Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 05 gru 2015, 20:21
alu, spamilan działa bardzo delikatnie. Nie ma typowego "pierdolnięcia" jak przy benzo. Ale tutaj lekarz ma zadecydować, nie Ty.
Michal8282., dzięki. Twoje też wypiję. ;) I mądrze prawisz!
Alu, może to już czas, żeby zrobić krok do przodu?...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 05 gru 2015, 20:49
OK, rozumiem wasze racje, z tym, że wejście na leki nie oznacza dla mnie wcale kroku do przodu... nie wiem, muszę to mocno przemyśleć. O tym, że lekarz decyduje - wszystko fajnie, ale to ja poniosę wszystkie skutki leczenia więc ciężko mi w tej kwestii komukolwiek zaufać.
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Dreamesse 05 gru 2015, 22:16
A ja się nie zgadzam odnośnie leków. Jasne - doraźnie pomogą, ale tylko złagodzą objawy. Nie zwalczą przyczyny, bo przyczyna jest w naszej psychice.
Ja jestem przykładem osoby, która radzi sobie bez nich. W życiu nie wzięłam nic więcej niż tylko doraźnie hydroksyzynę. I to "doraźnie" wcale nie znaczy, że przy każdym ataku, ale jak już wzięcie jej było ostateczną ostatecznością. Chyba stwierdzenie, że wymiotowanie jest mi obojętne tak, jak zdecydowanej większości ludzi na tej planecie, jest przesadzone. Obojętne w sensie takim, że traktowane jako po prostu objaw chorobowy tak, jak, nie wiem, kaszel; nieprzyjemny, bo choroba nie może być przyjemna, ale też nic ponadto i nie powód do tego, by się nad ten temat jakoś specjalnie roztkliwiać, panikować czy się tego bać. To nie, tak nie jest, bo naprawdę nie wiem, jak bym przeżyła konieczność zwymiotowania, a jak słyszę, że ktoś ma np. grypę żołądkową, to w środku automatycznie stan alarmowy. ALE już nie panika. Ale już nie ma mdłości, nie ma niejedzenia, nie ma nerwów. Ok, patrząc na Wasze posty, to może aż tak źle ze mną nie było. Przepraszam, nie chcę się tu wywyższać ani, broń Boże, kogoś dobijać. Chodzi mi po prostu o to, że np. u mnie nie ma i nigdy nie było "odważenia się, by wypić alkohol". Jeśli jestem na np. imprezie, na której nie jestem kierowcą i mogę pić, to piję. Z umiarem, bo nigdy nie nadużyłam alkoholu, nigdy nie byłam pijana, nigdy nie miałam kaca i nigdy się źle nie czułam, ale generalnie też nigdy nie miałam tak, że bałam się wypić choćby jedno piwo czy, nie wiem, tych paru kieliszków na urodzinach, spotkaniu ze znajomymi czy na innych tym podobnych okazjach. Nigdy nie miałam też problemu z wychodzeniem z domu - ba, wręcz wśród ludzi czułam się lepiej, bo nie myślałam o rzyganiu, mogłam się czymś zająć. Ale na początku roku, gdzieś tak mniej więcej od połowy stycznia do marca, było ze mną niezbyt ciekawie. Miałam często mdłości, a więc często panika, lęki, niejedzenie. I to mdłości na pewno na tle psychicznym, bo to się czuje. I chyba właśnie to jest istota - uświadomić sobie, że my się wcale źle nie czujemy tak fizycznie. Pamiętam pewien atak, jakoś końcem stycznia, czułam się okropnie, było mi strasznie niedobrze, nerwy, mierzyłam temperaturę co 5 minut, ogólnie masakra. I powiedziałam do siebie: "kur**, jak tak chcesz, to proszę bardzo, jesteś chora i zaraz będziesz rzygać, takie życie, grypa żołądkowa panuje, zapewne to gówno złapałaś, więc przestań się użalać, tylko idź rzygać w takim razie". I właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że mnie się przecież wcale NIE CHCE RZYGAĆ. Że jakby tak się skupić na moim żołądku, to jest z nim całkiem ok - no, może oprócz tego, że był trochę przegłodzony tego dnia. Ale na pewno nie był chory i nie chciał pozbyć się tego, co miał w środku. Chyba to był przełom, bo właśnie wtedy dotarło do mnie, że to ta cholerna fobia mnie rujnuje, ale te wszystkie objawy wcale nie tkwią w moim organizmie w sensie fizycznym, ale po prostu wmawiam je sobie przez tę pierd****ą fobię.
Teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest ok. Że żyję w miarę normalnie, normalnie jem itp, nie rozmyślam non stop o tym, czy dzisiaj będę rzygać czy może jednak mi się upiecze. Po prostu jest dobrze. BEZ leków.
Ostatnio edytowano 05 gru 2015, 22:26 przez Dreamesse, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 sie 2015, 21:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Dreamesse 05 gru 2015, 22:18
XXX

