Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Queenie 08 lis 2015, 15:58
Było ciężko Michał, nie zaprzeczę. Zanim pozytywnie przeszłam przez kilka eksperymentów, które aplikowałam samej sobie i które za każdym razem utwierdzały mnie, że dałam radę i nie porzygałam się, przechodziłam przez piekło lęków. Pamiętam jak stawałam w lustrze i powtarzałam sobie jak mantrę; Nic ci nie jest, czy to rozumiesz? Nie chce ci się rzygać, to tylko złudzenie w twojej głowie. Powtarzałam to tak długo nie wiem ile setek razy aż w końcu dochodziłam do wniosku, że chyba jednak aż tak bardzo to mi się rzygać nie chce skoro powtarzając to od 10 minut moje mdłości momentami zanikały. Wtedy zakładałam buty i wychodziłam z domu. To był naprawdę objaw bohaterstwa, bo ulica, miejsca publiczne, a zwłaszcza środki lokomocji, zawsze potęgowały dolegliwości. Więc wychodziłam z domu i mówiłam sobie: Choćbyś miała zdechnąć to dojdziesz do poczty i z powrotem i będziesz iść równym krokiem i nie będzie ci niedobrze. Czasem udawało się, czasem tę walkę przegrywałam, tzn. puszczałam się sprintem w kierunku domu jakby mnie zboczeniec gonił. Czasem zacinałam się w sobie i pomimo lęku, który szarpał mi trzewia, siadałam na ławce i znów sobie powtarzałam: Choćbyś miała rzygać przez najbliższe 15 minut non stop, wprawdzie nie wiem czym debilko bo przecież nic nie żarłaś, to będziesz tu siedzieć przez najbliższe 5 minut. I siedziałam wciąż prowadząc dyskusję sama ze sobą: No co jest? Jeszcze nie rzygasz? No, prędzej zrób przedstawienie tym wszystkim którzy cię mijają i najwyraźniej mają w d..pie. No co jest kretynko dlaczego jeszcze się nie porzygałaś?. I tak trwałam przez te 5 minut. Potem spokojnie wracałam do domu. Takie to były moje małe zwycięstwa nad sobą.

Psychotropka, fajnie, że się obżarłaś, ale już ja to widzę. Pewnie we własnym mniemaniu zjadłaś za dużo i zbyt różnorodnie ażeby to, również w swoim mniemaniu, normalnie strawić. Jak ja to dobrze znam! A przecież my zawsze jemy racjonalnie, jesteśmy mistrzami selekcji potraw cięższych i lżejszych, a także ryzykownych i tych prawie absolutnie pewnych (czyt. sucha bułka hahaha). Z pewnością nie zjadłaś niczego, co mogło Ci się wydać podejrzane. Ale cieszę, się, że olałaś fobię. To jest Twoje zwycięstwo. Mów sobie: Obżarłam się i nie porzygałam, a nawet poszłam spać i usnęłam, czyli wniosek z tego taki, że mogę pójść na imprezę rodzinną, coś zjeść i to mi nie zaszkodzi. Następnym razem jak pójdę, też coś tam zjem i też mi nie zaszkodzi. Powtarzaj to sobie do znudzenia. Nie obawiaj się, tak jak napisałam, Ty się nie dasz otruć, ale godząc się wewnętrznie z tym, że coś tam zjesz opanujesz lęk przed tym, że ktoś Cię będzie jedzeniem uszczęśliwiał na siłę.

