KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 17 maja 2009, 06:54
Witam, z nerwica i okresami depresyjnymi zmagam się przez całe życie. Mam 21 lat, brałam kiedyś seronil i fevarin ale szczerze mówiąc nie widziałam poprawy. Doszłam więc do wniosku, że spróbuje z psychoterapią. I bardzo teraz proszę o konkretne odpowiedzi na moje pytanie. Czy jest na tym forum ktoś kto chorował dłużej niż rok, ukończył psychoterapie i wyzdrowiał? Prawdę powiedziawszy nie znam żadnej osoby która by się z tych paskudztw wyleczyła. A przynajmniej nie na zawsze. I proszę o nie podawanie przykładów typu "słyszałam że ktoś daleki z mojej rodziny się wyleczył" albo "moja sąsiadka się wyleczyła". Obawiam się, że chyba sami nabijamy się w butelkę z tym leczeniem. Na pewno leczenie pomaga nam, ale choroby które nas dręczą moim zdaniem nie są do wyleczenia, doszłam do takiego wniosku po 20 latach zmagania się z choroba :( kiedys panicznie bałam się że zwariuje, kiedy w końcu udało mi się ten lęk pokonać zaczełam bać się śmierci, kiedy pozbyłam się lęku przed śmiercią powrócił lęk przed schizofrenia. A teraz przytocze fragment z wikipedi, słowa psychiatry "Freud uważał leczenie lęków neurotycznych za bezcelowe, ponieważ na miejsce wyleczonych pojawią się inne. Negował także skuteczność leczenia samych tylko objawów za pomocą farmakologii lub perswazji"
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 08:45
Trzeba mieć nadzieję że uda nam się całkowicie z tego wyleczyć. Mo lekarz mówi że to możliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 17 maja 2009, 09:10
Wiesz jak to brzmi "mówi, że to możliwe?" Możliwe to jest to, że bez leczenia z tego wyjdę. Chodzi mi o to, że człowiek łazi i płaci za wizyte np 70zł przez pół roku po to, żeby to cholerstwo wróciło za rok czy dwa? Jesli chodzi o psychologów ze służby zdrowia to w ogóle pomine ten śmieszno-żenujący temat. Oczywiście mówię na podstawie swoich doświadczeń a mam ich sporo
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 10:12
IwciaZeschizowana napisał(a):Wiesz jak to brzmi "mówi, że to możliwe?" Możliwe to jest to, że bez leczenia z tego wyjdę. Chodzi mi o to, że człowiek łazi i płaci za wizyte np 70zł przez pół roku po to, żeby to cholerstwo wróciło za rok czy dwa? Jesli chodzi o psychologów ze służby zdrowia to w ogóle pomine ten śmieszno-żenujący temat. Oczywiście mówię na podstawie swoich doświadczeń a mam ich sporo





Wiem jak to brzmi- ale niestety nikt gwarancji nie da rpzeciez.
70 zl za wizyte to jeszcze nie tak zle- ja place 120 zl. a Co 2 tygodnie chodzę na wizytę.
Nie myślę już nawet o tym ile mnie to wszysko kosztuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 17 maja 2009, 11:31
Pewnie jak sie ktos wyleczyl z tego forum, to juz tu nie zaglada, bo i po co? Moj psychiatra tez mowi ze sie z tego mozna wyleczyc, ale moze i wrocic. Najwazniejsze to zaczac cos robic, nie tkwic w bezczynnosci i nie myslec ciagle o nerwicy, a zaczac cos robic z tym :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 maja 2009, 11:44
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 11:48
agusiaww napisał(a):Pewnie jak sie ktos wyleczyl z tego forum, to juz tu nie zaglada, bo i po co? Moj psychiatra tez mowi ze sie z tego mozna wyleczyc, ale moze i wrocic. Najwazniejsze to zaczac cos robic, nie tkwic w bezczynnosci i nie myslec ciagle o nerwicy, a zaczac cos robic z tym :)



Zgadzam się z Toba. Przecież żaden lekarz nie da nam gwarancji że nas wyleczy ani że to nie wróci. Gdyby to leczenie byłoby takie proste to na tym forum nie byłoby tylu osób.

