Uciekanie przed trudnościami

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Uciekanie przed trudnościami

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 20:42
Gdzie uciekamy? Ja bym chciała strone słońca!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Uciekanie przed trudnościami

przez betty_boo 17 maja 2009, 21:55
co wy się studiami martwicie...zobaczycie jak bedzie w pracy:)!
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Uciekanie przed trudnościami

przez Abradab 17 maja 2009, 22:01
Ej, zaczekajcie na mnie! Ja też bym sobie uciekł ^^'
Tja, żeby zobaczyć jak w pracy trzeba najpierw ją znaleźć (i tutaj w moim przypadku kółeczko wokół nerwicy się zamyka :)).
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Uciekanie przed trudnościami

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 17 maja 2009, 22:21
hmmm ja to bym przeleżała na plaży w jakimś ciepłym miejscu, i pewnie tak bym się spaliła żeby mi się odechciało tej plaży :mrgreen:
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Uciekanie przed trudnościami

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 maja 2009, 09:17
Jak pomyślę sobie o [racy to od razu jetsem zielona ze strachu. Nie wiem co to bedzie.
I na razie nie mysle.
Na razie chce studia skonczyc .
I dam rade!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Uciekanie przed trudnościami

przez Abradab 18 maja 2009, 10:59
Pewnie, że dasz radę! Studia to nie wyścigi :)
Ja sobie nie wyobrażam obrony dyplomu. Leki mi nie działają, a tu za jakieś dwa-trzy tygodnie będę musiał stawić czoła wyzwaniu, ale spoko. Dam radę, ha!
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Re: Uciekanie przed trudnościami

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 maja 2009, 12:38
To faktycznie wyzwanie przed Tobą - bede trzymala mocno kciuki :)
Wychodzę z założenia że zdrowie najważniejsze. Więc wpierw chce być zdrowa :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Uciekanie przed trudnościami

przez Rosveen 20 maja 2009, 19:59
Ha. Studia. Można zostac sławnym i bogatym, nie skończywszy studiów. Można być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem, nie skończywszy studiów - mój ojciec rzucił je na drugim roku i nigdy już nie próbował wracać, moja matka 3 razy zmieniała kierunek (ostatecznie jednak została tym nieszczęsnym magistrem :smile:)
Ale cóż ja mogę powiedzieć, będąc w wyjątkowo nieciekawej sytuacji? Boję się. Uciekam. Nie chcę tego, nienawidzę siebie za te wieczne ucieczki, ale nie umiem inaczej. Staram się, ale poprawa nie przychodzi albo przychodzi bardzo powoli. I oto mam przed sobą perspektywę powtarzania pierwszej klasy liceum. Nie dlatego, że się nie uczę - dostaję dobre oceny. O ile zjawiam się na lekcjach... Krótko mówiąc, jestem nieklasyfikowana i nie mam pojęcia, co z tym zrobię, bo nawet gdybym wybłagała egzamin klasyfikacyjny (większość nieobecności jest nieusprawiedliwiona, więc nie muszą się zgodzić), to i tak go pewnie nie zdam, a poza tym nie pójdę prosić, bo boję się przedmiotu, nauczycielki, wychowawczyni... Właściwie wszystkiego.
Ech... Cokolwiek się stanie, za miesiąc wakacje, podczas których może uda mi się zapomnieć przynajmniej o niektórych lękach. Mogę uciec z wami w stronę słońca? :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 maja 2009, 19:12
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Uciekanie przed trudnościami

przez lekopawel 20 maja 2009, 21:44
Ja od kilku miesięcy skutecznie odkładam pisanie pracy inżynierskiej. Wcześniej miałem wymówkę, pracowałem. Od piątku już nie pracuję, ale dalej nie potrafię się zebrać, żeby cokolwiek napisać. Wszystko jest mi obojętne. Nie mam dużych lęków. Normalnie mogę wyjść do sklepu i pojechać na konsultację do psychoterapeuty. Głównym moim problemem jest teraz to, że czuję się jak robot, który nie ma uczuć. Na ostatniej wizycie dowiedziałem się, że nie mam kontaktu z niektórymi swoimi emocjami, m.in. ze złością. Poświęcam mnóstwo energii na tłumienie tego wszystkiego w sobie i już nic więcej nie czuję. Nie chcę tego, chciałbym to wszystko puścić, ale nie potrafię. Mam tylko nadzieję, że leki niedługo zaczną działać. Wierzę też w działanie kolejnej psychoterapii, którą sobie szykuję. Niestety będzie bardzo droga. Na szczęście odłożyłem trochę pieniędzy, gdy pracowałem. Jak leki zaczną działać, zacznę szukać nowej pracy. Też nie potrafię utrzymać się w jednej pracy dłużej niż kilka miesięcy i zdaję sobie z tego sprawę, ale może najbliższa psychoterapia to zmieni.

Szkoda tylko, że psuję sobie cały dorobek dotychczas wypracowany na studiach. Niby mogę jeszcze przedłużyć studia i przesunąć tym termin pisania pracy, ale już to raz zrobiłem i nie chcę przeciągać, żeby wogóle kiedykolwiek tą pracę napisać. Jutro znowu spróbuję usiąść do pisania.

Czasami chciałbym, żeby moje życie przeżył za mnie ktoś inny. Chciałbym przestać się już z nim (ze swoim życiem) męczyć. Czy macie też takie myśli?
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
14 maja 2009, 12:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do