Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 31 maja 2009, 17:42
Mam natręctwa i lęki napadowe, ale ostatnio uczucie niepokoju towarzyszy mi całymi dniami i ani chwilę nie ustępuje. Bywają godziny, że jest silny, praktycznie napadowy, a potem taki, który czyni przerażającą każdą myśl itd. Nie mogę się na niczym skupić, popadam w błędne koło. Jak radzicie sobie z takimi stanami?? O wiele łatwiej i szybciej potrafię poradzić sobie z lękiem napadowym, niż z tym ciągnącym się cały dzień. Mam ochotę skulić się i zniknąć...
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez shadow_no 31 maja 2009, 17:45
A przypadkiem nie masz za dużo wolnego czasu lub spraw, które przeciągasz i odkładasz na później?
U mnie tego typu sytuacje najczęściej powodują takie stany lękowe.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 31 maja 2009, 17:55
Jakbyś był w moje głowie :shock: Tak... nauka, sesja, wolny weekend... o kurcze... Te mechanizmy są STRASZNE!!
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez retro 31 maja 2009, 18:25
ostatnio też tak mam - ale to minie, spokojnie... wystarczy, jak wpadnie się w wir pracy albo zajmie czymś wciągającym
retro
Offline

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez carlos 31 maja 2009, 18:59
O tak przyznam, że lęk wolnopłynący jest dobijający.
W sumie to on u mnie występuje często po napadzie paniki przez długi czas, albo po prostu bez powodu. Sam nie wiem co gorsze. Czy atak, czy wolnopłynący lęk. Jedno i drugie jest jak dla mnie okropne. No cóż.. Zmuszam się wtedy aby nie myśleć... Robię coś...
Czasami też benzodiazepiny mi pomagają rozwiązać ten problem, no ale wiadomo , że nie na stałe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 31 maja 2009, 19:19
To się akurat musiało pojawić jak mam dużo nauki... Przez to nie uczę się, bo się boję, boję się, więc się nie uczę. Też już nie wiem co jest gorsze... Chyba wezmę benzo, bo się wykończę...
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez carlos 31 maja 2009, 21:26
Wiesz, mnie lęk wolnopłynący cisnął przed i w trakcie samych matur! Już w pierwszy dzień na sali myślałem, że doznaję ataku paniki. Tak mi było źle, ale się ogarnąłem ( nie wiem jakim cudem ). Dalej było też nieciekawie, ale i lepiej. Nie wiem czy to też działanie właśnie zomirenu odejmowało nieco ten strach... No ale w sumie gdy wracałem myślami do tego to strach był dalej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 02 cze 2009, 21:17
Mnie właśnie też to bardziej męczy niż ataki... Nic nie mogę zrobić, a sesja egzaminacyjna się zbliża... W ataku potrzęsę się i przechodzi, a to... to trwa i trwa... Staram się czymś zająć, ale nie zawsze jestem w stanie. Dziś mój terapeuta powiedział, że jestem tytanem - mam DDA, współuzależnienie, bulimię, zespół lękowy, osobowość psychoneurotyczną, ale radzę sobie, chodzę na uczelnię, mam bardzo dobre oceny... ale ja czuje, że przez ten ciągły niepokój wszystko zawalę.
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 03 cze 2009, 08:21
Ja to samo, mam stypendium na dwóch kierunkach, boję się, że nie utrzymam średniej... Czasem mam ochotę wszystko olać...
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez natalka11099 03 cze 2009, 11:07
U mnie cała moja nerwica zaczęła się w 2 klasie gimnazjum:( Czyli męczę się z nią już 7 lat :( Z drobnymi przerwami. Zaczęło się od tego, że we wspomnianej 2 klasie byłam na maratonie matematycznym - 24 h w jednym pomieszczeniu, żadnego wyjścia, cały czas rozwiązywanie zadań. Wcześniej nie miałam zadnych problemów ze zdrowiem, więc stwierdziłam, że mogę wziąc w tym udział. No i minął cały dzień a o godzinie 22 ja siedząc w ławce , nagle jakby coś mną "rzuciło" i tak się zaczęło:(
