Zwierzenia znerwicowanej..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Zwierzenia znerwicowanej..

Avatar użytkownika
przez Polanka 20 cze 2009, 14:54
Witam! Po raz pierwszy piszę na tym forum.. Jeszcze nigdy nie opowiedziałam swojej historii w interencie dlatego przed tym też odczuwam pewien lęk. Lecz chciałabym zwierzyć się z moich problemów bo zauważyłam czytając Wasze posty że nie jestem z tym sama.. zastanawiam się tylko czy to co przeżywam jest tym samym co wy.. Chciałabym byście ocenili moje przeżycia pod kontem własnych i ocenili czy jestem chora czy nie...
Zacznę od tego że tak jakby urodziłam się z nerwicą, tzn ze zmianami w mózgu (nie upośledzieniem tylko zmianami jakis fal alfa i beta)co aż do wieku dojrzewania skutkowało w tikach nerwowych różnego rodzaju, np jagorsze jakie pamiętam to trzęsienie całym ciałem co potrafilo niezle wykonczyc i narobci obciachu..Od zawsze dodatkową przeszkodą było to że moja rodzina tego nie rozumiała.. w wieku 8 lat moji rodzice się rozwiedli, nigdy nie czułam żeby się kochali.. ani zeby mnie kochali..Od tego czasu tata ma mnie gdzieś a z mamą zaczęły się tylko problemy. Jako najbliższa osoba nigdy nie potrafiła mnie zrozumieć..sama miała ze sobą problemy ale to ja mając ze sobą ogromne problemy jako dziecko już wtedy musiałam jej pomagać choć sama tej pomocy potrzebowałam..wysyłała mnie do psychologów zażywałam też leki nic mi to nie dalo a tylko pogarszalo! Chyba dlatego że ja wiedzialam ze to co przezywam jest bez sensu umialam sobie wszystko wytlumaczyc wiec co mi z gadek psychologow i co mi z lekow po ktorych czulam sie jak narkomanka..tak myslalam..Najwaszniejsze bylo dla mnie zrozumienie które po dziś dzień nie otrzymałam od moich rodziców, jedynie siostra mnie rozumie bo sama miewała depresje, jednak jako dziecko też nie widziałam w niej wsparcia. Największe problemy zaczęły się w szkole, notorycznie przeżywałam stresy, tiki nerowe zamienily sie w leki i natrectwa. Nie moglam wytrzymywac w szkole, bałam się ludzi, czyłam sie gorsza choc w glebi serca wiedzialam ze jestem przyjacielska i pozytywnie zwariowana i gdybym byla "normalna" bylabym bardzo lubiana..wagarowalam a w domu mialam tyko awantury..jednym slowem kazda chwila byla wtedy koszmarem, nie mialam nikogo kto by mi wierzyl ze naprawde jest mi ciezko a nie zdziwiam. Szybko doroslam a miedzy czasie zauwazylam tez ze mam w sobie duzo jakby to ująć ..mądrości? Nie wiem czy to przez nerwicę ale nie umialam sie bawic ani imprezowac , wyluzowac sie tak jak inni, robilam to ale nie do konca z checia. Od małego pisalam wiersze i sentencje i czułam że tylko Bóg może mi pomóc. Przeczytałam bardzo mądra ksiazke "moc pozytywnego myslenia", czytalam tez Biblie..ale to był dramat nawet to nie dawało mi oczekiwanego ukojenia. Wiem że pewnie to rozumiecie jak cżłowiek może się czuć w takiej sytuacji.. Teraz kiedy mam iepełne 20 lat mogę pwoiedziec o tylko tyle ze nigdy nie bylo dobrze i nie jest to przesadą..bo różne tragedie i choroby ktore mnie dotknely bylyby latwiejsze gdyby nie dodatkowa choroba psychiczna. Nie pamietam milych chwil z dziecinstwa, ono wogole bylo koszmarem ..i tak z biegiem lat celem stalo sie to zeby skonczyc szkole srednia co mi sie udalo poprzez nauczanie indywidualne w gimnzajum, szkole specjalna liceum i w koncu skonczone liceum w szkole dla doroslych.. Te wszystkie lata uplywaly w jakims dziwnym letargu.. dopiero wczoraj tak nagle uderzyly wszystkie leki ze zdwojona siłą..wlasciwie bez powodu.. To wszystkie co zbieralo sie we mnie przez te wszystkie lata uroslo w jeden ogromny lęk. Wystraczy ze pomysle o nim czuję się rozpiera mnie jakby nie miescil mi sie w glowie..nie ma konrektnego powodu, przebiednie jakas mysl ktora nawet nie jest mysla i zamienia sie w lęk..walcze z tym ile sil ale powraca.. dziś nie wytrzymując kolejny setny raz blagalam o pomoc Boga..przez chwile wydawlao mi sie ze naprawde mi pomogl prosilam go kolejny raz zeby mnie to raz na zawsze opuscilo..pomyslalam ze jak uwierze w to cala soba to sie uda..i w sumie.. troche pomoglo ale czy czuje sie wolna? nie! bo zawsze zostaje pamiec o tym co sie przezywalo wiem co to znaczy lęk tak bardzo zna sie ten bol ze az trudno uwierzyc zeby na zawsze zniknal. Przeciez wystarczy ze sie o nim pomysli..Wczoraj wlasnie mialam mysli o tym ze moglabym kogos skrzywdzic..bylam na silowni i krecila sie obok mnie jakas laska ktora denerwowala mnie swoja osoba moze przez to jak sie poruszala chcialam jak ochlapac woda jak mylam rece obok niej w kiblu..I jak na te chwile najwiekszym moim probleme jest to ze wiem jak sobie radzic wiem zawsze co zrobic, wiem ze jak olalabym te mysli i lek to to pomaga ale mam poczucie winy.. ze powinnam to rozgryzc wiedziec dlaczego jakis lęk mnie gnebi i zamknietre kolo bo na niektore rzeczy naprawde nie ma wytlumaczenia...Jest jeszcze jedna sprawa od 3 lat mam chlopaka, ktorego kocham i mimo roznych nawet i bolesnych przejsc z jego i mojej strony jestesmy razem i nikogo innego bym nie chciala..on tez nie rozumie moich problemow ale nie winie go za to bo czasem stara sie mnie pocieszyć..I wlasnie mamy plan zalozyc biznes.. mysle ze to jest jedyny sposob na zycie ktory mnie interesuje bo nie mam zadnych aspiracji, nie chce tez isc na studia bo wiaze sie to znow z jakims strachem a pozatym co ludzie mjaka po studiach w dzisiejszych czasach i jaka dobra prace mozna zdobyc? Na wsparcie pieniezne oczekuje od mamy i z dotacji unijnych to znow wiaze sie z duzym stersem bo wiem ze jakby nam sie nie udalo to mama do konca zycia bedzie mowic ze miala racje ( bo nie wierzy we mnie) a mie juz by chyba nie chcialo sie zyc. I nie moge przez newrice sie skupic na planach zwiazanych z biznesem a chcialabym sie temu w pelni posiwecic ale wlasnie przez choroba nie moge... Ehh to chyba wszystko co moglabym teraz napisac.. wiem ze sie rozpisalam ale to i tak tylko mała cząstka tego wszystkiego. Nie zdziwie sie jak nie bedzie wam sie chcialo tego czytac;p Ale licze na jakieś odpowiedzi i komentarze..Przepraszma za błedy i Dziękuję tym którzy to przeczytali. I życzę wszystkim powodzenia ponieważ zasługujemy szczęście... 3majcie się :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
16 cze 2008, 13:03

