Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez tahela 14 lut 2012, 04:53
nextMatii napisał(a):No mnie zawsze jak ten watek czytam.....:D.......

no fajny wątek ja tu weszłampierwszy raz raczej unikam takich hardkorów bo mnie to poźniej przesladuje i chodzie ze mna wszedzie błe, a tam kolega wyzej napisał cos o kale w innym wątku ja to przeczytałam i juz to za mną chodzi błe
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez KrzysioPysio 16 lut 2012, 01:04
Wreszcie znalazłem temat z ludźmi i o ludziach mających podobne problemy co ja :roll:

Moją nerwicę można by rozkładać na czynniki pierwsze i :roll: pewnie można obdzielić wszystkie rejony ciała, które się "ujawniają".Jednak najbardziej od samego dziecka byłem przerważliwiony na punkcie wymiotów i całego przewodu pokarmowego. Jak tylko coś się działo, lub miało dziać - obojętne czy dobre, czy złe od razu mnie "muliło", miałem nudności a w skrajnych przypadkach uderzenie gorąca do głowy, torsje i odruch.... Już jako 3-4 latek trafiłem kilka razy z tymi problemami do lekarzy. Raz myślano, że to wyrostek innym razem, że zatrucie. Stanęło coś pomiędzy nerwicą a zespołem jelita drażliwego.

No i co od dziecka na to cierpię z mniejszym lub większym nasileniem.

Już na serio nie wiem co robić. Z kilku wycieczek statkiem zrezygnowałem, z kilku imprez też, bo mnie brało na żyganie :(. Przed lotem samolotem tak się trząsłem ;) że znajoma oddała mi swoją kurtkę bo myślała, że mi jest zimno. A ja nawet nie mogłem wydobyć głosu z siebie bo bałem się, że wszystko "runie" na posadzkę.

A ile razy "mi się zdarzyło" ?? Przez ostatnie 15 lat dokładnie 2 razy. Raz zatrucie alkoholem innym razem grypa ;).

Najgorsza rzecz, że kac u mnie jest gigant !! Oczywiście objawia się "oczekiwaniem czy będę czy nie" i to już sam nie wiem czy to zatrucie alkoholem czy ta cholerna nerwica. W końcu przestałem pić !! A teraz widzę, że od niewyspania też mnie muli ...a i cierpię dość często na bezseność więc mocne "akcje" mam dość często.

Nie mam pojęcia jak sobie z tym radzić !! Najgorsze jest dla mnie to, że mam wątpliwości czy to "nerwy" czy faktycznie zatrucie. Oczywiście umysł mi podpowiadał najbardziej hard-corowe choroby układu pokarmowego. Ostatnio krew mi badali - wyszła super. Teraz znów mnie straszą gastroskopią (nawet ostatnio) i chodzę znowu załamany, bo wiem że by się przydała, choćby dla świętego spokoju, ale chyba nie muszę mówić co lęk powoduje. NAwet "uśpienia" się boję bo skutkiem ubocznym mogą być.... a i pewnie po takim agresywnym przelocie rurą po przewodzie pokarm. też będzie mnie mulić.

Ostatnio już jestem kompletnie zdruzgotany i załamany. Jadę autobusem muli. Były momenty, że jeździłem liniami zwykłymi a nie pośpiesznymi lub ekspresami z wiadomych względów. Jednym słowem : Pomocy !!! :shock: co robić ? ??

Jak żyć ...??
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2012, 01:09
KrzysioPysio, a jak jest teraz? Diagnozowałeś się obecnie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez KrzysioPysio 16 lut 2012, 01:49
*Monika*, Nie, nie diagnozowałem. Mój lekarz, hehe pytanie już który ;)

a) pierwszego kontaktu - nic nie powiedziała - tzn. o tej gastro wspominała a jeszcze lepiej coś napoknęła o kolono :(, ale dodała, że objawy raczej nie dają podstaw do takich badań chyba, że na własne życzenie.

b) psychiatra- no cóż podejrzewam, że ma spaczone podejście moją fobią społeczną - pod kątem której mnie leczył i nawet mam osiągnięcia i czasem czuję się wyleczony i po prostu wrzuca to w "lęk" i zwiększa dawkę :(.

Trochę stosowałem oddech - pozostałość po treningu shulza z terapii czy jak mu tam było na imię czasem pomaga.

Ostatnio doszły "jazdy" z zastanawianiem się cy to grypa czy nie. Akurat grypę - żołądkową- no bo jaką inną przechodziłem w grudniu. Bez wymiotów ale już byłem bliski- w autobusie. Wtedy też wysiadłem i szedłem pieszo, drżąc niby z zimna - ale byłem oblany zimnym potem.

