Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez orchidee 21 lut 2010, 18:55
Jak się wyzwolić z tego lęku? Poradźcie, proszę... :) Staram sobie tłumaczyć, że to naturalne, że służy często zdrowiu (oczyszczanie organizmu) itd... Jak pokonać ten lęk, nie zmuszając się do wymiotowania w celu poznania jak to jest?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 mar 2009, 14:02

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez orchidee 17 maja 2010, 14:48
Naprawdę tylko ja mam emetofobię? :((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 mar 2009, 14:02

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez disgusted 17 maja 2010, 15:03
Ciekawe, do tej pory nie wiedziałam, że istnieje coś takiego, ale przyznam szczerze, że BARDZO obawiam się wymiotowania. Bardzo rzadko mi się to zdarza, staram się zawsze mieć przy sobie jakiś aviomarin w razie podróży, unikam picia zbyt dużych ilości alkoholu, a jak już mi się zdarzy wymiotować, to potrafię płakać wymiotując, serce wali mi jak oszalałe, cała się trzęsę...
Obawiam się ciąży, bo paraliżuje mnie myśl o tym, że mogłabym wymiotować co rano. Jak jest mi niedobrze, to robię się drażliwa i jestem nie do zniesienia... Potrafię zjeść 5 różnych specyfików które mogłyby sprawić, że mi się polepszy.
Mam też hipochondrię i to właśnie lęk przed wymiotowaniem sprawia, że jeszcze bardziej boję się raka, bo to = chemioterapia, a to = wymioty.
Zupełnie nie wiem jak sobie z tym radzić poza unikaniem sytuacji, w których może zrobić mi się niedobrze...
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez orchidee 17 maja 2010, 15:17
Znalazłam ciekawą książkę o naszych dolegliwościach oraz bloga emetofobiczki gdzie opisuje, że wymiotowanie w czasie ciążu nie jest takie straszne, bo jest się przede wszystkim skupionym na dziecku :) Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Muszę te materiały przestudiować, a to trochę zajmie bo książka jest w języku i blog też:

http://books.google.pl/books?id=qX2of24 ... &q&f=false

http://livingwithemetophobia.blogspot.c ... do-it.html

disgusted, współczuję Ci, mam nadzieję, że jakoś się tego pozbędziemy. Mi niestety nie umieli na terapii stwierdzić skąd się wzięła moja fobia. A Tobie? Jak się zna przyczynę to łatwiej fobię pokonać.

Dla pocieszenia, ja w czasach gdy chodziłam do liceum (teraz juz jestem po studiach), jak widziałam "pawia" na ulicy to musiałam przejść na drugą stronę ulicy, a potem parę miesięcy unikałam miejsca gdzie ten "paw" leżał. Teraz po terapii (mam lęk uogólniony z napadami paniki) taki widok mniej mnie rusza, choć wymiotować od tego czasu nie wymiotowałam i się oczywiście boję. Moja mama ma czasem migreny i to takie z wymiotami i że nic nie jest w stanie sama sobie pomóc. Jak byłam młodsza i w gorszym stanie to uciekałam od niej, nie mogłam jej pomóc bo się panicznie bałam, nie mogłam jej podać ręcznika czy też miski. Chowałam się pod poduszką i nie chciałam tego słyszeć ani czuć. Ostatnio zrobiłam postęp bo moja mama miała taką właśnie migrenę i trochę jej pomogłam. Podałam herbatę, miskę, ręcznik, chwile z nią siedziałam nawet zanim znów zaczęła zwracać. Ale trochę inaczej było niż zawsze. Strasznie się z tego cieszę:)

Serdecznie Cie pozdrawiam i życzę powodzenia z przełamywaniem się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 mar 2009, 14:02

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez disgusted 17 maja 2010, 15:29
Również nie wiem skąd się to wzięło.

Dla mnie też widok, zapach czy dźwięk wymiotowania jest przerażający. W dodatku np. w ogóle nie pijam soku jabłkowego, bo kojarzy mi się z wymiotowaniem w samochodzie w upalny dzień; nie jeżdżę samochodami z waniliową choinką zapachową, bo też od razu mi się to z tym kojarzy; w ogóle nie korzystam z wycieczek autokarowych zwłaszcza takimi starymi grzmotami, bo to kojarzy mi się tylko z bandą wymiotujących kolegów na wycieczkach szkolnych w podstawówce. Nie rozumiem jak dla niektórych może to być sposobem na lepsze samopoczucie, jak ktoś może tak sobie ot bez żadnego stresu to robić, bo dla mnie to katorga i ostateczność - wolę cierpieć 2 dni na ból brzucha, niestrawność czy mieć mdłości, zamiast załatwić sprawę w dwie minuty.

