Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez filipek 21 paź 2014, 16:03
Mio85 chyba trafiłeś w sedno, wieczorem poziom kortyzolu spada, najniższy jest o 24 -ej, a najwyższy o godz. 8-ej rano. Ja mam kortyzol powyżej normy, prawie zawsze budzę się pobudzony, lęk towarzyszy mi do wieczora. Mam zaledwie 3-4 dni w miesiącu kiedy znika nie wiadomo kiedy i niestety powraca w taki sam sposób. Przetestowałem troche leków ale w sumie to mi nic nie pomogły, tylko więcej lub mniej przymulały. Za kilka dni pójdę do swojego konowała, pewnie znów coś wymyśli. Dużo pomaga mi ruch (spacer - 2 godz. dziennie), ale to za mało. Nie trace nadziei. Pozdrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
23 wrz 2014, 09:12

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez Popiol 21 paź 2014, 16:32
Mi ruch nie pomaga, zwykły spacer czy nawet ostry wysiłek fizyczny, lęk i tak się utrzymuje.

filipek To prawda, kortyzol z rana jest najwyższy, stres jest każdemu potrzebny do funkcjonowania, dodaje kopa do działania, pozytywnej energii. Pod koniec dnia organizm się relaksuje, by odpocząć zregenerować się.

Problem pojawia się u osób zbytnio podatnych na stres, gdzie oś HPA jest wiecznie nadaktywna. Teraz zacytuję " Według niektórych koncepcji nadmierne i długotrwałe uwalnianie hormonów steroidowych (np. w reakcji na stres) może powodować trwałe uszkodzenie komórek hipokampa, odpowiedzialnych za działanie mechanizmu zwrotnego kontrolującego funkcjonowanie osi podwzgórze-przysadka-nadnercza." Chodzi o to że w takich przypadkach, organizm nie potrafi się już bronić przed długotrwałym stresem.
To może być przyczyną wielu zaburzeń psychicznych, między innymi depresji i lęku i innych.

Chroniczny, wieloletni stres, przed którym organizm nie potrafi się już bronić, ma destrukcyjny wpływ na pewne części mózgu i nie tylko.
Popiol
Offline

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez filipek 21 paź 2014, 17:33
Popiol przedstawiłeś czarny scenariusz, miejmy nadzieję, że nam się uda. Z opinii wielu forumowiczów wynika że problemy depresyjno-lękowe trwają u nich wiele lat, pomimo, że szprycują się wieloma lekami. Zastanawiam się czasami, czy warto w ogóle brać te leki, gdyż gwarantują one zawsze pełen zestaw skutków ubocznych. U mnie ruch nie eliminuje lęków, ale podczas spacerów, najczęściej z kolegą gadamy o róznych problemach dnia codziennego i to pozwala odsunąć na ten czas w jakimś stopniu natrętne myśli, które wywołują i potęgują lęk. Im więcej ruchu, (chociaż w tym stałym napięciu lękowym nic nie chce się robić) nieco lepiej się śpi, bo bezsenne noce, bez wsparcia chemią to rzecz normalna. Pozdrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
23 wrz 2014, 09:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez Popiol 22 paź 2014, 12:07
filipek, dlatego czytanie takich for, może być szkodliwe dla niektórych.

I widzisz, tu złapałeś coś bardzo cennego - "najczęściej z kolegą gadamy o róznych problemach dnia codziennego i to pozwala odsunąć na ten czas w jakimś stopniu natrętne myśli, które wywołują i potęgują lęk."
Myśli to ogromna energia, jesteśmy tym, co osobie myślimy, myślami kreujemy nasz świat. Tak jak będziesz myślał, tak będziesz się czuł.
Da się to zmienić, jednak potrzeba wiele treningu z psychoterapeutą i to takim z prawdziwego zdarzenia.

Co do leków to już się wypowiadałem, nie mam siły teraz pisać na ten temat.
Popiol
Offline

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez michal1980 18 maja 2016, 22:38
Temat nie aktywny od dłuższego czasu ale jeżeli ktokolwiek będzie przeglądał ten wątek może zyska nieco z informacji, które tu zamieszczę.
Zanim jednak przejdę do sedna kilka komentarzy:
mio85 "Kur..a jestem nienormalny" - jesteś zupełnie normalny, nie normalni nie wiedzą że są nie normalni, ty natomiast wiesz i czujesz że coś ci mocno przeszkadza, nawet wiesz dokładnie co - lęk, reszta to efekt reakcji organizmu na niego.
Popiol - są jakieś badania na remat regeneracji hipokampa ? Chętnie bym poczytał, bo u mnie się chyba nie uszkodził ;-) albo zregenerował mimo wielu lat problemów ze stresem a tak właściwie reakcji na niego. Poza tym dajcie spokój hipokampowi on sobie sam da radę ;-) ....
Lethality - alkohol... uszkadza mózg bardziej niż wieloletnie odczucie stresu