Od tamtej pory jak usłuszę, że ktoś ma żołądkową ;) to zaraz urywam kontakt, myję ręce spirytusem i usta oraz twarz, nie żegnam się ręką i - kwarantanna 14 dni. :(

Ehhh :?
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez *Monika* 16 lut 2012, 03:09
KrzysioPysio, a psychoterapia? Nie chciałbyś się jej podjąć? Może to na tle jakiś zaburzeń?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Thazek 16 lut 2012, 05:01
*Monika*, Mi terapia nie wyleczyła nudności niestety... :(
musiałem na to znaleźć inny sposób jakim jest picie ziół...
Pomaga ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez KrzysioPysio 16 lut 2012, 11:42
*Monika*, Tzn. terapi pod kątem nudności to nie miałem ale indywidualną pod kątem fobii społecz. - i to dość długą bo około 2 lat a i wcześniej w liceum miałem taką ogólną 1,5 roku.
Ponieważ to były ośrodki państowowe to namawiali mnie na terapię grupową behaw-pozn. ale ponieważ to wymagało dość dużego poświęcenia - terapia w godzinach pracy /nauki to nie decydowałem się na to. Szczególnie, że rodzice słysząc, że będę chciał coś rzucić dla jakiś psychicznych fanaberii reagowali ostrym i stanowczym sprzeciwem.

A płatnej się boję bo mam wrażenie, że im zależy jedynie na kasie :( i już po kilku znajomych widzę (oczywiście nie leczą się pod kątem tym co ja -chyba ) że jakiekolwiek kontrakty, ustalenia później i tak się zmieniają apsycholog staje się: spowiednikiem, głosem rozsądku i sumieniem, ustala reguły postępowania, gani lub nagradza.

-- 16 lut 2012, 10:58 --

Thazek, ooo a jakie ziółka ?? Bo ja dzień kończę na 2 melisach - coś tam pomaga ale...bez ochów i achów

Z mojej perspektywy - a wypróbowałem już różne sposoby trochę pomaga:

-przy małym lęku- zdiagnozowanie skąd pochodzi lęk. Zaczynam go szukać a on ucieka- często z brzucha ucieka do gardła, później uważam, że jakies dziwny napięcie mam w głowie a później w nogach i nóg się nie boję tak jak wymiotów więc niech sobie tam skur#$% siedzi. Niby pomaga ale to przy małych lękach - jak po prostu "czuję". :roll:

-przy dużym trochę pomaga oddech - wdech nosem i wydech długi i spokojny ustami - oraz praca przeponą przy oddychaniu. Na chwile pozwala "złapać normalny oddech" ale tylko na chwilę, kilka- kilkansaście sekund.

-Pomaga też aczkolwiek jest to ciężkie "przełamanie się" przy mocnym ataku i już eleganckim "nakręceniu się spirali" - ja to nazywam że gwałcę się, czyli przymuszam do czegoś gdzie ciało i organizm mówi NIE. - zazwyczaj idę po tablet i słucham muzyki albo zaczynam oglądać fragment filmu który znam i budzi jakiekolwiek emocje, albo zaczynam robić jakieś pracę na kompie- w tym przeglądanie tego forum ;).....wtedy po jakiś 5-10 minutach "odpływam" od lęku - więc powiedzmy, że przez takie odwrócenie uwagi - trochę pomaga ale jak zacznie się znowu analizować czy przeszło czy nie, to "jeszcze się czuje".

Pomijam już moje jazdy, gdzie lęk jeden łączy się z lękiem z fobii społ. wtedy to się robi z tego wodospad niagara i już ciężko płynąć pod prąd i spier#$%^ - czyli nie idę na imprezy, na urodziny, unikam spotkań w terenie, w ogóle nie chce wychodzić z domu a nawet pokoju :shock:

Z mojej perspekyty najlepsze jest ignorowanie skur@#$% po pewnym czasie jak się czymś zaabsorbujemy to mija ;) - ale musimy się fakytcznie czymś zająć- a np. w autobusie jest ciężko bo czytanie powoduje wiadomo co ;) słuchanie muzyki- już też :(.

