Ktos pomoze w diagnozie...?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 13 maja 2009, 09:38
Witam
jestem tu nowy aczkolwiek od jakiegos czasu przygladalem sie postom na tym forum. Dopiero teraz odwazylem sie zlozyc konto i napisac..mimo ze nie jestem jakis tam niesmialy, poprostu uwzalem ze..to nie bardzo potrzebne i samo czytanie waszy wypowiedzi mnie uspokajalo. Okej do rzeczy...
Czy ktos moglby mi powiedziec co sie ze mna dokladnie dzieje? Bo naprawde..takie samo ocenianie sie.. i przypisywanie sobie kolejnych chorob nie jest raczej pomyslem na medal..ano wlasnie to zaczne od tego ze moze i to nie hipohondria :P ( wiem bo moj ojciec ma i go nawet krytykuje za to i mnie to meczy O_o) hm to raczej nie takie wysuzkiwanie sobie chorob zeby powiedziec O UMRE SWIETNIE..chociaz roznie bywalo.. wszystko co bylo nie tak z moim cialem albo bylo okej tylko ja to tak odbeiralem traktowalem jako raka :/ czuje zmeczenie.. wstaje nawet czasem zmeczony.. niewazne ile bym spal :/ owczywiscie wspomne ze wiekszosc rzeczy ktore odebralem jako nienormalne zdiagnozowalem jako rak ewentualnie guz mozgu..czasem sie niemoge skupic.. itd. Przez krotki dosyc okres widzialem wszystko jakby nierealne moze nie tak.. surrealistyczne to raczej lepsze okreslenie..oczy jak bolaly tak bola.. myslalem ze poprostu mam cos z oczami bo czasm dlugo siedze przy komputerze..ale no coz jakos niby mija.. albo juz nie zwracam uwagi bo taka taktyke obronna udalo mi sie z trudem..ale udalo wypracowac..chociaz nie dziala zawsze..wszystko bylo dziwne.. mialem cos w rodzaju ataku? siedzialem ze znajomymi na lawce i nagle ..niewiaodmo skad czemu jak po co na co.. wstalem z lawki poczolem przeszywajace cieplo przez glowe taki wybuch ciepla i zaczalem panikowac.. mialem wrazenie jakbym nie wiedzial co sie dzieje.. gdzie sie znajduje..jakbym tracil kontrole.. ale i tak sie kontrolowalem..ale mialem wrazenie ze.. ;/ zaraz padne zemdleje czy cos gorzej..trzeslem sie ze strachu..i staralem sie jakos uspokoic..wtedy jakos dziwnie dzialalem.. zgonilem to na wyziembienie organizmu ..w sumie i o szyji tez myslalem bo lekkie problemy z nia mam ostatnio.. co lepsze pamietam ze jak zgonilem nagle na szyje i ja masowalem itd to tak jakbym zapomnial o tym ze to wyziembienie..balem sie okropnie..chcialem uciec z tamtad..czolem sie strasznie niekomfortowo..nerwowo patrzylem tylko gdzie moge isc.. w domu mialem cos w rodzaju goraczki.. i lek ze umre.. ze to koniec.. niemoglem spac bo balem sie ze sie nie obudze..Nastepna rzecz ktora chcialbym opisac to cala nerwowosc.. moja..nerwowe ruszanie noga..denrerwuje mnie byle "gowno"..np cos przesune reka a nie chcialem .. strona sie za wolno laduje czy cos.. odrazu leci typowo polskie " KUR*A".. mam nerwice natrectw.. to wiem.. od lat mam takie mysli ze musze cos zrobic bo jak nie to umre... swietnie.. nie umarlem na szczescie mi mo ze wiele razy sie temu przeciwstawilem.. ale i tak to wracalo.. nerwowe plucie czesto.. wiem no ohydne..ale coz poradzic.. pozatym ciagle poczucie niepewnosci.. leku przed tym co bedzie.. boje sie za cala rodzine.. martwie sie ze im cos bedzie..ze umra czy cos.. w sumie to wszystko nasililo sie od kiedy..zdradzila i zostawila mnie osoba ktora bardzo...kochalem..do dzis nie moge zrozumiec jak ktos zgwalcony w dziecinstwie mogl..zdradzic poprzez bliski kontakt cielesny.. z inna osoba .. sam mialem uh nie napisze o tym ale.. podobne