Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lęk przed wymiotowaniem.

przez Thazek 06 paź 2010, 04:55
Ja też tak mam ale już sie przyzwyczailem bo wiem ze i tak wymiotował nie będę :)
schudłem przez to ponad 10kg ale odkąd chodzę na psychoterapię to przytyłem 6 kg po prostu jem mało i często1
jem to co chce ui ile chce... :)
Thazek
Offline

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez dalia_85 06 paź 2010, 14:00
pod lękiem przed zwymiotowaniem istnieje tak naprawdę lęk przed utratą kontroli, nad ciałem, nad emocjami, jak nas dopada, zastanówmy się, jaki emocjami chcielibyśmy "zwymiotować" i na kogo.
dalia_85
Offline

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez kari1900 31 paź 2010, 22:03
Ja mam to od dziecka. Kazde wymioty w dziecinstwie byly dla mnie taka trauma ze pamietam je szczegolowo i nawet teraz slyszac podobna melodie czy widzac cos podobnego co widzialam kiedy wtedy wymiotowalam czuje niepokuj, to jest chore. Nie moge jesc. Ludzie mysla ze mam anoreksje (baaardzo duzo schudlam) ale ja nie chce byc chuda, ja zwyczajnie nie jem roznych rzeczy bo sa np ciezkostrawne, sprawdzam daty waznosci, nie zjem NIC co siedzi w lodowce dluzej niz 2 dni, nie zjem produktow kupionych w nie sprawdzonym sklepie (mialam przypadki gdzie kupowalam stara zywnosc), boje sie kupowac i jesc mieso ze bedzie nie swieze, boje sie jesc jajka, w sumie to przezylabym na samych wazywach i owocach i rzeczach ktore gotuje ja sama. Nawet maka nie moze miec dluzej niz kilka dni bo jak stoi juz otwarta tydzien to swiruje ze a noz mi zaszkodzi. Choc wiem ze to raczej nie mozliwe ale i tak wewnetrznie cos mnie blokuje. Albo Sa sytuacje kiedy owszem, przelamie sie i zjem... cos czego nie jestem w 100% pewna. Bo np mam taka ochote na kremowke ze nie wytrzymam, a kremowka jest z kremem i a noz krem nie swiezy... Potem mam dzien spisany na straty. W podswiadomosci wciaz widze swoj nie pewny posilek i8 sie boje ze mi bedzie niedobrze, mysle o tym tak intensywnie ze w koncu zaczyna mi byc niedobrze albo zaczyna mnie bolec brzuch i wtedy jazda na calego... histeria, placz, powtarzanie ze nie chce wymiotowac, trzese sie, ogolnie sytuacja koszmarna, nie do opisania. Nie daj Panie Boze zebym zlapala jakas chorobe, bol gardla sam to juz dla mnie horror bo wiadomo, czasem powoduje wymioty. Jak panuje grypa zoladkowa to ja sie boje wychodzic z domu. Jesli ja zlapie to maaaatko lepiej nawet nie myslec. Uzaleznilam sie od tik takow, uspakajaja mnie nie wiem czemu. Pewnie dlatego ze jak bylam mala to na mdlosci mama dawala mi miete, miety nienawidze za to tik