Z pewnością dacie radę, będziecie normalnie żyć, to naprawdę jest w Waszym zasięgu, ale prawdą jest to co mówi ojciec Michała. Odwracać od tego uwagę, nie wsłuchiwać się w siebie. Rada na pozór ciężka, ale najlepsza jaką można mieć.
Psychotropko, jak następnym razem będziesz absolutnie pewna, że właśnie jest Ci niedobrze zrób tak: Idź do kuchni, weź kosz ze śmieciami, wiesz takie najgorsze odpady , skórki z owoców jakieś resztki pokarmowe i wysyp go na środek przedpokoju. Potem rozkop to wszystko na kilka stron. Po prostu zrób uczciwy chlew. Będziesz musiała to posprzątać. Sprzątaj dokładnie. Czyść, pucuj, pastuj, żeby śladu nie było i zapach ładny. Przyjdą takie chwile może 5 może 10 sekund, że skupiając się na tym co robisz zauważysz, że zapomniałaś, że jest Ci niedobrze. Jestem tego absolutnie pewna. I na tym buduj dalszą pracę nad sobą. Jeżeli nie było Ci niedobrze przez 10 sekund to znaczy że jest Ci tak tylko wtedy, gdy o tym myślisz. Przekonuj się o tym jak najczęściej.
Trzymam za Was kciuki. Dacie radę.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 lis 2015, 18:47

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 08 lis 2015, 16:32
Queenie, no a powiedz mi jak znosiłaś przykładowo grypy żołądkowe? Nie boisz się, że wtedy będziesz wymiotować?

A tak w ogóle, to zdarza Ci się zwracać?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Queenie 08 lis 2015, 19:46
Radzę sobie przede wszystkim myśleniem racjonalnym i zapobieganiem. Probiotyki, kapusta kiszona (kiedyś czytałam, a propo świńskiej czy też ptasiej grypy, że Japończycy odkryli, że kiszona kapusta jedzona codziennie całkowicie wyklucza możliwość zachorowania), rutinoscorbin, Wit D3, ja jeszcze jej nie suplementowałam, ale podobno ma olbrzymie znaczenie jeśli chodzi o odporność.
Wierzę głęboko, że zapobieganie chroni. NIGDY nie zachorowałam gdy to jadłam, nawet jeśli grypa szalała wokół mnie, gdy chorowała rodzina czy znajomi z pracy. Za każdym razem dopadało mnie to jakoś tak…nieoczekiwanie.
Miałam to gó wno 3 razy. Raz się nie liczy bo tylko sraczka, dwa razy tylko mdłości o stopniu nasilenia w skali od 1-10 około 5. W każdym razie do rzygania daleko. Jeden aviomarin załatwił sprawę, Ale, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że my mamy wmontowany w mózg taki hamulec, zawór bezpieczeństwa, że prędzej dostaniemy udaru i zawału serca z powodu jelitówki niż pozwolimy sobie na odruch wymiotny. Nigdzie nie jest powiedziane, że przy grypie żołądkowej musisz rzygać - jesz probiotyki, wit. C organizm masz gotowy do walki z infekcją i nawet w przypadku (nie daj Boże !) zarażenia przejdziesz to łagodniej niż inni. Jestem absolutnie pewna, że nasz lęk przed pawiem jest większy niż fizyczne dolegliwości, a mózg zdominowany nim nie odblokuje się. Zresztą, moja mama, która nie jest emetofobem, ale za to jest oporna do rzygania, nigdy w czasie jelitówek nie haftuje, bo jak to mówi - nie może się skupić. Myślę, że wymiotów doświadczają ci, którzy mają łatwość w rzyganiu (są tacy) i osoby które tego chcą, bo wierzą (i pewnie słusznie), że im to pomoże lepiej się poczuć. Więc jakoś odblokowują się psychicznie.

Psychotropka, nie pamiętam kiedy wymiotowałam po raz ostatni. To musiało być w głębokim dzieciństwie, w każdym razie odkąd świadomie siebie pamiętam, czyli od jakiegoś 6 roku życia, nie wymiotowałam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 lis 2015, 18:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 08 lis 2015, 19:55
Queenie, to co piszesz jest jak miód dla moich uszu, jak najlepsza terapia... Sprawy sobie nawet nie zdajesz. Ogromnie Ci dziękuję, że zechciałaś się ujawnić i napisać tutaj.
Zastosuję się do Twoich rad i obym dała radę. Leków mam na serio dość, a spektakularnie wcale sytuacji nie "odwracają". Jest lepiej - owszem, ale daleko od normalności.

