Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 04 kwi 2014, 22:30
poranna, SSRI ma to do siebie, że długo się rozkręca. 4-8 tyg. minimum. Więc bądź cierpliwa, to że dobrze zareagowałaś na kek, dobrze wróży. Bardzo dobrze. ;)
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 05 kwi 2014, 16:51
Witam wszystkich,

drugi dzien brania lekow. Przypominam biore polowke czyli 5 mp depralinu, doraznie hydroxyzinum w syropie 25 mg.

Wiec tak... ogolnie jestem baaardzo rozdrazniona. Wyzywam sie na wszystkich w kolo, najdrobniejsze rzeczy wyprowadzaja mnie z rownowagi.
Apetyt troche mi spadl, jest mi niedobrze ale w takim samym stopniu jak zawsze, wiec nie widze roznicy po lekach.
Biore hydro, ale dziala na mnie bardzo nasennie, czuje sie zmulona po nim. Akurat mi to nie przeszkadza, nie mam nic innego do roboty, wiec moge spac.
Wlasnie wrocilam ze sklepu, wyszlam z niego nic nie kupujac poniewaz bylo duzo ludzi... a dla odmiany powiem wam ze jak zawsze taka ilosc ludzi mnie przerazala to dzisiaj mnie wkurzyla... bylam poprostu zla ze widze tych ludzi. Bylam zla ze starsza Pani blokowala mi szybkie wyjscie, jestem zla ze moja mama caly dzien siedzi w domu... poprostu rozpiera mnie zlosc i niechec do ludzi. Ten lek ktory biore ma na celu zupelnie odwrotny efekt, wiec licze na to ze tak jak wszystko nasililo sie negatywnie w tak samo mocny sposob ulegnie pozytywnej zmianie za pewnien czas. Pewnie jak wieszkosc, mam sucho w ustach po lekach, troche boli mnie zoladek ale to wszystko jest znosne. To dopiero polowa tabletki... co to bedzie jak dojde za 3 dni do docelowej dawki 1 tabletka rano... az strach sie bac ;d nie wiem jak mam wyladowac te zlosc, bo do tego jestem troche ospala... moze pojde na rower ale boje sie ze jeszcze kogos przejade z rozkojarzenia... no poprostu rozkladam rece ;d Ktoras z was tez byla tak negatywnie nastawiona do swiata po lekach ?
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 05 kwi 2014, 18:45
poranna, spokojnie... To NORMALNE przy SSRI. Złość, drażliwość, nadwrażliwość na dźwięki, światło, uciskający ból głowy, mdłości. Norma. Też to miałam, a mojego ząbkującemu podopiecznemu myślałam kilkakrotnie, że przy.../cenzura/, za przeproszeniem. Oczywiście zaciskałam zęby i jakoś to przetrwałam. Tak jak wspomniałam wcześniej, leki z tej grupy na początku mogą powodować nawet nasilenie fobii, pogorszenie. Leki te rozkręcają się kilka tygodni. Więc bądź cierpliwa... Po hydroxyzynie ma się czuć zamułę, takie jej zadanie; uspokoić, wyciszyć. Nie pracujesz, więc wykorzystaj to jakoś. Jeśli się denerwujesz, to zrób coś z nadmiarem energii, pranie, układanie w szafkach, szafie, prasowanie, spacer. Rower odradzam, przy takich lekach jest zaburzona równowaga, opóźnienie reakcji, zawroty głowy, możesz zrobić sobie/komuś krzywdę. Ale zrobisz oczywiście jak zechcesz.

2. pierwsze tygodnie są najgorsze. Przeczekaj je, po 4-6 tygodniach powinno być już lepiej.

A jak znosisz rozłąkę z chłopakiem? Mieszkasz z rodzicami?

