Wyszedłem z tego shitu...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez knight10000 29 kwi 2009, 08:13
Victorek napisał(a):Czy to prawda czy nie prawda, czy to dobre czy nie...w gruncie rzeczy w tym o co walczymy nie o to chodzi, rozchodzi się o WYZDROWIENIE (...)
Po co się sprzeczać na czym polega wyjście z nerwicy... nie ma na to reguły, jedni pomyślą olać to i wstaja zdrowi, inni tylko leki, jeszcze ktoś terapia a niektórzy cierpią latami i niekoniecznie przez bierną postawę(...).


Zgadzam się. Sprzeczanie się jest bezsensowne. Gratuluję wszystkim, którzy z tego wyszli oraz tym, którzy podjęli wyzwanie.
pozdrawiam
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez karolina22 01 maja 2009, 00:05
hmm .. no własnie ja jestem kilka kroków od tego żeby olać te prochy. mam 22 lata a nawet piwa nie moge wypic teraz. I wciaz mam wrazenie ze mnie niepotrzebnie faszeruja lekami :/
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 23:59

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez martinez76 01 maja 2009, 11:30
Prochy mozna olać, nawet w ktorymś momencie trzeba, ale co dalej? Sama bierna postawa niczego nie zmieni, bo coś co wydawało Ci się całkiem normalne podczas brania leków, to bez nich może nie być już takie normalne, a wręcz niesamowicie trudne.
- Pokonuj tylko najgorsze lęki, bo gdy Ci się to uda to małe tym bardziej stracą rację bytu -

= Największy z Twoich wrogów? Ty sam. Jeśli wygrasz tą bitwę, to inni ludzie nie będą zagrożeniem =

III Najlepszym sprzymierzeńcem nerwicy jest samotność III
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
08 mar 2009, 01:17
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 01 maja 2009, 15:31
karolina22 napisał(a):. mam 22 lata a nawet piwa nie moge wypic teraz.

Kurcze , brzmi to dość strasznie....leki nie powodują strasznych ograniczeń ....a bez alkoholu da się żyć...naprawdę.....skoro u ciebie jedynym wyznacznikiem zabawy jest piwo.........

Tak jak pisze martinez, żeby się nie okzałao, ze to włąsnie dzięki lekom czujesz isę w miarę dobrze......a po ich odstawieniu.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyszedłem z tego shitu...

przez karolina22 01 maja 2009, 19:16
witam! Ciesze się że są takie osoby jak Ty na tym forum które piszą że wyszli juz z tego shitu. Dzieki Tobie Przeczesałam dziś wszystkie artykuły na temat leków które biore i jestem w szoku. Okazało się że lek ten jest na schizofrenie o_0 przez ten cały okres czasu myślałam ze ten lek jest na poprawienie nastroju. a badania które przeprowadzane były na pacjectach w Usa mówiły że ten lek powinien być podawany tylko przez3 miesiace gdyż objawy uboczne są przypisywane chorobie. Wychodzi na to ze brałam leki przez 3 lata a te bóle głowy i zmiany nastroju były poprostu od leków. Od dzis postanowiłam ze juz nie wezme do ust żadnej tabletki. Czuje sie na siłach zeby je odstawic. Narazie samodzielnie a potem pojade do lekarza i przekarze jej cudowną wieść. Pewnie sie nie ucieszy gdyż zabiore jej kase na chleb. No to razem wyszliśmy z tego shitu ;) hihi a w te wakacje napije sie piwa :D należy mi sie
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
30 kwi 2009, 23:59

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 maja 2009, 00:59
Karolinka powiem ci jedynie że co do tego odstawienia leków to może najpierw pogadaj o tym z lekarką i z nia odstawiaj to powoli, piszesz że długo łykasz prochy więc może nie warto się tak nagle narażać, ale na pewno jezeli czujesz sie na siłach i zdrowiejesz to po co się dalej tym faszerować, całe życie nie można tego łykać, tylko nic nagle :)
A jak już odstawisz to łyknij i za mnie tego piwa :)
I w sumie to bez sensu zastanawiać się i martwić co bedzie jak odstawie leki i znowu będzie źle, bo to tylko nakręca na nowo spiralę...
trzymaj się
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez scrat 02 maja 2009, 13:47
karolina22 napisał(a):Od dzis postanowiłam ze juz nie wezme do ust żadnej tabletki. Czuje sie na siłach zeby je odstawic. Narazie samodzielnie a potem pojade do lekarza i przekarze jej cudowną wieść.

