Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 02 paź 2014, 22:42
dziewczyny, przy waszych problemach z codziennością mój problem to pikuś, serio... Mój dzień przemija całkiem spokojnie, tzn nie mam problemów z np myciem zębów, wręcz to lubię, mentolowy smak, mentol mnie uspokaja, odświeża, oczyszcza układ pokarmowy :D Panika i lęk przed wymiotowaniem łapie mnie w oczywistych miejscach: autobusie, samochodzie, kościele, sklepie, sali na uczelni, ogółem w pomieszczeniach, z których nie wypada wybiec nagle i niespodziewanie.
w domu czuję się dobrze i bezpiecznie. Czasem wieczorem przed snem trochę mnie łapią nudności, rano jak wcześnie wstaję też mi niedobrze, ale w panikę nie wpadam.
Cały czas żuję gumę - żucie uspokaja. W razie czego pochłaniam tony Validolu. I jakoś jadę. Byłam wczoraj na wykładzie w sali takiej jak kinowa, wiecie, jak w filmach amerykańskich na uniwersytetach, koleżanki usiadły na górze, ja za nimi... No cóż... w pewnym momencie miałam nawet odruchy wymiotne. Ale dałam radę.
Panika nie łapie mnie tak często, ale gdy łapie to klękajcie narody... Umieram żyjąc po prostu. Nikt i nic nie jest w stanie mnie pocieszyć. Ostatnio odkryłam, że dobrą metodą na przejście paniki jest płacz. Płacząc wylewam z siebie emocje i napięcie, dzięki czemu strach odchodzi. Ale nie na długo.
Psychotropka napisała coś, co ściśle wiąże się ze mną...
Psychotropka`89 napisał(a):Mam w głowie zegar, który m towarzyszy w każdej minucie. Zegar odmierza czas do mojej osobistej tragedii: wymiotów. Zegar śmieje się: twój czas się kończy, długo ci się udawało ale już niedługo, złudne szczęście się skończy, nie znasz dnia, ani godziny. Właśnie, nie znam. Dlatego boję się ciągle.


Tak.
Ja też mam taki zegar. Chyba każda z nas ma. Nieustannie zbliżamy się do momentu, którego boimy się bardziej niż śmierci.
Zwymiotowania.
wiem, że kiedy ja zwymiotuję, moje życie się skończy i nigdy więcej nie wyjdę z domu.






Z innej beczki. Są tu kobietki które się na tym znają... Nie mam nudności... więcej niż zwykle, ale mam ciągle uczucie jakby wzdęć w jelitach. I trochę mnie boli brzuch. Dwa tygodnie do okresu. Bolą mnie piersi. Miałam jeszcze ostatnio dziwną, gęstą wydzielinę... stamtąd... Boję się, że mogę być w ciąży...
Zabezpieczamy się ogumieniem, ale czasem z niego rezygnujemy i idziemy na żywioł - przerywany.
Mojej mamie ciężko było zajść w ciążę ze względu na budowę, ja mam taką samą budowę (szyjka macicy poskręcana).
Czekam do okresu, ale wciąż się boję, to ciągle tkwi mi w głowie, a co jeśli?
Co o tym sądzicie?
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 03 paź 2014, 09:05
mggabijp Ja podejrzewałam że jestem w ciąży po tym że brzuch mnie bolał jak przed okresem bardzo mocno a okresu nie dostawałam i tak przez 3 dni( a miałam bardzo bardzo bolesne miesiączki) i często mi się siku chciało wprawdzie miałam jeszcze czas do miesiączki ale kupiłam test zrobiłam i pokazała sie ta upragniona wyczekiwana druga kreska dość blada ale była a poza tym czułam się normalnie , gdyby nie to że staraliśmy się o dziecko to nie zwróciłam bym uwagi na to , a może po prostu owulacje miałaś i dlatego takie objawy nie martw się na zapas . Ale swoją drogą ciąża to piękny czas ;) ja już bym drugie chciała ale jeszcze ze 2 lata musze poczekac :D
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 03 paź 2014, 13:38
Kacha89 napisał(a):mggabijp Ja podejrzewałam że jestem w ciąży po tym że brzuch mnie bolał jak przed okresem bardzo mocno a okresu nie dostawałam i tak przez 3 dni( a miałam bardzo bardzo bolesne miesiączki) i często mi się siku chciało wprawdzie miałam jeszcze czas do miesiączki ale kupiłam test zrobiłam i pokazała sie ta upragniona wyczekiwana druga kreska dość blada ale była a poza tym czułam się normalnie , gdyby nie to że staraliśmy się o dziecko to nie zwróciłam bym uwagi na to , a może po prostu owulacje miałaś i dlatego takie objawy nie martw się na zapas . Ale swoją drogą ciąża to piękny czas ;) ja już bym drugie chciała ale jeszcze ze 2 lata musze poczekac :D


