Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 18 lut 2015, 21:34
Ja właśnie gorzej się czułam jak ktoś przy mnie był a jak chciał przytulić albo coś to już w ogóle masakra. Psychotropka`89 a powiedz często masz teraz ataki? ja odkad pije ziółka to miałam może 3 ataki o ile to atakami można nazwać bo w porównaniu z tymi ataki z przed ziółekl to ,to nie ataki.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 18 lut 2015, 21:44
Kacha89, teraz? Rzadko... Ostatnio z 2-3 miesiące temu, ale tego bym atakiem nie nazwała, tylko mocnym, bardzo mocnym lękiem. Leki działają, nie jest perfekcyjnie, jak wyżej napisałam ale już mnie nie telepie po 3-5 razy dziennie przez godzinę czasu. :roll: Strasznie mnie to wykańczało... :(
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez encyklopedia1 18 lut 2015, 21:44
psychotropka a skąd u ciebie wzięły się te ataki? przeżyłaś cos tragicznego pewnie?
Paroxinor- 20 mg
Hydroxizinum 10/25 mg doraźnie
Alprox 0,5/1 mg doraźnie
Czerwona herbata
Modlitwy do Jana Pawła II
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
23 gru 2014, 13:40
Lokalizacja
Konin, wielkopolskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 18 lut 2015, 21:51
encyklopedia1, ech... od dziecka się tego bardzo bałam... Czemu? Hm... Mój tata też nienawidzi tego, ma po 70tce a można policzyć na palcach jednej ręki ile razy mu się to przydarzyło. Więc 1. genetyka, 2. trochę obciążające dzieciństwo, tata pił, ja byłam ta gorsza, był moment, że z tatą na pięści szliśmy, 3. przeszłam próbę gwałtu, wyrwałam się nie wiem jakim cudem ale zostałam zmuszona do czegoś okrutnego, obrzydliwego... wtedy prawie zwróciłam. Potem wpadłam w dragi i inne historie, było fajnie, pięknie aż pękłam. Podejrzewam, że całe te bagna życiowe, zranienia wychodzą po latach. Wcześniej były skrywane, szokiem, lekami, alkoholem, libacjami, dragami, zielskiem. Gdy tego zabrakło, posypałam się na kawałki...
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1801
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 18 lut 2015, 22:09
Ja co do ataków to jestem zadowolona ale tego lęku nie potrafię się pozbyć i takiego rozdygotania mam powoli dość i takiego uczucia nawet chyba nie potrafię go opisać takie chodzby miał być atak ale go nie ma i czuję się taka bezradna wtedy i chce mi się płakać. Nie wierze w to że uda mi się to pokonać ta bezradność jak ja wtedy siebie nie na widzę wszystko co zjem to się boję że mi zaszkodzi dosłownie wszystko a jak mnie zakręci w żołądku albo inaczej mi się zrobi to dopiero lęk jest nawet biegunek się boję bo przy biegunach zawsze wymiotowałam i jak mam biegunkę to automatycznie nie dobrze mi się robi. Na szczęście biegunkę miałam może 5 razy w życiu. Wiele przeszłaś w życiu , ale świetnie sobie radzisz:*. Mi ten strach się wziął z tego bo w przedszkolu chłopak zwymotował mi do talerza i to była taka trauma dla mnie że zamknęłam się w sobie nie chciałam jeść w ogóle i do przedszkola chodzić mama musiała mnie z niego wypisać.

-- 18 lut 2015, 22:47 --

encyklopedia1: Lepiej Ci już choć troszkę?Trzymaj się kochana.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez inca89 21 lut 2015, 12:13
Kacha89 oj współczuję, ja też pamiętam wymiotujace dzieci w przedszkolu - cała się wtedy trzeslam ze stresu i potem unikalam tych dzieci jak ognia.

U mnie jest mniej napadów paniki też, ale ten lęk chyba po prostu zawsze zostaje. Mam tak samo. I jeszcze ostatnio ciągle mnie boli głowa, nie wiem czy to od tej Elicei czy od pogody. -.-

Psychotropka`89, widzę że wiele przeszłas juz w życiu, jesteś bardzo dzielna.