Re: Zwierzenia znerwicowanej..

Avatar użytkownika
przez agusiaww 21 cze 2009, 21:31
Polanka zadbaj tez o zdrowie, idz do neurologa a pozniej do psychiatry. Zacznij walczyc z lękiem i nerwami, najpierw sie dokladniej zbadaj skoro masz jakies zmiany w mozgu byc moze to jakas choroba neurologiczna polaczona z lękiem, moze i tak byc. Teraz druga sprawa, jestes jakby sama tylko na siebie mozesz liczyc to licz, rozpocznij prace nad tym biznensem a w miedzyczasie szukaj sobie jakiejs pracy aby miec zabezpieczenie jakby sie nie udalo lub pracuj w tej co masz. Spróbuj tez medytowac, chodzic na joge aby sie wyciszysc i uspokoic wiecej czasu znadjdz dla znajomych odprezaj sie :) Chodz na spacery.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Zwierzenia znerwicowanej..

przez tynka92 21 cze 2009, 22:46
Musisz uwierzyć, że jesteś zdolna walczyć ze swoją nerwicą. Powtarzac to sobie zawsze wtedy, gdy dopada cię lęk. Spójrz na zdrowe osoby i pomyśl, że można żyć tak jak oni, bez lęków - mnie to często pomaga :smile:
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zwierzenia znerwicowanej..

przez przemilczek 22 cze 2009, 14:59
agusiaww popieram Cie w zupelnosci!!! Bardzo wazne jest, aby duzo robic dla siebie! Nie w kontekscie z egoizmem lecz dla swojego zdrowia! Wiem to z autopsji, poniewaz im wiecej dbam o swoje dobre poczucie (i psychiczne i fizyczne) tym lepiej sie czuje. Lubie sport, ale tylko ten, ktory sprawia mi radosc, gdzie nie musze z nikim rywalizowac, czy nikomu udowadniac swoich umiejetnosci, bo wydaje mi sie, ze jest to dla mnie dodatkowym zrodlem stresu. Jest tez wazne, aby przezywac duzo na swiezym powietrzu, duzo odpoczywac i choc sama wiem jak trudno znalezc piec minut dla siebie, ze wszystkich sil staram sie stawiac zdrowie na pierwszym miejscu. Niestety nie zawsze wychodzi...
PS. Polanka docen to, ile bylas w stanie przejsc, jak silna musisz byc osoba, ze mimo tego wszytskiego dalej walczysz o siebie i o swoje dobro, ze masz jeszcze sily do dzialania! Oby tak dalej! Trzymam kciuki!
Pozdrawiam serdecznie
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 cze 2009, 23:42

Re: Zwierzenia znerwicowanej..

przez bercik 23 cze 2009, 21:48
Polanka,chcesz pogadac pusc strzale.tez przechodzilem przez podobne rzeczy 605 307 494
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
13 kwi 2009, 17:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do