przezycie w dziecinstwie.. ale to poglebia to niezrozumienie sytuacji.. co do tej choroby natrectw to mam tak ze ..jak nie zmienie kanalu w tv do przodu do tylu.. i potem dopiero na ten kanal co chce to nie da rady.. zle sie czuje :/ paranoja ludzie.. zdaje sobie z tego sprawe ze to mi sie tylko wydaje :/ Wracajac do przeszlosci . to pamietam jak w szkole lazilem taki czasem oslabiony..i mialem wrazenie jakbym mal zemdlec.. i mialem chec uciec ze szkoly bo zbliza sie zagrozenie dla mojego zycia.. mimo iz nauka nie przychodzila mi z trudem.. wystarcyz mi dany text przeczytac 2 -3 razy zeby go w duzym stopniu zapamietac.. czasem nawet i raz O_o.. to i tak sie balem cholernie w szkole czesto nawet nie wiedzialem czego.. od ostatniego czasu boje sie chorb psyhicznych... ZE ODPLYNE NIE MA MNIE! mam swoj swiat kaplica.. albo ide jak osaczony po "swojej wlasnej ziemi w mojej glowie" nie chce tego.. boje sie ze dostane schizofrenii..wyszukuje sobei objawow itd.. patrze czy jest okej.. kazdy moj komentaz na glos toleruje jako.."gadanie do siebie i pierwszy objaw choroby" no coz.. czasem czuje sie w sumie jak nacpany.. chociaz teraz rzadziej.. jednakze moj durny mozg, bo to jego sprawka.. dal diagnoze .. STARY MASZ SCHIZOFRENIE.. ostatnio nawet widzialem ludzi ze schizofrenia na ulicy.. moja mama jako ze posiada wyksztalcenie medyczne powiedziala co jest tej osobie.. tak sie przerazilem ze bym stal sie taki jak ta osoba.. ze do konca dnia o niczym innym nie moglem myslec.. no coz.. wczoraj doszlo tak zwane poczucie PUSTKI.. i brak uczuc.. dzisiaj jest ..odrobnike lepiej.. taka obojetnosc.. choc dzisiaj mniejsza znowu zdiagnozowana prze zmoj mozg jako OBJAW SCHIZOFRENII :/ mam tego dosyc.. nie jestem zadnym zawiasem.. uchdoze raczej jako czlowiek pelen zycia i humoru i tak jest.. tylko jak zaczne "ZA DUZO MYSLEC NAD SOBA" to sie doluje..mysle nad tymi natrectwami chorobami.. i co mam z tego? lęk... Przepraszam ze tak chaotycznie pisze ale pisze objawy ktore mi wlasnie do glowy przychodza ciezko mi sie troszke skupic..pozatym czuje sie bardzo bardzo zaspany... Mialem cos w radzaju ataku jakbym niewytryzmal natoku mysli mial starcic kontrole ze ZWARIUJE ZARAZ CO SIE DZIEJE.. pobieglem do lustra.. patrze co jest .. czy zbladlem czy nie.. bylo okej wg mnie.. ale niemoglem sie wyzbyc tego uczcia ze zwariuje mimo ze podswiadomie czolem ze i tak nad soba panuje.. usiadlem wteyd i czytalem wasze posty.. jakos przeszlo nastepnym razem.. jak mialem cos podobnego ..tzn tak sie zaczynlo to ..objawy te WYSMIALEM O_O i nie mam od tamtej pory.. cala ta taktyka wysmiewanie sie z tego i mowienia TA JASNE I CO JESZCZE .. MOZE ZEMDLEJE ?heh.. podziala... ale musze siegnac obiektywnej opinii kogos "w temacie" mimo ze nie chce isc do lekarza..boje sie wstydze itd ogolem latwo nawiazuje kontakty ale jezeli chodzi .. o glebsze sprawy to nie ufam nikomu.. no coz.. "przeszlosc czyni cuda.."