac na nogi, a potem terapia?
Ale juz sie nie madrze, bo jeszcze komus zaszkodze.

Chodzilo mi tylko o to, ze z nerwicy da sie wyjsc, i ze nie trzeba jej traktowac jako czegos co jest tylko zle. Jest ona czescia naszej osobowosci i moze nam pomoc.
Czytalem kiedys opowiesc o jakims Rockefelerze lub innym bogaczu. Zapytano go, komu najwiecej zawdziecza w zyciu. Odpowiedzial, ze szefowi hurtowni w ktorej pracowal jako pomocnik magazyniera. Dlaczego? - dziennikarze byli ciekawi.
Bylo to tak, powiedzial -
Pewnego dnia szef wezwal mnie do siebie i rzecze:
- Panie kolego, pan sie nawet nie nadajesz na pomocnika magazyniera, ja pana zwalniam, pan nie umiesz nawet dobrze liczyc.
Wtedy bylem zalamany, myslalem, ze to koniec swiata - opowiadal Rockefeller - ale wrocilem do domu, zaczalem myslec, zalozylem wlasna firme i teraz widzicie kim jestem! Gdyby ten szef mnie nie wywalil, bylbym najwyzej starszym magazynierem. Bardzo mu dziekuje.

Moze nerwica to wlasnie taki szef? Teraz miota i strasznie ciezko jest, jestesmy zalamani i nie znosimy go, ale za pare lat pomyslimy - chwala bogu, ze to przeszedlem, dzieki temu jestem teraz Rockefelerem?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 lip 2009, 20:36

Re: Moja glupawa nerwica

przez Cassandra 11 lis 2009, 09:04
Bardzo ładnie ująłeś problem nerwicowy, wspomagając się tą anegdotką o szefie Rockefellera. Widać, że masz głowę na karku. Cieszę się jak czytam, takie optymistyczne posty jak twoje. Pozdrawiam :)
Cassandra
Offline

Re: Moja glupawa nerwica

przez Gringo 11 lis 2009, 13:37
Super historia, masz talent do pisania. Po przeczytaniu pierwszego posta chcialem napisac, ze nie uda ci sie wyleczyc tak latwo, po twoim wczorajszym poscie, pozostaje tylko pogratulowac. Jednak z pewnych powodow mam inne zdanie o tym, czym jest wyzdrowienie z nerwicy.....
Jestes programista?
Gringo
Offline

Re: Moja glupawa nerwica

przez Banan 13 lis 2009, 21:22
To nie jest tak, ze nerwica moja calkiem juz sobie poszla. Za zadne pieniadze nie pojechalbym teraz pociagiem do obcego miasta albo nie daj boze samolotem!. Zapewne nic by sie nie zdarzylo ale gdy pomysle, ze bylbym zamkniety w jakims pomieszczeniu i nie mogl wyjsc... brrr, ciarki mnie przechodza. To zapewne kwestia czasu.
Piszac swoj post chcialem wam tylko dac znac, ze z nerwicy da sie wyjsc na tyle, iz prawie sie o niej zapomina. Jakis dreszczyk mimo wszystko zostaje ale da sie z nim zyc. Moze i on minie?
Chcialem tez, zeby ludzie przestali sie bac psychiatry lub psychologa - tak jak ja kiedys.
Jakis czas temu pojawila sie u mnie znajoma, zupelnie rozsypana psychicznie. Od razu powiedzialem jej - do psychiatry marsz!, bo wydawalo mi sie to tak naturalne, jak pojscie do dentysty z bolem zeba. Strasznie mnie zdzwilo, ze nie chciala i sie opierala. Wizyta wydawala mi sie to calkiem naturalna - calkiem zapomnialem jak to ze mna bylo na poczatku:)
Poszla, porozmawiala i wyszla rozpromieniona ( z plikem recept niestety, ale na poczatku to chyba jest nie do przeskoczenia).
Informatykiem nie jestem, po prostu firma internetowa. Jesli chodzi o moj brak ogonkow, to przepraszam - przestawilem sie juz na niepolskie znaki tak bardzo, ze jesli wstawiam to tylko w polowie slow, co wyglada jeszcze durniej.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 lip 2009, 20:36

Re: Moja glupawa nerwica

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 13 lis 2009, 22:31
Bananku mój drogi I L.YOU,kiss :P :D

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Moja glupawa nerwica

Avatar użytkownika
przez astalavista 14 lis 2009, 01:43
dziękuję :) takie wypowiedzi jak Twoje, chciałoby się czytać codziennie.
Zazdroszczę. podziwiam i gratuluję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
13 lut 2009, 21:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do