Posty, które piszesz napawają optymizmem, nadzieją... Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Queenie 08 lis 2015, 20:06
Bardzo się cieszę, że choć trochę mogę pomóc. Po prostu doskonale wiem przez co przechodzisz. I wiem, że dasz radę złapać to cholerstwo za pysk. Musisz tylko tłumaczyć samej sobie jak dziecku wszystkie racjonalne przesłanki. Rzyganie to jest tak naprawdę czynność bardzo rzadka u tzw. normalnych ludzi. Mój mąż w czasie ponad 20 lat naszego związku miał to 2 razy i to tylko dlatego, że naprawdę tego chciał.

Od jak dawna chorujesz?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
07 lis 2015, 18:47

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 08 lis 2015, 20:37
Queenie, Witaj! Twoje posty działają jak jakieś objawienie. Tryska z nich tyle optymizmu, ale i świadomości z czym się borykamy, że naprawdę te treści przedzierają się przez ten lęk - dziękuje Ci i pisz do nas częściej! Praca nad sobą - wytrwała, konsekwentna, bez wymówek, wiem, że to jedyna droga by zmienić schemat myślenia i zacząć żyć bez lęku, a przynajmniej bez jego dezorganizującej, obezwładniającej mocy. Też od pewnego czasu robię tak jak Ty, ostatnio kupowałam szynkę, a łzy leciały mi jak grochy bo tak mnie mdliło, ale zaparłam się i stwierdziłam, że nie wyjdę ze sklepu. Oczywiscie "już prawie rzygałam" (w ciągu ostatniego roku to "już prawie" nastąpiło setki razy), ale nic się nie stało. Też wychodzę z domu, ostatnio unikam łykania aviomarinu i metoklopramidu. Siedzę spokojnie, staram się być ponad tymi myślami i czasem udaje mi się mieć podejście "trudno, skoro to ma być dziś to OK, pewnie okaże się to lepsze niż strach" - nie zawsze to działa, czasem (często, cóż) panikuję, chodzę po domu jak opętana, ale nie pozwalam by mnie to obezwładniło. Założyłam dziennik, w którym zapisuje afirmacje i najważniejsze prawdy o lęku, by w ciężkim momencie, gdy mój zakuty łeb zawsze idzie w złym kierunku czytam to sobie do porzygu (ot, metafora:P) i będę czytała tak długo, aż mi sie to utrwali.

Psychotropka`89, nawet nie wiesz jak się cieszę!! Praca nad sobą - w książce, którą przerabiam jest napisane, że do trwałych zmian myślenia potrzeba .... 6 tygodni. Tak, tylko 6 tygodni. Ale trzeba to robić z żelazną konsekwencją. Ja tej konsekwencji unikałam, bo myślałam sobie, że co zrobię, jeśli ten program nie zadziała? Przecież wtedy nic mi nie zostanie i będę już na to skazana? Takie myślenie, że jest ch*jowo, ale stabilnie, a tu trzeba się po prostu zatrzymać, odzyskać perspektywe (bo my na wszystko patrzymy przez zoom rzygania i grypy żołądkowej) i zacząć budować nowe nawyki. UDA SIĘ, DAMY RADĘ!
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 08 lis 2015, 20:54
Queenie, Ja choruję od dziecka. Odkąd pamiętam boję się wymiotów. Ostatnio miało "to" miejsce gdy miałam ok. 10-11 lat. Nie pamiętam dokładnie. To było traumatyczne przeżycie. Teraz mam 26, więc trwa to 15-16 lat. Od zawsze się bałam, ale po ostatnim razie coś mi się w mózgu przestawiło...

alu, mam tak samo... Wpisy Queenie są niczym miód na moje uszy... :105:
Otóż to, dokładnie takie miałam myślenie. Chu.jowo, ale stabilnie. STOP! Twoje słowa w końcu do mnie dotarły. Leki lekami <zolpidem, to mój nałóg i inna bajka, niż emeto>, ale ile jeszcze tych miksów przetrwa moja wątroba? Ile jeszcze?

