Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 09 mar 2015, 21:54
mggabijp, oby tak dalej! :great:

poranna, świetnie, że u Ciebie lepiej, byle tak dalej. :smile:

U mnie to dziś mega chu...jnia. Sorry, nie znajduję słów. Miałam mieć okres w czwartek. Nic. Piątek. Nic. Sobota. Nic, jedynie brzuch nawalał coraz mocniej. Niedziela to samo... słabo mi, niedobrze, boli... napieprza, sraka ale nic. Okresu ni ma. Serio się spinałam czy to nie ciąża. :hide:
Wczoraj na wieczór ból był już okropny a tu pojawiło się... PLAMIENIE. Delikatne plamienie!!! No dziękuję bardzo! :evil: Bólu znieść już nie mogłam, wzięłam czopa 100mg diclofenaku, czy 150, już nie pamiętam. Szybko puścił ból ale plamienie też zniknęło. Nosz ja pier... . :evil: Zadzwoniłam do pracodawczyni i poprosiłam, żeby Małego mi przywiozła, bo ja nie dojadę jutro. Wstałam dziś ledwo żywa, Młody przyjechał, mąż w pracy. Czop działał jeszcze więc luz ale coś się mega słabo czułam. Jak wrzuciłam sertrę z rana to się masakra rozpętała... Atak paniki, mdłości, myślałam, że zemdleję. Biłam się z myślami co tu robić, gdzie dzwonić, do kogo, dziecko obok, itd. a ja siedzę, gibię jak jeb...ny koczkodan i trzęsę. Stwierdziłam, że jak do godziny nie puści <tyle ok. trwa u mnie taki ostry stan>, to wezmę coś przeciwwymiotnego i dzwonię po kogoś. Na szczęście uspokoiło się i okres w końcu poszedł. Ale moje samopoczucie do dupy! Cały dzień przeleżany <na ile Mały pozwolił>, potem mąż pomógł, obiad zrobił. Ja stertę garów jeszcze z wczoraj pomyłam i mam dość. Boli znów skurw... BARDZO. Łyknęłam nurofen forte i czekam, aż boleć przestanie. I oby ataku paniki znowu nie było... :hide: Jeśli dziś zobaczę w telewizji jakąś reklamę podpasek, tamponów, czy innych gówien na ZNP, to rozdupcę TV o kant podłogi. :evil: :evil: :evil:
Obrazek
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 09 mar 2015, 23:03
poranna: Witam Cię serdecznie:)



Psychotropka`89: Kochana doskonale Cię rozumiem też tak mam przy miesiączkach, wprawdzie po ciąży troszkę mniej ale nadal brzuch nawala ja teraz jak mega chora byłam zreszta wszyscy domownicy (grypa) to okresu dostalam dobiło to mnie już totalnie ani palcem kiwnąć nie mogłam. Mi zawsze pomaga polewanie brzucha jak najcieplejszą wodą praktycznie gorącą, fakt że to na chwilę tylko ulży ale zawsze coś. Trzymaj się oby ból szybko przeszedł :*
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 10 mar 2015, 23:07
mggabijp, ale super, że się zdecydowałas i że jest postęp! Przyznam, że Twój post mnie zainspirował do tego, by może wreszcie zacząć szukać pomocy :( sęk w tym, że ja nie wierzę, że cokolwiek usunie ten LĘK, może go stłumi, załagodzi, ale usunąć? Psychoterapia też mi się średnio widzi, nie wiem, no nie wiem...

poranna, chyba jeszcze nie miałyśmy okazji rozmawiać - miło, że u Ciebie dobrze! :)


