Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Magdaaa 19 kwi 2009, 23:41
ojojoj, zajeżdża mi tu moimi objawami;P
idealna podręcznikowa nerwica lękowa;)
ja mam jeszcze bardziej przewalone bo to trwa kilka godzin i myśli tych porąbanych za nic się opanować nie da. co ja piszę, sami wiecie;)
więc czym prędziej psychoterapię polecam żeby się to Wam nie rozwinęło jak mi:)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez rachel16 27 kwi 2009, 22:56
Ludzie jak fantastycznie, ze jesteście! po przeczytaniu tego tematu potrafie przespac cała noc!:)
Myślałam, że coś mnie opetało, bo pewnej nocy nei potafilam zasnąc, serce mi kołatało jak szalone,fale lęku... oczywiście z zaśniecia nici..kompletna panika. musialam zadzwonic do mojej siostry..(eh a bylo kolo 1 w nocy).. ktora starala sie jakos mnei uspokoic..ale noc byla po prostu masakryczna..zero snu :( myslalam ze duchowo jest cos ze mna nie tak i tak przez nastepne dni sie w to wkrecilam ze juz mialam schizy, ze serio ze mna jest zle... ale potem przeczytalam o Waszych "przypadlościach" i ulżyło mi.dalej mam problemy z zasypianiem i miewam ataki lęku..czasem nawet nei wiem przed czym, ale przynajmniej noc jest w miare spokojna i przespana..w ogóle chyba ciemność na mnei źle działa..wtedy wszystkie lęki nagle narastają... mam zamiar wybrac sie do jakiegos lekarza..czy macie jakiegos poleconego w okolicach Katowic?prosze Was o pomoc!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 kwi 2009, 22:34

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Piotr71 28 kwi 2009, 01:08
Witam.
Ja co prawda nie leczę się "jeszcze" , ale to kwestia czasu.
Wydaje mi się , że mam nerwicę w związku z objawami które są typowe, lęki, wszelkiego rodzaje bóle szczególnie okolice serca ale to nie reguła, codziennie mnie gdzieś coś boli bez konkretnej przyczyny, biegunki "nerwowe', czasami zawroty głowy, lęki w dużych skupiskach ludzi, dzwonienie w głowie , myśli o śmierci, potworny lęk przed lekarzami bo może coś znajdą, a poco wiedzieć typowy syndrom białego fartucha.
Natomiast jeżeli chodzi o lęki w nocy to też mam takie. Doszło do tego że boję się nadchodzącej nocy, zwlekam z pójściem spać, siedzę do późna ale niewiele to pomaga.
Moje objawy to: w fazie praktycznie tuż po zaśnięciu lub trochę przed zaśnięciem zrywa mnie napad lęku, brak tchu, bicie serca i takie, hmm jak to opisać, jakby wewnętrzne wysokie ciśnienie w całym ciele. Zdarza się to raz lub kilka razy na początku próby uśnięcia, natomiast rano śpię jak zabity i mogę spać nawet do godz. 12 i dalej. Niestety po przebudzeniu jestem zmęczony ale w ciągu dnia dochodzę do siebie i znowu nadchodzi wieczór i pieśń od nowa. Ale najbardziej niepokoi mnie to, że coraz więcej piję alkoholu bo odkryłem , że po 2-4 piwach nie mam problemu z zaśnięciem. I to jest najgorsze, zdaję sobie sprawę z możliwości uzależnienia, ale potrzeba spokojnego zaśnięcia jest silniejsza. To przesądziło o tym, że postanowiłem poszukać pomocy u specjalisty.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 kwi 2009, 00:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez mm 28 kwi 2009, 08:17
Piotr71-równiez zauważyłam ,że alkohol pomaga zasnąć.Dopóki nie zaczęłam brac leków tak właśnie się wspomagałam ale to błędne koło bo prędzej czy później przychodzi uzależnienie.
O ile dobrze sie zasypia to gorzej jest jak w nocy nadejdzie kac.Robi sie wtedy moim zadniem gorzej.
Mam pytanie do was czy te lęki podczas snu miewacie tylko w nocy?Jak śpię w dzień to takie sytuacje mi się nie zdarzają.
Z czego to wynika?Z tego ,że noc kojarzy sie z czymś straszbnym ,mrocznym i wtedy te lęki sie budzą?
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Piotr71 28 kwi 2009, 10:13
Zgadza się, w dzień nie mam problemów, nie czuję strachu, kładę się na kanapie i nawet nie wiem kiedy zasypiam.
Z alkoholem zgadzam się, jest kac ale ja osobiście dosypiam do rana a źle czuję się w dzień, jestem jakiś taki roztrzęsiony, dziwnie zaniepokojony. Nie wspomnę o totalnej rozsypce dnia bo ani jak jechać samochodem bo z kolei strach po alkoholu wsiąść za kierownicę ani do pracy tylko tak człowiek siedzi i się zastanawia co zrobił najlepszego pijąc późnym wieczorem z tym że problem powraca znowu pod wieczór.
Najgorsze jest to, że tłamszę to w sobie już kilka lat, wstydzę się o tym mówić żeby nie wyjść na czubka, nerwica już odbija swoje piętno na psychice choć ciągle walczę, staram sobie wmawiać że dzisiejszy ból tu i ówdzie jest bardziej uroniony niż z konkretnej przyczyny, stawiam czoła zawrotom głowy i lękom w hipermarkecie, staram się bagatelizować ale ciągle siedzi mi to w głowie i nie sposób tego wyplenić.
Mam problemy w rodzinie, żona nie dostrzega problemu mojej nerwicy ( a tak nawiasem nie wie ), ona widzi to inaczej, że się zmieniłem, nie kocham, stałem się leniem a w ogóle to alkoholikiem. Wszystko się sypie i nie wiem jak to ogarnąć.
Kiedyś byłem człowiekiem wszędobylskim, aktywnym a teraz czuję się jak kaleka, jak stary człowiek z wieloma chorobami czekający na koniec.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 kwi 2009, 00:47