Jesteśmy tu i mam ogromną nadzieję, że damy razem radę <choć ostała się nas tylko garstka>. I mam też nadzieję, że mimo popraw, lepszych dni, nadal tu będziemy i nawzajem się wspierały.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez aleksandraaa 08 lis 2015, 20:58
cześć, to forum czytam od bardzo długiego czasu, zawsze wtedy kiedy jest mi niedobrze. Jednak dziś zajrzałam tu po prostu z nudów.
Nigdy nie sadzilam ze sama sie kiedys wypowiem :)
Na emetofobie choruje od bardzo dawna, ale atak paniki łapał mnie tylko wtedy kiedy odczuwałam mdłości, czyli raz na jakis czas. Co ja wtedy wyprawiałam, krople żołądkowe, guma do żucia, woda (koniecznie gazowana, zeby mi sie odbiło i ulżyło, na szczęscie u mnie w domu tylko taką się pije) , głęboko oddychałam zeby tylko skupic się na czymś innym. Pamiętam że jak byłam mała i atak łapał mnie w nocy to czytałam lekturę szkolną, zeby tylko o tym nie myśleć ;o W sumie zawsze jakoś to pomagało. Jednak w ciągu tego roku, jakoś jak rzuciłam studia w styczniu/grudniu nabawiłam się lęków. Stres przed egzaminem na prawo jazdy, nowa praca itp sprawiły że zaczęłam bać się miejsc publicznych, w autobusie robiło mi się słabo nawet jak jechałam spotkać się z chłopakiem czy ze znajomymi. Najgorsze były mdłości. Niby wiedzialam ze nie zwymiotuje, ale i tak czułam się koszmarnie. Zawsze musiałam mieć przy sobie gumę do żucia i wodę. Lęk przed wymiotowaniem stał się dla mnie tak potężny, ze każdego dnia, przed kazdym posiłkiem zastanawialam się czy to jest świeże, czy nie zwymiotuję, oczywiście sprawdzanie dat ważności (akurat to robię od 10 lat, dużo osób się tego śmieje). Mój chłopak i najbliżsi nie wiedzą że mam emetofobie, nie starcza mi odwagi żeby im o tym powiedzieć, bo nie sądze zeby to zrozumieli. Nerwica sprawiła że często przed wyjsciem z domu miałam biegunki, najgorzej jak łapały mnie już w drodze, musiałam wysiadać gdzieś przy centrum handlowym lub metrze żeby zdążyć szybko do kibelka. Podejrzewam u siebie zespół jelita drażliwego (czy jakoś tak), bo czasem zamiast biegunek mam zaparcia, boli mnie żołądek przez np tydzien, przestaje a potem za jakies 2 miesiace znowu.
Co do panującej grypy żołądkowej... moją mame ostatnio złapało, niby wymiotowała tylko 2 razy, głównie sama biegunka ale i tak byłam przerażona. Na szczęście wyjechała wtedy do rodziny na wieś i nie było jej w domu, ale jak wrociła nadal się źle czuła, miałam takiego stresa jak zjadłam śniadanie które mi zrobiła.. od razu polopiryna s, rutinoscorbin.
