Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 11 cze 2015, 18:57
Cześć Dziewczynki!
Ostatnio się pochwaliłam, jak to u mnie super, to mam. :pirate:
Dziś w pracy zjadłam pyszny musik owocowy, a później 2 jogurciki naturalne. Następnie położyłam się z małym, przebudziłam się i coś mi się we flakach burzy... Myślałam, że zdechnę! Posiedzenia 3 albo 4 krotne, ból taki, że słabłam, trzęsło mnie z bólu, modliłam się na głos, żeby już tak nie bolało... Myślałam, że na tym kiblu kojfnę...
Po paru kursach, znów padłam z małym. Spaliśmy do 17tej, słaba jestem jak nie powiem co, odwodniona. Dodatkowo mam całe ręce od 2 dni w zmianach atopowych <boooli...> i zapodałam sobie mały challenge. Schodzę z setaloflu <póki co ze 100mg na 75> i relanium. Z 5mg już zeszłam do 2,5 od dwóch dni. Nie wiem jak i czy przetrwam.
Ech... :hide:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 11 cze 2015, 22:30
Psychotropka`89: Może za dużo nabiału zjadłaś albo nerwy.Jak się teraz czujesz już ok, wróciły siły.

alu: Jak Twoje samopoczucie?
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 11 cze 2015, 22:41
Kacha89, mus owocowy 100%+szybko zjedzone 2 jogurty naturalne w biegu <wszystko mocno schłodzone, z lodówki>+pusty żołądek+położenie się spać zaraz po zjedzenie=sraka gigant. Przynajmniej w moim przypadku. Jak dotoczyłam się do domu, to wypiłam elektrolity, parę wafli ryżowych zjadłam, niedawno kolację i jest ok. ODPUKAĆ! ;)

A jak tam Ty się czujesz?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 11 cze 2015, 23:09
Psychotropka`89: U mnie średnio ataki wróciły tak jak pisałam wcześniej. Podłamałam się troszkę tym bo chyba ziółka pprzestają działać a odkąd zaczęłam je pić to ataków nie miałam. Znalazłam 4 psychoterapeutów ale takie ceny są że szok a na NFZ nie umie znalez żadnego. Byliśmy dziś z mężem na lodach włoskich (sprawdzona lodziarnia) ale oczywiście nie byłbym sobą gdybym troszkę nie schizowała o salmonelle ale ja widać nic mi nie jest czyli lód świeży był.Powiem Ci szczerze coraz bardziej mnie to dobija.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Lolina 12 cze 2015, 15:55
Kacha89 napisał(a):Lolina: Ja mam córkę , a za rok dwa chciałabym drugie dziecko :) już to tu pisałam kiedyś bardzo bałam się mdłości ale to chyba instynkt macierzyński był silniejszy po prostu tak mega bardzo chciałam mieć dziecko że zaryzykowałam i to był najcudowniejszy okres w moim życiu :)


Więc instynkt macierzyński jest jednak silniejszy... oby to tak działało, bo w przeciwnym razie nie wróżę sobie szczęśliwej przyszłości niestety :nono:

alu napisał(a):Lolina, to fajnie, że lęki masz mniejsze. Ja juz prawie zapomniałam jak to jest mieć wyjebane na rzyganie, a był już czas że mi to zwisało (oczywiście do momentu ataku, ale te zdarzały mi się 2-3 razy w roku). Co do dzieci... ja w ogóle ich nie lubię, ale chce mieć rodzinę, wiem, że mój mąż marzy o dziecku. Natomiast wizja ciąży to dla mnie jakiś hardcore :( Nie wiem co bym zrobiła, gdyby spadło na mnie to nieszczęście, że bym rzygała :( Choć skoro umiem funkcjonować 4 miechy z niemal codziennymi mdłościami, to może i to bym przeżyła?


Momentami jest ciężko, wiadomo. Siedzę bezczynnie, albo sama to zastanawiam się nad tą fobią, nad rzyganiem, rozmyślam i mnie nachodzi coś na wzór "ataku". Kiedy jestem z kimś jest o wiele łatwiej. Teraz zostawiłam mojego lubego, wróciłam do siebie, siedzę przeważnie sama i nie dość, że mi smutno i tęskno, to łapią mnie czasami schizy.
Wymioty w ciąży nie zawsze przecież występują, no ale trzeba być przygotowanym na taką ewentualność. ;) Natomiast jak już wyżej pisała Kacha, instynkt macierzyński może wygra, z czasem. :roll:

Na szczęście staram się nie schizować tak odnośnie żywności, nie sprawdzam już tak nałogowo dat i nie unikam tych "dłużej leżących" produktów. Ale ze skórki nadal obieram wszystko :bezradny: Ogólnie jest lepiej, ale rozłąka mi trochę utrudnia życie, za dwa tygodnie wyjeżdzam na dwa miechy do pracy i też boję się jak to będzie. Ale może przeżyje.