Tzn byłaś w ciąży?

Mnie nie boli aż tak, tylko mam takie uczucie wzdęcia i jakby mi am coś siedziało, poza tym - może to moje wyobrażenia - ale mam wrażenie, że brzuch mam taki... spory...
Piękny czas, ale jeszcze nie teraz. Mieszkamy z facetem bez ślubu o czym rodzina nie wie, bo wstyd. Gdybym zaszła teraz w ciążę, byłaby to niezła hańba, mama wyrzuciłaby mnie z domu, nie wiedziałabym co robić. Owszem, chcę mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz.
Kupię chyba sobie test i zrobię, dla spokoju...

-- 03 paź 2014, 17:16 --

Edit: Kupiłam sobie test ciążowy. Po wykonaniu spojrzał na mnie jednym (tak, jednym...) okiem i zaśmiał się: ''Moja diagnoza: jesteś popierd.olona, nic więcej. Na to też nic nie da się zrobić. Chyba lepsza byłaby już ciąża na twoim miejscu.''




Wmawiam sobie już tyle rzeczy...
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 03 paź 2014, 17:59
Tak, byłam w ciąży mam teraz 7 miesieczną córeczkę :) a co do brzucha to może masz wzdęcia po prostu u mnie brzuch troszkę większy się zrobił dopiero ok 4 miesiaca :) 3 maj się i się nie martw :*
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez inca89 04 paź 2014, 01:15
Hej...
Kiedyś myślałam, że jestem sama, dziwna, że coś ze mną nie tak. Wstydzilam się przyznawać do moich leków. Nikt nie chce być uznawany za dziwaka...
Wszystko zaczęło się od tego kiedy mając 7 lat zwymiotowalam będąc w szkole. W toalecie, ale pamiętam że siostra zakonna nie chciała mnie wypuścić do toalety i ledwo zdążyłam... Od tamtego czasu minęło 18 lat.
18 lat strachu przed tym ze ja zwymiotuje albo ktoś zwymiotuje obok mnie. Nie chcę się powtarzać już po was, bo wszystkie opisywane przez was objawy pasują do mnie jak ulał. Najbardziej wkurza mnie to, ile przez to tracę. Kocham podróże, szaleństwa, nawet naukę. Niestety entuzjazm maleje wraz z chwilą w której mam coś zrobić - zastępuje go strach.
Skończyłam bardzo dobre studia (oczywiście zajęć unikalam jak tylko mogłam) i nie jestem w stanie się realizować, nie lubię odpuszczać mojego bezpiecznego azylu jakim jest dom. Zmuszam się, bo czasem muszę jechać do biura albo się z kimś spotkać ale tocze wtedy ciągła walkę z samą sobą.
4 lata temu poszłam do psychiatry, który stwierdził u mnie emetofobie połączona z agorafobia. Dostałam ParoMerc, pomogło na kilka miesięcy - udało mi się przekonać sama siebie ze jest lepiej. Ale wróciło i nadal się męczę, układam sobie życie wokół tego.
Mój chłopak z którym jestem już kilka lat stara się mnie zrozumieć, ale wiecie jak to jest... Tego nie da się sobie zwizualizowac. Boje się co będzie dalej przez to z moim związkiem, on chce dzieci a ja nie dam rady być matką skoro ledwo daje sobie radę z samą sobą. Poza tym małe dzieci i w ogóle dzieci ciągle wymiotuja - nie wyobrażam sobie tego. Mój luby mówi że będzie mi pomagał, że nie będe w tym sama... Taaa. Nie mogę po prostu się na to zgodzić żeby nie zrobić krzywdy sobie, dziecku i jemu. Czy moje życie zawsze takie będzie? Wszystkie plany podporządkowane temu lękowi? Czasem tak mam tego dość, Chciałabym żeby było normalnie.
Za miesiąc znowu mam wizytę, chce spróbować u innego lekarza, ale szczerze mówiąc nie wierzę że to coś da. Znam przyczynę, wiem że jest to moje urojenie i nie mogę tego zwalczyć, ataki paniki mnie odpadają cały czas pomimo tej świadomości że nie jest to prawdziwe. Walka, walka, walka... Ciągle, zupełnie bezsensowna. :(