Miałam grypę żołądkową 10 lat temu, pamiętam zwymiotowałam w samochodzie :/ myślałam ze to choroba lokomocyjna, ale jak wrocilam do domu wymiotowalam całą noc a potem siostra się zaraziła. Do tej pory jak to wspominam to mam ciarki.
Piszecie że ludzie z emetofobią mają jakąś bariere i nie wymiotują tak jak normalni ludzie którzy się tego nie boją, myśle ze cos w tym jest bo odkąd mam tą okropną fobie to ani razu nie zdarzyło mi sie wymiotowac moze przez te cuda które wyprawiam gdy mnie mdli ;)
We wtorek mam pierwsza w zyciu wizytę u psychiatry. Trochę szkoda mi pieniędzy, ale trzeba się poświęcic. Skloniła mnie do tego sytuacja która miała miejsce w ten piątek.. jest dosc intymna ale w koncu to forum jest po to zeby można było się wyzalic. Otóż w piątkowy wieczór przyszedł do mnie mój chłopak , akurat miałam wolną chate, a wiadomo czym to się skonczylo :) Zabezpieczamy się jedynie prezerwatywą, która tym razem.. pękła. Na szczęście mój chlopak zawsze konczy na zewnatrz, wiec nic we mnie nie poszło, ale ja się tak wystarszylam ze zaczęlam drżeć i nie moglam usiedziec w miejscu. Od razu pierwsza myśl-ciąża a ciąża z czym się wiąże? z WYMIOTWAMI i MDŁOŚCIAMI, poza tym mam dopiero 20 lat w tym roku zaczelam po razu drugi studia zaoczne które chce skonczyc. Zaczełam jak głupia przegladac fora, wyczytalam ze ciaza bez wytrysku jest mało prawdopodobna, ale jest możliwa. Oczywiscie pomyslelismy o tabletce "PO" ale jak wyczytalam skutki uboczne wymioty,biegunka itd. to nawet nie było mowy... Od piątku chodzę jak trup, żyć mi się nie chce, wkręciłam sobie ciąże. Ta mysl zatruwa mi życie, nie mogę się na niczym skupić.. jeszcze nigdy się tak nie bałam. Mam ochote skonczyc ze sobą...
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
08 lis 2015, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 08 lis 2015, 21:00
Psychotropka`89, wiesz jaki jest dowód na to, że my poniekąd się w tym "lubujemy" mimo, że niczego nienawidzimy bardziej niż tego strachu? Na koniec terapii padło pytanie: czy gdybym dostała tabletkę, po której albo zwymiotuje, albo pozbędę się lęku na zawsze to czym bym ją wzięła? Otóż nie, nie podjęłabym ryzyka nawet, gdyby zdrowie było w zasięgu ręki. I proszę: ono ciągle jest w zasięgu ręki, ale zafiksowałyśmy się na jednym myśleniu i wydaje nam się, że inaczej się nie da.