( tak jak wspominalem wyzej o wypadku moim w dziecinstwie).. ah wlasnie bym zapomnial! oczywiscie jak mialem wtedy "atak" na lawce.. balem sie tam siedziec mialem uczucie ze to znowu wraca chcialem uciec ale..zdecydowalem ze SIEDZE I KONIEC.. i zyje. wiec to tylko wyobraznia.. eh.. co mi sie wlasciwie dzieje? mam dosyc rozdraznienia zmeczenia nerwowosci.. lekow ze zaraz umre czy cos jak czegos nie zrobie.. ze mam schizofrenie.. czy inna chorobe.. ze strace swoje prawdziwe "JA" i znajde sie w "SWOIM" swiecie. eh.. tak i to cale uzalanie sie nad soba.. swietnie..jak ktos dobrze sie wczytal pewnie i odrazu pomyslal ze mam lek przed byciem z kims i zdradzeniem tak.. i teraz mam problemy..niby poznalem super dziewczyne.. ale coz z tego raz mi dala kosza bo sama miala cos nieteges z przeszloscia.. teraz wrocila.. i sie spotykamy jednakze boje sie cholernie i chyba przestane sie z nia widywac bo.. mam uczucie presji..i lek ze mnie zdradza czy cos ,.. walcze z tym ale.. zawsze gdy zbagatelizuje cos co mowilo mi jasno ONA MOZE COS KRECIC.. i z kims innym ostro pogrywac na drugi front.. to wydaje mi sie ze .. to cos zle ze mna..i kolejny objaw chrooby... prosze was.. pomozcie mi tak nie idzie zyc :/ Masakra...w sumie dobrze sie czuje ze to wszystko, a moze i nie wszystko wypisalem tu.. od dawna planowalem .. z Gory dziekuje i przeprasza ze tego tekstu az tyle .. mnie osoboscie wkorza cyztanie dlugich textow.. i leci znowu ta slynna wszechobecna w polskim spoleczenstwie "KUR*WA" wzbogacona o moje " nie czytam :/".. prosze pomozcie mi.. tak nie idzie zyc .. naprawde.. chce to zwalczyc poki jeszcze na tyle sie kontroluje :/...
pozdrawiam :D
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez NutShell 13 maja 2009, 10:51
Witaj, nie mogę Ci na pewno powiedzieć, co Ci dolega, bo nie znam się na tym na tyle żeby mieć prawo wystawiać diagnozy i nawet nie chcę, ale na pewno uważam, że koniecznie musisz się udać do psychiatry( który może wypisać Ci leki jeśli się na to zgodzisz, a przede wszystkim, co bardzo ważne, może Cię zakwalifikować na terapię). Nie myśl, że każdemu z forumowiczów, który był u lekarza było łatwo, było cholernie ciężko większości z nas, ale to jest bardzo potrzebne, przede wszystkim dla samego siebie.

To, co Ci mogę powiedzieć, to to, że moim zdaniem masz hipochondrię, nerwicę natręctw, której z resztą jesteś świadomy no i zaburzenia lękowe, ale nie wiem czy to nerwica lękowa, może to hipochondryczne bardziej, ale w ogóle nie bierz moich słów na 100%, bo tak jak pisałam nie mogę wystawić Ci diagnozy i nikt tutaj nie powinien Ci jej wystawiać, a jedyne co mogę Ci powiedzieć na 100% to to żebyś poszedł do lekarza i to koniecznie jeśli nie chcesz się z tym męczyć.

Pozdrawiam :mrgreen:
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 13 maja 2009, 10:55
dzieki :D no coz hipohondira.. swietnie :/ poki co boje sie isc do lekarza..
a z ta diagnoza :o to moze jednak zle temat uchwycilem... chodzi mi o wasze opinie glownie :D
ja rozumiem ze kazdemu jest ciezko.. :< wiem jak ja mam..
ale no nic jeszcze raz ci dziekuje :D



A wlasnie..zapomnialem dodac o drzeniu miesni i nerwoblach.. zwlaszcza w klatce piersiowej i czestym szybki lub powlonym a glosnym biciem serca ktore czasem nawet slysze w glowie jak bije :/
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 maja 2009, 11:17
Z tego co piszesz raczej masz objawy nerwicy, choc moze to byc zaburzenie laczone jak u mnie czyli zaburzenie depresyjno lekowe, za depresja przemawialoby to ze jestes zmeczony oraz to ze masz zmienne nastroje, najlepiej isc do lekarza niz sie meczyc, pozdrawiam.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6256
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 14 maja 2009, 14:04
heh no coz.. w koncu bede musial :/.. masakra :P
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Donkey 14 maja 2009, 14:50
I to czym prędzej leć !