A jak się zwierzę komuś, że mi niedobrze i słyszę "to się wyrzygaj", to mam ochotę przywalić w łeb owemu doradcy.
you can climb a ladder up to the sun
or write a song nobody had sung
or do something that's never been done.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
269
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:10
Lokalizacja
Śląsk.

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez orchidee 17 maja 2010, 15:40
disgusted napisał(a):Również nie wiem skąd się to wzięło.

w ogóle nie korzystam z wycieczek autokarowych zwłaszcza takimi starymi grzmotami, bo to kojarzy mi się tylko z bandą wymiotujących kolegów na wycieczkach szkolnych w podstawówce.

A jak się zwierzę komuś, że mi niedobrze i słyszę "to się wyrzygaj", to mam ochotę przywalić w łeb owemu doradcy.


Znam dokładnie to samo ze swojego życia. Też nie jeździłam na żadne wycieczki szkolne, a jak pojechałam to miałam wielki uraz bo zawsze jakiś kolega się nażarł słodyczy i wymiotował... Choć do tej ostatniej rady nabrałam już dystansu i czasem stwierdzam, że skoro to jest naturalne (naturalny odruch oczyszczania który ma spowodować ulgę, wyzdrowienie), to może da się to przeżyć. Zresztą, pewnie jak przyjdzie co do czego i będzie nam tak strasznie niedobrze to i tak nie powstrzymamy odruchu i stanie się to. A wówczas może się okaże nie takie potworne. Poczujemy się lepiej itd. Ja tak miałam po znieczuleniu całkowitym po wycięciu migdałów, gdy miałam odruch wymiotny po znieczuleniu. Niczym nei wymiotowałam ale odruch był. Po czym stwierdziłam, że nie wiem czego się boję, że nie było to tak straszne i przede wszystkim nie mogłam nad tym zapanować. Ale po kilku miesiącach "bez praktyki" znów zaczęłam się tego obawiać. Przerąbane...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 mar 2009, 14:02

Re: Emetofobia

przez maggieflakes 25 maja 2010, 16:03
nie wiedziałam, że lęk przed wymiotowaniem tak sie nazywa, człowiek cały czas dowiaduje się nowych rzeczy...ja nieznoszę tego uczucia gdy jest mi tak niedobrze, bierze mnie na wymioty a zwymiotować nie mogę, bo mnie coś powstrzymuje
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
27 lut 2010, 12:16

Re: Emetofobia

przez miki74 25 maja 2010, 17:59
Jest coś takiego, jak terapia ekspozycyjna w terapii poznawczo-behawioralnej. Polega ona na tym, że się wystawiacie na spotkanie z czymś, czego się boicie.

W waszym przypadku byłoby to właśnie wywołanie u siebie wymiotów. Może spróbujcie sobie wypić ze dwie lampki wina, albo coś innego mocniejszego na obniżenie lęku, i wywołajcie te wymioty. Po kilku takich operacjach lęk przed wymiotami w ciąży powinien wam zmniejszyć się. Oczywiście stopniowo zmniejszajcie dawki alkoholu, by dojść do tego, że wywołujecie te wymioty na trzeźwo, bez "wspomagania" przeciwlękowego w postaci alkoholu.

Zresztą taką terapię podyktowało jednej z was życie. Po zwymiotowaniu okazało się, że przeżyła, nic się nie stało i lęk jej się obniżył. Podobne działanie ma pomoc mamie w momencie, gdy ona wymiotuje.
miki74
Offline

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez orchidee 28 maja 2010, 10:55
miki74, dzięki. Eh, może się kiedyś odważę. Nie pamiętam kiedy to robiłam, na pewno gdybym robiła to częściej (zatruła się czymś itd) to bym się mniej bała. Ale jak mi nie jest niedobrze, to trudno mi sobie wyobrazić, że się do tego zmuszam.. Hmmm. Ale pomyślę o tym. Jak to zrobię to na pewno się tu pochwalę :)

Przepraszam wszystkich wrażliwych, dla których ten lęk jest jakiś dziwny a temat ten wywołuje obrzydzenie....Każdy z nas ma swoje lęki. Ja np. nie rozumiem jak się można bać pająków. Ja je uwielbiam i hoduję :)

Pozdrowienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 mar 2009, 14:02

Re: Emetofobia

przez shadow_no 22 cze 2010, 14:38
Odświeżam temat.
Nerwice lękową ogólnie mam już hoho, prawie 10 lat. Dawniej 'tylko' lęki przed omdleniami, śmiercią i innymi rzeczami, które nigdy mi się nie zdarzyły. Ostatnio natrafiłem na temat o emetofobii. Heh, nie zdziwi Was pewnie jak napiszę, że właśnie zrozumiałem, że mnie też to dotyczy.
Zaczęło się ponad rok temu. Po ponad trzech latach pełnego spokoju. Złapałem wirusa grypy jelitowo-żołądkowej czy coś w tym stylu. Ogólnie pomęczyło mnie jeden dzień i przeszło. Tzn. przeszły objawy, lęk przed tym, że to wróci pozostał do dziś.
Ogólnie raz jest lepiej, raz gorzej, ale jeżeli mam wyjść gdzieś gdzie jest większe zbiorowisko ludzi podświadomie rozglądam się za punktami ucieczki, toaletami, żeby w razie czegoś móc szybko zwiać. Nie zdziwi Was też pewnie to, że nigdy nie zdarzyło mi się puścić pawia publicznie (nie licząc jednego epizodu na imprezie, gdzie parę osób, w tym ja przesadziłem z procentami). W ogóle liczbę >tych< zdarzeń mogę policzyć na palcach jednej ręki. Mam mocny żołądek. Jednak sam lęk przed tym, że tak mogło by się stać jest większy. Z tego powodu też zwiałem i nie napisałem matury, zrezygnowałem z pracy na etacie.
Ogólnie emetofobia potrafi człowieka wykończyć...
Polecam (w j. angielskim):
http://books.google.pl/books?id=qX2of24 ... &q&f=false
Powodzenia.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Emetofobia

Avatar użytkownika
przez halenore 22 cze 2010, 15:12
Męczy mnie to od niedawna.Wcześniej dobijały mnie bardzie klasyczne objawy nerwicy.Teraz jest to.U mnie sytuacja dotyczy tylko mnie.Mojej siostrze zdarza się wymiotować podczas okresu,więc często siedzę przy niej z miseczką.Jak mój pies chorował,też mocno wymiotował.Ze mną jest wtedy ok.Nic się nie dzieje.Gorzej jak mnie zaczyna mdlić.Też nie jestem "wymiotna".Zdarzyło mi się kilka razy w życiu.Ostatni raz po imprezie z 5 lat temu.Nigdy się nie powstrzymywałam.Moje ciało oczyści się prędzej metodą biegunki niż wymiotami.Nawet przy zatruciach pokarmowych,których w zasadzie nie miewam.Ale ze 2 lata temu miałam ciężką infekcję.O mało co nie zakrztusiłam się własną wydzieliną z gardła.I chyba od tego momentu zaczęły się problemy typu kluska w gardle,ucisk,mdłości.

maggieflakes napisał(a):nie wiedziałam, że lęk przed wymiotowaniem tak sie nazywa, człowiek cały czas dowiaduje się nowych rzeczy...ja nieznoszę tego uczucia gdy jest mi tak niedobrze, bierze mnie na wymioty a zwymiotować nie mogę, bo mnie coś powstrzymuje


To jest drażnienie nerwu krtaniowego bodajże.Masz stres i wrażenie,że zaraz zwymiotujesz.Ba!Możesz mieć nawet odruch wymiotny,ale nie wymiotujesz.Ja też tak mam i napiszę,że mnie to dobija.Mam tak w sytuacji silnego stresu.Ostatnio przed wyjściem do pracy.Wtedy nie jem.Zresztą mam tak zaciśnięty żołądek,że nie byłabym w stanie nic przełknąć.Potem ustępuje i mogę normalnie jeść.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Re: Emetofobia - lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez eligojot 25 cze 2010, 18:16
Powiem Wam tylko tyle, że to dziadostwo pojawiło się u mnie po przejściu "grypy" jelitowo-żołądkowej jakieś dobre 7 lat temu. Była to pierwsza infekcja tego rodzaju u mnie i pamietam, że przez 24 godziny, dokładnie co 45 minut musiałem wymiotować. Myślałem, że to już koniec, że umieram. Miałem tak naderwane wszystkie mieśnie brzucha, że przy kolejnych 45 minutach płakałem z bólu - tak mnie tamta grypa wycieńczyła.

Od tego czasu - zapewne z powodu braku kontroli nad tamtymi wymiotami - jakiekolwiek dolegliwości żołądkowe budzą we mnie niepohamowany lęk. Niestety to przekłada się na problemy w funckjonowaniu - nie chcę jeżdzić swoim samochodem, więc korzystam z komunikacji publicznej. I kiedyś właśnie w autobusie usłyszałem jak grupa chyba znajomych nabijała się z kogoś kto w taki autobusie zwymiotował. Od tej pory ciągle w autobusach mam lęk i paniczne myśli nt. wymiotów. Gdy do tego dołożę jeszcze wspomnienia o niepohamowanych torsjach w czasie tej grypy jelitowej, to jakby całą treść żołądkową mam już pod gardłem... Czasem wydaje mi się, że jest już tak blisko..., że już za moment zwymiotuję...