[przepraszam, przez przypadek wysłałam dwa razy to samo]
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 sie 2015, 21:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 06 gru 2015, 00:49
Dreamesse, fajnie, ze napisalas ten post. Ja nikogo do brania lekow nie namawiam. Kazdy tutaj jest dorosly i sam decyduje o swoim zdrowiu. Napisalam swoje stanowisko i tyle. Po prostu od dluzszego czasu czytam posty alu i widze, ze sama sobie raczej nie poradzi. U niej ten stan nie trwa 3 miesiace. Ale ok, skoro leki sa wg Was be, to niech beda. Nie zamierzam tu urzadzac walki z wiatrakami. Mnie leki pomagaja, sama sobie tez wiele spraw tlumacze z dobrym skutkiem ale nie dalabym rady myslec racjonalnie bez wyciszenia. A owe wyciszenie uzyskalam wlasnie dzieki lekom. Probowalam. Bardzo usilnie probowalam sama sobie z tym poradzic, wzbranialam sir od lekarzy, prochow, mordowalam sie, meczylam. Na skraju wyczerpania i przy atakach paniki kilkanasvie razy dziennie, bezsennosci, depresji i totalnego jadlowstretu juz nie wyrobilam. Bylam WYNISZCZONA i tak, siegnelam po leki. I nie, nie zaluje.
Jest to tym samym ostatni moj post dot. slusznosci, czy braku brania lekow na nerwice. Moje stanowisko w tej kwestii juz kazdy zna i nie mam zamiaru dluzej kogokolwiek przekonywac i powtarzac sie jak widoki z Disnaylandu.
Ja bedac tu od ponad 5 lat staram sie ludziom pomagac, wspierac i dobrze radzic. Ale powtarzac sie jak katarynka wiecej nie zamierzam.
Tyle w temacie z mojej strony.
Amen.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 17 gru 2015, 18:49
Hej, jak się macie? :)
Słuchajcie, zaczytane na zagranicznych forach, ale myślę, że warto spróbować. Jak ktoś w rodzinie/pracy ma grypę żołądkową to ponoć pijąc 3 szklanki soku z czarnych winogron 100% bez cukru sie nie zachoruje. Wiele osób o tym pisze, że działa nawet podczas domowych epidemii. Nikomu nie życzę, ale warto mieć taki sposób w zanadrzu :)
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 17 gru 2015, 19:18
alu, a skąd taki sok wziąć? Trzeba samemu robić?
Ja od 2 dni mam nasilone lęki i ból żołądka. Ale myślę, że to od stresów i hormonów <znów spóźnia mi się okres, już 3. dzień :evil: >.
W poniedziałek pochowaliśmy Babcię, ciężko to przeżyłam... Miałam jakieś dziwne lęki od Jej śmierci... Bałam się być sama w domu, bałam się zamknąć oczy, spojrzeć w lustro, bo... no właśnie nie wiem bo co. Że Ją zobaczę? Że mnie straszyć będzie? Na prawdę nie wiem co mi się z głową dzieje... :roll:
Miałam jakieś takie lęki, bo uważam, że mam pewne "przeczucia". Kilkakrotnie dostawałam znaki o śmierci. Nikt nie wiedział, że ktoś nie żyje, a mi nagle jebutnęła szafka <sama z siebie>, coś upadło, zbiło się <bez mojej ingerencji>, do tego uczucie zimna i bardzo złe przeczucie. Raz było tak, że zaraz po takim znaku zadzwonił telefon. Mama go odebrała, a ja w tym czasie szybko zbiegłam po schodach i mówię jej "ktoś umarł". Okazało się w trakcie rozmowy, że faktycznie... :?
Śmierci Babci nie przeczułam w żaden sposób ale później miałam bardzo dużo niepokoju w sobie i strachu.
Może Jej duszyczka się jeszcze błąkała po świecie? Nie wiem... W każdym razie po pogrzebie lęk w dużym stopniu odpuścił.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 17 gru 2015, 19:25
Psychotropka`89, ojej, strasznie mi przykro!! :( Ja pochowałam babcię 10 lat temu i też ciężko to przeżyłam. Bardzo Ci współczuję. Nic dziwnego, że lęki masz nasilone :(