W ogóle jakby były tu jakieś "emetki" z Warszawy i chciały się spotkać z kimś kto zrozumie atak paniki, konieczność wyjścia na powietrze albo nie przyjścia w ogóle z powodu paniki, to jakby co jestem chyba gotowa spróbować. Nigdy nie spotkałam nikogo podobnego do mnie, zazwyczaj w ogóle unikam wyjść, ale może wiedza ze ktoś boryka się z tym samym by pomogła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 paź 2014, 00:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 21 lut 2015, 13:57
inca89 Też z chęcią bym się spotkała z kimś kto ma tak jak ja ale chyba ciężko bo za duże odległości, chociaż może zorganizować jakieś spotkanko z forum?. Mnie tak samo dziennie głowa bolała przez 2 tygodnie dopiero w tym tygodniu odpuściła. Tylko ten lęk u mnie utrudnia mi życie chciała bym go chociaż zmniejszyć, w poniedziałek mam irydologa może coś na to zaradzi. A u Ciebie lęk jest bardzo silny? ja miałam ostatnio bardzo nerwowy czas to może też przez to albo się może już stresuję ślubem kościelnym :D
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 21 lut 2015, 14:13
Zlot to fajny pomysł, w ogóle pogadać z kimś, kto WIE co to znaczy byłoby bezcenne. No i tanio nas wyjdzie bo żadna z nas i tak nic nie zje :pirate: (czarny humor)
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 21 lut 2015, 14:25
alu: Dobre , dobre to tylko się kase na bilet wyda hehehe kanapeczki z domu się weznie :D
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 21 lut 2015, 17:05
Mam potworną traumę przed wyjściem po środzie wieczorem, kiedy to dostałam tak silnych nudności, że wisiałam już nad kiblem i miałam pierwsze odruchy wymiotne. w tamtej chwili miałam dwa odczucia: strach, jakbym miała umrzeć, jakby miała nadejść ostateczność oraz pewnego rodzaju zobojętnienie. A ch*j, zrzygam się wreszcie i będzie po ptokach. Siostra siedziała ze mną przy kiblu i gadała mi cokolwiek, żebym tylko miała czego słuchać. W końcu wzięłam aviomarin i poszłam spać.
Następnego wieczora było podobnie, tylko już trochę słabiej. Miałam wyjście - aviomarin i spać. Mdliło mnie, więc wzięłam.
Wczoraj wieczorem obyło się bez aviom. Ale i tak czułam mdłości w gardle. Ogólnie w ciągu dnia było dobrze, póki nie odbiło mi się nagle tak mocno, że poczułam w gardle kwas żołądkowy. Wtedy zaczęła się panika.
Dzisiaj musiałam wyjść z domu, jechać do miasta pociągiem - 20 minut udręki. Ciągle mam wrażenie mdlenia w gardle, jakbym tam coś miała, nie wiem co się dzieje i stale się denerwuję. Nic prawie nie jem, dzisiaj zjadłam tylko jedną kanapkę rano - a jest 16. Żyję na Validolu i popijam go Neospazminą. Trochę chyba przegięłam, bo teraz zachciało mi się spać. Jest jakaś masakra, ciągle nerwy i nic prócz aviom mi nie pomaga, ale ile mam jechać na aviom?
Mam Afobam... Zastanawiam się, czy se nie wziąć, jak będzie źle?
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 22 lut 2015, 21:33
mggabijp: Co do tego leku Ci nie doradzę bo żadnych nie biorę . Ale jeśli już masz tak mocne objawy które towarzyszą Ci cały czas to nic tylko pójść do psychiatry innego wyjścia nie widzę.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez alu 22 lut 2015, 21:46
Co za koszmarny dzień! Od czwartku jestem przeziębiona, miałam mdłości i brak apetytu, ale dzisiaj to już masakra .. jechałam do rodziców i mdliło mnie tak, że myślałam, że się porzygam na siebie w aucie. Potem w domu dalej mną telepało, już nie wiedziałam czy wisieć nad kiblem czy leżeć i płakać :( zażyłam hydroksyzynę, po 2h troszkę się poprawiło ale ciągle mam dreszcze i jestem mokra jak szczur - jakbym miała z 39stopni, a termometr pokazuje 36,9 (to nawet nie jest stan podgorączkowy, no nie? :( ).
Masakra, miałam już zdrowieć, a teraz boję się, że z tego się zrobi jakaś grypa. Jestem dziś przerażona, do dupy :(
alu
Offline

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 22 lut 2015, 23:47
alu: Wymiotować napewno nie będziesz bo człowiek przy przeziębieniu się tak czuję poprostu ,musisz to wyleżeć . Teraz ta pogoda taka zdradliwa moja teściowa leży ledwo żywa 39,5 stopni, nawet ruszyć się nie może moich rodziców też zaczyna rozkładać ja się boję żeby tylko moja córcia się nie zaraziła bo ja to pal licho( takiego przeziebienia się nie boje nawet normalnej grypy bo wiem że przy tym się nie wymiotuje)tylko żeby mała to ominęło. Abierzesz jakieś leki naprzeziębienie?
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez RoseMadder 23 lut 2015, 00:12
Witajcie, jestem nowa na forum, właśnie się zarejestrowałam. Szukałam w internecie jakiegoś forum/grupy wsparcia i udało mi się Was znaleźć.