I tylko czasami udaje się ten absurd pokonać, ale muszę być czymś zaabsorbowany... Poza tym każda jazda autobusem to 45 minut lęku (bo mieszkam na przedmieściach metropolii). Żadna terapia nie pomogło. Strasznie mi to uprzykrza życie, ten okropny lęk przed wymiotami.
Bóg zawsze odpowiada na prośby. Czasem jednak odpowiedź brzmi: "Nie".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
710
Dołączył(a)
09 paź 2007, 17:05

Re: Emetofobia - lęk przed wymiotowaniem

przez Lonita 13 lip 2010, 12:52
Witam! Ja również cierpię na ten rodzaj fobii. Mam ją już ponad rok. Nie byłam wstanie rozpocząć nauki na studiach. Z trudem zdałam maturę, choć byłam jedną z najlepszych uczennic w mojej szkole. Już prawie rok chodzę na terapie, widzę efekty ale nie satysfakcjonują mnie do końca. Jeżeli ktoś z was miałby ochotę na rozmowę ze mną, to była bym bardzo wdzięczna. Wydaje mi się że muszę porozmawiać o tym z kimś, kto ma podobne problemy.
Lonita
Offline

Re: Emetofobia - lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez kitty341 21 wrz 2010, 21:24
Jak czytam Wasze posty to jakbym widziała siebie!! Ja mam ten lek odkąd pamiętam... Nawet myslenie o tym od razu powoduje ze mysle ze chyba zaraz to sie stanie.. Jedyne co ostatnio sie nauczyłam to nazywanie tego po imieniu - wymioty, bo jeszcze kilka miesiecy temu nie mogłam tego zrobić i zastepowałam jakimis milszymi słowani, np. "to" lub "akcja";-) to wydaje sie bardzo smieszne dla ludzi wokól mnie, i mi też czasem aż głupio sie przyznać do tego lęku.. Tak sie boje, ze uciekam jak najdalej, jak nawet widzę że jakiś czlowiek sie pochyla to od razu zwiewam gdzie pieprz rosnie, BO MYSLE ZE TO SIE ZARAZ STANIE! Długo by opowiadac jak przerazający jest to strach.. Ja też nie moge patrzec na to na chodniku bo od razu idę na drugą stronę i potem omijam to miejsce.. Raz dziecko sie przy mnie .... to tak mi zaczęło waleć serce, myslalam ze dostanę ataku! i uciekłam jak najszybciej z tego miejsca a potem bałam się tamtędy przechodzić. Ostatnio mamie musiałam miskę podać( zatruła się) to ja przed tym błagałam na kolanach żeby nie wymiotowała jeszcze przy mnie i po prostu wyszłam z domu.. Kiedys koleżanke w potrzebie zostawiłam, chłopaka, kolegę, po prostu nie potrafie się przemóc, mimo ze bym bardzo chciała a potem mam nieziemskie wyrzuty sumienia. Sama wymiotowałam kilka razy jak byłam mała i raz 6 lat temu jak zbyt duzo wypilam na pusty zołądek, to aż znajomi musieli mnie pocieszać i mówili zebym sie nie martwiła bo ja "tylko pluję" . mam 23 lata, studiuję 2 kierunki a z czyms takim poradzic sobie nie mogę..=( Moj chłopak niby to rozumie, ale wiem, ze tak naprawde smieje sie ze mnie i uwaza ze to wyolbrzymiam. 3 tygodnie temu, wypiłam lampkę wina na pusty żołądek i zaczęłam sie dziwnie czuc. Bylam wtedy w barze, w którym pracuje moja przyjaciółka, dała mi wodę i chciała zrobila cieple jedzenie( bo myslalam ze jestem głodna ale potem wyszłam na zewnatrz i stwierdziłam ze chyba zaraz zwymiotuję),nic oczywiscie nie zjadłam ze strachu. Miałam 5 odruchów wymiotnych (ale nie wymiotowałam), lzy mi leciały.. jeszcze mój chłopak zamiast po mnie przyjechać to stwierdził ze wyolbrzymiam i zakonczył rozmowę, a była juz 23.00 i wracałam sama(ale nawet sie nie bałam bo i tak myslalam tylko o jednym:P) Co ja wtedy przeżyłam to tylko Bóg to wie!!! Rany, ale sie rozpisałam!=)))
Jakby ktoś był chętny to z chęcią nawiążę kontakt (nawet z bardzo wielką chęcią!!) z osobą z podobnymi problemami=) zawsze razem raźniej!=)
"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".
Chcę czasem ulec niebu gwiaździstemu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
398
Dołączył(a)
04 paź 2007, 09:39
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do