Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 18 cze 2015, 11:41
W ogóle tak nastawiłam się na tą doksepinę, nie wiem czemu lekarka od razu była na nie :( I jeszcze przepisując mi Trittico kazała obiecać, że nie będę czytać ulotki, ani internetu pod jego kątem :pirate:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 18 cze 2015, 20:10
Mitrazapina Kochanie...
Mnie mdliło osobiście po Trittico i było mi słabo ale nie sugeruj się. Każdy ma inaczej. Dla mnie mirta była idealna. Serio mnie wyprowadziła. Teraz schodzę z leków, a nie wierzyłam w to, że mi się to kiedykolwiek uda. DZIAŁA przeciwlękowo, wycisza, powoduje zobojętnienie do problemów, rozluźnia, tylko musisz ją pobrać kilka dni <wiem, że będziesz się bać, ale każda z nas się boi>.
To jest Twoja decyzja, czy zdecydujesz się na ten, czy tamten lek. Ja mogę jedynie doradzić ze swojej perspektywy. Nie jestem lekarzem, nie umiem też przewidzieć jak na lek X, lub Y zareagujesz, jedynie z własnego doświadczenia Ci mówię.
Trzymaj się...
PS. Opd Ci na pw ale muszę poskładać myśli i też przemyśleć temat...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lolina 19 cze 2015, 20:21
Dzięki Kacha za kciuki.

Ja dziś wymacałam pod szczęką z lewej strony jakąś bolącą gulę i już mam schizy. Ja to się pod hipochondrią powinnam też podpisać :bezradny: Ale czuję, że to powiększone węzły. A za tydzień mam jechać do pracy... nie wiem czy wybrać lekarza czy pakowanie.

W dziwną panikę wpadłam dwa dni temu. 'Ataki' rzadkie, ale momentami mnie łapią myśli. Nie wiem kiedy od tego się uwolnię, mam powoli dość.

alu, trzymam kciuki za Ciebie, nie doradzę Ci w kwestii żadnych leków, bo nie biorę, ale czytanie ulotek jest nieopłacalne z racji marnowanego Twojego czasu :105: Mnie przeważnie żadne skutki uboczne z jakichkolwiek tabletek, które brałam nie dopadły, mimo, że były w "bardzo częstych", jak i wiele osób się na nie skarżyło. Wiele zależy od organizmu i samonastawienia.
"Ponieważ pragnąłem kochać i być kochanym,
sądziłem, że kocham.
Inaczej mówiąc, udawałem."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 22:31
Lokalizacja
Zachód.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 20 cze 2015, 18:56
Lolina, dziękuję za ciepłe słowa :*