Od czego zacząć?

Na emetofobię cierpię od 21 lat. Pierwszy raz (świadomie) wymiotowałam, gdy miałam 5-6 lat. Dostałam od chrzestnego dużo słodyczy, najzwyczajniej w świecie przejadłam się i zwymiotowałam z nadmiaru słodkości. Może nie byłoby to dla mnie takie traumatyczne, gdyby nie fakt, że nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Było mi źle, mdło, niedobrze i krzywo, ale nie za bardzo potrafiłam wytłumaczyć mamie co mi jest. Położyłam się spać, pamiętam, że mocno się wierciłam i było mi strasznie źle. W pewnym momencie jednak usnęłam. Nagle się zerwałam, usiadłam i zwymiotowałam na pościel. Byłam zaspana, nie wiedziałam co się dzieje. Wymioty były obfite, piekące, przeraziłam się. Mama zaczęła mi tłumaczyć co się ze mną dzieje, ale nie do końca to do mnie dotarło. Oliwy do ognia dodała moja starsza siostra, która mi później nagadała, że muszę uważać, bo wiele osób umarło dusząc się wymiocinami... No i się stało.

Panicznie boję się wymiotować, ostatni raz zdarzyło mi się to chyba 9 lat temu. Mam wrażenie, że mój organizm przeprogramował się i wszystkie zatrucia i jakieś tam dolegliwości żołądkowe zamienia na biegunkę. Tak swoją drogą cierpię na zespół jelita drażliwego.

Jest mi z tym bardzo trudno i źle. Chodziłam do lekarza, ale mieszkam w małym mieście i niestety mam wrażenie, że psychiatra, u którego byłam nie za bardzo zna się na rzeczy. Dostawałam Xanax, później coś jeszcze, ale niestety czułam się źle, że zrezygnowałam z tego leku. Zostałam przy xanaxie póki co i biorę go sporadycznie, jak już absolutnie nie mogę sobie poradzić z atakami lęku i paniki.

Bardzo pomaga mi mąż, który jest przy mnie i mnie wspiera. Dziękuję też opatrzności, że jeszcze jestem w stanie sama się przywołać do porządku, zagadać, pomyśleć o czymś innym i wyciągnąć się z tej paniki.

Niestety problem się nasila. Kiedyś ataki były sporadyczne, teraz mam je praktycznie codziennie, choć bywa dłuższa chwila spokoju. Doszły niestety takie obawy jak lęk przed omdleniem. Boję się, że jak już zacznę wymiotować, to się wystraszę i zestresuję na tyle, że zemdleję, a jak zemdleję to się uduszę wymiocinami. Oczywiście nie pijam alkoholu, żeby nie mieć torsji, unikam wyjścia na ulicę 1 stycznia, żeby nie daj boże nie zobaczyć kałuży wymiocin na chodniku. Boję się, że zobaczę/usłyszę kogoś kto będzie wymiotował. Jak czuję się dobrze, to staram się o tym długo nie myśleć, bo boję się, że "zapeszę" i przywołam mdłości i ataki paniki.

Najgorsze jest to, że one nasilają się wieczorami (jeśli już wymiotowałam to właśnie w godzinach wieczornych/nocnych) dlatego, gdy jesienią/zimą robi się ciemno już o 16 - ja zaczynam się bać. Wiosną i latem widzę zdecydowaną poprawę. Jakoś tak mi lżej. Ogólnie czuję się też lekko klaustrofobicznie w domu/łazience. Lubię swoje mieszkanie, ale mam wrażenie, że im mniejsze mieszkanie tym łatwiej umrzeć, aczkolwiek nie potrafię tego wyjaśnić słowami, to takie dziwne emocjonalne uczucie.

Nie wiem co mam dalej napisać, chyba na początek starczy.

Mam nadzieję, że uda mi się wpasować w forum i zostać tu na dłużej, by wspierać innych i pomóc sobie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 lut 2015, 23:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do