Nerwica a odżywianie, dieta, tycie, odchudzanie itp

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Nevada 22 wrz 2007, 17:17
ty to rozumiesz, że trzeba jeść, to co smakuje, żeby w ogole coś zjeść, a u mnie w domu zawsze zmuszali mnie do jedzenia tłustych żyłkowatych kawałów wstrętnego mięsa, albo jakiejś cuchnącej tłuszczem kapusty.... jakby nikt nie mógł zrozumieć, że nie lubię takiego jedzenia. a sałatki, czy lekkie kanapki bez centrymetrowej warstwy tłuszczu to "nie jedzenie" . i darli się na mnie starzy jak chciałam jeść to co mi smakowało, i wmuszali we mnie wstrętne smalce itp, bo mam być gruba, a nie taka jak ja chcę.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 22 wrz 2007, 17:27
Rozumie, bo w domu mam tak samo. Wolałam nie jeść, niż żreć to świństwo. Ale to nie jest wyjście: nie jeść. Możesz sobie sama przecież coś przyrządzić.

A w ogóle, to po latach okazało się, że i matka i ojciec cierpią na wiele dolegliwości wywołanych złymi nawykami żywieniowymi. I teraz proszą mnie o rady w tej dziedzinie :mrgreen:
Pstryk
Offline

przez Nevada 22 wrz 2007, 17:40
moja matka jest skrajnie otyła, wiesz? i to ona twierdzi, że się zna na odżywianiu, a w rzeczywistości w tym dla mnie nie jest żadnym autorytetem, bo takich świństw czym ona się zapycha, to u nas nawet pies nie je.

powiem ci, że oczywiście, że sama sobie przyrządzam, tym bardziej, że wyjechałam teraz z domu i wreszcie mogę jeść to co chcę, albo nie jeść kiedy nie chcę. ale w domu kiedy robiłam sobie jakąs fajną sałatkę, albo coś w folii cały czas byłam wyzywana od anorektyczek je*niętych, tak jakby chęć jedzenia w inny sposób była jednoznaczna z tym, że jestem chora na anoreksję, bez sensu. na przykład darli się na mnie jak robiłam sobie musli z jogurtem - teraz już sie nie drą, ale wyśmiewają mnie, do zakazanych posiłków należało też jedzenie samych warzyw, chudego mięsa....

a najdziwniejsze było to, że matka odbierała mi jedzenie i sama się tym zażerała, jak na przykładf ojciec coś fajnego kupił, jakieś avocado czy coś, to ja dostawalam plasterek, a ona reszte - bo ona jest duza i musi duzo jesc.

nie chcę tam nigdy wracać na dłużej niz dwa tygodnie.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 22 wrz 2007, 17:52
Nevada napisał(a):a najdziwniejsze było to, że matka odbierała mi jedzenie i sama się tym zażerała,

:shock: Brak słów.

moja matka jest skrajnie otyła, wiesz?

Moja ważyła prawie 150kilosów. Nagle, pewnego dnia organizm tego nie wytrzymał. Wiesz, serducho, ciśnienie, nawet kości... Tfu tfu, ale Twoją też to czeka. Kwestia czasu.

Podziwiam Cię, ponieważ gdy miałam anoreksję, miałam okazję wyprowadzić się z domu. Nie zrobiłam tego, ponieważ za dobrze siebie znam. Nie jadłabym w ogóle. Ale widzę, że Ty jesteś rozsądniejsza, masz więcej oleju w głowie ;) Bardzo mnie to cieszy, tym bardziej, że Twojej matki nie będzie w pobliżu: możesz i chcesz dobrze się odżywiać i nie będzie Cię przy tym, jak Twojej matce zdrowie wysiądzie (tfu, tfu) ;)
Pstryk
Offline

przez Nevada 22 wrz 2007, 18:06
mojej już serce nie wytrzymuje, kości, stawy puszczają - w kolanie puścił. Wtedy coś tak jakby zaczęła iśc po rozum do głowy i jeść trochę mniej, ale to wyglądało i tak w ten sposób, że zje wielką mise sałatki z pomidorów, a jak nikt na nią patrzył, to gotowała sobie golonkę :roll: i potem jej tylko ten tłuszcz ściekał po brodzie.

jeśli chodzi o jedzenie, sama popadam w pułapkę - nie ma nikogo, kto mi każe jeść, więc sobie pofolguję i nie będę jadła. ale wiesz, uważam że lepsze to jest niż pofolgowanie w sobie w taki sposób, że pójdzie się do lodówki w nocy i zeżre się jak ostatnia świnia wszystko co było przeznaczone dla domowników. to, że ograniczam się mimo wszystko z jedzeniem dobrze mi służy, przynajmniej nigdy nie będę taka gruba jak ona i nie będe tak robić jak ona. teraz gotuję sobie ryż i kaszę na kostce rosołowej i to mi smakuje. i nie ma nikogo, kto mi do tego daje łychę smalcu.

raz robiłam ciasto drożdżowe i mówię babci, żeby mi się nie wtrącała, bo ja wiem lepiej jak to zrobić. czyli chciałam dać trochę oleju, żeby to było dobre i lekkie - takie jak babci smakowało. a ona jak wyszłam do toalety wrzucila tam kostkę roztopionego masła!! i udawała że nic to się złego nie stało. nie muszę chyba mówić, że wywaliłam ciasto i zrobiłam nowe.

