Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 16 lut 2014, 23:07
ann_bijoch, gratuluję :great: Ja też w końcu żyję prawie normalnie :smile:

aly096, właśnie, skąd masz pewność, że to to? Co czujesz?
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez aly096 16 lut 2014, 23:37
Złapało mnie rozwolnienie,boli mnie brzuch, wymiotować też mi sie chce,raz bardziej a raz mniej. Pisałam że prawie by do tego doszło, ale dzieki bogu przeszło. Boje sie wstać bo sądze że bedzie gorzej. Ja już nie wiem co mam robić.

Za błędy jeśli są to przepraszam,ale piszę na telefonie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
18 gru 2013, 08:48
Lokalizacja
Gorzów Wielkopolski

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 17 lut 2014, 01:55
Znam ten ból, ale niestety nie wiem co ci doradzić :-| Może zadzwoń do lekarza.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez ann_bijoch 17 lut 2014, 23:56
jedyne co oprócz lekarza mogę doradzić to wszystkie te uspakajające w takich sytuacjach rzeczy - guma do żucia, herbata miętowa, wietrzenie pokoju, chłodne pomieszczenie a jeśli zjeść coś, to coś lekkiego.
pocieszę Cię - kilka razy znalazłam się w takiej wylęgarni jelitówki, znaczy, że wszyscy akurat wokół "mieli", mnie złapało raz, 9 lat temu a jelitówki są co roku po kilka razy nawet. ale często, gdy słyszałam, że akurat panuje i ktoś z otoczenia ma, to wiadomo-zaraz mi niedobrze było, brzuch bolał itd. ale to z nerwów!!! mam koleżankę, która ma wrażliwy żołądek i co jakiś czas zdarza jej się wymiotować i zawsze tłumaczy to jelitówką na moje nieszczęście... staraj się zracjonalizować to!
po pierwsze nie musisz zachorować, po drugie biegunka może być wynikiem stresu, jaki w tym momencie przeżywasz iwszelkie inne pbjawy też!
trzymam kciuki!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
01 gru 2011, 01:21

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez aly096 18 lut 2014, 00:36
Na szczęście przeżyłam wczorajszą noc. Pomogła mi przygotowana woda. Dziś już jadłam normalnie, ale nadal mnie boli brzuch tylko ze teraz to ze stresu. Od listopada jestem na nowo przewrażliwiona, bo wtedy ostatni raz miałam jelitówke. Też jak słyszę ze ktoś był chory na to niedawno to od razu stres, robi mi się nie dobrze i robię wszystko żeby nie dostać. Dzięki uważaniu łapie mnie to co 3-4 lata chociaż wiadomo wolałabym żeby w ogóle. Ale cieszę się ze w końcu mogę pogadać z kimś o tym bo po za moim chłopakiem nikt mnie za bardzo nie rozumie:)

-- 18 lut 2014, 22:49 --

Jeszcze chciałam się zapytać was jak wy się chronicie przed zarażeniem. Macie jakieś sprawdzone sposoby?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
18 gru 2013, 08:48
Lokalizacja
Gorzów Wielkopolski

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 19 lut 2014, 18:56
Już po badaniu. Nic złego nie znaleźli :great: Ulżyło mi :smile:
Niestety przez smak tego kontrastu wpadłam w panikę, dobrze, że trafiłam na cierpliwego lekarza :roll: Dobrze, że już po wszystkim.

aly096, po prostu myję ręce i nie zbliżam się do ludzi który wyglądają na chorych.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez rX_ 21 lut 2014, 04:39
A co sądzicie na temat zespołu jelita drażliwego? Ja dopiero ostatnio wpadłem na tą przypadłość i kilka objawów mi się sprawdza. Jutro lecę zapisać się do gastrologa. Dawno nie widziałem tak jasnego światełka w tunelu.
Avatar użytkownika
rX_
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
18 lis 2013, 05:54