Każdy kolejny dzień bedzię gorszy jak wiem po sobie :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 14 maja 2009, 21:11
tak zrobie.. ale przysiagl bym ze od wczoraj gdy sie poteznie wkorwilem ze to moje myslenie i zastanoawianie sie nad tym powoduje to i mysle o wszystkim tylko nie o tym i robie na sile wszystko by tylko odwiesc mysli od tego to jest nawet lepiej ;O nie mowie ze tam odrazu mega poprawa..ale odrobine.. dostalem jakiegos kurde kopa nadzieji :o moze nie tyle nadzieji co wiary w to ze cos sie da z tym zrobic moze nie samemu .. ale moj wklad sie liczy. Chociaz mialem dziwne momenty.. no coz tak czy siak wizyta w planach :/ a do tego sie zmusic bedzie ciezko :P
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Donkey 14 maja 2009, 21:54
Nie myśl o tym że trzeba się zmuszać do tej wizyty. pomyśl ze po wizycie bedzie lepiej!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 14 maja 2009, 22:31
Wlasnie lekarz tez Ci da nadzieje, naprawde sie z tego mozna wyleczyc tylko trzeba chciec i cos z tym robic :) i w tym ma Ci pomoc lekarz to pierwszy krok do twoje zdrowienia, pociesz sie ze nie jestes sam wszyscy odczuwalismy podobne jak nie takie same objawy i wszyscy z tym walczymy, najwazniejsze to sie nie poddawac i walczyc :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6256
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 15 maja 2009, 00:32
problem w tym ze..na chwile obecna nie jestem ubezpieczony.. a to potrwa jeszcze z tydzien :/ nie oplaca mi sie rejstrowac w urzedzie pracy bo jestem w trakcie rozmow o prace :/ na prywatne uslugi mnie nie stac a rodzicom nic nie chce mowic zeby ich nie martwic i tak maja juz swoich problemow duzo..

Nie nie nie nie mam zamiaru sie poddac odrazu walczyc chce bo zdaje sobei sprawe ze jak sie zapsuzcze bardziej to bedzie gorzej a to nie chce.. bo uh.. no coz niewiem skad wzialem motywacje poki co ale ja mam :O oby bylo dobrze :/ tylko martwi mnie jak ktos nawet dla zartow powie "kurde jak nie ty :P!, CO ci jest ze taki jaksi wesoly dzisiaj :P?" odrazu mam mysli jak to nie ja?.. moze jzu nei jestem soba? kurde paranoja :P ale jak tak czytam posty innych ludzi to tak najgorzej u mnie nie jest :P czasem ta swiadomosc ze widze iz daje sobie sprawe z tego co sie ze mna dzieje przyprawia mnie o mysli typu " ja wariuje./. albo jzu zwariowalem .. " i takie dziwne uczucie :o heh :O
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 16 maja 2009, 18:31
Wszyscy to przezywamy, takie lęki ze zwariowalismy ale nie zwariowalismy tylko jestesmy bardziej wrazliwi. A do lekarza idz najszybciej jak bedziesz mial ubezpieczenie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6256
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Rise_And_Fall 16 maja 2009, 21:46
troche mnie to w sumie uspokoilo ale i tak jak lapie mnie to odczucie zezwariuje.. :/ to rozne mysli czepiaja mi sie glowy :/ uh teraz tylko ubezpieczenie.. juz nawet mam z kim isc tam .. bo sam nie mam zamiaru raczej.. chce jeszcze z kims blizszym pogadac po tym ..
fakt faktem coraz czesciej mysle o tej zasranej schizofrenii :/
They’ve come to see you rise and fall....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2009, 08:56

Re: Ktos pomoze w diagnozie...?

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 08:52
Nie mysl o schozofreniii- nie nakręcaj sie niepotrzebnie. Tylko jak bedziesz juz mogl to najszybciej idz do lekarza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do