Psychotropka - to żeś się urządziła :roll: Mam nadzieję, że dziś już Ci o wiele lepiej!
"Ponieważ pragnąłem kochać i być kochanym,
sądziłem, że kocham.
Inaczej mówiąc, udawałem."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 kwi 2015, 22:31
Lokalizacja
Zachód.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 13 cze 2015, 16:51
Laski, przeżyłam jeden z najkoszmarniejszych dni, ale od początku: wczoraj czułam się świetnie. Normalnie, jak kurde biały człowiek! Miałam apetyt, energię, chęć do życia, wieczorem poszłam nawet na Rynek chcąc wycisnąć z tego dnia jak najwięcej. Spotkałam sie ze znajomymi, było super i nagle ogarnęło mnie sama nie wiem co, to znienawidzone, trudne do opisania uczucie jakiejś beznadziei, rozstrzęsienia, rezygnacji i natychmiastowej chęci udania się do domu. Zaraz za tym przyszła słabość, ucisk w klatce i mdłości - wiadomka. Tak mnie trzymało i trzymało, nic nie zazywałam, bo rano miałam wsiąść do samochodu i jechać 60km malować Pannę Młodą. Uwierzycie, że nie zmrużyłam oka? Popijałam tylko melise modląc się, by nie było pawia i czekałam, aż będzie rano. Bałam sie cokolwiek zażyć, żebym była przytomna za kierownicą. Rano samopoczucie było masakryczne, do tego ten upał, ale iść musiałam. I wiecie co się okazało? Nie odpalił mi samochód. Nie wiadomo czemu, po prostu nie. Ja w panikę, bo nie mogę dziewczyny wystawić i nie mam jak sie tam dostać, każdy kto przychodził mi do głowy akurat był dziś poza miastem. Ostatecznie zawiózł mnie mąż, ale odbyło się to w takiej atmosferze, jakbym celowo zepsuła swoje auto :( Roztrzęsłam się ostatecznie, rozpłakałam i tak przeplakałam całą drogę. Chciałam się unieść honorem, ale naprawdę nie miałam żadnej opcji. Jest mi tak strasznie źle, bo mój mąż w sytuacjach kryzysowych zawsze był niezawodny i potrafił trzymać mnie w ryzach, dziś czułam się jak pasztet specjalnej troski, którym stale trzeba się zajmować. Wystarczyło powiedzieć "nic się nie stało, zdarza się, zawiozę cię/dam ci swój samochód" ale gdzie tam! Pół godziny nerwów, fochów, krzyków ... po tej nieprzespanej nocy to był horror... zrobiłam co miałam zrobić, choć było mi bardzo ciężko, z tych wszystkich nerwów żołądek miałam zaciśnięty na supeł. Dziś 34 stopnie, a ja do 14 nie jadłam i nie piłam :( zjadłam dopiero kanapkę z twarożkiem, bo mnie mama poprosiła, żebym coś skubnęła i się napiła. Ja leżę, a ona mi przynosi te nieszczęsne herbatki :( Zaliczyłam już 3 ataki jakby zapadania klatki piersiowej, nie wiem czy to z tych nerwów, z upału, z braku cukru czy z czego.. a! jeszcze panna młoda zadowolona mi oznajmiła, że całe szczęście przeszła jej grypa żołądkowa, z którą borykali się z narzeczonym od 3 dni. No uwierzycie? Dziś jest dzień, w którym czekam na jakiś piorun ostateczny, mam serdecznie dość. Wczoraj było tak bosko, tyle rzeczy zrobiłam, dużo pracowałam, zaplanowałam obiad, tak po normalnemu, nie może tak być codziennie? :((((((((((

W poniedziałek zaczynam terapię, myślę też, by jeszcze raz wybrać się do psychiatry jednak po jakieś leki. Wertując internet znalazłam info, że doksepina działa przeciwlękowo, antydepresyjnie i jest polecana w nerwcach z objawami żołądkowo-jelitowymi. Brzmi dobrze, nie?

