Wyszedłem z tego shitu...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2009, 13:55
:D powiem tak, życzę jej z całego serca żeby już nigdy nie musiała brać więcej leków i żeby wyzdrowiała. Zaś resztę, to co myślę, zachowam dla się ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez matylda77 03 maja 2009, 14:41
no to ja sie wtrace na zamkniecie tej dyskusji :P oczywiscie jest to subiektywna wtratka :D .Linka ma racje i podchodzi bardzo realnie i fachowo-absolutnie ,w zadnym wypadku nie nalezy odstawiac lekow na wlasna reke.Dobrze wszyscy wiemy,ze leki odstawia sie powoli ,ograniczajac dawke -lub zamiennie.(tym bardziej,ze 3 lata brania lekow-to niestety ,ale laczenie sie leku z naszym systemem)Tu nalezy skorzystac z rady lekarza !! Nigdy nie skacze sie w przepasc myslac,ze na 100 % otworzy mi sie spadochron,moge dodac ,ze medal ma dwie strony,a kij dwa konce,szklanka do pol nalana lub od polowy pusta oraz wrozyla babka na dwoje... :D Viktorek optymistycznie pcha mysli w strone totalnego wyzdrowienie,podtrzymujac dziewczyne na duchu, z wiara,ze moze byc tylko lepiej.To rowniez jest eleganckie podejscie,bo czego innego nam trzeba jak nie wiary,optymizmu i dowodow na to,ze sie udalo,ze sie udalo bez lekow,ze mozna z tego wyjsc.Ze sa ludzie ,ktorzy tego doswiadczaja,ze sa blisko,ze sa naprawde-ze jesli oni i na pewno i JA ......kiedys na pewno pozdrawiam -dodam,ze wlasnie sie obudzilam i nie przeczytalam wszystkich postow,tylko ostatnie dwa lub trzy :D jesli opowiadam bajki -przeczytac na dobranoc :D
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 lut 2009, 00:00

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 maja 2009, 14:41
no! :) i powiało realizmem :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez aldara.35 03 maja 2009, 21:20
To moze ja sie pochwale,udalo mi sie ,,zejsc,,z 14 benzodiazepin na tydzien do 3 !! Uwazam to za sukces tym bardziej ze nic w zamian nie biore.Zaczęłam odstawiac jak ,,postawil,, mnie na nogi Efectin.Oczywiście Efectin nadal biore i nie zamierzam go jak na razie odstawiac.
Ale dodam ze zajęlo mi to -jak na razie 20 tygodni i nie obyło sie bez 3 atakow (ale troszke innych niz lękowych) ktore wystąpily z powodu za szybkiej redukcji dawki
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez karolina22 10 maja 2009, 17:29
witam ! nie biore leków już tydzień .. :) i czuje się świetnie :) od 7-dmiu dni udaje mi się samodzielnie zasypiać i nie myśleć już o tym co mnie wcześniej gnębiło. Dawno tu nie zaglądałam .. hmm .. Ktos napisał wcześniej ze dziwne że nie wiedziałam przez 3 lata jakie leki przyjmuje. Więc moze ustosunkuje się do tej wypowiedzi. ->Byłam w takim złym stanie że poprostu nie miałam na to siły! Cały czas spałam płakałam i panikowałam i się bałam. Tyle . Kropka ! :)
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 23:59