Trzymaj się i nie daj się. Przechodziłam przez to i wiem jak się czujesz, to minie. Tylko bądź cierpliwa, bo to są tabletki "cud", po których od kopa będziesz się czuć jak młody Bóg. ;)
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 05 kwi 2014, 18:56
Psychotropka rozlake znosze srednio... narazie tylko tydzien jestem sama. Nie wiem co bedzie pozniej...
Tak wlasnie myslalam ze rower to zly pomysl zwlaszcza ze ja lubie jezdzic sluchajac muzyki to juz wogole... ;d
Mieszkam sama w mieszkaniu mojej may a ona mieszka ze swoim chlopakiem, ale calkiem niedaleko. Od kiedy wie ze biore leki przesiaduje tu kazda wolna chwile co jeszcze bardzoiej mnie irytuje ;/ drazni nie jak do mnie mowi, jak sie trzaska naczyniami i wszystko ogolnie. W dodatku wyprowadza mnie z rownowagi slowami ze ja wszystko wyolbrzymiam, ze pewnie naopowiadalam bzdur temu psychiatrze i dlatego mi dal leki bo ja tak na codzien wcale nie wygladam zle itd. Nie wygladam zle bo jestem w domu jak sie z nia widze a tak to nigdy razem nie wychodzimy nigdzie eh. Tak ze od niej wsparcia praktycznie zadnego, tylko nerwy...

poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 05 kwi 2014, 19:12
poranna, znam to, moja mamunia jest identyczna. Zresztą w wakacje ze smutkiem powiedziała: "Ale ty jesteś niedorobiona, jak ty sobie poradzisz z opieką nad dzieckiem, ślubem, samotnym mieszkaniem, biedny ten twój Wojtek..." Milutko, prawda?
Ja Ci radzę, żebyś ukróciła swoje relacje z mamą, powiedz jej wprost, że nie chcesz jej "dobrych rad", które i tak Cię wkurzają. Powiedz prosto z mostu, bo inaczej nie dotrze. Moja mamusia też twierdziła, że przesadzam, bo nie mam większych zmartwień. Weź. Odkąd się wyprowadziłam, odetchnęłam z ulgą. Uciekłam z tej toksyczności, wrzasków, pretensji i ciągłego gadania jak to wymyślam, mam anoreksje, "nie chcę żreć", itd.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 05 kwi 2014, 19:41
Moja mama od zawsze potrafila mnie zdolowac. Ponad to ma w sobie takie przeswiadczenie 'a co ludzie powiedza'.
Jak jej powiedzialam ze chodze na psychoterapie to pierwsze co to pytala ''boze a jak ta pani sie nazywa, moze ona mnie zna...'' ;/
Od dziecka miala wieksze aspiracje i oczekiwania co do mnie niz ja sama, a kiedy ich nie spelnialam dawala mi odczuc ze jestem beznadziejna, ze jej wstyd za mnie. Nigdy nie dostalam od niej duzo wsparcia, bardziej od ojca ktory ze mna nie mieszkal bo sie rozwiedli jak mialam 7 lat. Ale to zawsze on byl ten zly i tak mnie nastawiala... teraz mamy bardziej kolezenskie relacje, chociaz dalej w wiekszsci spraw nie mozemy sie porozumiec. Uslyszalam ostatnio ze wymyslam chorobe bo tak mi jest wygodniej, ze mam wygodna wymowke na wszystko... kosmos. Jakos musze to wytrzyac ale jak dalej bede taka nerwowa to czuje ze beda klotnie ;d
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 05 kwi 2014, 21:15
Arasha napisał(a):Mireille bardzo pomaga mi świadomość, że jesteś, mimo że na drugim końcu kraju, ale jednak. Nie mogę się nadziwić, jak z osoby mającej po 8 ataków dziennie ( czytałam wcześniejsze posty ) jesteś teraz w stanie wracać sama do domu autobusem 45 minut. Czy nigdy nie masz potrzeby wysiąść wcześniej ? Zastanawiam się, czy to zasługa odpowiednio dobranych leków, czy po prostu nerwica trochę Ci odpuściła ;) No i jeszcze ten tenis i siłownia ... - czy są to zajęcia w ramach wf w twojej szkole, czy całkiem pozalekcyjne ?