Taki sok można kupić np. w sklepach ekologicznych. Ja zamierzam go popijać, bo to coś co raczej wyjdzie na zdrowie. I mnie lęki na stałym poziomie, nie rosną bo już chyba większe być nie mogą :P mdli mnie codziennie praktycznie całe dnie, ale uczę się to ignorować, jem, chodzę nawet na jogę. No do przodu, ale mocno pracuję nad poprawieniem sobie jakości życia, bo póki co to każdy dzień wydaje mi się rozpoczynaniem walki od początku. To błędne koło jest niesamowite! :pirate:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Queenie 17 gru 2015, 21:40
Witam Was po dłuższej nieobecności
Opowiem Wam historię z zeszłego tygodnia. Było w pracy poimieninowe ciasto, które ja bym dawno kiblem spuściła, ale nie moje, więc się nie wtrącałam. Któregoś dnia koleżanka z pokoju połakomiła się i po jakichś dwóch godzinach mówi; ”Jakoś mi niedobrze i żołądek mnie boli”. Moje pierwsze podejrzenie padło na ciasto. Podchodzę, patrzę i oczom nie wierzę. Ono po prostu kwitnie na zielono. Wącham - ewidentna pleśń. Ja nie wiem jak można wrąbać dwa kawały zielonego ciasta i tego nie widzieć i nie czuć. :shock:
Ale ad rem. Koleżanka całkiem nie emeto, do życia podchodzi racjonalnie, więc jak się struła to naprawdę, a jak mówi „Chce mi się rzygać” to znaczy, że chce jej się rzygać. Bez ściemy.
Obserwowałam ją jak jakiś okaz. Nie rzygała, a po 2 kubkach mięty i 5 godzinach powiedziała: „Jest lepiej”. Konkluzja: Skoro ona nie rzygała po spleśniałym na zielono cieście, to znaczy, że Wy NIE MACIE PRAWA nawet mieć mdłości po normalnym, świeżym jedzeniu.
Takie jest moje przesłanie na dzisiejszy wieczór.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 lis 2015, 18:47

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 17 gru 2015, 21:55
Queenie, :uklon: dziękuję za ten wpis.
Ja dziś zjadłam rano kanapki z "dziwnym" pomidorem. Było mi po nim niedobrze, jeździło mi po flakach. Wypiłam mięte, zjadłam bułkę, potem obiad. Wróciłam do domu i mój W. mówi, że robi sobie kanapki i czy jadłam pomidora. Mówię, że tak ale jakiś dziwny był. Mój go spróbował, zrobił zniesmaczoną minę i wypluł, mówiąc "on jest ZEPSUTY! Serio go jadłaś?!" :oops: Ano, zjadłam... I póki co żyję. Dodam, że podejrzewam, że jeśli miałabym po nim rzygać, to już by to nastąpiło. :bezradny:

alu, dziękuję za wyrazy współczucia... :(
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 17 gru 2015, 22:48
ooooo rany, ja to nie tknę niczego co choćby wygląda podejrzanie :P Dzięki temu odpadł mi lęk przed zatruciem pokarmowym, gdyby nie te rota i norowirusy to byłabym naprawdę szczęśliwym człowiekiem!
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 17 gru 2015, 23:11
alu, ja też nie tknę ale przed okresem mam okropnie dziwne smaki. Wszystko jest dla mnie gorzkie, dziwne, metaliczne. Myślałam, że ten smak dzisiejszego pomidora, to był wynik szalejących hormonów. :bezradny: W innym wypadku w życiu bym go nie tknęła. No ale jak widać żyję mój żołądek też żyje. ;)
A na temat tych wirusów, to nawet słyszeć nie chcę. Brrr... :-|
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez aleksandraaa 17 gru 2015, 23:51
alu napisał(a):ooooo rany, ja to nie tknę niczego co choćby wygląda podejrzanie :P Dzięki temu odpadł mi lęk przed zatruciem pokarmowym, gdyby nie te rota i norowirusy to byłabym naprawdę szczęśliwym człowiekiem!