-- 04 paź 2014, 01:32 --

CD. (nnie wiedziałam że nie można edytować)

Czytam Wasze wypowiedzi i jakbym czytała o sobie no. ;)
Zawsze się bałam wracać nocnymi bo tam tyle pijanych ludzi, zawsze obczajalam otoczenie i swidrowalam wzrokiem "podejrzanych" - haha ;)
Teraz też mnie przeraża wizja jelitowki, jesień lubi grypy żołądkowe.
A i pastę do zębów dobrze wyplukuje. ;p Nie jem skórki z pomidora, obsesyjnie sprawdzam daty ważności.
Miałam lecieć na wakacje jakoś za miesiąc, ale mam obawy czy przez 5h lotu nikt nie będzie wymiotowal... Paranoja... Dobrze ze chociaż ja nie mam choroby lokomocyjnej.

A tak poza tym jestem chuda jak patyk i podobnie jak wy najwięcej jem wieczorami, to taka jakaś bezpieczna pora... W ogóle mam wyjazd integracyjny na dniach i juz mam stresa, bo przecież są tam wykupione obiady etc. a ja nie jestem w stanie jest w dużej grupie osób. Staje mi wszytsko w gardle. -. - Oczywiście wychodzę wtedy na jakąś anorektyczke. Panikuje też trochę że się ludzie spija i będą wymiotowac, że łazienka będzie zajęta... Najchętniej bym nie jechała ale nie wypada... Poza tym cały czas staram się nie poddawać i zmuszać do normalnych działań.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 paź 2014, 00:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 04 paź 2014, 10:29
inca89, rozumiemy Cię, mamy to samo, takie same życie, wszystko podporządkowane pod lęki... Spróbuj z innym lekarzem, trzeba trafić na tego odpowiedniego, który będzie wiedział, jak pomóc na dłużej, który zna się na rzeczy. I myślę, że Ci pomoże.

W razie czego pisz cały czas tutaj. Pisanie może nie jest tym samym, co gadanie, ale też przynosi ulgę, zwłaszcza, że piszesz do ludzi, którzy doskonale wiedzą, o co chodzi ;)
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 04 paź 2014, 13:10
inca89,
witaj :D Ja z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że do niczego nie należy się zmuszać, bo inni tego chcą, bo to jest logiczne, bo warto spróbować ( owszem próby są bardzo pomocne, ale małymi krokami i w granicach, w jakich czujemy się w miarę bezpiecznie ). Bo co zrobiłabyś podczas tego 5-godzinnego lotu, gdyby złapał Cię atak paniki ( czego oczywiście Ci nie życzę ) ??? Rozwalisz samolot, sterroryzujesz załogę i ... wyskoczysz z 2 km ? W tej przypadłości trzeba jednak przewidywać pewne sytuacje, żeby sobie i innych przy okazji nie dokładać stresów i jakiś hardkorów :? Jasne, że zamknięcie się w 4 ścianach nie jest wyjściem z sytuacji, ale wszystko trzeba robić z głową.

Jeżeli masz ochotę, to zostań z nami na dłużej, chociaż zdarzały się tu takie osoby, które raz coś o sobie napisały, a potem więcej się nie pokazały. I nie wiadomo, co z nimi dalej :bezradny:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 04 paź 2014, 22:55
Arasha, no, są tacy, raz napiszą, a potem... cisza :D I to trochę zastanawiające :D