U mnie lipa po całości, właściwie to mi niedobrze non stop. Momentami jest lepiej i wtedy czuję się normalnie, nawet pozwalam sobie na żarciki, że lepiej byloby jakbym wreszcie rzygnęła, to może moja fobia poszłaby się paść, ale chwilę potem jest atak paniki, mokre dłonie, drgawki, kompletna suchość w istach, ściskanie żołądka.. nienawidzę tego :( Zraziłam się do lekarzy, nie wiem w jakie leki celować, kiedyś poszłam do psychiatry (polecony, o znakomitych opiniach) i po wysłuchaniu o moich problemach wypisał mi receptę i wręczając powiedział "przy pierwszy opakowaniu może pani wymiotować, bardzo dużo osób się na to skarży, ale to skuteczny lek i potem będzie tylko lepiej" - no dzięki, nawet nie wiem co to było bo wyszłam bez tej recepty.
KOSZMAR, co chwila gdzieś słyszę te znienawidzone słowa GRYPA ŻOŁĄDKOWA - np. dziś jestem z psem na spacerze i mija mnie babka rozmawiająca przez telefon z kimś, kto oczywiście ma grypę żołądkową. teraz dostałam smsa od kontrahenta, żebyśmy przelożyli spotkanie z jutra na poniedziałek bo walczą z zoną z grypą żołądkową.. no fajnie, on jeszcze nie wie, ze nie zobaczę się z nim minimum 2 tygodnie :(
Nienawidzę tego draństwa, wizji rzygania, tego samopoczucia i strachu. Mam dzień załamki :(
alu
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 11 mar 2015, 00:36
alu, też uważam, że tego lęku u nas nie da się całkowicie zlikwidować :bezradny: Ale dla mnie nawet stłumienie, złagodzenie czy wyciszenie to i tak dużo :great: Nie oczekuję cudów, ale żebym chociaż mogła przejechać normalnie parę przystanków tramwajem, wsiąść wreszcie do MPK :pirate: i posiedzieć sobie na luziku na wykładach, które kocham ( a nie obracać w dłoni nerwowo butelkę z mentowalem :silence: )

Mnie cieszy każdy drobiazg, każdy przejaw "normalności", zwł. że tych przejawów to ostatnio u mnie jak na lekarstwo ( sic ! ) :?

Przecież tyle lat było spokoju ( cudowne lata innych jazd, ale przynajmniej nie emeto ! ), a teraz jestem już tak nakręcona, że nie potrafię odróżnić, czy jest mi naprawdę niedobrze, czy może tylko mi się wydaje :roll: Ale nawet, jeżeli to byłoby tylko projekcją mojego umysłu, to ja za takie projekcje dziękuję, bo i tak się boję i z normalnego funkcjonowania nici :bezradny:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 11 mar 2015, 12:55
alu, uwierz mi, ja też tak myślałam, że leki gówno dadzą. Ale dają. Pomagają. Uspokajają. Sam fakt, że są, jest uspokajający (''jakby coś się działo, mogę go wziąć i będzie dobrze''). Zaczynam wierzyć w przemianę. Jestem trochę weselsza, zaczynam podjadać. Owszem, ciągle zdarzają się nudności. Ale biorę Validol, possam go trochę i przechodzi. Spanie cudowne, po Clonazepamum ścina mnie tak, że nie pamiętam, kiedy kładę się spać :D Ciężko wstać rano, ale jak się wstanie to już jest dobrze. Główny lek jeszcze nie działa, za wcześnie. Minęło dopiero 6 dni. Czekam z niecierpliwością na jego skutki. Ale mam do niego coraz większe zaufanie.
Wiem, że to nam nigdy nie minie do końca. W nerwowych chwilach, w miejscach BARDZO publicznych (jak koncerty, kluby itp) będzie nawracać pomimo wszelkich leków, ale w domu, w kościele, na dworze, w pojazdach, na lżejszych wycieczkach będziemy czuć się dobrze. I to już coś. Prawda?
Psychotropka`89, Ojjj, współczuję bardzo. Ja z moimi bólami mam podobnie. Mnie boli na conajmniej tydzień przed okresem. A jak już go mam, to biorę minimum 6 tabletek, żeby przestało boleć. Tragedia.

-- 11 mar 2015, 12:59 --

Arasha napisał(a):

Mnie cieszy każdy drobiazg, każdy przejaw "normalności", zwł. że tych przejawów to ostatnio u mnie jak na lekarstwo ( sic ! ) :?


Ze mną podobnie. To takie chwile wytchnienia.