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 21 lut 2014, 09:24
Zespół jelita drażliwego jest dość ciężko do zdiagnozowania. Ja przy nerwicy żołądka byłam leczona przez konowałów większością leków na wrzody/jelita. I guzik pomogło. Dopiero po benzo się uspokoiłam i "jak ręką odjął". Jeśli uspokajacze na Ciebie nie działają, to faktycznie udaj się do gastrologa, jeśli nie próbowałeś leczenia psychiatrycznego, to wizyta u gastrologa może być stratą czasu. Nerwy potrafią niewyobrażalnie namieszać w organizmie. :shock:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez ann_bijoch 21 lut 2014, 23:00
Ten zespół jelita drażliwego... No wiecie co, coś w tym musi być. Nigdy na to leczona nie byłam, ale powiem wam, że przed leczeniem na nerwicę na oddziale - miałam straszne kłopoty trawienne. Nie było wieczoru, bym po obiedzie nie dostała...wzdęć... A od nich boleści brzucha, mdłości, ogólnie fatalne samopoczucie. Bolał brzuch to zaraz uruchamiała mi się faza, że pewnie zjadłam coś przeterminowanego, zatrutego itd.
Zrezygnowałam z wielu rzeczy, które "rzekomo" u mnie to powodowały. Nie jadłam fasoli, cebuli, kapusty ( z tych cięższych), unikałam świeżego pieczywa, sera żółtego, porzuciłam na ponad rok pierogi w każdej postaci, unikałam śmietany, pieczarki, papryka, pomidory... Menu mi się zawężało i miałam wrażenie, ze już niedługo nic nie będę jeść! :shock:

Ale po terapii kłopoty z brzuchem - jak ręką odjął, zniknęły. Mogę teraz jeść, co mi się podoba i jest ok. Na terminy ważności zwracam jedynie uwagę a tak poza tym jest ok :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
01 gru 2011, 01:21

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 24 lut 2014, 20:14
Tak jak wy wszyscy mam emetofobię odkąd pamiętam, ale nie mam przyjaciół ani osób ( poza mamą i paroma innymi osobami ), które wiedzą jak się z tym męczę. Właściwie to powinnam udzielać się na forum od około 2,5 lat, kiedy to nasilił się mój lęk. Ale nigdy nie pisałam dotąd na żadnym forum. Liczę na wymianę opinii, wsparcie i wzajemne zrozumienie. Po przeczytaniu wielu waszych postów jestem ciekawa historii zwłaszcza kilku osób, które są tu już od dłuższego czasu.

Mireille, napisz skąd jesteś i jak sobie radzisz na oddziale. I jeśli możesz to wymień leki, jakie do tej pory zażywałaś i jak się po nich czułaś

Psychotropka'89 - czy leki, które są wymienione pod twoimi postami zażywasz regularnie i czy nie jest Ci po nich niedobrze ? A tak na marginesie - jak żyć z emetofobią w Krakowie ? Bo chyba na jakiejś zapadłej dziurze łatwiej, chociaż kto wie ... ?

ann_bijoch - gdzie chodziłaś na psychoterapię, gdy przerwałaś studia i jak radziłaś sobie ze współlokatorami ?

Sorki za tyle pytań. Napiszę wam wkrótce o moich "jazdach". Pozdrawiam was wszystkich.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 24 lut 2014, 21:24
Arasha, witaj w naszym gronie! :D

Tak, leki pod moim opisem, są lekami, które obecnie zażywam. Wcześniej miałam ze 3 cykle innymi lekami <na przestrzeni ok. 7 lat>.

Tak, zażywam je regularnie.

Na początku leczenia źle znosiłam Setaloft <jest to lek z grupy SSRI-przeciw depresyjny>. Przez pierwszy tydzień leżałam w łóżku, w głowie helikopter, w żołądku też, niedobrze mi było, mdło, słabo, parę razy miałam biegunki... Za namową lekarza kontynuowałam leczenie i po tygodniu męczarni było lepiej. Niestety leki tego typu <SSRI> dość często na początku stosowania mają przykre uboki. Ale warto było. Kolejny w kolejce jest Diazepam, inaczej Relanium, jest to benzodiazepina-uspokajacz. Po nim jest się rozluźnionym, spokojnym. Dalej mamy Mirtagen-mirtrazepinę. To lek również stosowany w leczeniu depresji, uspokaja, ma działanie przeciwwymiotne, nasenne, rozluźniające. Na początku stosowania też słabo się po nim czułam <słabość, zawroty głowy,itp.> ale dość szybko przeszło. Mirtagen zapisano mi ze względu na mój jadłowstręt i wychudzenie. Po tym leku ma się wilczy apetyt i nie da się nie przytyć :lol: <przed leczeniem ważyłam 45 kg, teraz 55 :shock: :P >. Jedziemy dalej... Zolpidem, to lek nasenny od którego jestem uzależniona, nie będę się rozpisywać, bo kilkakrotnie już o tym pisałam, jak Ci się zechce, to znajdziesz moje posty i poczytasz. ;) Zolpidem rozlużnia, szybko usypia, wycisza lęki, przynajmniej na mnie tak działa.