AAA i jeszcze te najgorsze lęki czy nudności mam na kacu. Cholera jasna czy Wy też tak macie ?? Aha kac to u mnie jest już po 2-3 piwach !! więc nie wiem czy to kac czy nie. Jak kiedyś wypiłem 0,3-0,5 litra wiadomo czego i jeszcze na czczo to miałem kaca dwa dni- i to takiego, że już chciałem sobe kwatere na cmentarzu kupować !
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Thazek 16 lut 2012, 15:39
KrzysioPysio, Sporo tych ziół ale uwierz są okrutnie nie dobre...
ale mdłości znikają i jestem żywym przykładem tego ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez nextMatii 16 lut 2012, 15:56
Brawo Łukasz...tak trzymaj.....
nextMatii
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez shadow_no 16 lut 2012, 16:01
Powiem Wam, że od jakiegoś czasu jakby emetofobia mi odpuszczała. Mimo, że po nawrocie nerwicy był to mój największy problem to obecnie mam wrażenie, że zanika. Od około roku biorę rexetin, z początku poprawa była średnia, obecnie jest lepiej. Myślę, że to nie tyle zasługa leków co przyzwyczajenia się do tego co mi jest. Obecnie zdarza mi się nawet zjeść coś na mieście i iść gdzieś dalej. Kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia, zazwyczaj zamawiałem jedzenie na wynos. Jest światełko:)
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez nextMatii 16 lut 2012, 16:28
shadow no:) tez sie cieszę mimo wszystko walka z tym nie jest łatwa zwlaszcza gdy sie ciagle jada miedzy ludzmi...
nextMatii
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez ann_bijoch 16 lut 2012, 17:01
Też staram się uspokajać sama siebie i starać się "przyzwyczajać" do różnych rzeczy typu jedzenie na mieście. Kiedyś miałam tak ostre jazdy, że jak czytałam książkę to zamazywałam słowa "wymiotować, puszczać pawia" etc. Ani słuchać nawet o tym nie mogłam. Teraz z kolei nie boję się o tym rozmawiać, coraz więcej ludzi z mojego otoczenia już o tym się dowiaduje. Ale teraz mam fazy na zatrucia pokarmowe. Maniakalnie sprawdzam daty ważności, zapach czy coś nie skisło itd.

I też staram się odwrócić uwagę od ataku paniki. Jak jestem w domu to zaczynam oglądać jakiś ciekawy film, program, cokolwiek. Byleby odwrócić uwagę.

No i dalej czekam na terapię... :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
01 gru 2011, 01:21

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez KrzysioPysio 16 lut 2012, 18:11
Thazek, ale w końcu jakie zioła ???

shadow_no, ann_bijoch, ale wiecie jedzenie na mieście i unikanie jedzenia przy ludziach lub w miejscach publicznych to może też być wynik fobii społecznej ..ale już nie chcę Was nakręcać. Pamiętam, że jak u mnie diagnozowano (testem Liebowitza) to też się wypytywano o to.

No a jedzenia na mieście w sensie jego przydatności też się boję. Ostatnio jadłem w nocy kebaba- niestety jak mną zaczęło telepać to pół wyrzuciłem. Pizzę jak kiedyś zamówiłem, to nawet rozpocząć nie mogłem.

A czego się boję np. kebab - że to stare albo gołąb, że się zatruję i będę miał torsje i wymioty.

Lody, że salmonella , kur#$ wszystkiego się boję - zatrucie, salmonella. Nie muszę opowiadać, że nawet kajzerki albo pieczywo to wybieram dość długo- przebijam się przez pierwszy poziom pieczywa żeby brać "nieobmacane" , żeby nie było rotawirusów, do toalety publicznej to wchodzę niby przez przypadek w rękawiczkach a otwieram drzwi nogą - oczywiście wody już nie spuszczam a kran otwieram łokciem. Ale i tak mimo takich ostrożności mam wątpliwości czy aby mi nic nie będzie :(
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Thazek 16 lut 2012, 18:22
KrzysioPysio, Gdzieś miałem rozpiskę ale nie pamiętam,
na pewno w składzie jest ziele piołunu, ziele krwawnika, pięciornik gęsi,dziurawiec,korzeń widłaka goździstego,porost islandzki,łopian,liść poziomki,arcydzięgiel,nagietek,
pomaga i mdłości już prawie nie mam ale to trzeba stosować przez długo okres czasu.
Też dzisiaj wybierałem bułki i wygrzebałem z samego końca i z samego dołu żeby nikt jej nie dotykał :mrgreen:
myślę,że będzie ok.
A jak piję te zioła to nie mam już takiego strachu przed mdłościami...
poza tym trwa to już trochę długo więc się przyzwyczaiłem ;)
shadow_no, Z tego co widzę to znaczy ze zdjęć na FB to raczej sobie nie oszczędzasz żołądka :mrgreen:
będzie dobrze i walczymy ludzie WALCZYMY!!!!!!!!!!! :nono:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do