Dokładniej mówiąc te 8 ataków (a nawet więcej, gdyby doliczyć te kilkuminutowe) miałam przez 2,5 miesiąca. Później przez rok miałam od 2 dziennie do 4 w tygodniu.
Też nie mogę się nadziwić, ciężko mi było uwierzyć, że z tego wyjdę :smile: Nie mam już żadnych problemów w autobusie, całe 45 minut spokojnie słucham muzyki.
Tenis jest dodatkowy. Siłownia jest w ramach WF-u, problem mam tylko z ćwiczeniami na mięśnie brzucha, ale trener wie o fobii i rozumie.

marc88 napisał(a):Mireille, a jak Ci się wydaje czy z pozoru nic nie znacząca sytuacja w której znajdowałem się wiele razy co jakiś czas może wywoływać te ataki u mnie? Niby jestem do niej przyzwyczajony, ale co jakiś czas obniża mi nastrój i powoduje atak...

Nie wiem.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 06 kwi 2014, 18:37
Witam wszystkich,

dzien 3 brania lekow, jestem wku....na maxa caly dzien. Na szczescie jestem sama w domu i nie mam sie na kim wyzyc. Mam ochote wygarnac wszystkim moi bliskim wszystkie zale jakie do nich mam. Caly dzien mysle tylko o tym do kogo mam jakie pretensje, ale to dobrze ze sie z nimi nie widze bo pewnie byloby kiepsko... Ogolnie tylko tyle ze skutkow ubocznych... bo wczesniej nie zdarzaly mi sie takie nerwy. Pisze te posty zwlaszcza dla ludzi ktorzy czytaja to forum non stop a nie maja odwagi napisac... tak jak ja przez pare miesiecy. Chcialabym zeby kazdy czytajacy to wiedzial jak bardzo borykalam sie z tym zeby zaczac brac leki i jak balam sie skutkow ubocznych. Moze to pomoze niektorym sie przelamac do podjecia leczenia.

Pozdrawiam,
poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 06 kwi 2014, 20:49
poranna, wiem, że Ci ciężko ale spróbuj jakoś to przetrwać... Po 2. tygodniach powinno być lepiej. To, że nie masz więcej uboków, to zarypiaście. Ta złość świadczy o tym, że leki działają. U mnie np. było tak, że ataki paniki, zamieniały się w taką złość jak opisujesz. Już po tygodniu to mijało, wraz z innymi skutkami ubocznymi. A jak u Ciebie z atakami?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 06 kwi 2014, 22:28
Psychotropka osotani atak wczoraj w sklepie a tak to siedze w domu caly czas, czasem jak robi mi sie niedobrze to od razu strach ale tylko chwilowy. Wtedy albo ide do toalety... tam sie uspokajam jak sie zimna woda pochlapie po twarzy, albo klade sie na chwile na prosto i oddycham gleboko. Jak tak patrze na ta moja butelke hydroxyzinum to sie boje ze moze mi nie starczyc do nastepnej wizyty ktora mam 17.04 wiec uzywam go oszczednie, wole zostawic jak bede brala od srody juz cala dawke leku. Wiecie najbardziej nie lubie tego momentu jak czekam w sklepie w kolejce albo jak juz place za zakupy karta i czasem nie wskoczy pin za pierwszy razem, te glupie mysli czy wyjsc i zostawic to wszystko czy czekac co tu zrobic. Raz mialam sytuacje ze wyszlam ze sklepu zoologicznego w momencie gdy placilam karta za jedzenie dla kota, ale wtedy pamietam ze wzielam wczesniej aviomarin, dostalam po nim takich zawrotow glowy ze jeszcze bardziej bylo mi niedobrze. Pan pytal czy dac mi krzeslo bo wygladalam jak bym miala zaraz zemdlec. Pamietam jeszcze pare lat temu moje imprezy w Krakowie jak wracalam do domu pijana to nigdy nie zasnelam dopuki nie wytrzezwialam bo jak sie kladlam pijana to robilo mi sie niedobrze. Zawsze bralam lodowaty prysznic albo siedzialam przy otwartym oknie badz szlam na spacer zeby wytrzezwiec ;d
Pamietam tez jak kiedys rano zadzwonil moj dziadek na domofon a to byl czas podjecia wyjazdu za granice kiedy bylo mi non stop niedobrze, budzilam sie i juz myslalam ze zwymiotuje i tak caly dzien. Tak sie wtedy przestraszylam ze ucieklam do toalety i sie zamknelam. Powiedzialam mu tylko przez drzwi ze sie kapie zeby sobie poszedl. Raz mialam tez taka sytuacje ze weszlam do sklepu nowego i tak tam bylo goraco i rozchodzil sie ''zapach'' gnijacych warzyw i owocow ze wszystko i sie podnioslo i musialam z niego wyjsc ;/ pozniej postanowilam ze bede codzinnie tam chodzic zeby pokonac to obrzydzenie do tego zapachu. Pare razy wchodzilam i wychodzilam, pozniej zaczelam sie przechadzac miedzy polkami, az w koncu kupilam cos. Ale to wszystko trwalo z tydzien. Teraz mam tak ze raz jest ok jak ide tam na zakupy a raz nie. I to mnie wlasnie denerwuje ze nie wiem czego moge sie po sobie spodziewac.
A ty posychotropka w jakich sytyacjach masz/mialas ataki ze bylo Ci niedobrze?
Bo ja to glownie na jakies ostre zapachy, w miejscach gdzie jest duszno, gdzie sa ludzie. Czasem mam wrazenie ze ludzie ktorzy stoja kolo mnie smierdza, sa brudni ;/ nie moge wytrzymac kolo nich i wtedy robi mi sie niedobrze ;/ Ale w domu w sytuacjach bezstresowych i stresowych tez.

poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez kikaaa 06 kwi 2014, 23:59
Hej, jestem nowa chciałabym się dołączyć do forum.

Mam wielką potrzebe porozmawiania z kimś kto mnie rozumie, nigdy wcześniej nie spotkałam osob którę cierpią na tą przypadłość, całe życie byłam pewna, że jestem skończoną wariatką i moi bliscy/znajomi utwierdzali mnie w tym.

Przepraszam, jeżeli mój post będzie dość emocjonalny - własnie jestem w trakcie ataku i uznałam, że napisanie tego postu bedzię jakąkolwiek możliwością uspokojenia się troche (błagam) oto moja historia

Mam 21 lat, cierpie na ematofobie od dzieciństwa. Nie rozumiem dokładnie przyczyny. Miałam 8 lat, Zwymiotowałam w domku letniskowym po za dużej ilości czipsów, wszystko było okej, na drugi dzien czułam sie dobrze - nigdy nie bałam sie wymiotów. Jednak w nocy.. czułam to samo co wcześniejszego dnia - ale nie zwymiotowałam. I zaczeło sie, jedzenie tylko lekko strawnych posiłków, liczenie ile słodyczy zjadłam dziennie, kompletny brak fastfoodow, czipsów itp. najpierw było to takie nie winne od czasu do czasu stresowałam sie w nocy, trzęsąc sie i chodząc w kółko, coraz czeste branie kropli żołądkowych, pytanie (wymuszenie obietnicy) od mamy czy babci czy nie zwymiotuje dzisiaj (te pytanie dudni mi w uszach do dziś), modlitwy skierowane na ten jeden główny temat ''nie zwymiotowania''. Potem dołączyła ta cholerna nerwica natręctw - powtarzanie tych samych czynnosci które miałyby mnie uchronić od złego samopoczucia, pie*przone talizmany, guma do żucia, ta sama modlitwa przed snem, te same słowa skierowane do matki, obietnica. Kompletny odjazd, potem nieszczesliwie gdzies w wieku 12 lat zwymiotowałam.. i rozkręciło sie na dobre - mnostwo psychologów (nikt nie pomogł do dziś), leki uspakajające kilogramami, lęk przed jedzeniem, wstręt do zapachów, schudłam do 24 kilo . Trafiłam do szpitala, nic nie znalezli, ot malutki refluksik który zwalczylam w dwa lata. Gastroskopii nie dam sobie zrobic do końca moich dni. NAjbardziej przerzaza mnie moment w którym jestem gdzies ograniczona np klasa lekcyjna, korepetycje (zmora w klasie maturalnej dla emetofobików) , klub, obiad rodzinny itp miejscie z którego nie moge wstać pochodzic, pojsc do lazienki, czy wyjsc na dwor. Dlatego tez długi czas w podstawowce nie chodziłam do szkoły ze strachu. Ubzduralam sobie ze nie można zwymiotować na podwórku, tam jest moja bezpieczna baza. Jak mam strasznie silny atak ubieram sie nawet w zime i o 3 w nocy wychodze na dwór stać pod klatką i sie trząść. Byłam długi czas uzależniona od leków, uspakających, żołądkowych itp zwalczylam to teraz na szczescie. JEstem tlko uzalezniona od smaku mięty (cukierki, gumy do zucia). Cały swój dzien planuje pod swoja fobie - nie