Jeszcze pół roku temu mieszkałam za Krakowem, w sierpniu wyszłam za mąż i mieszkam w Krakowie. Nie ma żadnej różnicy skąd się pochodzi. Problem ten sam jest. Ja mam to "szczęście", że obydwoje z mężem jesteśmy spokojnymi osobnikami. Do knajp nie chodzimy, bujnego życia towarzyskiego nie mamy... Mąż wie o fobii, wspiera mnie i nie utrudnia mi życia. Nie jadam kebabów ani innych syfów. Gotujemy w domu i uważam to za zdrowsze <a i moja głowa jest wtedy spokojniejsza :roll: >.

Jak masz jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało. ;)
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Xandra 24 lut 2014, 22:13
To i ja się przywitam :)
U mnie zaczęło się 2 lata temu "dzięki" grypie żołądkowej, która złapała mnie w centrum miasta :/ Zaczęłam wymiotować + biegunka + gorączka, jednym słowem masakra. Od tamtej pory, jak jadę autobusem/metrem, od razu mi się to przypomina i przychodzą myśli pt "A co, jak będę rzygać?" i atak lęku gotowy, a on z kolei nakręca mdłości. Boję się jeść na mieście, w domu ciągle piję ziółka. Poszłam z tym niedawno pierwszy raz w życiu do psychiatry, dostałam póki co fluoksetynę (Bioxetin), biorę ją 10 dni. Pierwsze 2 dni były świetne, sprzątałam dom jak nakręcona, 3. dzień był zły: miałam się spotkać ze znajomymi, ale dopadł mnie lęk - nie dałam rady wsiąść do metra i wróciłam do domu :/ Póki co czekam, aż lek zacznie działać, nie zniechęcam się ;)
fata viam invenient
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
20 lut 2014, 22:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 25 lut 2014, 00:47
Witajcie :smile:

Mireille, napisz skąd jesteś i jak sobie radzisz na oddziale. I jeśli możesz to wymień leki, jakie do tej pory zażywałaś i jak się po nich czułaś

Mieszkam kilkanaście kilometrów od Gdańska. Z oddziału dziennego odeszłam we wrześniu, mam do niego mieszane uczucia. Z depresji wyszłam i poradziłam sobie z kilkoma innymi problemami, ale fobię kochani specjaliści tylko nakręcali :? Kiedy dostałam wypis, z dnia na dzień z 2 ataków dziennie zrobił się 1 w tygodniu.

Do tej pory brałam Asentrę, Hydroksyzynę, Fevarin, Spamilan, Propranolol i Doxepin oraz Ketrel. Ten ostatni dostałam na coś innego, ale też ma działanie przeciwlękowe.

Tylko na propranolol bardzo źle zareagowałam i musiałam go odstawić (to właśnie ten jedyny lek po którym miałam mdłości). Po Ketrelu też miałam uciążliwe skutki uboczne, ale dało się wytrzymać. Po reszcie było dobrze.
W tej chwili nadal biorę Ketrel, Doxepin i doraźnie hydroksyzynę.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 25 lut 2014, 16:38
Cześć dziewczyny !