Arasha napisał(a):Przecież tyle lat było spokoju ( cudowne lata innych jazd, ale przynajmniej nie emeto ! ), a teraz jestem już tak nakręcona, że nie potrafię odróżnić, czy jest mi naprawdę niedobrze, czy może tylko mi się wydaje :roll: Ale nawet, jeżeli to byłoby tylko projekcją mojego umysłu, to ja za takie projekcje dziękuję, bo i tak się boję i z normalnego funkcjonowania nici :bezradny:


Ja tak samo. Tyle lat żyłam spokojnie. Kochałam długie wycieczki samochodem. Słuchawki na uszach, włączenie marzeń i mogłam godzinami (z przerwami na siku) jeździć po świecie. Miałam jedynie depresję, nie wyleczoną do tej pory, ale to nie sprawiało tylu kłopotów, co teraz. Teraz tak samo, nie wiem kiedy jest mi niedobrze, bo np czymś się strułam, a kiedy to wytwór mojej wybujałej wyobraźni. A tych wytworów też się boję, bo tego samemu zastopować się nie da...
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 11 mar 2015, 14:59
Kurde, przed tym zabiegiem na który idę za 2 tygodnie miałam zrobić mnóstwo badań z krwi. Z racji, ze czuję się podle, nie śpię, mało co jem, ciągle mi niedobrze to stwierdziłam, że pewnie wyniki wyjdą fatalnie - a tu proszę WSZYSTKO W NORMIE. Jak młoda boginka. :hide:
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 11 mar 2015, 22:22
hej dziewczyny, mam problem trafiła mi się fajna oferta pracy od września jest to praca państwowa, normalna umowa wszystkie przywileje. Praca ta będzię na kuchni w przedszkolu , przedszkole + dzieci= grypa jelitowa tylko to mam w głowie. Druga taka okazja raczej mi się nietrafi a każdy wie jak ciężko załapać pracę państwową , ale ja tak bardzo boję się grypy jelitowej że dzieci w przedszkolu mnie zarażą. Jak myślicie czy w pracy na kuchni jest duża szansa zarażenia się jelitówką? muszę na dniach podjąć decyzję i nie wiem co robić :(
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 11 mar 2015, 22:33
Kacha89, powiem Ci szczerze... BIERZ TĄ ROBOTĘ!!! :D
Dziewczyna mojego brata ma mega słabą odporność <różne alergie, AZS, itd.>, pracowała w przedszkolu jako nauczycielka angielskiego w dużych grupach. Fakt, infekcje łapała, typu katar, ale u Niej to norma. Pytałam, czy nie stykała się z jelitówką, powiedziała, że gdy tylko jakieś dziecko poskarżyło się na brzuch lub było jakiekolwiek podejrzenie choroby zakaźnej <ospa, grypa, odra, grypa żołądkowa, itd.>, to przedszkole OD RAZU wzywało rodziców i na tydzień taki delikwent miał się nie pokazywać. :lol: To są Jej słowa, serio. I przez ten cały czas nie zachorowała na to świństwo, a miewała takie infekcje przed pracą w przedszkolu <zauważ też, że miała bezpośredni kontakt z dzieciakami, Ty takowego raczej nie będziesz mieć>. W tego typu placówkach też się boją tego typu infekcji wśród personelu.

Także nie bój nic i nie denerwuj się. :great:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 12 mar 2015, 12:54
Kurde, było dobrze, a wczoraj znowu mnie nudności wzięły. I dzisiaj średnio się czuję. Zwiększyłam sobie trochę dawkę Clona, niby spokojna jestem, ale na żołądku wciąż jakby coś mi siedzi :/ zobaczymy co będzie dalej.

Wczoraj już z nerwów (no bo jak to, jestem na uspokajaczu a tu coś się dzieje? Coś nie tak, coś nie tak!! I nerwy witamy..) zaczęłam ranić się w rękę, żeby poczuć ból. Dla mnie ból to ulga, odwrócenie uwagi od tego, co się ze mną dzieje. Teraz mam dwie szramy na ręku i żałuję tego :/ jestem popier*olona...
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 12 mar 2015, 15:50
mggabijp: a nie denerwowałaś się czymś albo przejmowałaś się czymś?
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 12 mar 2015, 22:55
mggabijp napisał(a):Kurde, było dobrze, a wczoraj znowu mnie nudności wzięły. I dzisiaj średnio się czuję. Zwiększyłam sobie trochę dawkę Clona, niby spokojna jestem, ale na żołądku wciąż jakby coś mi siedzi :/ zobaczymy co będzie dalej.