Ja też do niczego się nie zmuszam, raczej nie wychodzę nigdzie, ale ja zawsze byłam typem domownika. Wolałam posiedzieć w domu, posłuchać radia, obejrzeć film czy poczytać książkę, niż z koleżankami lecieć na dyskotekę/inną imprezę... Nie znoszę imprez, do samolotu bym nie wsiadła, choćby mi mieli zapłacić 100000000000000000000 w euro, autobusy znoszę na krótką metę, pociągi trochę dłużej, samochodem na długie mety tylko z aviomarinem. Ale szczerze mówiąc: nigdzie nie bywam, nic nie widzę, siedzę w domu, dom, studia, praca, dom, studia, praca... Ale mi to nie przeszkadza. Nie obchodzi mnie zdanie innych (chyba, że mojego Kota), do niczego zmuszać się nie chcę, nie chcę iść dajmy na to na jakiś koncert w klubie tylko po to, żeby tam się męczyć, bo to nie sprawia mi żadnej przyjemności ani rozrywki. Więc po co? Takie jest moje zdanie
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Xandra 04 paź 2014, 23:05
Hej :)
Przyznaję się, jestem jedną z tych, co parę razy napisały, a potem cisza :P W sumie nie wiem, dlaczego tak, pewnie nie mam żadnych sensacyjnych niusów do przekazania, ale forum czytam cały czas.
Biorę fluoksetynę już z 7 miesięcy i jest dobrze :) Nie mam ataków paniki, a o to mi głównie chodziło. Myśli się pojawiają, owszem. Zbieram się do wizyty u psychologa/psychoterapeuty, może mi je trochę wybije z głowy. Ale najważniejsze, że już się tak nie boję chociażby zjeść śniadania przed wyjściem na uczelnię albo obiadu na mieście, nawet wróciłam do mojego nałogu - picia kawy :)
fata viam invenient
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
20 lut 2014, 22:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 05 paź 2014, 00:19
mggabijp napisał(a):Ja też do niczego się nie zmuszam, raczej nie wychodzę nigdzie, ale ja zawsze byłam typem domownika. Wolałam posiedzieć w domu, posłuchać radia, obejrzeć film czy poczytać książkę, niż z koleżankami lecieć na dyskotekę/inną imprezę... Nie znoszę imprez, do samolotu bym nie wsiadła, choćby mi mieli zapłacić 100000000000000000000 w euro, autobusy znoszę na krótką metę, pociągi trochę dłużej, samochodem na długie mety tylko z aviomarinem. Ale szczerze mówiąc: nigdzie nie bywam, nic nie widzę, siedzę w domu, dom, studia, praca, dom, studia, praca... Ale mi to nie przeszkadza. Nie obchodzi mnie zdanie innych (chyba, że mojego Kota), do niczego zmuszać się nie chcę, nie chcę iść dajmy na to na jakiś koncert w klubie tylko po to, żeby tam się męczyć, bo to nie sprawia mi żadnej przyjemności ani rozrywki. Więc po co? Takie jest moje zdanie

No, to widzisz - zgadzamy się co do joty. A już z tym aeroplanem, to w ogóle :P

Tylko nie szalej za bardzo z tym seksem dziewczyno, żebyś się potem nie musiała niepotrzebnie stresować :D

Xandra Widzę, że bywasz na forum i piszesz w innych wątkach. Mnie chodziło raczej o osoby, które w ogóle raz napisały na forum i więcej nie dały żadnego znaku. Dobrze, że czujesz się lepiej - to najważniejsze :P A jak Ci kawa smakuje, to pij na zdrówko :mrgreen: ( ja nie przepadam za bardzo )
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 05 paź 2014, 10:26
Arasha napisał(a):
Tylko nie szalej za bardzo z tym seksem dziewczyno, żebyś się potem nie musiała niepotrzebnie stresować :D


Nie szaleję, od czasu do czasu tylko i tyle :D A moja głowa to osobna sprawa, żeby nie wiem, jak było bezpiecznie, po każdym razie ciągle się głowię, czy przypadkiem nie... no wiesz...
Ja tak mam, że łatwo sobie wszystko wmawiam. Trochę taka hipochondria. Zaboli mnie głowa - guz mózgu. Zakłuje w sercu - zawał. Zaboli brzuch - ciąża... Masakra.
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez inca89 06 paź 2014, 08:20
A ja poza tym ze boję się że ktoś w pobliżu mnie będzie wymiotowal, to lubię latać, nie mam nic do samolotów...

