Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez scrat 17 sie 2009, 06:45
Już jest "jutro", napisz Lili po wszystkim :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez Lili-ana 17 sie 2009, 11:20
ZDAŁAM LUDZIE :!: :!: :!: :lol: :lol: :lol:
ZA PIERWSZYM RAZEM ZDAŁAM :!: :!: :!: :mrgreen: :lol: 8) :shock: :D
Lili-ana
Offline

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez kasia081 17 sie 2009, 11:49
[quote="Lili-ana"]po antydepresantach nie ma żadnego zamulenia ani nic, co więcej pozwalają Ci się właśnie skupić i skoncentrować na jeżdzie. Tylko na początku skutki uboczne mogą lekko wpływać na prowadzenie pojazdu ale potem to już sama przyjemność. Ja się uczyłam jeździć przed leczeniem i w trakcie i było OK,

gratulacje!!!!!!

Lili-ana jakie leki zazywałaś i jakich ilosciach? od jak długiego czasu?
czy przed egzaminem tez zazyłaś?
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
09 lis 2007, 15:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez Lili-ana 17 sie 2009, 13:10
zażywam Asertin od niecałych 2 miesięcy, to lek przeciwdepresyjny, który ma też działanie przeciwlękowe. Ale nie wiem czy to ma jakiś wpływ na to, że zdałam, bo stresowałam się normalnie, jak to podczas egzaminu,ręce mi się troche trzęsły itp. Może byłam pewniejsza siebie, bo ten lek daje mi taką większą pewność siebie. Ale myślę, że w dużej mierze to umiejętności moje są dobre i też dobrego miałam instruktora na kursie. Ja wiedziałam już dawno, że będę dobrym kierowcą, bo nigdy się tego nie bałam, tzn prowadzenia samochodu - dla mnie to frajda, powiem nawet, że jazdy na kursie to mi się już pod koniec nudziły i nawet mojemu instruktorowi powiedziałam, że mogłabym zdać za pierwszym razem, bo mi się już nie chce jeździć :D ;)
Przed egzaminem nic nie zażywałam, zjadłam tylko lekkie śniadanko z herbatą. Tyle :D
Lili-ana
Offline

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez scrat 17 sie 2009, 17:40
Ooo super! :) To teraz codziennie po kilka razy zaglądanie na www.kierowca.pwpw.pl, jak ja od tygodnia :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez never1337 17 sie 2009, 21:23
ja mam dosc silna nerwica i fobie spoleczna, ale autkiem jezdzi mi sie swietnie :P przed kazda jazda trochu sie stresuje, ale jak juz wsiade to w ogole sie nie denerwuje i zapominam o wszystkim. to jedyne chwile w ktorych czuje sie dobrze, tak to nerwica, biegunki i leki mecza mnie w wielu aspektach. biore lek chloroprothixen, ale nie mowilem tego na badaniach, biore go w malej dawce i w ogole mi nie przeszkadza w jezdzeniu. niedlugo koniec jazd :C
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:25
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez Lili-ana 17 sie 2009, 22:49
Troche tak jest, że jak się jeździ autkiem a potem wysiada po dwóch godzinach, to tak jakby przenieść się troche do innego świata ;) zapomina się o problemach dnia codziennego za kółkiem, bo wtedy trzeba się skupić na jeździe i inne rzeczy odchodzą na ten czas w cień.

Scrat - ja tak nie wyczekuję tego prawka, bo i tak autka na razie nie mam i w najbliższym czasie nie zanosi się na to :roll: :-|
Lili-ana
Offline

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez scrat 17 sie 2009, 22:51
A samochód rodziców? Nie dadzą ci?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez Lili-ana 17 sie 2009, 22:59
moi rodzice nie posiadają samochodu, jedynie mój brat ale on często jeździ, może czasem pożyczy jak nie będzie się bał :roll: 8)
Lili-ana
Offline

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez scrat 17 sie 2009, 23:07
Pojeździsz z nim jako pasażerem i przestanie się bać.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez akromski 25 sie 2009, 20:36
Dziewiąty raz! Dzisiaj po raz dziewiąty oblałem egzamin na prawo jazdy! Nie mam już sił. Każdy z moich instruktorów mówił mi, że powinienem już dawno zdać ten po*ny egzamin, że jeżdżę dobrze i tego typu rzeczy. Na każdym z egzaminów to samo. "Co pan zrobił? Tak dobrze pan jechał i taki głupi błąd..." i potem wypełnienie dokumentów. Same plusy, wszystkie manewry ok, po za tym co akurat oblałem. Większość egzaminów kończę na 5-10 minut przed zdaniem, czyli pod sam koniec. Co robić? Macie jakieś rady? Ja naprawdę jeżdżę dobrze. Nie powoduję zagrożenia. Zwykle po prostu przegapiam jakiś znak, albo nie pamiętam, czy po zielonej strzałce trzeba się zatrzymać przed czy za światłami, tego typu rzeczy. A i to też tylko na egzaminach, bo normalnie jeżdżę ok.
Tak jakby mój mózg nie chciał, żebym zdał. Próbowałem magnezu i melisy przed. Baton czekoladowy. Wszystko.
Pomóżcie!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
16 sie 2009, 23:22