Nie trać wiary w ten lek. Trochę jednak trzeba na rezultaty poczekać, zwłaszcza, ze chyba wchodzisz powoli od mniejszej dawki. łatwo jest się poddać, myśląc - no tak, znów jest źle, to ten lek mi nie pomoże. Zobaczysz, że kiedyś po prostu wstaniesz rano i nie będziesz rozmyślac, czy po czymś będziesz mieć mdłości, czy nie. Drobne potknięcia przydarzą się jeszcze nie raz. I nie przywiązuj się za bardzo do uspokajacza. Dla pocieszenia powiem, że w moim przypadku nie wpływał on pozytywnie na moje mdłości i pomógł mi właśnie antydepresant. średnio dobre przejścia z benzo sprawiły, że nie uzależniłam się od niego, więc to też pozytyw kuracji.
Może to samopoczucie ma coś wspólnego ze zwiększaniem dawki? Albo po prostu nerwy, a lek jeszcze sie nie rozkręcił.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 13 mar 2015, 14:20
zmęczona_wszystkim, n toś mnie pocieszyła, mnie trochę te nudności przechodzą przez to benzo, a jutro muszę do teściów na weekend jechać, nie wiem jak to przeżyję.


Wczoraj trafiłam do szpitala, miałam kolejny ''atak'' serca, nic się nie działo, ale serce kołatało jak głupie. Stało się to w robocie, koleżanki wezwały pogotowie i zabrali mnie do szpitala. Do tego najgorszego miejsca, gdzie najbardziej boję się być. I.. jakoś przeżyłam. Wyniki krwi dobre, trochę mało potasu, dali mi w kroplówce i kazali leżeć. Wśród tych wszystkich chorych ludzi, leżałam. Trochę pomógł Validol, ale głównie nie miałam jakichś odlotów. Przeżyłam naprawdę spokojnie jak na mnie. Wróciłam do domu koło 23 i zmęczona prawie od razu zasnęłam. I nic się wielkiego nie działo. Aż zadziwiłam samą siebie.
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 13 mar 2015, 17:09
mggabijp napisał(a):zmęczona_wszystkim, n toś mnie pocieszyła, mnie trochę te nudności przechodzą przez to benzo, a jutro muszę do teściów na weekend jechać, nie wiem jak to przeżyję.


W sprawie benzo? Nie na wszystkich każdy lek działa tak samo. Poza tym chyba lepiej wyleczyć się / podleczyć się czymś na stałe niź brac benzo doraźnie, bo to raczej ścieżka donikąd. I wiadomo, ze po tyleu latach cierpień nie ma takiej magicznej pigułki, która by wyleczyla w tydzień :D

Wczoraj trafiłam do szpitala, miałam kolejny ''atak'' serca, nic się nie działo, ale serce kołatało jak głupie. Stało się to w robocie, koleżanki wezwały pogotowie i zabrali mnie do szpitala. Do tego najgorszego miejsca, gdzie najbardziej boję się być. I.. jakoś przeżyłam. Wyniki krwi dobre, trochę mało potasu, dali mi w kroplówce i kazali leżeć. Wśród tych wszystkich chorych ludzi, leżałam. Trochę pomógł Validol, ale głównie nie miałam jakichś odlotów. Przeżyłam naprawdę spokojnie jak na mnie. Wróciłam do domu koło 23 i zmęczona prawie od razu zasnęłam. I nic się wielkiego nie działo. Aż zadziwiłam samą siebie.

No i widzisz - dałaś radę tam, to wyjazd do teściów to pikuś. Tym bardziej, że w szpitalu wieksze szanse były na to, ze ktoś inny może wymiotowac, itp. A sobie z tym poradziłaś :great:
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 13 mar 2015, 21:55
mggabijp, brawo! Kurcze, jak czasem zaskoczymy same siebie to to cieszy, no nie? Przypomniałaś mi o Validolu, kiedyś mi pomagał - muszę kupić.

Nie wiem czy czytacie wątek o hipochondrii? Zagotowałam wczoraj po wpisie jednej użytkowniczki, która po całonocnym wymiotowaniu córki puściła ją rano do przedszkola "bo mała bardzo chciała" :( Mili89 jak to zajrzysz to się nie obrażaj, ale przez taką nieodpowiedzialność i nie myślenie o innych my z emeto umieramy ze strachu codziennie. Do szału mnie doprowadza taki ludzki brak odpowiedzialnosci i zapobiegliwości :zonk:

U mnie leci jak sinusoida - mam momenty, że jest OK, a chwilę później zalewa mnie fala lęku. Dziś sobie nawet myślałam, jakie to żałosne podporządkować swoje życie kwasom żołądkowym :hide:
alu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do