taki zjadam tonami. Jesli ie mam przy sobie tik takow wpadam w panike. Najgorzej w nocy, ogolnie to nocami rzadko kiedy spie bo caly czas mysle ze jak zasne to mozliwe ze sie obudze i zwymiotuje (w czasach dziecinstwa tak mialam). Boje sie wychodzic gdzies dalej sama, bo a noz.... Boje sie jezdzic samochodem, autobusem itp (choroba lokomocyjna) co najlepsze mam dziecko. Przeszlam przez ciaze (mialam mdlosci bez wymiotow) i prawie niejednokrotnie zeszlam na zawal jak mnie zemdlilo. Sama swiadomosc ze jestem w ciazy mnie stresowal bo jak wiadomo powszechie kobietom w ciazy zdarza sie wymiotowac. A teraz kontynuacja stresow. Dziecko wymiotuje, nie raz na kilka lat, zdarza sie ze przy zwyklym zaziebieniu maluch zwraca. Wiadomo ze jestem jego mama, musze mu pomoc. Uzbrajam sie w cierpliwosc, zaciskam zeby, jestem przy nim, sprzatam, przytulam i pomagam w tym jakze trudnym dla nas obojga czasie. A potem umieram ze strachu, placze z napadami lekowymi i niejednokrotnie mam ochote umrzec. Dodatkowo jestem sama, maz pracuje za granica. Nie tylko boje sie faktu ze ja bede wymiotowac, ze to jest ochydne, nie tylko ze bede musiala sprzatac i patrzec na wymioty, ale tez doszedl strach o to ze jesli mi by tak nie daj Boze bylo niedobrze to nie bede miala sil sie zajac dzieckiem (ma 10 miesiecy). Od kilku dni jeszcze jest mi koszmarnie niedobrze. Nie radze juz sobie kompletnie. Nie wiem co robic. U psychologa leczylam sie raz jako nastolatka. Nie pomogl mi na domiar wszystkiego prawie mnie wysmiala i powiedziala ze musze zwymiotowac i bedzie po strachu. Ot wielka pani psycholog.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 paź 2010, 21:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez kiki13 07 lis 2010, 21:31
Witam
Dopiero niedawno dowiedziałam się o emetofobii, jednak borykam się z nią od roku, nabawiłam się jej podczas pobytu w szpitalu - to było coś okropnego. Od tamtej pory nie wyjdę na zewnątrz nie mając ''woreczka'' w torebce, przemieszczanie się komunikacją miejską czy studiowanie jest dla mnie koszmarem. Najgorsze jest to, że studiuje pielęgniarstwo, bardzo mi zależy na tym zawodzie jednak nie wyobrażam sobie praktyk w szpitalu, które to niebawem się zaczną. Nie chcę rezygnować, ze studiów tylko ze względu na fobie a boje się, że tak będzie. Przecież codziennie ktoś wymiotuje na oddziale a ja widząc taką osobę od razu robi mi się niedobrze i uciekam. Nikt nie wie o mojej fobii, dla wielu osób jest to śmieszna ''rzecz''.
Może macie jakieś sposoby na przezwyciężenie tego?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lis 2010, 21:21