ma opcji jechania gdzies dłuzej samochodem czy autobusem po wiekszym jedzeniu. w szkole boje sie najsc za mocno, przed snem nie moge jesc pare godzin, na imprezy tez nie chodze po jedzeniu. Praktycznie w ogole nie pije alkoholu bo zaraz jestem pewna ze mi zaszkodził. Nie jem nic starego. Do emetofobii od 2 lat dołączyła depresja, czuje sie nieakceptowana przez innych mimo ze wiele osob nie wie o mojej fobii. Mam bardzo niską samoocene. Jak sie denerwuje to musze byc sama, nienawidze gdy ktos mnie wtedy przytula chce pomoc, jak juz jest ktos przy mnie (bo musi np w domu) to nie moze na mnie patrzec ani sie do mnie odzywac - bo to spotęguje moje zle samopoczucie i panike. Teraz przed chwila do mojego pokoju probowala wejsc moja wspolokatorka ale musialam udawac ze spie :< Ostatnio moje dolegliwosci sie nasiliy po zatruciu miesem mielonym (nie zwymiotowalam). Od 3 miesiecy nie moge juz zjesc w zadnym fastfoodzie, ani nic ciezkiego. Denerwuje sie 3-4 razy w tygodniu. Nie spie cala noc, ogladam filmy chodząc w kółko po pokoju do 5-6 rano lub gram neurotycznie w gry na telefonie. Jem cala noc gume mietowa i pije przeczyszczajaca cole. Dzis o 20 zjadlam dosc ciezka kolacje bo był to makaron z zołtym serem i teraz oczywiscie umieram, cala noc juz do dupy. A jutro mam na rano uczelnie. Nie potrafie juz normalnie funkcjonowac, wiele czynnosci nie moge wykonac jak normalni ludzie w moim wieku. Fobia ogranicza caly moj dzien. Czesto musz opuszczac zajecia na uczelni nie dlatego ze mi sie nie chce tylko po prostu nie jestem w stanie isc bo cala noc sie trzeslam i przezywalam katusze (zwykle po takich atakach caly nastepny dzien jestem wyczerpana i chodze jak zombie) Nikt tego nie rozumie, kazdy sie smieje ze moich lekow, nikt nie traktuje mnie powaznie. Kiedys Mama w dziecinstwie karała mnie za to ze sie denerwuje, krzyczala na mnie ze mam isc spac, wyrywała leki, uciekała ode mnie gdy jeszcze kiedys chcialam sie wtedy przytulić. Przez swoja fobie nabawiłam sie choroby serca ktore zapewne nie wytrzymywało ciaglego napiecia, dwa lata temu mialam operacje. Użalam sie nad sobą bo nie wiem co mam robic innego rzaden lekarz ani leki mi nie pomagają. Boje sie dalszego zycia, gdy bede musiala urodzic dziecko, zajmowac sie niem gdy bedzie wymiotowac czy pracowac i nie moc sie zwolnic z pracy z powodu ataku paniki. Studiuje Prawo i chce zostać Prawnikiem, nie wyobrażam sobie, że np zjem większe sniadanie i potem bede musiala pare godzin stać przed ludzmi i coś mowić przez pare godzin na sali rozpraw - to dopiero bedzie ograniczenie. Boje sie zyc, jestem uwieziona w swoim strachu, czasem mysle ze wole wszystko niż zwymiotować. Pomocy
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 kwi 2014, 23:20