Uważam tak samo ;) bo ostruć się jest ciężko, wystarczy nie jeść podejrzanych rzeczy i sprawdzać daty. Mnie osobiście odrzuca jedzenie które leży dłużej niż 2 dni w lodówce.. Nie pamiętam kiedy ostatnio się zatrułam (pomijając zatrucie alkoholowe ale tu też wystraczy pić z umiarem żeby do tego nie doszlo).

Jestem w trakcie leczenia u psychoterapety, ostatnio często wypytywana jestem o rodzine, ich lęki, stosunki miedzy nami. Psychoterapeutka powiedziala mi wczoraj, ze lęki nie biorą się znikąd i na pewno musiało się coś stać w przeszłości że się ich nabawiłam. I tu nie chodzi o to, że w dzieciństwie często wymiotowalas, albo źle to znosiłaś bo tak naprawde nikt jako dzieciak nie lubił wymiotować, tylko musiały być jakies inne powody. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzilam ze to chyba przez moje relacje z rodzicami i wspomnienia z przeszłości, niby są dobre ale z drugiej strony nie. Moja mama jest nadopiekuńcza, ale jak byłam mała potrafiła mnie zbić. Nie było to normalne, do tej pory pamiętam niektóre takie sytuacje. Moi rodzice są po 60 dużo przeklinają, czesto kłócą i pochodzą ze wsi, troche takiej patologicznej, prawie sami alkoholicy. Im tez sie niestety to udzieliło w pewnym stopniu. Nie ma dnia bez jednego piwka. A jak są imprezy rodzinne to zawsze wódka wchodzi w gre nawet w bardzo dużych ilościach. Bardzo mi to przeszkadza, często wychodziły kłotnie z tego powodu.

Teoretycznie nie ma to nic wspólnego z emetofobią, ale myślę że w moim przypadku taki duży stres w dzieciństwie mógł zapoczątkować moje lęki. Tą emetofobie musiała się z czegoś urodzić, niekoniecznie związanego z samym rzyganiem.
oczywiście nie chodzi mi o to że wam też musiało się coś przydarzyć, próbuję tylko dojść do przyczy tego okropieństwa, żeby wiedzieć od czego zacząć i wyleczyć to chociaż w jakimś małym stopniu.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
08 lis 2015, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Queenie 18 gru 2015, 21:08
To wszystko bardzo mądre co piszesz aleksandraaa.
Też próbowałam kiedyś zgłębić w czym tkwi problem i dlaczego właśnie ten rodzaj lęku. I zapytuję siebie czy my wszyscy nie mamy jakiegoś problemu z potrzebą nadmiernej kontroli własnego życia, z tym, że nad wszystkim musimy panować, wszystko ogarniać. Ja na przykład jestem osobą która nigdy nie lubiła niespodzianek, nie lubiłam być czymś zaskakiwana, choćby to nawet było pozytywne. Wydaje mi się, że wymioty w moim wyobrażeniu urosły do rangi właśnie czegoś takiego – niespodziewanej sytuacji, na którą nie mam wpływu. Chodzi mi o to, że zawsze bałam się, że to na mnie spadnie jak grom z jasnego nieba, że będę sobie szła do szkoły i nagle ni z tego ni z owego bach! Zrobi mi się niedobrze i nie będę mogła tego powstrzymać. Jakoś tak to u mnie działało.
Jednak w moim przypadku początek problemu wiąże się z konkretnymi sytuacjami, gdy byłam świadkiem czyjejś niestrawności. Nie miałam gdzie uciec, byłam małym dzieckiem, które tkwiło na swoim miejscu nie śmiąc nawet ruszyć dużym palcem u nogi. Mogłam tylko leżeć i słuchać. Jest to jedno z najbardziej traumatycznych wspomnień mojego dzieciństwa. Drugi raz też byłam świadkiem nagłej, zaskakującej mnie sytuacji, która jednak tym razem doprowadziła mnie do panicznej ucieczki i zamknięcia się w domu na cały okres wakacji.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 lis 2015, 18:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: nefretis i 34 gości

Przeskocz do