ZA-ŁAM-KA :cry:

Ps. wybaczcie, że nie odniosłam się do tego co piszecie - czytam was i na pewno coś dodam od siebie, ale musiałam, po prostu musiałam się wygadać :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 13 cze 2015, 23:24
Hej, też muszę się wygadać.
Dziś cały dzień był super, wprawdzie upał do padnięcia, ale cały dzień minął fanie nie dawno zrobiłam sobie kolację bo już głodna byłam. Przed kolacją chciałam spróbować babeczki bo mój mąż upiekł wzięłam gryza i nagle zrobiło mi się nie dobrze ogarnęło mnie to głupie uczycie jak przy ataku i zachciało mi się do ubikacji . Na szczęście do ataku nie doszło ale teraz czuję się nie pewnie i oczywiście kolacji nie zjadłam.I jak to możliwe że nie bałam się czułam się ok , głodna byłam a przy gryzie babeczki tak mi się zrobiło...załamka totalna.Wszystkiego mi się odechciewa i powoli już w nic przez to nie wierzę.

Lolina: Ale i tak masz fajnie ,cieszę się że wychodzisz z tego:) trzymam kciuki za Ciebie:)

alu: Biedaczko domyślam się co czujesz, wypocznij teraz odeśpij tą noc ,rano musi być lepiej :*
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez oskaka 13 cze 2015, 23:56
alu, daj szansę mirtagenowi :) jak nie poczujesz różnicy to dopiero doksepine weźmiesz :)
Sami tworzymy własne demony.

F41.2, DDA
Citalopram 20 mg
Offline
Posty
377
Dołączył(a)
20 mar 2015, 20:50

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 16 cze 2015, 14:47
Po dzisiejszym ataku umówiłam się raz jeszcze do psychiatry :( zobaczę, co powie, ale już wiem, że po prostu MUSZĘ brać jakieś leki, bo jakość mojego życia jest zerowa. Dziś od dobrego samopoczucia do o-mało-co wyrzygania w taksówce minęło chyba 5min, do tej pory mnie trzęsie :( Zaczęłam psychoterapię, ale wiecie - pierwsza wizyta dopiero. Babka mi powiedziała, że wg niej terapia będzie konieczna przez 2-3 lata :shock: super, stówa za wizytę x 4wizyty w miesiącu x 3 lata = :pirate:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 16 cze 2015, 15:47
alu, uważam, że bez leków sobie nie poradzisz... Niestety. :(
Co do psychoterapii, póki co uważam to za złoty biznes. Uważam swojego pożal się Boże "terapeutę" za złodzieja i to nie tylko moja opinia. :? Dlatego póki co nie mam zamiaru tracić kasy na to. Wywaliłam z siebie masę brudów za te pół roku <już ch... z kasą>, a jak już tematy mi się pokończyły, to koleś milczał, zerkał na zegarek, wbijał wzrok w kajecik... Aaa, nawet nie chcę się nakręcać, bo na samą myśl mi się w środku kotłuje wszystko. :evil:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 16 cze 2015, 15:54
Psychotropka`89, też uważam, że to pogadanki nastawione na wyciągnie kasy :( Umówilam się do babki, która leczy hipnozą, nastawiłam się na razie na 3 miesiące i zobaczę - jak nie będzie efektów do rezygnuję. Jutro poproszę o jakieś leki, do tego chodzę na akupresurę i już sama nie wiem co mam jszcze robić :( Gdyby miało mi pomóc rozmoczone żabie gówno to pewnie bym je zjadła :( Nienawidzę tej fobii i tych mdłości. Koszmar.
Naczytałam się o tej doksepinie i jakoś jestem pozytywnie nastawiona, zobaczę co powie psychiatra. Póki co jest 16:00, a ja wypiłam dziś filiżankę herbaty i to wszystko co miałam w żołądku :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 16 cze 2015, 16:00
alu, :( a mirtazapina nic nie dała? Ile jej brałaś?
Hipnozy sama bym spróbowała...
Doksepinę dawno temu brałam, chyba w połączeniu z sulpirydem jak mnie pamięć nie zawodzi i miałam spokój od fobii chyba na 2 lata.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 16 cze 2015, 16:08
Psychotropka`89, wzięłam 1 tabletkę mirty, bo miałam po niej atak i stwierdziłam, że nie będę brać. Zbyt rozsądne to nie było, ale może i musiałam się sparzyć, żeby dojść do takich wniosków jak teraz. Mi teraz mniej przeszkadza fobia, a bardziej dolegliwości somatyczne, bo mdli mnie praktycznie ciągle :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 16 cze 2015, 16:10
alu, NIE MDLIŁO CIĘ PO MIRCIE!!! To na serio dobry lek na naszą fobię! Gdyby nie on, wylądowałabym w szpitalu! Ja bym z niej nie rezygnowała... Na prawdę... :(
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do