w domu w ogóle nie wiem czemu, ale nikt nie chce jeśc, tego co robię. raz powiedzialam mamie, że ją odchudzę i zaczelam stosowac metode, żeby owszem - podsmażyć mięso, ale zaraz potem je odcedzic z calego tluszczu na durszlaku - mięso smaczniejsze i odtłuszczone. a moja matka jak jakaś wariatka sie oburzyla i w ogole, chociaz teoretycznie sie miala odchudzac.

powiedziala mi, zeby jutro jej tak indyka zrobila. powiedzialam ze zrobie. a jak wstalam, to ona cale mięso indycze dala do piekarnika i gotowala w roztopionym tluszczu i udawala, ze nie rozumie co sie do niej mowi.

bethi, uwierz mi, ja juz wole nie jesc niz tak sie stoczyc. wiem ze teraz to zabrzmi jak slogan z taniej strony pro - ana, ale uwazam, że wolę już mieć iwelką niedowagę, niż być takim wrakiem czlowieka, którzy żre i sie tak zachowuje.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 22 wrz 2007, 18:43
Nevada, ale ja się i tak martwię - jakbym widziała siebie, wtedy...
Zawsze miałam zasadę: jak mam wyglądać jak moja matka, wolę umrzeć. I o mało się nie przekręciłam z powodu anoreksji. I teraz jest mi ciężko, bo mimo iż się wyleczyłam, mój organizm nie funkcjonuje normalnie z powodu anoreksji :!: :!: :!:
Kochanie, rozumie, że wychowałaś się w atmosferze chorego podejścia do żywienia, ale prawda jest taka, że teraz Ty o tym decydujesz i od Ciebie zależy jakość Twojego życia. Twojej matki już nie nawrócisz, a niech se żre, tyje i umiera z przejedzenia. Najważniejsze, że Ty masz czyste sumienie: zrobiłaś w końcu wszystko co mogłaś dla niej. Przecież jej nie ubezwłasnowolnisz! Kochanie, nie powtarzaj jej błędów (może w inny sposób, ale tak czy siak, niszczysz siebie nie jedząc).
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 22 wrz 2007, 21:47
Ale jatka...



Ja jestem, a raczej próbuję być na Diecie Optymalnej doktora Kwaśniewskiego.
Ciągle mam kilka-kilkanaście kilo nadwagi z powodu tego, że jak jestem ze stresowany to jem słodycze :( .
Różne batoniki, czekolady, itd.
To jest strasznie uciążliwy nałóg, bo tak na dłuższą metę wcale nie powoduje bym się czuł lepiej :( .
Najgorsze jest to, że od kilku miesięcy ledwo kontroluję to co jem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Nevada 26 wrz 2007, 12:45
obecnie staram się zacząć normalnie jeść, z pomocą o dziwo przychodzi mi mój były, który sam mi radzi, żebym jadła lekkostrawnie, staram się też nie nakręcać na to, żeby o tym nie myśleć że jak jem to coś tam się dzieje, staram się prawidłowo odczytywać sygnały sytości i głodu, ale trochę z tym ciężko.
jeśli chodzi o dietę kwaśniewskiego, to mój kolega na niej schudł!
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 26 wrz 2007, 17:17
Nevada, tak 3mać. Może zabrzmi to dziwacznie, ale mi największą przyjemność sprawiało odkrywanie smaków. To sprawia, że jedzenie staje się przyjemnością.

Co do diety Kwaśniewskiego, mój ojciec też ją stosował i też schudł. Co do słodyczy, cóż, radziłabym umiar, ponieważ istnieje coś takiego, jak fizjologiczny aspekt niepokoju. Na przykład denerwując się przed wyjściem z domku, czy spotkaniem, zazwyczaj nie jemy albo jemy nie to, co należy. Ilekroć jemy pokarmy zawierające dużo cukru lub rafinowanych węglowodanów, nasze ciało wytwarza adrenalinę, by wyregulować poziom cukru we krwi. Adrenalina natomiast jest podstawowym czynnikiem wywołującym niepokój i nerwowość.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 wrz 2007, 17:21
bethi napisał(a):Ilekroć jemy pokarmy zawierające dużo cukru lub rafinowanych węglowodanów, nasze ciało wytwarza adrenalinę, by wyregulować poziom cukru we krwi. Adrenalina natomiast jest podstawowym czynnikiem wywołującym niepokój i nerwowość.

Boże to jak wytłumaczyć moje ataki wręcz napady głodu słodyczowego ja miałam taki moment, że jadłam tylko czekoladki i tylko jednej firmy o jednym smaku Buławki Wawla :roll: zjadłam ich kontener i nie miałam wtedy w ogóle ataków lęku :?
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 wrz 2007, 17:41
no tak właśnie myślałam bo strasznie było mi dobrze :mrgreen:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Pstryk 26 wrz 2007, 17:49
Hm, ja dzisiaj szukałam czekolady z chili. Koś próbował?
Pstryk
Offline

przez Pstryk 26 wrz 2007, 19:17
No w TV słyszałam takową reklamę. Trochę mi się gryzie jedno z drugim ale ta moja ciekawość nowych smaków... :lol:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 27 wrz 2007, 03:53
Nevada napisał(a):jeśli chodzi o dietę kwaśniewskiego, to mój kolega na niej schudł!

Nom, zwykle to się dzieje - tzn. jak ktoś nie ma przymusów jedzenia :( ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do