Też mi się wydaje że osoby które się wyleczyły to po prostu nie zaglądają na to forum tylko nadrabiają zaległości i robią wszystko z czego musieli zrezygnować dzięki nerwicy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez linka 17 maja 2009, 12:25
To współczuje wam serdecznie....ja nie płacę ani złotówki za wizyty u psychiatry i u psychologa - albo mam szczęście i trafiłam albo...sama nie wiem.....i naprawdę nie narzekam, psycholog jest młodą kobietką, co prawda nie ma doświadczenia -a le też nie jest "starym rutyniarzem" i interesuje ją to co mam do powiedzenia. Co do psychiatry też narzekać nie mogę - jedna wizyta zwykle trwa ok 40 minut więc mogę się wygadać jakby co. Czy można sie wyleczyć....pewnie, że tak...ale to chyba tak ak z alkoholizmem, będzie w nas siedziec do końca życia i od nas samych zależy, czy po rozwiązaniu przyczyn choroby ( bo bez tego nie ma mowy o wyleczeniu) zaczniemy żyć na nowo - czy dalej będziemy tkwić w swoim własnym bagienku niezdrowych emocji... :(
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 17 maja 2009, 13:31
ja mam zamiar właśnie zacząć pierwszą w życiu psychoterapie gdyż nerwica dała mi tak w kość, że albo zacznę się leczyć albo popełnię samobójstwo. No wiec babka do której mam zamiar iść bierze właśnie siedem dych i wydaje sie byc dobra gdyż kilka osób na necie już ją polecało. W swoim życiu miałam 2 przygody z psychologami. Pierwsza Pani z kasy chorych u której byłam wydawała się sama niezrównoważona, kazała mi czytać książki o tematyce która w ogóle mnie nie interesuje. Kazała mi sie wyciszać i w ogóle chciała zrobić ze mnie taką osobę bardzo spokojną, wyciszoną itp. Z reszta to nie była nawet żadna terapia tylko jedna wizyta. Ja nie spotkałam się z czymś takim jak terapia z kasy chorych (mam na myśli taką raz na tydzień lub na 2 tyg) A druga moja przygoda to kiedy podjęłam decyzje o psychoterapii, ktos polecił mi osłaiony w katowicach instytut ericsonowski czy jakos tak to się pisze. Na wizycie facet stwierdził, że jego zdaniem moja nerwica wynika z tego, że nie umiem się usamodzielnić od rodziców co jest kompletna bzdurą gdyż wtedy mieszkałam sama i facet do tego zaproponował mi, że powinnam przyjść z domownikami. Powiedziałam mu, że jest to niemożliwe gdyż ojciec ma problemy z nogami i nie da rady dojeżdżać tak daleko a mama pracuje a poza tym znam moich rodziców i wiem że oni by sie nie otworzyli przed obcą osobą. Więc facet bez ogródek powiedział że bez nich mam więcej nie przyjeżdżać. Jaka jest różnica czy z rodzicami czy bez? Otóż indywidualna terapia kosztuje chyba 70zł z tego co pamietam a rodzinna 150. Więc po co koleś ma zarabiać ochłapy jak można wyciskać kokosy? Dodam, że nie jestem zbyt bogatą osobą. Więc wg instytutu ericsonowskiego jeśli nie możesz z rodzicami to jesteś skazana na nerwice. Żenada
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

przez aldara.35 17 maja 2009, 17:45
Ja jestem takim wyjątkiem! Korzystam z darmowej psychoterapii raz na tydzien ,czasem trwa godzine lub 1,5.Terapeuta jest psychiatra ,wiec mam ,,pełen pakiet,,Ale na tym plusy sie konczą.Uczestnicze w terapii juz kilka lat (oczywiscie nie u tej samej osoby)I niestety efekty sa niewielkie.Moge napsac tak jak Ty,bylam juz w takim zlym stanie ze jedynym wyjsciem wydawalo mi sie zejscie :)Ale z psychoterapią to tez nie jest taka łatwa sprawa. Początkującym wydaje sie to takie proste;ze porozmawiaja,zrozumieją ,zastosują i bedzie dobrze!A wcale tak nie jest! Zrozumienie nie pomaga pozbyc sie choroby,my (nerwicowcy)mamy niewyksztalcone cechy charakteru ktore nie pozwalaja nam funkcjonowac tak aby organizm ,,nie wytwarzal,,objawow.A wyksztalcic je w sobie ,gdy cale zycie funkconujemy bez nich,nie jest łatwo,a niewiadomo czy w ogole mozliwe!
Konkludując :mrgreen:
Niestety jestem sklonna stwierdzic ze nerwice mozna tylko oswoic aby pozwalala nam jako -tako zyc :(
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 18:10
Ja niestety gdy nerwica mnie zaatakowała nie byłabym w staie czekać jeszce dłuzej na panstwowa wizyte wiec udalam sie do poleconego lekarza, o ktorym duzo osob na tym forum wyraza sie pozytywnie. Widze efekty, wiec u niego dalej bede sie leczyla. Na czym jak na czym ale na zdrowiu nie można oszczędzac poniewaz ma sie je tylko jedno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 maja 2009, 18:40
aldara.35 napisał(a):(oczywiscie nie u tej samej osoby)
To znaczy, że im więcej terapeutów się zaliczy tym lepiej? Nie wydaje mi się. Zmiana terapeuta oznacza rozpoczęcie wszystkiego od nowa, a to chyba nie w tym rzecz żeby zaczynać po raz któryś, lecz skończyć to co się raz zaczęło.