Później chodziłam do psychiatry, dziecięcego, który dał mi jakieś psychotropy, jakieś słabe, i czułam się po nich trochę otępiała. Odstawiłam je, zaczęłam balowac, pic, palic... I przez rok, czy dwa było lepiej...
Potem poznałam swojego chłopaka, i przestałam tak życ. Uspokoiłam sie:)
No i doszedl do tego fakt, że miałam w klasie w liceum koleżankę, która chorowała na padaczkę. Każdego dnia zastanawiałam się, czy aby przypadkiem nie dostanie ataku. W końcu zaczęłam myslec, ze ja tez mogę dostac takiego ataku... I zaczęły się lęki. Chodziłam do psychiatry, dawała mi Asentrę 50 mg. Brałam ja najpierw po pół tabletki, później całą . Na początku pomagało. Później zrobiłam sobie 2-tygodniową przerwę, i gdy zaczęłam brac je z powrotem przestały działac. Wręcz przeciwnie - czułam się jeszcze gorzej. Poszłam do psychiatry prywatnie, a tam Pani doktor kazała mi odrzucic te leki, bo i tak mi nic nie pomagają, i stwierdziła, że pomoc psychiatry nie jest mi potrzebna, a powinnam pójśc do psychologa, który pomoże mi zlokalizowac źródło lęków i jakoś się z tym uporac.
Kiedy szłam do psychologa, gdy zaczynałam terapię, miałam lęki napadowe - nagle zaczynałam się czuc potwornie, myślałam, że zemdleje, że zaraz umrę, i panicznie się bałam... Najgorzej w Kościele, do którego bardzo czesto chodzilam, a teraz nie chodzę wcale :( A teraz, po 2 miesiącach terapii, nie wiem czy jest lepiej czy gorzej... Nie mam już ataków... Czuję się jakbym nie była soba, czasem jakby mnie tu w ogóle nie było, jakby wszystko to mi się sniło... Czasem myslę, że wolałam miec chyba te lęki... Lek prxyszedł, później minął. A to jest cały czas... :( I nie ma na to żadnego lekarstwa, ktore mogłabym wziąc i po którym by mi to przeszło... I te koszmarne noce, gdy się budzę i nie wiem co się ze mną dzieje :(
Czasem po prostu nie mam juz sily, wiem z 1 strony co mi jest, i ze nie umre, ze nic mi sie nie stanie, a jednak ten niepokoj gdzies tam jest... :(
Wy tez macie cos podobnego? :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 cze 2009, 10:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Estel86 03 cze 2009, 12:33
Mamy, mamy... chyba nawet większość z nas. Cały dzień czuje lęk, niepokój... Uczucie snu to derealizacja i jest typowa dla nerwicy.
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 cze 2009, 13:19
Natalka to moze wybierzesz sie do innego lekarza . Leki pomoga wytrwac Tob ie ten najgorszy okres zanim psychoterapia zacznie dzialać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

przez natalka11099 03 cze 2009, 19:41
Tak, właśnie myślę, żeby się wspomóc dodatkowo farmakologicznie, bo nie wytrzymam tego chyba dłużej... Po tym jak napisałam poprzedniego posta miałam taki atak, że przeraziłam siostrę i babcię, myślałam , że umieram :(
Wzięłam hydroksyzyne, która mnie trochę uspokoiła, no ale i tak nie czuje się najlepiej... Zresztą juz nawet nie wiem jak to jest LEPIEJ i NORMALNIE :(

[Dodane po edycji:]

I przez to cholerstwo będę musiała zacząć w przyszłym roku chyba studia od nowa... Bo nie mogę z tym wytrzymać , w innym mieście, gdy jestem sama :(

[Dodane po edycji:]

Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 cze 2009, 10:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Lęk wolnopłynący - całodzienny koszmar.

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 cze 2009, 20:42
Natalka ja wlasnie walcze o roczny urlop zdrowotny bo tak mnie powalilo ze ponad 2 misiace nie bylam na uczleni i teraz juz nie dam rady androbic i w dodtaku jeszcze nie czuje sie na silach/

Pamietaj ze zdrowie jest najwazniejsze. Studia nie zajac- nie uciekna!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do