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez knight10000 10 maja 2009, 22:38
karolinka,
w takim razie trzymam kciuki. mnie niestety to się nie powiodło. Jesienią (gdy zażywałem leki) czułem się na tyle silny, że bez konsultacji z lekarzem, nagle odstawiłem leki. Niestety od jakiegoś czasu biorę je od nowa. Jestem na etapie, że bardzo wspierają moją psychoterapię. Nie mam zamiaru Ciebie dołować, każdy jest inny ale po tygodniu od ostawienia leków czułem się jak narkoman na głodzie. Straszne dni to dla mnie były. NIe zamierzam straszyć - poprostu dzielę się swoim doświadczeniem.
pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Shade 30 maja 2009, 00:52
Wyleczenie z nerwicy jest możliwe, lecz jest to proces ciężki i długotrwały, wymaga niesamowitej pracy nad sobą i swoimi emocjami. w tej walce dowódcą jest psycholog, a orężem - leki. nie ma niestety jednego, dobrego dla wszystkich sposobu leczenia. jest to uwarunkowane wieloma aspektami, głównie przebiegiem i czasem trwania choroby. moja "przygoda" z nerwicą trwa już dosyć długo, i już nie raz wydawało mi się że z niej wyszłam. a próbowałam wszystkiego: psychoterapii, hipnozy, różnych leków, medytacji, modlitwy, itp., itd. ale tak naprawdę nie byłam wtedy na to gotowa(dojrzała?), lub może po prostu nie chciałam?w końcu nerwica to wspaniała wymówka i powód naszych niepowodzeń. co mi perfekcjnistce w każdym calu dawało szansę wytchnienia...2 lata temu w końcu zroumialam, ze musze coś z "tym" zrobić, nie wiem co sprawilo ze po raz kolejny znalazlam się w gabinecie psychiatry,przepisal leki (zotral) i psychoterapię. Leki bralam moze z pół roku, miały one na celu glównie zachęcić mnie do psychoterapii i ogólnie poprawić mi nastrój [przyznam szczerze, że zotral okazał się świetnym lekiem i potem czasami do niego wracalam, zeby poprawic sobie samopoczucie;-)]na terapię poszlam z mnóstwem wątpliwości (jak "gadanie" może pomóc???). a teraz po 2 latach ciężkiej pracy jestem już na końcu tej drogi...terapia pozwoliła mi zajrzeć w głąb siebie i odnależć tą osobę którą byłam przed chorobą, poznać ja, jej emocje, oswoić lęki, przez to zrozumieć kim jestem teraz i co warunkuje moje myśli, zachowania. w końcu po raz pierwszy od 8 lat zobaczyłam światełko,bo wcześniej widziałam tylko mrok.uswiadomiałam sobie to, ze czeka mnie przyszłość, zaczęłam znów marzyć!! jak pięknie jest marzyć i mieć nadzieję!! wiem, że osiągnęlam już dużo, lecz ostatnim etapem wychodzenia z nerwicy jest odnalezienie się w świecie bez nerwicy, co jest równie trudne,bo przecież "ona" nas przed czymś chroni (-ła), bez niej jesteśmy nadzy i wystawieni na różnorakie ciosy. i uwierzcie mi, że ten etap jest również ciężki i zdarza mi się tracić nadzieje i wciąż mam doły..ale mam tez marzenia ...;-)


jeżeli zboczyłam z tematu - przepraszam, pierwszy raz piszę w ogóle coś na forum;-)
pozdrawiam cieplutko!!
And you can see my heart beating
You can see it through my chest
And I'm terrified but I'm not leaving
Know that I must pass this test
So just pull the trigger
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
29 maja 2009, 23:36
Lokalizacja
WrocLove

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez LucidMan 30 maja 2009, 01:14
Właśnie takiego kogoś jak Ty Shade, potrzeba na tym forum ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez zamknietywsobie 01 cze 2009, 17:53
Witam, mam pewne pytanie. Biorę już leki ponad 2 lata, na samym początku brałem lek o nazwie zomiren i w momencie gdy powiedzmy sie upilem i nie moglem juz brac tego leku na sen to na drugi dzien mialem lęki ktore były nie do wytrzymania i w ogóle kiepskie samopoczucie(jak to przy nerwicy lekowej...). Tak więc brałem go regularnie bo za kazdym razem gdy staralem sie go odstawic to lęki powracały. Pewnego dnia lekarz powiedzial mi że lek o nazwie zomiren zostaje wycofany ze sprzedaży i przepisał mi afobam. Po tym leku czuje sie o niebo lepiej niż po zomirenie.Biorę afobam od ok 10 miesiecy. Tak więc przytrafiło mi sie ostatnio że poszedłem sobie na impreze i troszeczke wypilem (2-3 piwka). Gdy wrocilem nad ranem stwierdziłem ze lepiej bedzie jak nie bede bral tabletki po spozyciu alkoholu. Strasznie sie bałem że jak obudzę się rano to powrócą mi te okropne lęki i w ogóle. No ale jakoś sie przelamalem i zasnalem. Obudziłem się i normalnie byłem w lekkim szoku,ponieważ przez caly dzien nie mialem lęków i w ogóle czulem sie duzo lepiej. A dokladniej czulem sie jak prawdziwy JA z przed 2 lat ! Lecz gdy przyszla pora snu, to poczulem troche strach że obudze sie na drugi dzień i jednak te lęki mogą mi jeszcze powrócić. Tak więc wziąłem tą tabletkę... No i teraz żałuje. Bo nie wiem czy może już uwolniłem sie od tego wszystkiego czy jednak to tylko jakiś cud ;) Czy jest możliwe że z dnia na dzień choroba może tak sobie minąć? Muszę przyznać że psychicznie już zupełnie inaczej podchodzę do tej choroby niż wcześniej. Może to mi pomogło ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
16 paź 2007, 19:18