aldara.35 napisał(a):A wyksztalcic je w sobie ,gdy cale zycie funkconujemy bez nich,nie jest łatwo,a niewiadomo czy w ogole mozliwe!
Ogólnie podoba mi się co napisałaś w swoim poście, lecz skąd ten pesymizm? Oczywiście, że możliwe!

W życiu nie ma nic stałego, kompletnie nic, wszystko się zmienia. Nawet człowiek jako forma jest zmienny (wszystkie komórki ciała zmieniają się co ok. 7 lat). Czy jest więc coś, czego można by było się uchwycić? Tak, jest to nasze wewnętrzne "ja". Od urodzenia do śmierci niezmienne, niezłomne - stanowi korzeń bytu, jest esencją duszy.

My nerwicowcy zapominamy o sobie, swoich prawdziwych cechach, uczuciach i emocjach, a wykształcamy takie, które potrzebne są nam do obrony naszego wyobrażenia o sobie. Proces odbywa się latami, cegiełka po cegiełce powstają niesamowicie subtelne i sprawne "nadbudowy" na mechanizmy obronne - ba, powstaje cały system defensywny oparty na skrajnościach, sprzecznościach i konfliktach !!!! Objawy wskazują jak bardzo jesteśmy sprzeczni sami z sobą.

To nic, że całe życie funkcjonujemy bez właściwych cech osobowości. Nie znaczy to, że ich nam brakuje! One są, czekają cierpliwie aż pozwolimy im się wynurzyć z cienia i w pełni rozwinąć. Nie jest to możliwe, póki się tak kurczowo trzymamy siebie, "ja" nieprawdziwego.
Jaka jest strategia? Poznać siebie jako "ja" nieprawdziwe, odrzucić a jednocześnie przyjąć siebie takim, jakim się naprawdę jest. Brzmi prosto, ale wymaga wielu ciężkich lat pracy.

Podsumowując, więcej optymizmu aldara.35.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

przez aldara.35 17 maja 2009, 20:44
Oczywiscie ze nie jest korzystne zaczynac terapie wciąz od nowa.Ja napisalam to tylko dlatego aby ustrzec sie przed ewentualnymi radami -abym zmienila terapeute-Więc z gory zaznaczylam ze ta,jest moja kolejną i ze to nie wina terapeuty ze nadal mam objawy choroby :)
Co do Twojego listu, LucidMan ,masz oczywiscie duzo racji.Podsumowując-uwazam ze nam ,chorującym brakuje po prostu odwagi aby to wszystko co juz wiemy wprowadzic w czyn! Za bardzo boimy sie ewentualnych problemow związanych z czyms nowym i nieznanym i kurczowo trzymamy sie utartych ,znanych i szkodliwych dla nas rozwiązan.
Jesli chodzi o optymizm,hmmm duzo go utracilam po ostatnich przezyciach związanych z uzaleznieniem od benzo,czuje ze utknęłam w chorobie i do jednego zaburzenia (nerwicy)doszlo kolejne
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: KOMU UDAŁO SIĘ WYLECZYĆ?

Avatar użytkownika
przez petunia 19 maja 2009, 22:08
LucidMan bardzo do rzeczy i bardzo pozytywnie ;) chcę w to wierzyć, bo jeszcze gdzieś w głowie kłębią się myśli podobne do aldary. Ale zaraz chyba właśnie wymyśliłam rozwiązanie łączące Wasze podejścia ;)
Pierwszy etap: oswoić się z nerwicą podać jej rękę aby móc normalnie żyć, następnie to podanie ręki owocuje poznaniem podświadomego mechanizmu, którym posługiwaliśmy się przez lata i które uwypukliło nerwicę, jednocześnie powoli poznajemy nasze prawdziwe Ja, prawdziwe potrzeby.
Kolejnym etapem jest stopniowe odrzucenie starego postępowania na rzecz nowego, który może prowadzić do życia bez lęków i ograniczeń. Ale faktem jest, że ludzie z natury boją się zmian nawet tych, które dają szanse na lepsze życie, łatwiej nam tkwić w starych przyzwyczajeniach nawet jeśli powodują ciężkie dysfunkcje a tym samym utrudnienia w funkcjonowaniu.
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do