zostałem sam :(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

zostałem sam :(

przez arturk 15 mar 2009, 03:25
Silne objawy nerwicy mam od ok 3 lat, wcześniej w dzieciństwie równiez je miałem tak teraz wnioskuję po rozpoznaniu zaburzeń, ostatnio było już bardzo dobrze, pisałem posty, że jest lepiej i wogóle, jednakjakieś 2 miesiące temu rozstałemsię z dziewczyną z która byłem 6 lat i było ciężko, ale nadzwyczaj dobrze sobie z tym radziłem, byłem z sibiedumny, nie było ataków ani nic z tych rzeczy. Kontaktowaliśmy się spotykaliśmy, sądziłem, że wszystko na dobrej drodze, jednak ona powiedziała, że chciała by być z kimś innym żeby o mnie zapomnieć! Za bardzo mnie kocha ale nie może już ze mną żyć. Przyznam się, że zrobiłem jej troche krzywdy (ale nigdy jej nie zdradziłem) ostatnio byłem zbyt pewny siebie i nie miły, w koncu nie wytrzymała. Wszyscy znajomi i wogóle mówią, że lepiej teraz niż po ślubie (o którym nie myśleliśmy póki co).Może ona tego chciała, ja jej niedostatecznie słuchałem i nie rozumiałem, obwiniam siebie za niepowodzenie w tym związku botak jest, jednak nie spodziewałem się takich reakcji z jej strony, była we mnie zakochana na zabój przez 6 lat i jeszcze wcześniej. Dowiedziałem się, że ktoś się koło niej kręci, wziąłem sobie do serca jej słowa i wydaje mi się, że są razem i teraz dopiero mam jazdy - wyobraźcie sobie, że nie dość, że dają mi po dupie te potworne objawy nerwicy to do tego jeszcze włączyła się chora zazdrość, to jest po prostu nie do zniesienia, do tego boję się żeby ktoś jej nie skrzywdził tak jak ja to zrobiłem. Dziewczyna jak dziewczyna po rozstaniu potrzebuje pocieszenia i już znalazł się jakiś pociesyciel, ma się komu wypłakać. Nie mam już na nią wpływu, nie słucha mnie zupełnie, ciągle płacze, ja też i ie dajemy rady, takiej męczarni to ja nie przeżywałemz życiu podwójne turbo doładowanie stracona miłość(zazdrość)+nerwica. MIESZANKA WYBUCHOWA! Tak sobie pomyślałem, że napiszę, ktoś napisze, tez tak miałem i pocieszy, bo o tej godzienie nie mam się do kogo odezwac, to jest okropne! :(
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: zostałem sam :(

przez Ridllic 15 mar 2009, 04:04
arturk, stary nie napisze nie przejmuj sie bo sam bylem w takiej sytuacji bolało bolało i w końcu przestało u Ciebie będzie tak samo nie staraj się rozpamiętywać bo pogrążasz się jeszcze bardziej i znów wiem łatwo powiedzieć dasz rade i fakt takie boom + nerwica nie jest mile widziane teraz się ze swojego przypadku śmieje ale na to trzeba czasu niestety pozdrawiam ;)
Ridllic
Offline

Re: zostałem sam :(

przez arturk 15 mar 2009, 05:02
Dzięki Riddlic, długo trwało to przechodzenie> :) u mnie juz 2 miesiące się męczę, może dlatego, że się spotykamy czasami jeszcze,bo ona mnie kocha, najbardziej martwi to, że ona sama nie wie czego chce i nie chce zeby zrobiła jakieś głupstwo którego będzie później żałowała, ale nie mam juz na nią wpływu, cholera ona była aniołem, zawsze wierna, kochana, krzywdziłem ją słowami, brakiem miłości, teraz oddaje 2 razy mocniej, ale nie robi teo celowo, poprostu już nie chce wraca, życie to kupa gówna, powiem tak... ;(
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zostałem sam :(

przez Ridllic 15 mar 2009, 05:49
długo trwało niestety popadłem w alkohol bo nie radziłem sobie z tym nie widziałem przyszłości dla siebie była całym moim życiem do pewnego momentu kiedy dowiedziałem się ,że to nieprawda i że czasu się nie da cofnąć i widzisz teraz nawet czasami potrafię się uśmiechać ale nadal coś zostało ponieważ nie szukam związków na całe życie przynajmniej jak na razie ;) tak ,że dasz rade trochę czasu to zajmie ale bedzie ok
Ridllic
Offline

Re: zostałem sam :(

przez betty_boo 15 mar 2009, 13:17
czesc artur tez bylam w podobnej sytuacji z moim narzeczonym nie umielismy byc razem wiec trzeba sie było rozstac (nastapiło to z jego inicjatywy) , chociaz osobno ja tez byc nie umialam.

na szczescie się nie spotykalismy pózniej i nie kontaktowalismy (on 2 razy dzownil cos chcial nie wiem co dokladnie bo go odprawilam powiedzialam ze nie mamy juz sobie nic do wyjasnienia, nie raz tego załuję dzisiaj....ale duma mi nie pozwolila sie z nim spotkac).