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Shade 02 cze 2009, 00:35
z tego co wiem z forum i co zauważylam u siebie, my -nerwicocy mam dość specyficzne podejście do leków - albo się ich panicznie boimy (bo możemy czuć się gorzej, przecież te leki ingerują w nasz umysl, itp.), z drugiej strony, jak już je bierzemy i czujemy się ok - to boimi się je odstawic, żeby nie poczuć się gorzej...a prawda jest taka że to co sobie "wkręcimy" zaraz się sprawdza. ja czesto po zazyciu leków przeciwlękowych mialam lęki jeszcze większe niż przedtem...ale wracając do tego co piszesz, ja też kiedyś bralam afoban, ale jedynie doraźnie..nie wiem czy ta choroba moze przejsc w jeden dzień, mi się to nie przytrafilo (zawsze wracala..;-()). moje zdanie jest takie - nawet jeżeli się dobrze czujesz, leki odstawiaj stopniowo - nie ma nic gorszego niż nagle odstawienie leku, bierz np. pól dawki, lub jedną dawkę co dwa dni(i tak przez jakiś czas). mysle, ze nastawienie bardziej pomaga niż leki, tj. uważam, ze same leki bez odpowiedniego nastawienia (i zrozumienia choroby - mechanizmów którą niż rządzą) na dużo się nie zdadzą. choroby związane z emocjami (jak wlaśnie nerwica) są tak niesamowicie skomplikowane i zależne od danej osoby, że trudno komuś, kto nawet to samo przeszedl, w tej kwestii wyrokować. Leki - ok, ale zrozumienie siebie i swoich uczuć (najlepiej w drodze psychoterapii) - niezastąpione, ponieważ jedynie to pozwala trwale zwalczyc to świństwo !!
And you can see my heart beating
You can see it through my chest
And I'm terrified but I'm not leaving
Know that I must pass this test
So just pull the trigger
Avatar użytkownika
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
29 maja 2009, 23:36
Lokalizacja
WrocLove

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez karolina22 11 cze 2009, 16:54
Uuu długo tu nie zaglądałam :) Nadal nie biore leków od tego postu który tu powstał :) I czuję że żyje :) Bóle głowy ustąpiły .. dobrze śpie .. kilka dni temu zawitałam po kilku latach na imprezie :) Wypilam sobie piwko .. i czułam się super tak jak za dawnych starych lat :) . Nie czuje się już taka otępiała i wiecznie zamulona . życie jest piękne :) . Olac prochy :) :D:D
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 23:59

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez moniczka81 11 cze 2009, 17:57
witam z dawki 20mg.paromercu zeszłam na połowe i juz tak ciągne 10 dni powiem że nie czuje różnicy tylko jak by moja uczuciowośc powruciła po prostu wzruszam się tak jak kiedyś przed braniem leku,bo już dawno się niczym nie wzruszałam byłam tak jak kamień któremu wszystko było obojętnie zero emocjii,mam nadzieje że uda mi się odstawić już to cholerstwo mam brać tak do końca opakowania i koniec trzymajcie kciuki
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
11 mar 2009, 11:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 19 gości

Przeskocz do