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez scrat 26 sie 2009, 04:34
Nie myśl o tym że to jest egzamin, że ktoś cię ocenia. Jest tylko droga i komunikaty wygłaszane z boku gdzie masz jechać, nic więcej. Tak jakbyś jechał z kumplem. Wyśpij się porządnie przed egzaminem. Weź godzinę albo dwie w dniu egzaminu, to cię trochę uspokoi. I maksymalne skupienie, wyłącznie na drodze i na znakach, nic innego się nie może liczyć.

Wiem że to się tak łatwo mówi z perspektywy kogoś kto już ma to prawko... Ale czeka mnie jeszcze motocyklowe, więc nie ma lekko :)

Zresztą ze mną było trochę inaczej, chyba przez benzo tak oblewałem (zdałem za 8 razem, chyba tylko dlatego że już to olałem, i tak wiedziałem że nie zdam, no i miła niespodzianka)... Też jakieś głupoty, które nie zdarzyłyby się normalnie (bo rok na skuterze jeździłem i nigdy się nie zdarzały) - to czerwonego nie zauważyłem, to tramwajów nie przepuściłem itd. A dzisiaj bez żadnych benzo po pierwszym samotnie przejechanym tysiącu kilometrów rozwaliłem komuś samochód, więc... :D

Co do zielonej strzałki - http://www.naukajazdy.pl/assets/modules ... php?t=3292
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

przez Lili-ana 26 sie 2009, 10:41
Może, tak jak mówi scrat, weź godzinę jazdy przed egzaminem. Ja tak właśnie zrobiłam, tzn instruktor mi tak polecił, byłam że tak powiem "rozjechana" tą godzinką przed i zdałam za pierwszym razem :D

[Dodane po edycji:]

O tym że to egzamin to nie da się tak to końca nie myśleć ale ja sobie myślałam, że to tak jakbym jechała z innym instruktorem, który wydaje polecenia i tyle.
Lili-ana
Offline

Re: Nerwica a prawo jazdy (kontynuacja)

Avatar użytkownika
przez offtopic 27 sie 2009, 11:27
akromski napisał(a):Dziewiąty raz! Dzisiaj po raz dziewiąty oblałem egzamin na prawo jazdy! Nie mam już sił. Każdy z moich instruktorów mówił mi, że powinienem już dawno zdać ten po*ny egzamin, że jeżdżę dobrze i tego typu rzeczy. Na każdym z egzaminów to samo. "Co pan zrobił? Tak dobrze pan jechał i taki głupi błąd..." i potem wypełnienie dokumentów. Same plusy, wszystkie manewry ok, po za tym co akurat oblałem. Większość egzaminów kończę na 5-10 minut przed zdaniem, czyli pod sam koniec. Co robić? Macie jakieś rady? Ja naprawdę jeżdżę dobrze. Nie powoduję zagrożenia. Zwykle po prostu przegapiam jakiś znak, albo nie pamiętam, czy po zielonej strzałce trzeba się zatrzymać przed czy za światłami, tego typu rzeczy. A i to też tylko na egzaminach, bo normalnie jeżdżę ok.
Tak jakby mój mózg nie chciał, żebym zdał. Próbowałem magnezu i melisy przed. Baton czekoladowy. Wszystko.
Pomóżcie!

Nie bój nic, ja też zdałem za 8 czy 9 razem( już nawet nie pamiętam ile razy przechodziłem ten koszmar). U mnie najgorszym czynnikiem była presja, presja rodziny i znajomych która się wytworzyła samoistnie. Dopiero zdałem jak wszystko trochę ucichło i zaczeli powoli zapominać o tym całym moim prawie jeździe.
Miałem identycznie jak Ty, tyle że mnie na egzaminie paraliżowały często lęki, i zupełnie nie myślałem. Heh, pamiętam jak podczas jazdy na egzaminie szukałem po kieszeni tabletki cloranxenu i łyknąłem ją z przyczajki :D Tak jak pisze scrat, podstawa to dobrze się wyspać, i nie zrażaj się tym że to już któryś tam egzamin z kolei. Niektórzy znajomi którzy nie mają nerwicy też zdają po tyle razy.
Na pocieszenie powiem, że właśnie cyknąło mi 20k km zrobionych za kółkiem i jak dotąd żadnego wypadku.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 13 gości

Przeskocz do