mieszkalismy w innych miastach (ja niestety pracowałam w jego miescie jeszcze przez 2 lata) i to bylo bardzo dobre rozwiązanie, moim zdaniem jedyne skuteczne, bo co z oczu to i z serca...

wiem ze jeszcze dlugo go kochalam (na pewno ponad rok, dwa), bedac juz nawet w innych zwiazkach bardzo zalowalam tej milości i załuje do dziś. uwazam ze nie powinno sie to tak skonczyc ale chyba bylismy za mlodzi, glupi i niedojrzali i mielismy tez swoje wady których nie akceptowalismy.

wiem ze on sie ozenil, rozwiódl, potem drugi raz ozenił, ma dziecko... ja mam męza.

teraz nie chcialabym go spotkac ale wiele wiele razy o nim myslalam chciałam zadzwonic lub napisac ale duma mi nie pozwalala i wiedzialam ze nie wchodzi sie 2 razy do tej samej wody.

moja rada: nie kontaktowac sie , nie spotykac i nie interesowac nia (wiem ze to trudne i ze pewnie tak nie zrobisz , ona tez wydaje sie niegotowa na to), albo powiedz jej ze chcesz jeszcze raz spróbować?? myśle ze juz pewnie to zrobiles ale sprobuj jeszcze raz - ostatni raz , powiedz ze jesli powie nie to zerwiecie zupełnie kontakt bo za bardzo cie to boli.

i zrób tak. a czas naprawde leczy rany, u ridlica, u mnie i wielu innych. potem zostają tylko blizny na pamiątkę.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: zostałem sam :(

przez arturk 15 mar 2009, 17:32
Dzieki wam, betty_boo, tak własnie zrobilem jak piszesz, jednak ona to wyjątkowy, dziwny, uparty charakter, ale od rana znów dzwoni i pisze, że nie może żyć bezemnie, dalaby spokój, ja też i wtedy wszystko by się uspokoilo po miesiącu, może 2, a tak trwa to już prawie 2 miesiące i wciąż oboje nie potrafimy żyć bez siebie, jednak ja jestem gotów spróbować, ona wciaż chyba nie, nie zrobiłem jej wyjątkowej krzywdy, ostatnio mielismy ciężki okres poprostu, ona tego nie wytrzymała, nie winię jej, ale nie chce by to się tak skończyło, to moja jedyna wielka miłość, poza tym 6 lat razem, to w moim wieku kawał życia!

Riddlic, jak piszesz o sobie i waszym zwiazku, czuję jakbym to ja pisał o swoim, widze, że takich typowych przypadków jest wiele i jeszcze więcej, ale ja znów zadaję sobie pytanie: dlaczego znów mnie się ta krzywda dzieje? Jestem gęboko wierzący, modlę się do Boga by albo mi ją zwrócił, albo ukoil ten przeraźliwy ból!

Pozdrowionka.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: zostałem sam :(

przez betty_boo 15 mar 2009, 23:45
to powiedz jej zeby sie zdecydowala albo dala ci spokój . i sobie tez. moze ona jakoś chce tylko cie postraszyc a potem wrócic?

powiedz ze nie pasuje ci taka hustawka i albo w te albo wewte.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: zostałem sam :(

Avatar użytkownika
przez laguna 16 mar 2009, 12:21
ja tego nie rozumiem. kochacie sie, to jak to mozna nie umiec byc razem?! no jak to?? ktos jest tyle ze soba i nie potrafi byc ze soba??? to jest ku*wa zart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: zostałem sam :(

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 16 mar 2009, 14:56
E tam.
Wróci. Widziałam takich przypadków kilka, wszystkie się pozłaziły z powrotem.
Tylko musicie najpierw oboje zrozumieć, że tracicie coś wartościowego. Na to potrzeba czasu, ale jestem dobrej myśli :smile:
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Re: zostałem sam :(

przez Olga. 17 mar 2009, 10:43
arturk, chyba czas na poważną i otwartą rozmowę, przydadzą się łzy oczyszczenia - może dojdziecie do porozumienia, skoro się kochacie...trzymam kciuki
Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
17 mar 2009, 08:59

Re: zostałem sam :(

przez arturk 18 mar 2009, 22:06
Dzięki Wam, na prawdę :) Nie spodziewałem sie tak wielu odpowiedzi :) Otóż sprawa wygląda tak, że łzy i oczyszczenia Olgo były i wszystko było i rozmowy i ja już nie potrafię z nią rozmawiać. Zastosowalem inna taktykę, spotkania na luzie, rzadko, ale jednak, na imprezę jesteśmyt umówieni na sobotę wspólnie i czasami wyskok coś zjeść, bez ciśnień, ale zobaczę jak to będzie dalej. Ciężko mi to wszystko było zrozumieć tej nocy kiedy to pisałem, teraz jest już znacznie lepiej. Na pewno pochwalę Wam się jak to się skończyło jak już bedę wiedział :) Jeszcze raz wielkie dzienks :D Powodzonka.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: zostałem sam :(

przez Olga. 18 mar 2009, 22:24
Trzymam więc kciuki!
Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
17 mar 2009, 08:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do