Napiszę wam coś więcej o sobie. Wydaje mi się, że jestem od większości z was starsza, a jednocześnie przez nerwicę czuję się kompletnie bezradna. Jestem przed trzydziestką i dopiero na drugim roku studiów ( już czwartych z kolei ). Właśnie skończył mi się roczny urlop dziekański i wróciłam do Krakowa. Wynajmuję sama kawalerkę ze względu na moje dolegliwości ( głównie bezsenność ). Nerwicę miałam już w szkole podstawowej ( ale wówczas ataki paniki występowały głównie wieczorem i wtedy brałam hydroksyzynę, zresztą zazwyczaj mijały kiedy zaczynał się rok szkolny - ot taka przypadłość kujona :mhm: ), później męczyłam się z nerwicą natręctw, ale szkołę średnią jakoś skończyłam z czerwonym paskiem. Później wybrałam się na studia do Krakowa i jakoś mi leciało przez jeden semestr. W drugim semestrze pojawiła się depresja ( wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam ) i bezsenność. Byłam coraz słabsza i prawie w ogóle nie mogłam spać, dlatego udałam się na wizytę do neurologa w moim mieście, który wiele ludzi wyprowadził z depresji, nerwicy i tym podobnych stanów. Wówczas jeszcze nie myślałam obsesyjnie o wymiotach ( prawie w ogóle wtedy o nich nie myślałam, bo po prostu nie było mi niedobrze ), ale lekarzowi zastrzegłam, że nie wezmę do ust leku, który może spowodować ich wystąpienie. No więc on ostatecznie zapisał mi wtedy Zomiren ( Alprazolam ), dzięki któremu zaczęłam wreszcie spać, ale przez 3 i pół roku brania tego leku potwornie się od niego uzależniłam. Co ciekawe - nie brałam go przecież w ogóle na lęki, a jedynie po to, żeby spać.
W końcu i on przestał działać, a ja trafiłam do Poradni Leczenia Zaburzeń Snu w Warszawie. Tam lekarka po zebraniu dokładnego wywiadu najpierw złapała się za głowę, jak mogłam tak długo brać benzo :hide: ( zwłaszcza, że moja mama jest lekarzem, co prawda innej specjalności, ale dzięki temu mogła mi wypisywać recepty ), a później stwierdziła, że moje problemy ( w tym ze snem ) wynikają z silnej depresji ( fakt przez te 3,5 roku ciągle byłam zmęczona i nawet rozpoczęłam kolejne studia - tym razem we Wrocku, ale wytrwałam na nich raptem półtorej miesiąca ). Ta lekarka kazała mi stopniowo odstawiać Zomiren ( a dokładniej zamieniła go na Estazolam ) i przepisała mi do tego do południa Seronil ( Fluoksetyna ), a na wieczór Mirzaten
( Mirtazapina ). Powiedziała co prawda, że przez pierwsze 10 dni brania tego pierwszego leku niektórzy miewają kłopoty żołądkowo - jelitowe, ale wtedy wyjątkowo jakoś tego nie wzięłam do siebie - i dobrze, bo nic mi po tych lekach nie było - a Mirzaten - cudo :great: po raz pierwszy w życiu byłam w stanie tak szybko zasnąć. Niestety Seronil niewiele mi pomógł na depresję, więc po paru miesiącach brania go, sama go stopniowo odstawiłam. Ale nadal byłam słaba i nic nie byłam w stanie robić. W końcu postanowiłam zacząć kolejne studia w Krakowie, ale kierunek nie był trafiony i kolejny rok w plecy. I wreszcie znalazłam coś dla siebie na Uniwersytecie Rolniczym i wtedy jeszcze na wakacjach przed rozpoczęciem tych studiów zaczęła się jazda z emetofobią, mdłości, lęki, ataki paniki ... same wiecie najlepiej :D Obecnie jestem w trakcie drugiego roku, studia bardzo mi się podobają, chociaż czuje się na nich trochę jak dinozaur :yeah: Dodatkowo od ponad roku wydaje mi się, że mam chorobę lokomocyjną, której nigdy wcześniej nie miałam i najprawdopodobniej ją sobie wmówiłam, więc praktycznie wszędzie zapycham pieszo :D . I tak dobrze, ze uczelnia jest na peryferiach i z mieszkania mam 20 minut spacerkiem. Aha w między czasie odwiedziłam chyba z 15 psychiatrów, ale leków od żadnego nie brałam dłużej niż przez tydzień. Wielokrotnie tez kontaktowałam się z tą lekarka z Warszawy, ale ona twardo stoi przy swoim i twierdzi, że powinnam brać duże dawki Seronilu, który ma mi rzekomo pomóc na nerwicę. Dwa razy się nawet przełamałam, ale po trzech, czterech dniach brania pojawiał mi się jadłowstręt i odstawiałam. A tak w ogóle to przez pierwszy rok tych studiów prawie nic nie mogłam jeść z powodu mdłości i w efekcie schudłam ponad 10 kilo ( mimo że z natury lubię jeść ). Obecnie cały czas zażywam na noc Mirtagen ( zamiennik Mirzatenu ) tylko w większej dawce i doraźnie Clonazepam ( ale wiem, że nie mogę zbyt często, żeby znów się nie uzależnić - chociaż właściwie to bardziej boję się tego, żeby nie przestał działać niż uzależnienia ). Od jakiegoś czasu mam dodatkowo jadłowstręt, chociaż nie zażywam innych leków, a wcześniej raczej zdarzały mi się napady objadania niż głodzenia. Sama już nie wiem co robić, bo do tego wszystkiego ciągle jestem słaba ( tak już 9 rok z rzędu ) i czuję się strasznie samotna i niezrozumiana.

Rozpisałam się, ale liczę, ze może z wami nawiążę choć wirtualną nić porozumienia :P

Mireille - jak sobie teraz radzisz w szkole ?

Psychotropka'89 - wydawało mi się, że wcześniej zamiast Relanium miałaś wpiasany Lorafen ... A tak w ogóle to co porabiasz na co dzień ? ( jeśli to nie tajemnica )

To tyle na dzisiaj ...
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do