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 07 kwi 2014, 12:49
poranna, czyli z atakami jest lepiej. To dobrze. :)
Mnie kiedy dopadały ataki? Hm... gdy mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym, a matka pchała mi pod nos talerz "leciutkiej zupki", śmierdziała mi kośćmi, szpikiem, latały w niej jakieś gluty ciemne, wyglądało jak pomyje. Ona się na mnie darła "No ŻRYJ, bo zdechniesz z głodu!". I tak dzień w dzień... Po każdej takiej scysji miałam ataki paniki, dostawałam ich w czasie jazdy tramwajem, autobusem, w aucie o dziwo rzadko. Później ataki były codziennie po parę razy dziennie. Rodzice się wściekali, wmawiali anoreksję, a ja jedyne co jadłam to 2 kromki chleba z dżemem i herbaty. Miałam mega koszmarny okres przed ślubem; czerwiec-sierpień. Zakupy, stres, pocieszanie mamy jaka to niedorobiona jestem, że sobie sama w wynajętym mieszkaniu z mężem nie poradzę, że on ze mną nie wytrzyma, że mam za mało problemów, to sobie wymyślam na siłę, raz podczas ataku paniki powiedziała mi: "Boże czemu ty jesteś taka niedorobiona, ciężkie życie będzie miał ten twój Wojtek... a to taki dobry chłopak...". Łzy płynęły strumieniami, trzęsła się, poprosiłam mamę, żeby zostawiła mnie samą. Przed ślubem okrutnie się stresowałam, w trakcie, kompletnie nie. Zażyłam uspokajacz, zrobili mi fryzurę, make-up, w USC się śmialiśmy, cieszyli. Wracając do tematu ataków; po czymś cięższym do jedzenia były, po alkoholu, a często... bez powodu. :bezradny:
Ja mam zawsze szczęście stanąć w autobusie koło menela, albo kolesia po upojnej nocy. Ale teraz średnio mnie to rusza. Praca z maluchem mnie uodporniła na niemiłe zapachy. Nieraz było tak, że miałam jeszcze w buzi bułkę i mu kupsko zmieniałam, hehe... Ale to już na lekach byłam i sądzę, że to kwestia przyzwyczajenia.

kikaaa, witaj!
Kochanie, nie jesteś wariatką, nie jesteś nienormalna. Jak KAŻDY człowiek masz słabość... Twój opis bliźniaczo przypomina mi swoje wpisy. Wychodzenie na dwór <nie chcę jakby co wymiotować do ubikacji, wolę po ciemku, gdzieś w krzaki, dziwne ale tak mam>, też rodzina nie rozumiała, raniła mnie, brat nawet wyśmiewał...
Jak miałam mega ostre ataki paniki, to miałam myśli samobójcze. Wolałam umrzeć, niż zwrócić. Modlitwy, durne rytuały <np. leki, które biorę muszę popić do 3, 5, 7 łyków, gąbkę wyciskam 7 razy, też się modliłam, też prosiłam mamę, a teraz męża o obietnicę, że nie będę wymiotować, buzię jak myję to też muszę ją wypłukać do 7, zęby, do trzech, jest tego więcej ale teraz nie mogę sobie przypomnieć>, mam wrażenie, że te rytuały ochronią mnie przed najgorszym... Głupie ale tak mam. Też mam samoocenę żuka gnojarza. Porównuję się do innych dziewczyn, itd. W domu zawsze byłam jakaś "gorsza" od reszty rodzeństwa. Odtrącana, przez brata, kuzyna... Karana srogo za pierdoły, które robiłam z ciekawości, nie z premedytacją.
Ja tak miałam z siostrą, bałam się, a ona na to "śpij albo włożę ci rękę do gardła po łokieć i będziesz dopiero rzygać. Albo to, albo wychodzisz spać gdzie indziej."Miałam wtedy z 8-9 lat. Jak miałam koło 10-11 lat , coś mi zaszkodziło. Spałam z mamą, mordowałam się chyba do 1. mama mnie uspokajała, postawiła wiadro przy łóżku, z racji, że do pracy miała na rano, powiedziała, żebym poszła spać, to będzie mi lepiej. Zapytałam, czy obiecuje, że nie będę wymiotować, powiedziała "Tak, obiecuję, jestem tu, połóż się i spróbuj zasnąć, będzie dobrze..." No i zasnęłam... Koło 3 w nocy zerwałam się i było tylko "Mamo! Szybko!", wiadro w ruch... W dodatku, gdy wtedy wymiotowałam, to mama mówiła spokojnym głosem: "Pięknie, wyrzuć to z siebie, jeszcze raz, będzie ci lepiej..." Masakra. Od tamtej pory nie kładę się spać jak mnie muli.
Poczytaj moje wcześniejsze posty, to dowiesz się więcej.
A powiedz mi, jakie leki brałaś?
Ostatnio edytowano 07 kwi 2014, 12:55 przez Psychotropka`89, łącznie edytowano 1 raz
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1783
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 07 kwi 2014, 12:54
Witaj kika,