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez shadow_no 08 lis 2010, 14:36
kiki13, ale górę u Ciebie bierze fobia przed >>tym<< widokiem czy to, że sama możesz >>to<< zrobić? Konsultowałaś się z psychologiem?
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez nieoczywista 10 lis 2010, 21:20
Znowu mi nie dobrze. Ostatnio się rozpisałam Więc teraz się tylko zapytam czy warto jest wgl leczyć się u psychologa czy komuś taka terapia pomogła. Zaczynam wariować. Cały dzień mi nie dobrze. I myślę czasem że tego nie wytrzymam, że wole umrzeć niż zwymiotować.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 paź 2010, 22:40

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez kitty341 14 lis 2010, 22:16
a wlasnie, wyobrazacie sobie robienie gastroskopii?????? ja chyba wolałabym umrzeć!!!!!!!!
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez LatającyKubek 14 lis 2010, 22:54
Myślałam, że tylko ja tak mam :P
Potrafię się cała trząść, nie spać przez całą noc.. całkowicie tracę kontrolę jak boli mnie intensywnie brzuch.

Powinnam mieć gastroskopię, ale wolę umrzeć niż dać sobie włożyć coś do gardła BRRRR..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
13 lis 2010, 13:41

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez stardoll 15 lis 2010, 15:08
ble, gastroskopia :P
Mialam jako malutka dziewczynka i z perspektywy czasu stwierdzam, ze bylam bardzo odwazna (moze dlatego, ze nieswiadoma). Teraz juz nie poszloby tak latwo.
Ktos tu napisal, ze mdlosci ma podczas sesji terapeutycznych. Ja mysle nad rozpoczaciem terapii, ale jak ma mnie dodatkowo tam mdlic to ja dziekuje :roll:
Mnie mdli nawet w poczekalni u psychiatry... Raz doslownie widzialam mojego pawia na czystej swiecacej podlodze tam.
Alkoholu nie wiem czy jeszcze kiedykowiek tkne po ostatnim. Mialam odruchy wymiotne po alko 9 miechow temu i od tej pory nie wypilam nawet piwa taki mam uraz.
stardoll
Offline

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez LatającyKubek 15 lis 2010, 21:02
Moje sesje terapeutyczne są przyjemne, za pierwszymi dwoma razami denerwowałam się, ale teraz już na luzie. To chyba akurat najprzyjemniejsza część leczenia, więc nie masz się czego obawiać :).
Chociaż z drugiej strony za każdym razem uświadamiam sobie ile jest do zrobienia.. Ale wychodzę taka "oczyszczona".
Mnie również mdliło przy wizytach u psychiatry, zobaczymy jak jutro :P
Mam nadzieję, że nie będę ściskać się kurczowo za brzuch jak zazwyczaj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
13 lis 2010, 13:41

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez Thazek 15 lis 2010, 21:39
kitty341 napisał(a):a wlasnie, wyobrazacie sobie robienie gastroskopii?????? ja chyba wolałabym umrzeć!!!!!!!!

ja miałem jakiś czas temu robioną gastroskopię :) nie było tak źle...
znieczulili mi gardło! najgorzej jak ta rura przechodziła to mnie naciągało ale jak była w środku przez 6min to nic prawie nie czułem ;)

Ale i tak nadal mam mdłości po jedzeniu albo nawet jak nic nie zjem :(
Thazek
Offline

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

Avatar użytkownika
przez eligojot 15 lis 2010, 22:51
W innym wątku pisałem o swoim problemem z wymiotowaniem, przekopiowałem tutaj dwa posty, może ktoś ma podobnie:

Ja odczuwam szczególne "zagrożenie" wymiotami w miejscach publicznych, wcześniej również w środkach komunikacji. Non stop mam napięty żołądek, prawie odczuwam każdy jego mięsień. Już przeleciałem wszystkie choroby, które mogą powodować nudności i wymioty - *chyba* żadnej z nich nie mam... Oczywiście w domu czuję się w porządku, co by świadczyło o dolegliwościach ze strony dawnej znajomej, oczywiście po benzo nudności przechodzą jak ręką odjął... Kupiłem płyty z autohipnozą, na budowanie pewności siebie, pewnie w tym tkwi pies pogrzebany, może pomoże...

Refluks mam - ale biorę na niego tabletki, zwykle przez 2 tygodnie od czasu do czasu (raz na pół roku). Uważam co jem, data ważności musi być conajmniej na tydzień do przodu,a towar pochodzić ze znanego sklepu i chodliwej półki. Mięso jem tylko w weekend, aby *ewentualnie* móc odchorować spożywcze *szaleństwo* jeszcze w niedzielę, przed poniedziałkiem. Przez dłuższy czas nie piłem mleka, bo wmówiłem sobie, że robi mi się od niego niedobrze. Wina czy piwa nie piję od nie-wiem-już-kiedy, aby nie *podrażniać* żołądka.

Gdy wstaję rano, pierwsza myśl, to czy nie jestem chory oraz czy nie chce mi się wymiotować... Eh, czasem odechciewa się żyć. Wszystko kręci się wokół wymiotów - jadę szybko samochodem, pierwsza myśl - czy od takiej jazdy nie zacznę wymiotować, jem przyprawioną potrawę - czy napewno nie usiądzie mi na żołądk i czy nie będę wymiotować... Czasem boję się nawet napić wody, choć takie picie chłodnej wody mineralnej wyraźnie pomaga na ten rozgorączkowany żołądek.