Nie wiesz nawet jaką radość sprawiły mi dziś Twoje posty, bardzo się cieszę i wiem, że dasz radę! (ja zamierzam dać, a uważam się za przypadek beznadziejny, więc Ty da na pewno! - i nie licytuj się, bo obie damy radę! :) )
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 08 lis 2015, 21:36
aleksandraaa, witam Cię!
Fajnie, że napisałaś. Co do Twojej sytuacji z chłopakiem, to nie panikowałabym... W ciążę nie zachodzi się tak łatwo <wbrew pozorom ;) >. Gdyby to było takie hop siup, to już bym była otoczona gromadką dzieci. :P Powiedz mi tylko, czy masz regularne cykle? W którym dniu cyklu miała miejsce ta sytuacja? Pamiętaj, że już 7 dni po stosunku niezabezpieczonym/ryzykownym można zrobić test ciążowy, który pokaże wiarygodny wynik. Notabene okres może Ci się spóźnić, gdy będziesz się stresować, więc grunt to spokój. :D

alu, jest dokładnie tak jak piszesz... Liczę, że kiedyś tam prześlesz mi jakieś "mądre rady" ze swojej książki. ;) Mam nadzieję, że damy radę, że sobie poradzimy... I zamiast nakręcania się tutaj, będziemy się wspierać, pocieszać i mobilizować.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez aleksandraaa 08 lis 2015, 22:48
Psychotropka dziękuje, w sumie mnie pocieszylaś :) no cykle mam bardzo nieregularne, raz mialam rowno co miesiąc, potem co 28 dni a ostatnio zaskoczył mnie po 26 dniach :( więc ciezko okreslic dni płodne i kiedy dostane nastepna miesiaczke.. wg kalendarzyka niby mialam dni płodne i to mnie jeszcze bardziej zestresowalo ale pociesza mnie jeszcze fakt, ze mam niedoczynność tarczycy co utrudnia zajście w ciąże. W sumie zaczęłam współżyć dopiero w te wakacje, moze to brak doświadczenia wywołało u mnie panikę.. a test ciążowy.. bardzo boje sie go zrobić :( boje sie tego ze jasno mi pokaże że jestem w ciąży. Masakra.. Gdyby nie emetofobia to wzielabym tabletke 'po' i byloby z głowy.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
08 lis 2015, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 08 lis 2015, 22:51
aleksandraaa, kochana, nic z tego nie będzie :) dobrze, że nie wzięłaś tabletki PO, bo niepotrzebnie faszerowałabyś się hormonami. A test zrób koniecznie, wiesz jaka to ulga? :) Podziwiam, że nikomu nie powiedziałaś o emeto, u mnie im więcej osób wie tym więcej mam "mimowolnych słuchaczy" mojego ciągłego zawodzenia i mówienia o rzyganiu :pirate:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Dreamesse 09 lis 2015, 02:13
alu napisał(a):Psychotropka`89, wiesz jaki jest dowód na to, że my poniekąd się w tym "lubujemy" mimo, że niczego nienawidzimy bardziej niż tego strachu? Na koniec terapii padło pytanie: czy gdybym dostała tabletkę, po której albo zwymiotuje, albo pozbędę się lęku na zawsze to czym bym ją wzięła? Otóż nie, nie podjęłabym ryzyka nawet, gdyby zdrowie było w zasięgu ręki. I proszę: ono ciągle jest w zasięgu ręki, ale zafiksowałyśmy się na jednym myśleniu i wydaje nam się, że inaczej się nie da.

Nie wiesz nawet jaką radość sprawiły mi dziś Twoje posty, bardzo się cieszę i wiem, że dasz radę! (ja zamierzam dać, a uważam się za przypadek beznadziejny, więc Ty da na pewno! - i nie licytuj się, bo obie damy radę! :) )