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

Avatar użytkownika
przez linka 28 kwi 2009, 10:35
Piotr71, jeszcze troszkę, nie chcę być złym prorokiem.....a twoje małżeństwo się rozpadnie.
Przede wszystkim - musisz iść do psychologa i rozpocząć terapię, jeśli faktycznie czujesz się bardzo źle, idź do psychiatry. Musisz zacząć leczenie - inaczej nic się nie zmieni...a choroba sama nie zniknie. Po drugie musisz koniecznie porozmawiać z żoną - ona napewno też cierpi, bo się od niej izolujesz, nie mówisz jej nic, nie tłumaczysz, zamykasz się w swojej chorobie.

Tak poprostu nei da się żyć...... :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Piotr71 28 kwi 2009, 11:15
Zdaję sobie z tego sprawę i na początek odstawiłem piwo ale nie zmienia to faktu, że trzeba się leczyć bo tak dalej być nie może. Czytam forum, dowiaduję się o problemach forumowiczów, o ich dolegliwościach i stwierdzam, że mają gorsze lub bardziej nasilone objawy a nie poddają się. Wiem na własnym przykładzie, że to trudne, dezorganizuje życie, samopoczucie ma wpływ na wszystko co robimy a także na relacje z najbliższymi. Zamykanie się w sobie, odtrącanie pomocy najbliższych i znajomych, odwracanie się i robienie z siebie ofiary, poszkodowanego, nierozumianego nic nie daje ale pogarsza sprawę. Odnoszę wrażenie, że stałem się strasznym egoistą dla którego najważniejszy jestem JA i moje cierpienie.
Nie odnosicie szanowni forumowicze czasami takiego wrażenia??
Jak wyglądają wasze relacje z najbliższym środowiskiem??
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 kwi 2009, 00:47

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

Avatar użytkownika
przez linka 28 kwi 2009, 11:22
Piotr71, jasne, ze tak, ja ostatnio miałam dokładnie to samo. Miałam żal do najbliższej osoby że się mną nie interesuje - a sama się od niej izolowałam.
Tyle, ze samo "odstawienie piwa" nic nie da....naprawdę tu potrzeba pomocy specjalisty....i fajnie by było gdybyś np. poszedł z żoną do psychologa, tam napewno łatwiej jej będzie zrozumieć co przechodzisz.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez moniczka81 28 kwi 2009, 18:36
mam to samo często czuję że nic dookoła się nie liczy tylko moje samopoczucie,jestem taka biedna bezradna,a jesli nikt tego z najbliższych nie zauważa mam do nich żal,niestety mojemu męzowi nie jest ze mną łatwo,czasem się zastanawiam ile on jeszcze ze mną wytrzyma...
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
11 mar 2009, 11:37