W sumie cała moja nerwica opiera się tylko na problemach z wymiotowaniem, żoładkiem i pochodnymi, w sytuacjach stresowych albo po prostu nieoczekiwanych - pierwsza myśl - to oczywiście... wymioty, sztywnienie gardła, całego przełyku. Dodam, że oczywiście nigdy nie zwymiotowałem, ostatnie wymioty miałem w zeszłym roku - przy grypie żołądkowej, a poprzednie... 7 lat temu, też przy jelitówce. Mam 24 lata, ręcę opadają.

Wiesz co, jest to najbardziej upierdliwa z fobii jaka chyba może się zdarzyć ludzkości. I jest w błędzie ten, kto myśli, że ja boję się wymiocin. Nie! Wymiociny obchodzą mnie tyle co inne płyny ciała człowieka, po prostu nie byłoby mi przyjemnie, gdyby ktoś mnie obrzygał, osikał lub zabrudził kałem czy spermą. Więc nie chodzi o to, że mam wstręt do rzygowin czy się ich boję. Boję się możliwości, że zwymiotuję przy innych i chodzi głównie o wstyd z tym związany, i nikt mi nie przemówi, że to wszystko ludzkie, że nic się nie stanie nawet jak zwymiotuję. Nic tutaj nie pomoże podkładanie sztucznych rzygowin, albo konfrontacja z kimś wymiotującym - to nie ta strona tej fobii, może zatem są dwa rodzaje lęku przed wymiotowaniem - 1. cudzym, 2. swoim. Zresztą wiem, że nie zwymiotuję, bo jak miałem tę wspomnianą grypę żołądkową, to ile musiałem się namęczyć nad sedesem, żeby wreszcie sobie ulżyć i zwrócić.

Już nawet czasem się zastanawiam, czy to tylko nerwica lękowa, natręctw z tą myślą o wymiotowaniu... Czy to nie idzie dalej, bo po prostu czuję się jak paranoik, obłąkany, ciągle z rzygowinami w głowie... Latem leciałem samolotem, 13 godzin. Oczywiście nie myślałem o tym, czy dolecę, czy samolot się nie rozbije, czy nie spadniemy, czy nie będzie jakiegoś zamachu - tylko ja oczywiście to swoje, czy od nagłej zmiany ciśnień nie będzie mnie zbierało na wymioty. Jak ostatni debil zamiast podziwiać naprawdę przepiękne krajobrazy czy to w dzień czy w nocy, to ja zasłoniłem okno i modliłem się tylko, żebym nie wymiotował... Nie muszę chyba opisać jazd jakie miałem, gdy samolot wpadł w turbulencje... I nawet wtedy nie martwiłem się czy wpadniemy do oceanu, tylko czy od tego bujania nie dostanę nudności, czy wszyscy nie zaczną wymiotować na raz i wtedy ja też będę musiał... - oczywiście nie zwymiotowałem, choć w swoim mniemaniu wielokrotnie byłem blisko... Koszmar jakiś...

Non stop też wymyślam sobie różne choroby, które mogą przebiegać właśnie z wymiotami i mdłościami... Czego ja tu już nie miałem... Ciągle myślę, że oto zbiera mi się na migrenę, chociaż nigdy w życiu jej nie miałem, że mam zapalenie opon mózgowych, sepsę... Lęki o wrzody, zatrucia pokarmowe, czy Helicobacter pylori są jakby to rzec... codziennością. Wiem, jak to brzmi, kiedy to sam czytam, ale myśli te są takie realne.