OK, śmiejcie się ze mnie, ale umówiłam się do psychiatry raz jeszcze, tym razem na NFZ (zdecydowałam się przestać bulić kasę na każdym kroku). Idę w środę, zobaczymy. Nie chcę zaczynać z lekiem co do którego na wstępie mam uprzedzenia. Pogadamy i sie okaże, do trzech razy sztuka. Jestem oczywiście po ataku, który złapał mnie zaraz po obiedzie :pirate:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 20 cze 2015, 21:30
Dziewczyny powiedzcie mi jak to u Was jest bo często piszecie że miałyście atak i minął. U mnie jeszcze nigdy się nie zdarzyło żeby atak minął po jakimś czasie nawet jak o godzinie 16 złapał mnie atak to trzymał do wieczora jak nie zasnęłam a nigdy tak że był atak minął i coś se tam jeszcze zrobiłam zawsze był do momentu zaśnięcia czyli pózno w nocy bo przy ataku nigdy szybko nie zasypiam . Zawsze tak mam że jak jest atak to do momentu aż wieczorem nie zasnę wprawdzie ataki praktycznie zawsze mnie dopadają wieczorem. Teraz mam coś takiego że do południa wszystko super mogłabym góry przenosić a po południu czuje cały czas lęk ,niepewność strach że przyjdzie atak i tak mam od jakiś 2 tygodniu, a nie miałam tego uczucia codziennie.Pozdrawiam.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 20 cze 2015, 21:54
Kacha89, witaj Kasiu... Nie piszę, bo nie jestem w formie. Nie chcę zanudzać. Przez odstawianie leków, wszystko wraca jak bumerang. Mam cichutką nadzieję, że to skutki odstawienne ale obawiam się, że nie. :(
Co u mnie? Zawroty głowy, kłopoty z błędnikiem <parę dni temu tak przypieprzyłam w drzwi od łazienki, że szok, chodzę teraz z jebitną śliwą na skroni. :evil: >, mam mdłości, bóle żołądka... Fantazja.
Wczoraj miałam atak paniki, taki z prawdziwego zdarzenia.
Opowiem jak było, choć wiem, że to nuda:
wstałam z małym po drzemce i na szybko zjadłam obiad, dostałam bólu brzucha, biegunki. Chwilę później tata małego skończył pracę i zebrałam się do domu. Źle się czułam ale nic to. Na przystanek mam 20 min na nogach, więc idę... Odbija mi się, zarzuca, w żołądku ścisk, w gardle globus, duszno mi, zlewają mnie poty. Zdjęłam kurtkę, zdjęłam bluzę. Trzęsłam się coraz mocniej i zaczęłam się nakręcać... To dziś, zaraz to się stanie, gdzie? Iść w krzaki? Do lasku? Usiąść? Stać? Iść? Gdzie dzwonić? Mama? Nie, wyśmieje... Mąż? Nie, nie będę mu dupy zawracać. Mama <Teściowa>? Nie, biedna dość ma swoich problemów. Jestem sama. Chciałam prosić kogoś z sąsiedztwa tamtejszego o szklankę wody, wypić hydrozyzynę, aviomarin, torecan... COKOLWIEK. Poczułam, falę gorąca, napływ mdłości i szczypanie w oczach. I powiedziałam sobie NIE! Nie będę dzwonić, nie będę jeszcze bardziej żałosna. Zacisnęłam pięści, wbiłam pazury w nie do bólu i szłam dalej. Doszłam na przystanek, wsiadłam w busa. Najwyżej wysiądę. Kotłowało mi się we łbie, więc na zmianę patrzyłam w fotel przede mną, lub zamykałam oczy. Jakoś dojechałam. Potem w mpk było już lepiej.
Czuję cholerną frustrację. Czuję się znowu jak ciężar, jakiś wyrzutek społeczny, który nie powinien był się narodzić. Od kilku dni codziennie ścisk w gardle i bóle żołądka, mimo leku nasennego mam problemy ze spaniem. Boję się. Na lekach nie było idealnie, a tu znów robi się gorzej... Nie wiem jak ja to zniosę... :cry:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 20 cze 2015, 22:18
Psychotropka`89: Kochana to może idz do psychiatry powiedz co i jak? A co do zawrotów głowy to mam często ale w sumie się przyzwyczaiłam do nich. Ale jak np wejdę do marketu albo gdzieś gdzie jest dużo ludzi to zaczyna mi się krecić w głowie nie wiem czemu już dość długo tak mam, ale tak jak pisałam przyzwyczaiłam się już do tego choć przeszkadza mi to troszkę.
A powiedz mi potem Ci przeszedł ten atak?
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 20 cze 2015, 22:36
Kacha89, mam termin na sierpień, chodzę na NFZ, a chcę się tego lekarza trzymać. Zawsze mogę zadzwonić ale przechodzę tą huśtawkę od 7-8 lat. Wiem co mi powie. To wynik odstawiania leków, może pani wziąć hydro, albo torecan, proszę nie zwiększać dawki, da pani radę. :blabla:
Ja też tak mam w marketach, mąż też ale teraz to jest mega nasilone.
Przeszedł, jakoś się uspokoiłam ale łatwo nie było.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 20 cze 2015, 23:08
Psychotropka`89: A jak właśnie tak nie potrafię żeby atak mi przeszedł. Tak jak już pisałam że mam go do momentu jak nie zasne :/

Może ten twój atak był jednorazowy i się nie powtórzy. Musisz to jakoś przerwać może jednak się okaże że to przez ostawianie leków:*
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 21 cze 2015, 13:01
Kacha89, ja też najczęściej mam tak, że jak mnie zacznie mdlić to już koniec. I też mdli, mdli, mdli, aż w końcu usnę (np. koło 3 lub 6 nad ranem ...). Wczoraj też mnie dopadł atak, zjadłam obiad i po chwili uderzenie gorąca, pot na plecach, gula w gardle i też myślałam, że "to dzisiaj, stanie się". Potem mi się poprawiło, zjadłam chrupki kukurydziane (bo chcę jeść normalnie, chcę żyć normalnie, nie chcę dalej chudnąć :() i to już była porażka. Mdłości, które myślałam że mi wyplują żołądek. Czasem mam wrażenie, że zacznę chodzić po ścianach z tych mdłości :( Od rana to samo, teraz zmusiłam sie do zjedzenia bułki z szynką. Czuję się jak pomyłka ludzkości :(

Psychotropka`89, mega Ci współczuję tego ataku, bo wiem jak to potrafi wymęczyć :(