przeczytalam Twoj post i wiele z Twojej opowiesci moge porownac do swojego zachowania. Ja tez w dziecinstwie po zwymuitowaniu ktore pamietam do dzisiaj musialam slyszec przed snem czy nie zwymiotuje, dopiero wtedy moglam spokojnie zasnac. Ale pozniej z czasem mi to minelo. Ale u mnie to bylo nasilone przez rozwod rodzicow gdy ialam 7 lat, nie chcialam jesc bo jedzenie mi smierdzialo, nie chcialam chodzic do szkoly bo od rana bylo ie niedobrze. Pozniej jakos to przeszlo. Zaluje ze nie pamietam dokladnie w ktorym momencie. Poczytaj moje wszesniejsze posty odnosnie poczatku mojego problemu sprzed pol roku.
Mam pytanie do Ciebie... bo pisalas cos ze bralas leki na uspokojenie, czy to byly leki wypisane na recepte przez psychiatre ? Zasiegnelas opinie specjalisty?
Ja tez nie mam wsparcia od mojej mamy wiec tutaj Cie dobrze rozumiem.

pozdrawia poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez marc88 07 kwi 2014, 16:33
kikaaa, przeczytałem Twój post i mam prawie tak samo. Wiem co to znaczy unikać jedzenia ze strachu przed wymiotowaniem. Nie wiedziałem jak opisać swoją historię, ale Ty idealnie to zrobiłaś. Jakie leki stosowałaś ?
Ja przez 2 lata chodziłem na psychoterapię, przed pierwszą wizytą pamiętam dusiło mnie żeby zwymiotować, śniadania zjeść nie mogłem, wyjście na miasto coś załatwić też bez śniadania ,rozmowy o pracę to samo, nie mogłem jeść przed czymś ważnym, w sumie do tej pory tak mam, że jak jest coś ważnego to zjeść normalnie nie mogę. Jak byłem u lekarza POZ to mi powiedział, że cyt: "jeść trzeba"...przez trzy miesiące na fluanxolu leciałem (dawka od 0,5 do 2,0 w ciągu dnia), teraz dostałem Sentranorm, ale boję się go zażyć ze względu na możliwe skutki uboczne(spadek wagi) co u mnie będzie zauważalne biorąc pod uwagę, że jestem chudy. Od jutra wracam na psychoterapię, planuję też spróbować hipnoterapii, żeby nie leczyć się lekami. Teraz chyba trzymają mnie efekty odstawienia fluanxolu, przedwczoraj obiadu nie zjadłem, wczoraj zwymiotowałem...cały week miałem natłok głupich myśli i lęki...
Spotkałem teraz dziewczynę z która próbuje stworzyć normalny związek, wspiera mnie w mojej przypadłości, ale nie wiem jak długo wytrzyma co wzmaga u mnie dodatkowe lęki...
W środę mam gastroskopię i liczę na to, że to będzie rozwiązanie moich problemów. Gdzieś czytałem, że ciało i umysł stanowią jedność i jak coś się dzieje z ciałem to umysł stara się nas o tym poinformować i wtedy pojawiają się różnego rodzaju nerwice.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
31 mar 2014, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do