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Babooshka 02 wrz 2009, 13:21
Ja miałam coś podobnego gdy byłam w okresie mauralnym- wkręciłam sobie jakis lęk i nie mogłam sie tego pozbyc. Nie miala wówczas pojęcia ze jest cos takiego jak nerwica natręctw czy jakś inna i nikomu o tym nie mówiłam. Byłam na skraju wykończenia psychicznego - trwało to długo. Zaczęłam się podlić Koronką do Miłosierdzia i po długich modlitwach jakoś mi sie poleprzyło.
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez cleo31 06 wrz 2009, 12:41
Witam Wszystkich!
Nie wiem czy ktoś mnie jeszcze z tego forum pamięta( dawna cleo27) bo juz dawno tu nie zagladałam.
MOje ataki paniki skonczyły mnie dręczyc w czasie dnia za to zaczęły nocami.
Moje noce są straszne.Juz ok 22 zaczynam odczuwac lekki niepokoj bo wiem,ze niedługo nadejdzie pora spania :( ...jak juz położę sie dołozka ni próbuje zasnąc to zaczyna mi serce walic,jak usne to zawsze za kazdego snu wybudzam się z waleniem serca,musze usiąsc na łozku i uspokoic się i znowu jak zasne to za jakąś godzinę znowu wybudzam sie z zawleniem serca .....i dopiero ok 5 nad ranem jak widze,ze juz jest jasno zbliża sie ranek to zasypiam i juz spię dosyc dobrze bez koszmarów i wybudzam się w miarę normalnie.
Nadal nie biorę zadnych lekow bo chcialam to zwalczyc no,ale teraz o ile w dzien juz w miare normalnie funkcjonuje to jazdy mam noca i tak noc w noc.Moj organizm nienregeneruje sie w czasie snu,chodze potem jak snieta ryba przez cały dzień :(
CZy ktos z Was poradził sobie z nocnymi atakami?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2009, 15:10

Re: Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez polakita 07 wrz 2009, 12:29
Do Cleo - tak! Zaczęłam brać hydroxyzinum :) czasem, jak chcę się wyspać, i dobrze po tym śpię, ale biorę minimalną dawkę, nawet sobie dzielę tabletkę 25 na cztery.
polakita
Offline

Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Ksiaze42 03 maja 2012, 19:41
Miewam dokladnie to samo co opisala NutShell, ujela to w slowach idealnie, bo wbrew pozorom bardzo trudno to opisac, tak zeby ktos inny zrozumial. Witam w klubie. U mnie dzieje sie to glownie zima, latem prawie w ogole. Zima moze jest bardziej przytlaczajaca (ciemno, zmino, ponuro, depresja), wiec stad sie to bierze. Opowiedzcie jak z tego wyszliscie, bo ja wciaz probuje, nawet byl jeden rok, ze prawie wcale nie mialem atakow. W tym roku powrot. Moze z tym trzeba zyc do konca zycia? Bywalem juz nawet na forach sercowych, ale nic nie wskazuje na to bym mial jakies powazne problemy z sercem, a wszystko wskzuje na nerwice, z tym, ze w ciagu dnia czuje sie swietnie, cwicze, nie mam zadnych spejcalnych dolegliwosci (klucie, dusznosci, ekg w normie). Nic takiego. Ale w nocy... to jakby wszystko sie odwrocilo. Zauwazylem ostatnio, ze lampka czerwonego wina pomaga, moze "rozluznia nerwy", nie wiem.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 kwi 2012, 06:08

Czy miał ktos taki problem? Panika w nocy...

przez Tukaszwili 04 maja 2012, 02:00
Ksiaze42, nie chcę Cię martwić ale ostatnie posty są trzy lata wstecz, wątpię aby ktokolwiek odpisał :P
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 36 gości

Przeskocz do