Nagłe odstawianie leków bez kontroli lekarza to nie jest dobry pomysł - dużo leków trzeba odstawiać stopniowo, inaczej może się to skończyć bardzo nieprzyjemnie a nawet niebezpiecznie... Możesz przecież iść do lekarza (nawet niekoniecznie tego) i powiedzieć że chcesz odstawić leki - to ty jesteś klientem, pacjentem, ty decydujesz, lekarz ma służyć radą a nie rozkazywaniem.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2009, 11:27
karolina22 napisał(a): No to razem wyszliśmy z tego shitu ;)

Optymistycznie...jeszcze nie odstwiłaś leku a już stwierdzasz, ze jesteś zdrowa..hmmmmm, ciekawe, że przez trzy lata nie interesowało cię jakie leki zażywasz. :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 maja 2009, 11:55
A jak miałoby być nie optymistycznie? Jak bym czuł sie lepiej to też bym tak mówił. A tak w ogóle to nie ma jak porządne wsparcie coś typu:
nie ciesz się że lepiej się czujesz, zobaczysz przestaniesz łykac i po tobie..itp. Ludzie wyluzujcie trochę
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2009, 12:12
Współczujcie.... wiesz co ja tu nie jestem od głaskania po główce.... :roll: jestem realistką......ja nie mówię, że ktoś nie da rady wyzdrowieć....ale no litości, branie trzy lata leków o których nie masz pojęcia, i teraz nagle decyzja odstawienia bez konsultacji z lekarzem .......realnie...jak ktoś sobie sam odstawia leki, bo wydaje mu się, że lepiej wie od lekarza czy już jest zdrowy to się zwykle źle kończy.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 maja 2009, 13:22
Mógłbym się wdawać w dyskusję ale myślę że nie ma potrzeby bo realistą to ja juz dawno przestałem być. Wiem że czasem rzeczy które wydaje się niewłaściwe są jednak pomocne. I tyle.
Nie jestes od głaskania po główce?.... Wiem wielu z nas tutaj ma różne własne misje do spełnienia ;)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2009, 13:29
Victorek, ja natomiast staram się być realistką. Jestem święcie przekonana, że z nerwicy i depresji da się wyleczyć - ale napewno nie przez olanie leków, olanie psychologa....bo komuś się wydaje, że jak odsunie to od siebie to choroba zniknie.....
Nic z tego, każda nerwica/depresja ma swoją przyczynę, nic się nie dzieje tak sobie i dopuki nie rozwiąże się tego problemu on będzie powracał. Okresy reemisji kiedy wszystko jest ok, nie potrzeba nam leków są naturalne.....ale ja poprostu radzę uwazać z takim podejściem bo można się przejechać..... :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 maja 2009, 13:46
No to gratuluję podejścia :)
Z tym że ja również uważam, iż nie wolno samodzielnie ot tak odstawiać leków, i nie o to chodziło, tylko być może kolezanka akurat czuję się już na tyle dobrze, że optymistycznie na to patrzy i moim zdaniem to jest dobre, a co ma myśleć? nie przestaję łykac, bede zawsze to brała bo może mi wrócić... nie znamy przeciez az tak jej sytuacji.
No tak realistycznie spójrz na to... ;)
Zreszta już nieważne, mnie o co inne chodziło niż ta dyskusja się rozwija.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Wyszedłem z tego shitu...

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2009, 13:55
:D powiem tak, życzę jej z całego serca żeby już nigdy nie musiała brać więcej leków i żeby wyzdrowiała. Zaś resztę, to co myślę, zachowam dla się ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 49 gości

Przeskocz do