Ja bym chyba wzięła. Bo ten lęk jest dużo gorszy niż sama 'czynność', której się boimy. Wymioty wymiotami - ok, są nieprzyjemne, ale to jest ludzki odruch i jak przyjdzie co do czego, to i tak rzygniemy. Nie ma bata, nie wierzę w żadne psychiczne blokady. Owszem, może w przypadku wymiotów niezwiązanych stricte z żołądkiem, czyli np. z nerwów, w ciąży albo coś w tym stylu, albo nawet w przypadku przejedzenia czy zjedzenia czegoś, jak by to określić, nie do końca świeżego, ale też jeszcze nie zepsutego, to może i tak, zresztą, nie wszyscy od razu rzygają - dwie osoby mogą zjeść to samo, a jeden będzie haftował całą noc, a drugiemu będzie tylko trochę niedobrze. Ale przy już typowym, hardkorowym zatruciu czy grypie żołądkowej - nie ma opcji: masz rzygać, to rzygniesz. Jasne, nie jest powiedziane, że przy grypie żołądkowej TRZEBA wymiotować, bo różnie ją ludzie przechodzą, różnie ten wirus się objawia, ale powtarzam: jak Twój żołądek postanowi właśnie w ten sposób się 'opróżnić', to raczej tego nie unikniesz. Nikt nie uniknie. Kiedy ja rok temu złapałam to świństwo (czyli grypę żołądkową), to przez całą noc starałam się to powstrzymać. Było mi niedobrze, kilka razy mnie naciągnęło, ale ja wolałam leżeć w łóżku i się trząść z nerwów niż zwymiotować, ale w końcu, nad ranem, i tak zwymiotowałam, bo ileż można to 'trzymać'? I żałuję, że nie zrobiłam tego od razu, wieczorem, kiedy zaczęłam się źle czuć i kiedy naciągnęło mnie pierwszy raz - bo jak już się wreszcie 'zdecydowałam', to zwymiotowałam dwa razy w odstępie może 5-10 minut i było po chorobie. I tak, na pewno była to grypa żołądkowa, bo później padały jej ofiarą kolejne osoby z domu. Z tym, że ja przeszłam ją chyba najłagodniej - bo w zasadzie tylko te dwa razy zwymiotowałam i już. Około południa byłam nawet już głodna, bałam się jeszcze jeść, ale w końcu już nie wytrzymałam i około 15-16 już sobie zjadłam. Tak więc ogólnie mój organizm się szybko z tym wirusem rozprawił. Dużo, dużo gorzej zniosłam to psychicznie - ale, co ciekawe, tylko do czasu, aż zwymiotowałam. Po tych drugich wymiotach, o których przecież jeszcze nie wiedziałam, że to ostatnie i więcej nie będzie, jeszcze przez chwilę było mi niedobrze - i wiecie co? Wtedy już naprawdę było mi wszystko jedno. Mimo mdłości, nawet mimo tego, że już dwa razy zwróciłam, W OGÓLE się nie denerwowałam, w ogóle się nie bałam. Bo to jest właśnie istota lęku - boimy się czegoś, o czym nie wiemy, czy nastąpi. Jak już się to stanie, to już się nie mamy czego bać.
Same wymioty też nie są takie straszne - to tylko nam się tak wydaje, kiedy atakuje nas ta przebrzydła fobia. Ten strach jest milion razy gorszy od samego wymiotowania, które przecież - na logikę - jest czasem potrzebne (jak zjesz coś szkodliwego, to lepiej to zwrócić niż gdyby ta toksyna miała się dostać dalej do organizmu, prawda?), trwa krótko (rzygniesz, spłuczesz wodę w toalecie, ewentualnie posprzątasz i już, po sprawie) i zdarza się bardzo rzadko - jeśli nie pijesz na umór, uważasz na to, co jesz, nie masz jakichś przewlekłych chorób, mogących powodować wymioty i zaburzonej odporności, to prawdopodobieństwo jest naprawdę malutkie. Najgorszy jest ten strach - mdłości, ataki, nerwy, myśli: "będę rzygać czy nie będę rzygać... ooo, dzisiaj nie rzygałam, ale co, jak będę rzygać jutro? pojutrze? za miesiąc?". To fobia jest zła, nie wymioty. Nie sądzisz więc, alu, że taka tabletka sama w sobie byłaby lekarstwem na nasze lęki? W sensie, że niezależnie od tego, czy byśmy po niej zwymiotowali czy nie? Bo patrz, biorąc ją, wiedziałabyś, że albo Cię wyleczy, albo zwymiotujesz. A skoro wiesz, że jest taka opcja, nastawiasz się na nią, to przestajesz się automatycznie bać. Porównując to z językiem angielskim - nie boisz się tego, co określasz w czasie present continuous (czyli to, co się dzieje albo co wiesz, że się na pewno wydarzy), ale tego, co określasz w future simple. Gdybyś więc wiedziała, że jest duże prawdopodobieństwo (bo przecież aż 50%), że po wzięciu tej tabletki zwymiotujesz, to biorąc ją, już byłabyś na to przygotowana, pogodziłabyś się z tym - a więc już byś się nie bała, bo nie byłoby czego, a oprócz tego miałabyś przed sobą tę cudowną perspektywę tak samo dużego prawdopodobieństwa, że to Cię wyleczy i będziesz wolna. :)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 sie 2015, 21:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 09 lis 2015, 12:03
ech, a mnie wczoraj od wieczora mdliło i mdliło, o 2:30 w nocy zażyłam Metoklopramid i co? I dupa, nic nie pomógł, przewracałam się z boku na bok trzęsąc się i walcząc z mdłościami do 7 rano :(
alu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do