Teraz jeszcze rozpocząłem pracę, a raczej staż zawodowy i oczywiście mnóstwo stresu. Kształciłem się w zawodzie, może i dobrze popłatnym, ale strasznie stresującym... tzn. dla mnie, może dla innych nie. Ale teraz już myślę, że nawet jak nie wyjdzie, to trudno, widocznie się nie nadaję, a można i mieć szczęśliwe życie bez tej kasy, wykonując rzeczy prostsze i mniej frapujące, a jak nie, to jeszcze jest jakieś wyjście.

A od czego się zaczęło? Banalnie. Jak pierwszy dzień jechałem do LO, to usłyszałem w autobusie jak dzieciaki się śmiały z jakiejś dziewczyny, która kiedyś zwymiotowała w autobusie. I ta myśl, we mnie zakiełkowała, najpierw mdłości w autobusie, ale sporadycznie, potem częściej, potem też w innych miejscach i dalej poszło już z górki...

Wiem, z czego to wszystko wynika, z braku pewności siebie, z niskiej samooceny. Jak ją podnieść? Nie wiem. Stosuję autohipnozę, może coś da... A jak nie to benzo. To życie nas nie rozpieszcza.

[Dodane po edycji:]

Wiecie, ja przetrzymać mogę wszelkie objawy nerwicowe, drżenia rąk, palpitacje serca, mrowienia w stopach, ale na te rzekome nudności jestem bezsilny. Nie wiem czemu sam tak siebie zadręczam, to co pomoże, jaki jest mechanizm, bo jakiś musi być, ucieczka przed czym? W co?
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez shadow_no 15 lis 2010, 23:21
eligojot, muszę powiedzieć, że doskonale Cię rozumiem. I nie dlatego, że się staram, tylko dlatego, że czuję jak bym sam napisał powyższego posta.
Podzieliłeś emetofobię na dwie części i podobnie jak Ty mam lęk 'tylko' przed tym co dotyczy mnie samego. Jeżeli ktoś się przy mnie źle czuje czy wymiotuje, nie czuje, że jest to coś strasznego w przeciwieństwie do tego, gdyby mnie to spotkało.
U mnie ten lęk pojawił się stosunkowo niedawno, około dwa lata temu (wcześniej miałem lęk przed omdleniami). Zaczęło się od grypy żołądkowej właśnie około dwa lata temu. Można powiedzieć, że z dnia na dzień wróciła nerwica lękowa, którą miałem już opanowaną prawie że perfekcyjnie.
Od około tygodnia zacząłem znów się leczyć. Zmieniłem lekarza, dostałem inne leki (poprzednie - sertralina, później wenflaksyna nie dawały rady). Obecnie zaczynam kurację paroksetyną i na rozruch benzodiazepiną o przedłużonym uwalnianiu. Dzisiaj wskoczyłem na wyższą dawkę i zobaczę co to będzie. Psychicznie już się w miarę z tym wszystkim oswoiłem, ale mimo to daleka droga do tego co już osiągnąłem parę lat temu, kiedy udało mi się z tego bagna wyjść.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Emetofobia-Lęk przed wymiotowaniem.

przez Nati1001 22 lis 2010, 00:02
witam mam ten sam problem tak starsznie boje sie wymiotowac:( zaczelo sie od grpy zoladkowej ktora mialam 2 lata temu...wczoraj bylam u siostry ja zlapala grypa zoladkowa jej coreczkę tez i ja tak od wczoraj sie zle czuje nie moge patrzec na jedzenie mysle ze napewno sie od nich zarazilam wkoncu mialam z nimi kontakt i wogole ze pewnie bede strasznie wymiotowac tylkoc zekam az mnie dopadnie to jest starszne narawde az ciegle mi niedobrze mam nudnosci nie moge nic zjesc bo co kolwiek wezme do ust to mnie cofa:( ehh tak sie tego boje najgorzej boje sie w nocy...jesli ktos by chcial porozmawiac to niech napisze wiadomosc do mnie to podam numer gg .POzdrawiam
NNNNN
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 gru 2009, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do