Jadę właśnie na ten wyjazd integracyjny i oczywiście w brzuchu rewolucja ze stresu, ale póki co tragedii nie ma. Pewnie będzie gorzej jak mi zaserwuja obiad. Koleżanka posłuchała że będzie dużo atrakcji, w tym na świeżym powietrzu więc czuję się spokojniejsza. :)

Xandra, zazdroszczę braku ataków paniki, mam nadzieję że mnie nowy lekarz też pomoże...

mggabijp, a nie brakuje Ci czegoś przez ciągle powielanie tego samego schematu tydzień w tydzień? Ja czasem tak sobie myślę że najchętniej bym się gdzieś zaszyła i odcięla od wszystkiego, ale z drugiej strony wiem z doświadczenia że alienacja pogłębia u mnie wszystko. Dopóki jestem w jakimś ferworze walki czy też jestem czymś wyjątkowo zaaferowana to jest ok. Jak był czas że się poddalam mojej przypadłości, przestałam ze sobą walczyć, to było tylko gorzej. :( Dlatego cały czas staram się żyć w miarę swobodnie... Acz nawet jak jakiś czas temu do kina poszłam to było mi tak źle, że aż nie mogłam uwierzyć - głupie kino!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
04 paź 2014, 00:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez mggabijp 06 paź 2014, 18:10
inca89, mam tak samo... Kiedy popadnę w nerwy, jestem w czarnej dziurze. Musi się coś wokół mnie dziać, muszę mieć zajęcie...


Jest źle, dziewczyny! Bardzo źle!
W nocy coś mi się przyśniło i obudziłam się z mdłościami i dyskomfortem w żołądku. Ale jakoś usnęłam, jak wróciłam z łazienki. Rano około 7 jak mieliśmy z Kotem wstawać, przypomniałam sobie o tym i... zaczęłam wariować. Robiło mi się tak cholernie niedobrze, że miałam momenty krytyczne. Wstałam i latałam od okna do drzwi, okno, drzwi, okno, drzwi, łazienka, okno... Łaziłam, płakałam, jęczałam... A mój złoty facet nie wiedział, co zrobić... Próbował mnie jakoś pocieszyć, ale tak się nie da... W końcu powiedział mi, żeby j*bła to w cholerę i nie szła dzisiaj na zajęcia... Napisałam koleżance, że nie idę, bo się chu*owo czuję i oczywiście... przeszło...
Poszłam spać, spałam do 12, obudziłam się w kiepskim stanie. Potem zjadłam jedną parówkę na śniadanie i w pewnym momencie mnie znów zemdliło ale przeszło.
Jednak jest coś jeszcze.
Czuję się, jakbym miała zwariować. Jakbym nie przespała kilku nocy i miała zaraz zemdleć. Jestem na pielęgniarstwie i to mnie cholernie martwi, bo tyle tego jest, że chyba sobie nie dam rady. Mam pracę, której muszę się kurczowo trzymać, ale... straciłam chęć do wszystkiego... Do życia, do chodzenia, do wychodzenia z domu. Pomóżcie. Powiedzcie mi coś... Cokolwiek... Koleżanka mówi, że mam depresję. Może i tak... Mam ochotę zaszyć się w kącie i nie wychodzić. Boję się wszystkiego. Boję się żyć...
Proszę, niech mi ktoś pomoże, błagam. Mam dość...
A jeszcze dzisiaj do roboty na 12 w nocy.

Błagam, piszę to i płaczę. Nie wytrzymuję już. jeżeli jest tu jakiś psycholog obecny, proszę o kilka słów otuchy.
...I close my eyes, I tell myself to breathe
and be calm.
Be calm.
I know you feel like you are breaking down.
Oh I know that it gets so hard sometimes.
Be calm...


https://www.youtube.com/watch?v=v4UOPPZVR8E
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
11 lip 2014, 11:47
Lokalizacja
Głęboki dół

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Kacha89 06 paź 2014, 20:25
mggabijp: Trzymaj się kobitko ,jestem z Tobą. Zmotywuj się i idz do psychologa lub psychiatry, może to coś da. Ja zawsze mam pogorszenie samopoczucia jak idzie jesień :/ pocieszam się tym że jesień minie i bedzie lepiej.
"Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie. Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
29 lip 2014, 20:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do