Nie wiem jak wy, ale ja przestałam widzieć dla siebie nadzieję. Albo mam mdłości, albo ucisk w gardle, albo się boję, że zaraz będę mieć + ataki. Dziwię się jak mój organizm daje radę to wytrzymać i nie rzygnąć - serio mam wrażenie, że gorzej to już sie nie można czuć :hide:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lolina 21 cze 2015, 22:27
Kacha, mnie jak złapie jakiś strach czy obawa (nie wiem, czy mogę nazywać to atakiem, bo to nie jest coś strasznego, co mnie paraliżuje, ale jest uciążliwe i też występują różne objawy z psychicznej strony), to zazwyczaj mija po jakimś czasie - dość krótkim. Przeważnie ktoś mi też czas dalszy zajmuje, albo przerywa mi kiedy mam totalnego doła i dostaje wszelkich skutków ubocznych tych ataków - denerwuje się, trzęsą mi się ręce, nie mogę znaleźć sobie miejsca, rozmyślam, słabo mi. Wtedy rozmawiam z jakąś osobą, robię coś co odwraca uwagę od tych czarnych myśli. To bardzo mi pomaga. Teraz tak sobie myślę, że gdyby nie inni ludzie to nie dałabym rady. Gdyby nie rodzina i mój luby już dawno straciłabym nadzieję, że cokolwiek mi się poprawi. Ale oni wbijają mi do głowy, że czekam mnie lepsza przyszłość - moja przyszłość o którą muszę walczyć i z którą muszę się zmierzyć. To motywuje i nie myślę już tyle o atakach. Staram się motywować sama siebie, że na rzyganiu świat się nie kończy i wszyscy to robią. Tak samo jak z... kupą. Też wszyscy ją robią. Tyle, że rzyganie występuje w skrajnych przypadkach, kiedy organizm się broni i ratuje przed toksynami, a to nie występuje codziennie czy co drugi dzień ;)

alu, nadziei nie warto tracić, bo nigdy nie wiesz kiedy przyjdzie ratunek, bądź kto tym ratunkiem dla Ciebie będzie :)
Psychotropka, współczuję, ale pozbierałaś się po tym ataku i dałaś radę, obyło się bez pawia! Więc walczyłaś i wywalczyłaś.
"Ponieważ pragnąłem kochać i być kochanym,
sądziłem, że kocham.
Inaczej mówiąc, udawałem."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 22:31
Lokalizacja
Zachód.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 21 cze 2015, 23:13
Lolina: Ja przy tym niepokoju i lęku który codziennie mi praktycznie towarzyszy po południu ataków raczej nie dostaję choć zdarzyło się. Tez staram siebie motywować ale jak przyjdzie atak to chodzby sam Papież próbował mi przemówić do rozsądku to ,to nic nie da wtedy to już koniec. Dziś miałam pierwszy dzień od niepamiętnych czasów gdzie tego lęku nie miałam a to dlatego pewnie że po południu byliśmy z moją kuzynką i jej mężem na długim spacerze pozniej wpadli do nas i coś koło 22 poszli była kupa śmiechu. Pewnie dlatego nie miałam czasu myśleć i przez to lęk nie przyszedł. A takich typowych ataków już nie masz wogóle ?
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 23 cze 2015, 12:49
Mam za sobą kolejną (!) noc bez zmrużenia oka :( ciągłe mdłości i dławienia, ciągłe! Do tego okres sie zaczął i brzuch boli :( Jestem zmęczona, zrezygnowana, wszystko mnie boli, czuję się tragicznie :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lolina 23 cze 2015, 16:15
Kacha - nigdy nie miałam (odpukać w niemalowane) silniejszych ataków. Zaczynało się od myśli, potem raptem jakieś dziwne mdłości, nerwowe przełykanie śliny, nie mogłam znaleźć sobie miejsca i szukałam czegoś co zajęłoby mi czas. Jak znajdywałam to sama się ratowałam, bądź ktoś mnie ratował -rozmową telefoniczną, zwyczajną rozmową, spotkaniem, zakupami - czymkolwiek. Myślałam o tym co robię, a nie o rzyganiu. Choć od czasu do czasu myśl powracała, jednak trwała tylko chwilę - np. w sklepie.
Widzisz to działa - kiedy zajmujesz swoje myśli, masz konkretne zajęcie, czy spotykasz się z kimś z kim czas mija ci niesamowicie szybko to nie masz w ogóle chwili, by pomyśleć o fobii.

To jest moje lekarstwo.

alu, to prześpij się w dzień. Musisz dużo odpoczywać, bo brak snu też wyniszcza, wysysa życie i zapewne będziesz miała mniej odporności na ataki i będą silniejsze. Musisz być wypoczęta i nie myśleć ciągle o tym. Porwij się w wir pracy, sprzątania, czytania książek, nawet grania w jakieś głupie gry - whatever. Trzym się :*
"Ponieważ pragnąłem kochać i być kochanym,
sądziłem, że kocham.
Inaczej mówiąc, udawałem."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 22:31
Lokalizacja
Zachód.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 33 gości

Przeskocz do