Wszyscy - nie jest z wami tak źle jak myślicie mimo że czujecie taki czy inny lęk. Nikt łopatą wam lęku do głowy nie wsadził co już jest podstawą do stwierdzenia że skoro ja tworzę lęk to i ja mogę ten lęk przestać tworzyć.

O tym jak działa fabryka lęku którą jesteście wy sami i jak tą fabrykę kontrolować proszę przeczytać tu:
http://szaffer.pl/
Ostania sprawa, psychoterapia prowadzona przez solidnego psychoterapeutę daj zmiany takie same jak zażywając leki przeciwdepresyjne czy przeciwlękowe, niestety efekty przychodzą wolniej niż po lekach więc jeżeli czujecie się bardzo źle to leki po to są aby powrócić do równowagi i zacząć psychoterapię (mimo dobrego samopoczucia po lekach!!!).
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 maja 2016, 21:27

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez benzowiec84 19 maja 2016, 03:56
Popiol napisał(a):filipek, dlatego czytanie takich for, może być szkodliwe dla niektórych.

I widzisz, tu złapałeś coś bardzo cennego - "najczęściej z kolegą gadamy o róznych problemach dnia codziennego i to pozwala odsunąć na ten czas w jakimś stopniu natrętne myśli, które wywołują i potęgują lęk."
Myśli to ogromna energia, jesteśmy tym, co osobie myślimy, myślami kreujemy nasz świat. Tak jak będziesz myślał, tak będziesz się czuł.
Da się to zmienić, jednak potrzeba wiele treningu z psychoterapeutą i to takim z prawdziwego zdarzenia.

Co do leków to już się wypowiadałem, nie mam siły teraz pisać na ten temat.


Huna,fizyka kwantowa,podświadomość. popieram , dlatego to forum jest destrukcyjne i dlatego żegnam się z nim .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1724
Dołączył(a)
14 sty 2014, 04:24

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez benzowiec84 19 maja 2016, 04:10
sama depresja jest wynikiem naszych myśli i przekonań , naszego odbierania i postrzegania , naszych reakcji na stres , na każdą akcję , jest reakcja (myśl) może być ona destrukcyjna jak jest negatywna a i może być budująca . sama myśl o jakimś przyjenym wydarzeniu co ma nastąpić (czekamy na coś itp) wyzwala w naszym mózgu dopaminę i endorfiny , to my kreujemy jak się czujemy .

znowu mi się nie uda , znowu będzie źle , znowu będę żle się czuł , czekam na autobus , tylko żebym nei spóznił się do pracy . co będzie jutro itp . sama myśl o tym czego się boimy , powoduje podniesienie ciśnienia i wzrost pulsu , umysł wspólgra z ciałem . nie wyleczysz się z chorób fizycznych jak mózg jest chory . trzeba zmienić postrzeganie świata i otoczenia .

dla jednego będzie stresująca jazda autobusem a dla drugiego to będzie neutralne , dlaczego tak jest? bo w mózgu tworzymy sobie blokady i przez to boimy się . to nie przykre wydarzenia w życiu powodują depresje i różne choroby psychiczne , ale to jak odbieramy te wydarzenia . oczywiście ciężko przezyć np . pogrzeb bliskiej osoby , ale albo zadręczysz się , albo się podniesiesz , od ciebie to zależy . ogólnie jak Popioł napisał , wszystko jest energią , a mysli można zmieżyć są to częstotliwości , które oddziałuja na cały nasz układ immunologiczny,nerwowy itp . dlatego stres jest przyczyną 80% chorób na świecie . dlatego medytacja obniża poziom stresu i zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowań. wyższa szkoła , depresja istnieje w naszych głowach. pojrzmy na ręce i skóre , mamy ją , mamy 4 kończyny , wyglądamy tak samo jak inni ludzie , co jest z nami nie tak? mysl to impuls i może być to pozytywny lub negatywny . Leki to ostateczność i wywołują więcej szkód niż pożytku .
Bupropion 300
Klon/alpra 2mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1724
Dołączył(a)
14 sty 2014, 04:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 46 gości

Przeskocz do